26. miesiąc - Poskromienie złośnika

Tekst Beata Ciepłowska-Kowalczyk
04.03.2008 , aktualizacja: 13.05.2008 20:12
A A A Drukuj
Czuję, że zaraz wybuchnę, a to będzie straszne.

Czuję, że zaraz wybuchnę, a to będzie straszne. (Złość)

"Nie!" znów stało się ulubionym słowem dziecka. Słyszycie je pewnie kilkanaście razy dziennie. Czasem macie wręcz wrażenie, że maluch na każde wasze pytanie odpowiada tak samo. To oczywiście męczy i denerwuje, ale spróbujcie się wykazać cierpliwością.
Co potrafi twoje dziecko >>

Już wkrótce łatwiej wam będzie dogadać się z dzieckiem. Po pierwsze znacznie zwiększy się zasób słów malca, a po drugie jego bunt przeciwko całemu światu znacznie straci na sile.

Ten trudny dla waszej rodziny czas to niezwykle ważny etap w rozwoju dziecka, kiedy rodzi się jego poczucie niezależności, pewności i siły. Maluch niemal w każdej sprawie ma swoje własne zdanie (niestety najczęściej przeciwne do waszego). Bada granice swojej władzy i... waszej cierpliwości. Gdy nie chcecie mu ustąpić, głośno się awanturuje. Potrafi na środku sklepu rzucić się na podłogę i wrzeszczeć ze złości. Albo w ramach protestu pogryźć młodszego brata czy pociągnąć mamę za włosy.

Wbrew pozorom nie jest to wcale objaw agresji, tylko buntu przeciwko światu, w którym nie zawsze można robić to, co się chce. To zupełnie naturalne w tym wieku. Tyle, że ten bunt niekiedy przybiera formę z którą naprawdę trudno sobie poradzić.

Niektórzy rodzice w takich sytuacjach nie wytrzymują i wymierzają małemu buntownikowi klapsa. Nie róbcie tego! Bijąc dziecko nie uczycie go jak właściwie postępować, pokazujecie mu jedynie, że silniejszy może uderzyć słabszego. Maluch czuje wtedy ból, upokorzenie, strach. Czy naprawdę takie uczucia chcielibyście budzić w swoim dziecku? Przecież jesteście dla niego najważniejszymi osobami. Poza tym bunt można uciszyć pokojowymi metodami.

Nie? Niekoniecznie

Przede wszystkim nie zabraniajcie wszystkiego. Przecież to naprawdę bez znaczenia, czy maluch kilka minut pobiega po kąpieli na golasa albo będzie przez kilka tygodni bawił się tą samą zabawką. W końcu mu się to znudzi. Jeśli w wiosenny dzień chce zdjąć buty w piaskownicy, czy zimą pobawić się śniegiem bez rękawiczek, pozwólcie na to. Szybko poczuje chłód i sam poprosi o wzgardzone części garderoby.

Uzasadniona odmowa

Nie zakładajcie z góry, że maluch nie ma racji. Jeśli uparcie odmawia założenia butów, może po prostu są niewygodne? Jeżeli za nic nie chce pić mleka, być może źle się po nim czuje i warto sprawdzić, czy nie ma alergii na mleko lub nie cierpi na nietolerancję laktozy. Jeśli protestuje przeciwko ubraniu czapki, może jest mu w niej za gorąco... Wyraźnie okazywana niechęć do opiekunki, może być sygnałem alarmowym, że coś w jej relacjach z dzieckiem jest nie tak. Zanim więc zaczniecie malucha przekonywać, spróbujcie spojrzeć na sprawę z jego punktu widzenia.

Wolny wybór

Wtedy kiedy to możliwe, pozwalajcie dziecku decydować. Przy śniadaniu nie stawiajcie przed nim szklanki z mlekiem, tylko zapytajcie: "Wolisz mleko czy jogurt?". Zamiast mówić prosto z mostu: "Idziemy umyć zęby", dajcie maluchowi wybór: "Dziś myjesz zęby malinową pastą czy pomarańczową?".

Jeśli waszym problemem jest ubieranie z przeszkodami, zamiast wciskać dziecko na siłę w nie lubiane ciuchy, poproście by wybrał swoją garderobę: "Chcesz dziś założyć dziś sweter w paski czy czerwoną bluzę z kapturem?". Maluch będzie zadowolony, że coś zależy od niego, a wy unikniecie niepotrzebnej awantury. Pamiętajcie tylko, by ograniczyć wybór dziecka do rozwiązań, które jesteście w stanie zaakceptować (jeśli zapytacie: "Co chcesz włożyć na spacer?" wasze problemy mogą się tylko powiększyć, bo maluch wybierze np. elegancką sukienkę lub nie zważając na pogodę, uprze się przy krótkich spodniach).

Kusząca propozycja

Czasem, by uniknąć awantury, wystarczy dać dziecku ciekawą propozycję. Jeśli z placu zabaw chcecie już wrócić do domu nie mówcie: "Idziemy do domu!, powiedzcie raczej "Chodź, sprawdzimy, czy ta wielka koparka jeszcze stoi przed naszym domem". Gdy czas na kąpiel, nie pytajcie: "Idziemy do wanny? ("Nie!" gwarantowane), tylko zaproponujcie: "A może dzisiaj w czasie kąpieli ozdobisz wannę? Weźmiemy te kredki do rysowania w łazience". Przed wyjściem do sklepu na zakupy z dzieckiem: zamiast informować zwyczajnie: "Musimy zrobić zakupy", poproście malca: "Musimy znaleźć zielone jabłka, pomarańczowe marchewki i chrupiące bułeczki. Pomożesz mi?

Odwrócenie uwagi

Sprawdzonym sposobem na protesty jest odwrócenie uwagi. Gdy maluch domaga się w sklepie kolejnej zabawki, pokażcie mu coś innego i spróbujcie go tym zainteresować ("Popatrz, jakie śmieszne malutkie pomidorki", "Widziałaś te warkocze z sera? Chciałabyś ich spróbować?). Możecie też w opowiedzieć dziecku jakąś fascynującą historię. Jest duża szansa, że zasłuchane zapomni o przedmiocie pożądania.

Podobnie zadziała, gdy pozwolicie mu nieco pomarzyć. Zamiast tłumaczyć, że nie kupicie mu kolejnego autka, powiedzcie np.: "Szkoda, że nie mamy czarodziejskiej różdżki. Moglibyśmy wyczarować sobie prawdziwy samochód wyścigowy. Czy wolałbyś, żeby parkował w ogródku czy w twoim pokoju?".

Potrzebny czas

Bardzo często "nie" znaczy po prostu "nie teraz". Taki protest najlepiej przeczekać. Zamiast się upierać, żeby maluch natychmiast usiadł do śniadania, postawcie talerz z kanapką na stole i dajcie dziecku trochę czasu. Na pewno wkrótce zgłodnieje. Gdy odmawia wyjścia z wanny, pozwólcie mu się jeszcze trochę pobawić w wodzie. Przez te kilka minut nie zmarznie. Trudno oczekiwać, że rozbawione dziecko, natychmiast bez protestu opuści salę zabaw. Jeśli musicie wyjść, uprzedźcie je to tym kilka minut wcześniej ("Możesz zjechać jeszcze dwa razy ze zjeżdżalni i chwilę pobawić się w basenie z piłeczkami, ale potem musimy iść do domu") i przypomnijcie mu o perspektywie rychłego wyjścia jeszcze kilka razy.

Zobacz więcej na temat:

  • 3
  • 3