1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Niski przyrost naturalny w Polsce: czy dziecko to luksus?

Kobiet w wieku rozrodczym jest w Polsce wiele, a jednak przyrost naturalny mamy niski. Częstym wytłumaczeniem tego faktu jest twierdzenie, że ludzi nie stać na posiadanie potomstwa. Czy dziecko to rzeczywiście luksus - a jeśli tak, to dla kogo?
"Ile płacisz opiekunce?!" - ileż to razy usłyszałam takie zdanie, wypowiedziane tonem balansującym na granicy kompletnego niedowierzania i oburzenia... Zawsze spieszę wtedy wyjaśniać - zawstydzona i z poczuciem, że oto powinnam przepraszać, za coś na co nie mam wpływu: że stawki warszawskie, że syn za mały na przedszkole państwowe, że prywatny klubik i opieka na okres chorób (a syn choruje często) wyszłyby jeszcze drożej, że przepraszam, że daję jakoś radę i że nie mam wyjścia. Byle do przyszłego roku i przedszkola. "Ile kosztuje państwowe przedszkole?!". No cóż, naprawdę. To też nie moja wina.

Statystyki nie napawają optymizmem

Wskaźnik dzietności w naszym kraju plasuje nas na 208 miejscu wśród 228 krajów. Obecne 28-30-latki to panie z wyżu demograficznego. Coraz więcej kobiet decyduje się rodzić po trzydziestce, co dodatkowo zwiększa liczbę potencjalnych matek. Jednak w Polsce wciąż rodzi się za mało dzieci - powinno ich przychodzić na świat około 600-650 tysięcy, tymczasem tegoroczne prognozy zakładają, że urodzi się ich zaledwie 370-380 tysięcy. Demografowie uważają, że trzeba zachęcać Polki do rodzenia, bo następne pokolenia kobiet w wieku najwyższej płodności będą mniej liczne. "W Polsce nie ma warunków na posiadanie dzieci, ludzi na to nie stać więc Polki wolą rodzić w Wielkiej Brytanii" - słyszę od kolegi, socjologa.

Mam dwójkę dzieci i nie traktuję ich w kategoriach wydatków i wyrzeczeń. Od 4 lat nie byłam za granicą, a kiedyś jeździłam po świecie z plecakiem i było mi bardzo z tym dobrze. Wakacje dla czteroosobowej rodziny kosztują o wiele za dużo. Obuwie dziecięce jest drogie, a stopy rosną jak oszalałe. Szczepionki kosztują fortunę. Opiekunka.. No wiecie, stawki warszawskie. Czy dziecko to luksus? Według mnie nie, mimo wszystko. Mieszkam i wychowuję dzieci w Polsce. Skąd to przekonanie, że młodych Polek nie stać na rodzenie dzieci? Czy zdaniem innych mam dziecko to przyjemność dla bogatych?

To tylko zasłonka

Karola ma dwójkę dzieci, pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Waha się czy można określić dziecko luksusem: - Wszystko zależy od subiektywnej definicji pojęcia luksusu - mówi. - Dziecko bez wątpienia wymaga pewnych wyrzeczeń, w naszym przypadku te wyrzeczenia mniej dotyczyły sfery materialnej, bardziej czasu i uwagi poświęcanej sobie, partnerowi i rozrywkom typowo dorosłym, na rzecz .. wiadomych. Jestem świadoma, że mam coś w zamian za te wyrzeczenia, coś, co jest dla mnie atrakcyjne i wartościowe.

- Generalnie jakoś nie bardzo jestem przekonana i z nieufnością patrzę na ludzi, którzy mówią, że nie stać ich na dziecko czy też warunki materialne nie pozwalają im mieć dziecka - kontynuuje Karola. - Szczególnie, jeśli mowa o pierwszym dziecku. Wydaje mi się, że często jest to zasłonka dla jakichś innych, faktycznych powodów. Nie zawsze, ale często. Tak więc, jeśli rozpatrywać luksus w najbanalniejszej kategorii finansowego stanu posiadania to nie sądzę, że dziecko jest luksusem tylko dla zamożnych.

Droga jest opieka nad dzieckiem

Julia uważa, że pomimo faktu, iż jej rodzina powiększyła się o dwie córki, ich poziom życia pozostał taki sam. - Dziecko kosztuje - twierdzi - i to dużo. Ale też jest bardzo dużą motywacją do zarabiania większych pieniędzy. A czy posiadanie dziecka jest drogie? Bardzo zależy to od tego, jak się żyje. Jak ktoś ma w okolicy niepracującą, sprawną babcię (albo dwie) i własne mieszkanie, które dostał od rodziców, to z pewnością utrzymanie dziecka nie jest bardzo drogie. Jeśli ktoś ma perspektywę opłacania opiekunki (2000 zł) lub żłobka prywatnego (1500 zł) przez 3 lata, a matka musi iść szybko do pracy, bo ma kredyt hipoteczny na 100% - robi się bardzo drogo. Wtedy odkłada się myśl o dziecku, a już na pewno o drugim. Droga jest właśnie opieka nad dzieckiem i niestety leczenie dziecka, jeśli choruje, zwłaszcza poważnie. Jeśli chodzi o wyrzeczenia - nasz standard życia nie spadł. Mój mąż o wiele więcej pracuje. Ja na pewno wydaję znacznie mniej na swoje rzeczy typu ubrania, buty, torebki, kosmetyki - ale też mam znacznie mniej okazji, że wychodzę z domu, choćby na imprezy, ale też zawodowo.

Koszt jest ogromny - ale nie finansowy!

Rozmawiając z koleżankami o wyrzeczeniach związanych z posiadaniem dzieci, o kosztach, które muszą ponosić w związku z podjęciem decyzji o posiadaniu potomstwa, nie słyszę stwierdzeń, że dziecko doprowadziło je do ruiny finansowej. Żadna nie skarży się, że teraz na nic jej nie stać, często za to wspominają o innego typu kosztach - tych dotyczących czasu dla siebie i swoich pasji. Niektóre zrezygnowały ze studiów podyplomowych, bo wolą w weekend pójść z dzieckiem na spacer czy plac zabaw, inne wspominają, że nie mają czasu na swoje hobby. - Zmienia się życie i czas jaki możemy poświęcić sobie - tłumaczy Iza. - Czasem nie ma kiedy pomalować paznokci czy przeczytać książki.

Maria ma trójkę dzieci, przez długi czas myślała o czwórce. - Dla mnie posiadanie dzieci łączy się z ogromnym wyrzeczeniem - przyznaje. - Przed zajściem w ciążę zrezygnowałam z kariery wymagającej całkowitej dyspozycyjności, która przynosiła mi mnóstwo satysfakcji (zarówno w wymiarze zaspokajania ambicji, jak i finansowym). Przestałam też być panią swojego czasu - organizacja mojego życia została podporządkowana organizacji życia dzieci. Przestałam działać spontanicznie - żadnych niespodziewanych wyjść, wyjazdów, co lubiłam i do czego byłam bardzo przyzwyczajona. Było warto, ale to wysoki koszt.

Czasem boli

Iza ma pięcioletniego syna i uważa, że wszystko jest kwestią zachowania odpowiednich proporcji. Przyznaje, że szczególnie odczuwalne finansowo było opłacanie czesnego w klubie malucha, kiedy musiała już wrócić do pracy. - Zdecydowaliśmy się na dziecko, gdy mieliśmy swoje mieszkanie. Gdyby to miał być luksus to powinnam pewnie poczekać do spłaty kredytu? Oczywiście, że dziecko kosztuje, ale za to ciepła rączka w dłoni i "Mamo, wiesz, kocham Cię najbardziej na świecie" to chyba dobra zapłata za ewentualne wyrzeczenia. Jasne, jeśli ktoś kupuje za dużo i z najwyższej półki i uważa, że jego dziecko musi mieć wszystko najlepsze, to po podsumowaniu wyjdzie pewnie tyle, co za mały samochód albo i nawet więcej, ale to wszystko kwestia zdrowego rozsądku.

Jola ma dwie córki i - podobnie jak inne mamy - uważa, że najdroższa jest opieka nad dzieckiem, zanim pójdzie ono do przedszkola. Kiedy rozmawiała z mężem o przyszłości, zastanawiali się na ile dzieci będzie ich stać. Kryterium, które dla nich było najważniejsze to edukacja. Czy będą mogli zapewnić im dobre wykształcenie w kraju, a może nawet za granicą? - Uważam, że gadanie "nie stać mnie na dziecko" to tylko czcza gadanina - podkreśla Jola. - Problem jest wtedy, gdy dziecko urodzi się chore, wtedy jest więcej wydatków i wyrzeczeń. Normalnie da się wybrać rzeczy tańsze i droższe. U nas były wyrzeczenia z wyboru - coś za coś, typu: wolę iść z córką na przedstawienie dla dzieci niż z mężem na spektakl, ale też i takie z konieczności, np. rezygnacja z wyjazdów, bo dzieciaki dostawały istnej histerii w samochodzie (więc nie wakacje nad morzem, a gdzieś w okolicy).

Dziecko dla rozsądnych

Gdy słucham innych mam lub czytam ich wypowiedzi na forach internetowych, dostrzegam pewną prawidłowość: żadna z nich nie skarży się, że dziecko to "dobro luksusowe". Owszem, wspominają, że wydatki są duże, ale - bez względu na swoją sytuację finansową - nie żałują decyzji o posiadaniu potomstwa. Przyznają, że macierzyństwo oznacza wyrzeczenia, ale niekoniecznie te z kategorii materialnych. Spotykam się też z opinią, że na jedno dziecko zawsze znajdą się odpowiednie środki, a nieco częściej rodzice przyznają, że ze względu na koszty utrzymania rodziny, muszą zrezygnować z posiadania większej liczby dzieci.

Wśród głosów prowadzących rozważania o kosztach posiadania dziecka, nie brakuje tych mówiących, że dzieci są nie tyle dla ludzi bogatych, co dla tych myślących rozsądnie. I to stwierdzenie zdaje się znajdować swoje potwierdzenie w rodzinach, z którymi rozmawiam. Ania ma dwójkę dzieci i jej zdaniem luksusem jest posiadanie trójki lub czwórki, ale to wynika z wyboru stylu życia, jej dzieci chodzą do szkoły społecznej: - Musielibyśmy zrezygnować z wielu rzeczy, a może i naszej szkoły, jeśli miałoby nas być w rodzinie więcej. Z kolei Renata ma troje dzieci i różne etapy za sobą - czasem pieniędzy było więcej, czasem ich brakowało, a jednak mówi: - Luksus to dla mnie spełniać siebie, mieć czas dla dzieci, pieniądze na ich leczenie, kształcenie i żyć na luzie ze swoim partnerem. To jest luksus!

Czemu nie rodzimy?

Rodzice twierdzą, że przy średniej pensji da się utrzymać dziecko, a największe wyrzeczenia wiążą się ze zmianą stylu życia. Może niski przyrost naturalny to nie tylko kwestia braku poczucia stabilizacji finansowej, ale również zmian społecznych i odmiennych potrzeb niż te, które mieli nasi rodzice w latach 70. czy 80.? W latach 1982-1984 rodziło się prawie dwukrotnie więcej dzieci niż teraz. W dyskusji na temat kosztów związanych z posiadaniem dziecka, która toczyła się ostatnio na forum poświęconym oszczędzaniu, dowiedziałam się, że są rzeczywiście kobiety, które uważają, że ich nie stać na dziecko, więc rezygnują z myśli o potomstwie. Sofokles3 ma dwa mieszkania, dwa samochody, działkę budowlaną i własną firmę, która raz przynosi dochody, a raz straty. Nie stać jej jednak na zakup nowego samochodu ani wybudowanie domu. Nie będzie mieć dzieci, a swoją decyzję uzasadnia tak: "Skoro nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb to jak zaspokoimy potrzeby dziecka, a poza tym to kiedy będziemy to dziecko wychowywać, jeżeli 3/4 życia spędzamy w pracy?".

Julia ma wiele bezdzietnych koleżanek i mówi, że tylko jedna z nich używa argumentu finansowego. Reszta ma inne powody - większość nie ma odpowiedniego kandydata na ojca dziecka, część ma inne priorytety, głównie związane z karierą, a część nie może zajść w ciążę. Ten ostatni powód w szczególności stawia dziecko w kategoriach luksusu - czegoś wymarzonego i wytęsknionego... Paulina podsumowuje to tak: - W Polsce dziecko jest z całą pewnością "luksusem" dla ludzi zmagających się z niepłodnością. Zerowe wsparcie państwa i bardzo wysokie koszty leczenia powodują, iż zwykli śmiertelnicy wyrzekają się wszystkiego, biorą kredyty i pompują pieniądze w kliniki leczenia niepłodności. Koszty leczenia można porównać do ceny średniej klasy samochodu więc cóż....nie każdego stać na ten "luksus".

Więcej o:
Komentarze (139)
Niski przyrost naturalny w Polsce: czy dziecko to luksus?
Zaloguj się
  • maciek405

    0

    Proszę Państwa pozwolę sobie umieścić swoją opinie na powyższy temat. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę swoim stanowiskiem. Przede wszystkim trzeba spojrzeć na problem z ekonomicznego punktu widzenia.
    Drodzy Państwo Polska jest krajem gdzie istnieje tradycja niskich płac i wyzysku pracowników przez pracodawcę. Po 2004 z Polski wyjechało ok 2 mln ludzi na stałe. Gdyby nie wyjechali to mielibyśmy w Polsce katastrofę społeczną. To mogłoby się skończyć nawet masowym wybuchem niezadowolenia społecznego ale jest wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości wyjazdu z naszego Kraju.
    Pensja minimalna w Polsce od 1 stycznia 2018 r to 2100 brutto czyli 1530 netto a wiec na rękę. Nie wspomnę o umowach śmieciowych bo to jest rozbój w biały dzien. Niezłe pod warunkiem, że ktoś nie ma na utrzymaniu Dzieci. Pensja minimalna w Niemczech to 1498 euro to na złotówki 6141 zł brutto po kursie euro 4.1 euro z dnia 26.01.2018. Ceny żywności w Niemczech są porównywalne. Wynajem mieszkania w Niemczech to też nic strasznego. W porównaniu do Polski na zachodzie żyje się po prostu łatwiej i bardziej komfortowo.
    Moi znajomi z rocznika 84 niestety już siedzą na stałe w Irlandii Północnej, moja koleżanka ze szkoły średniej wyjechała do Niemiec ( ma tam dobrą prace po Germanistyce) i nie zamierza wracać do nas.
    A, wiec nie mamy dzieci bo nas na nie nie stać. Polska jest w okresie przeżywania skutków transformacji ustrojowej po roku 1989. Skutkiem jest wytworzenie się wąskiej grupy ludzi dobrze zarabiających i trochę większej grupy średniaków i warstwy zubożałej.
    Dopiero rządy Zjednoczonej Prawicy od roku 2015 starają się naprawić fatalną sytuację społeczną i demograficzną w naszym kraju po roku 1989. Wprowadzenie sztandarowego Programu Społecznego 500 plus, Program Mieszkanie plus czy wprowadzanie tzwn Becikowego podczas rządów w latach 2005-2007 czy uszczelnienie wpływów z podatku VAT: dobitnie świadczy ze Prawicowe Rządy są jedyną realną siłą polityczną w Polsce, której na sercu zależy dobro Polaków. Powinno nas to cieszyć.

  • maciek405

    0

    Proszę Państwa pozwolę sobie umieścić swoją opinie na powyższy temat. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę swoim stanowiskiem. Przede wszystkim trzeba spojrzeć na problem z ekonomicznego punktu widzenia.
    Drodzy Państwo Polska jest krajem gdzie istnieje tradycja niskich płac i wyzysku pracowników przez pracodawcę. Po 2004 z Polski wyjechało ok 2 mln ludzi na stałe. Gdyby nie wyjechali to mielibyśmy w Polsce katastrofę społeczną. To mogłoby się skończyć nawet masowym wybuchem niezadowolenia społecznego ale jest wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości wyjazdu z naszego Kraju.
    Pensja minimalna w Polsce od 1 stycznia 2018 r to 2100 brutto czyli 1530 netto a wiec na rękę. Nie wspomnę o umowach śmieciowych bo to jest rozbój w biały dzien. Niezłe pod warunkiem, że ktoś nie ma na utrzymaniu Dzieci. Pensja minimalna w Niemczech to 1498 euro to na złotówki 6141 zł brutto po kursie euro 4.1 euro z dnia 26.01.2018. Ceny żywności w Niemczech są porównywalne. Wynajem mieszkania w Niemczech to też nic strasznego. W porównaniu do Polski na zachodzie żyje się po prostu łatwiej i bardziej komfortowo.
    A, wiec nie mamy dzieci bo nas na nie nie stać. Polska jest w okresie przeżywania skutków transformacji ustrojowej po roku 1989. Skutkiem jest wytworzenie się wąskiej grupy ludzi dobrze zarabiających i trochę większej grupy średniaków i warstwy zubożałej.
    Moi znajomi z rocznika 84 niestety już siedzą na stałe w Irlandii Północnej, moja koleżanka ze szkoły średniej wyjechała do Niemiec ( ma tam dobrą prace po Germanistyce) i nie zamierza wracać do nas.
    Dopiero rządy Zjednoczonej Prawicy od roku 2015 starają się naprawić fatalną sytuację społeczną i demograficzną w naszym kraju po roku 1989. Wprowadzenie sztandarowego Programu Społecznego 500 plus, Program Mieszkanie plus czy wprowadzanie tzwn Becikowego podczas rządów w latach 2005-2007 czy uszczelnienie wpływów z podatku VAT: dobitnie świadczy ze Prawicowe Rządy są jedyną realną siłą polityczną w Polsce, której na sercu zależy dobro Polaków. Powinno nas to cieszyć

  • ma_gala

    Oceniono 20 razy -10

    Co za bzdurny artykuł! Jestem z pokolenia wyżu demograficznego (rocznik 80) i wokół mnie widzę mnóstwo par z wózkami, kobiet w ciąży, nierzadko prowadzących już dwoje dzieci za rękę! Przestańcie pisać jaki to niż demograficzny panuje w Polsce - non-stop chyba według was, bo jakoś nie widać tego po polskich państwowych żłobkach i przedszkolach - stały deficyt miejsc. Zdobycie miejsca w żłobku państwowym dla tzw. dziecka z normalnej rodziny graniczy z cudem - mam wrażenie, że dostają się tylko dzieci rodzin, które są stałymi "klientami" mopsu albo z rodzin rozbitych lub oczywiście "po ciężkiej znajomości". Ci "normalni", mimo że nie bogaci, muszą sobie radzić sami. Tak, to prawda, że posiadanie dziecka wymaga wyrzeczeń, również finansowych, ale jak ktoś decyduje się na dziecko z pełną świadomością pewnych ograniczeń to chyba potrafi przedłożyć witaminy dla dziecka czy język angielski nad kolejną parę butów czy wyjście do knajpy? Rodzica cieszą przeważnie już inne rzeczy niż singla i demonizowanie faktu, że trzeba się ograniczać z wydatkami jest po prostu na poziomie myślenia nastolatków! No faktycznie straszne nadszarpnięcie budżetu - bo dziecko musi jeść, mieć gdzie spać, potrzebuje raz po raz nowych rzeczy, bo szybko rośnie... Wymawianie się brakiem pieniędzy w przypadku, gdy rodzina zarabia 2 x średnią krajową jest po prostu żałosne - naprawdę można zorganizować dziecku mnóstwo rzeczy tanim kosztem (rzeczy używane np.) a twierdzenie, że nie zdecyduję się na dziecko, bo mieszkam w wynajętej kawalerce na 4. piętrze powaliło mnie z nóg! Czyli co, na dziecko trzeba się decydować wyłącznie wtedy, gdy masz 300m dom, zarabiasz 100 tys zł miesięcznie? Jakoś nasi rodzice sobie radzili i przedkładali posiadanie rodziny nad posiadanie pieniędzy i wydawania ich na "konsumpcję" - może całe szczęście, bo przynajmniej jesteśmy na tym świecie? Teraz młodzi ludzie są kompletnymi egoistami - ma być dobrze tylko im, ma być ich stać po pół roku pracy na dom, wycieczki i drogie imprezy a dziecko to koszt tylko i ograniczenie więc nieeeeee, nie chcę, a później w wieku ok. 35-40 lat kobieta się budzi, że tak właściwie niewiele się zmieniło w sytuacji finansowej, no może poza szafą butów i ciuchów i kompem pełnych zdjęć z szalonych imprez a na dziecko jest już za późno i ona nie chce być sama... I pretensje wtedy do całego świata, że nie chce finansować kosztów leczenia bezpłodności "na własne życzenie". Ja rozumiem, że jak się jest bezrobotnym albo zarabia się 1000 zł to się nie decyduje na dziecko, ale każdy normalny człowiek traktuje taki stan jako przejściowy w swoim życiu, a nie docelowy! Tak samo nie posiadanie odpowiedniego partnera - w końcu trafia się na tego właściwego a i tak nie ma gwarancji, że teraz to już do końca świata razem, prawda? Wymówki, wymówki, wymówki...

  • malgoska_k

    Oceniono 22 razy 10

    Przyczyną niskiej dzietności w Polsce nie jest zla sytuacja finansowa rodzin ? Bzdury do kwadratu.

    Jakos młode Polki w GB rodzą na potęgę.

  • dk7000

    Oceniono 23 razy 23

    "Rodzice twierdzą, że przy średniej pensji da się utrzymać dziecko" - proponowałbym zerknąć w statystyki GUSu ile osób tą średnią zarabia, a i tak są tam dane zawyżone, nie uwzględniają firm poniżej 10 osób, umów smieciowych itd. Realnie średnią i powyżej zarabia max. 20% osób w Polsce.

  • obywatel_tomek

    Oceniono 19 razy 13

    Do facto tytuł tego artykułu jest idiotyczny. Posiadanie dzieci przez obywateli Polski jest być albo nie być tego narodu. Jak w kazdym innym kraju na świecie. O czym tu wogole dyskusja? K.. Mac. Jeśli rząd do czegoś ma służyć wogole to właśnie do promowania polityki prorodzinnej i powiększania grona swoich obywateli zapewniając im warunki do godnego życia. NIIE MA wazniejszego celu działania rzadu... K.. To jakiś absurd...

  • obywatel_tomek

    Oceniono 54 razy 50

    I żadne, ulgi ,zachęty ,dodatki ,sratki programy nie pomogą!! młodym rodzicom potrzeba wystarczająco dobrze płatnej pracy. Pracy k....a!!!!! Wtedy i mieszkania sie znajda. W uk rodzą sie aktualnie setki polskich dzieci tygodniowo. Setki! Młode mamy skutecznie zachęcają swoje koleżanki i rodziny w Polsce do tego samego. Wyjazdu i założenia rodziny w cywilizowanym kraju. A rząd nic... Podwyzsza vat na ubranka dzieciece. Zywnosc akcyze wszystkie podatki posrednie jednoczesnie utrzymujac staus quo w kwestii bezrobocia i braku mieszkan. Plus miliony Pracujacej biedoty. Mlodych kobiet ktore boja sie biedy, boja sie rodzic. Nie dziwie sie. Kiedyś można było sie smiac z pisowskich tez na temat niszczenia narodu polskiego. Ale teraz depopulacja Polski staje sie faktem. To już nie jest śmieszne....

  • ptr0

    Oceniono 34 razy -24

    Dopóki nie wyplenimy tej lewackiej zarazy dopóty będzie niski wskaźnik dzietności! Precz z nachalną promocją antykoncepcji! Precz z dotowaniem środków antykoncepcyjnych! Precz z lewacką edukacją seksualną, która traktuje ciążę jak największe zło, idioci z Federacji na rzecz kobiet i planowania (zabijania) rodziny wymyślili nawet planszę gdzie zabicie dziecka w łonie matki jest traktowane jako wygrana, a nieusunięta ciąża jako przegrana. Jeśli ta zaraza będzie dalej toczyć Polskę to nic się nie zmieni w tej materii.

  • framberg

    Oceniono 21 razy 17

    Ale kłamstwa. Mam córkę w Anglii z dwójką dzieci.
    Może jeździć po świecie. Państwo bardzo pomaga w utrzymaniu dzieci.

    Nasze państwo karze za posiadanie dzieci wyższymi podatkami.
    Rodzice zarabiają i płacą podatki. Samotni podobnie.
    Dzieci płaca podatki - VAT, akcyzę, paliwowy, gruntowy i każdy, który na nie przypada. Nie zarabiają ale nie mogą rozliczać się z rodzicami. Rodzice mają płacić podatki swoje i dzieci ale rozliczają się z urzędem skarbowym tylko za siebie.

    Nasze państwo prowadzi wyjątkowo restrykcyjną politykę antyrodzinną.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX