1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dziecko poznaje historię Polski

Może w czasie wakacyjnych podróży traficie do Gniezna, Biskupina czy na górę Ślężę. A może wyprawicie się tam tylko w wyobraźni? Przeczytajcie wtedy razem z dziećmi tę opowieść o pradawnych dziejach Polski.
Kiedyś wszędzie wokół był las. Mieszkały w nim wilki, dziki i potężne tury. Odważni ludzie całymi rodzinami osiedlali się w lesie, wycinali drzewa, by powstało pole, siali zboże, hodowali zwierzęta. Razem było łatwiej i bezpieczniej, dlatego rodziny przyłączały się do innych rodzin. Ludzie mieszkający w sąsiedztwie mówili tym samym językiem i stanowili jedno plemię. Z połączonych małych plemion powstały większe, a z nich - całe narody, np. my, Polacy.

Trzej bracia

Wszystko zaczęło się od rodziny. Dawno temu żyli sobie trzej bracia - Lech, Czech i Rus. Gdy dorośli, wyruszyli w świat. Jechali przez lasy, góry i rzeki, aż dotarli do rozstaju dróg. Tu się pożegnali i każdy poszedł w inną stronę.

Lech wędrował długo, aż zobaczył wielkie drzewo, a na nim gniazdo pięknego ptaka o potężnym dziobie. Spodobało mu się to miejsce i zbudował tam dom, a potem gród (ogrodzone osiedle). Nazwał go Gnieznem (na pamiątkę tamtego gniazda) i postanowił, że jego szczęśliwym znakiem, czyli godłem, będzie ptak, który w gnieździe mieszkał. Miasto Gniezno istnieje do dziś, a tego ptaka - orła - można zobaczyć np. na naszych monetach. Bo Lech to praprapradziadek nas Polaków.

A co się stało z jego braćmi - Czechem i Rusem? Każdy z nich założył swój gród i stał się ojcem nowego narodu. To oczywiście tylko legenda, ale Polacy, Czesi i Rosjanie rzeczywiście mają ze sobą coś wspólnego - na przykład mówią podobnymi językami.

A jak było naprawdę? Każde plemię miało swoją nazwę, wziętą nie bez powodu. Nad morzem mieszkali Pomorzanie, niedaleko góry Ślęży - Ślężanie, nad rzeką Wisłą - Wiślanie. Najważniejsi okazali się Polanie (może nazywali się tak, bo mieli największe pola?). To władcy Polan z rodu Piastów połączyli wiele dużych plemion, no i pewnie dzięki nim nazywamy się dzisiaj Polakami.

Niebezpieczny świat

Nasi przodkowie wierzyli, że światem rządzi wielu bogów. Najważniejszym z nich był Światowid. Wyobrażano sobie, że ma cztery twarze, które patrzą w cztery strony i może widzieć cały świat.

Ludzie nie wiedzieli, czym są gwiazdy, ani nie oglądali w telewizji prognozy pogody. Wierzyli więc, że np. burzą, piorunami i błyskawicami kieruje inny bóg - Perun, wiatrem - Pogwizd, a słońcem - Swaróg. Mieli też boginie - np. Ladę, boginię piękna i Dziewannę - boginię wiosny.

Po zmroku nie chodzili do lasu ani nad rzekę, żeby nie spotkać jakiejś jędzy albo innych nieprzyjemnych stworów - wiłów, rusałek i wilkołaków. Teraz można się na nie natknąć tylko w bajkach, ale wtedy nawet dorośli się ich bali.

Życie codzienne

Niełatwo się żyło w tamtych czasach, nie tylko z powodu strachów. O cegłach nikt jeszcze nie słyszał, a większość ludzi mieszkała w ziemiankach. Pewnie nie wiecie, co to jest? Wyobraźcie sobie dużą norę wykopaną w ziemi, z malutkimi drzwiami i oknami. Wszyst-ko po to, żeby było cieplej, bo w takim domku nie było kaloryferów. Rozpalało się tylko ognisko, przy którym można się było ogrzać i ugotować coś do jedzenia. Podłoga pod ogniskiem (a najczęściej w całym domu też) była z ubitej gliny, więc na szczęście nie mogła się zapalić.

Panowie nosili w tamtych czasach koszule, spodnie i coś w rodzaju bluz, a w zimie kożuchy. Panie - koszule i suknie wierzchnie z długimi rękawami, no i oczywiście różne ozdoby - szklane i bursztynowe korale, pierścionki i metalowe kolczyki.

Inni mieszkańcy

W tym samym domu albo tuż obok mieszkali inni lokatorzy. Mogły to być psy, owce, krowy, świnie (choć z powodu kłów i długiej sierści bardziej przypominały dziki). Trzymano też duże i silne zwierzęta, które potrafiły pracować w polu i ciągnąć wozy. Ale nie były to konie, tylko woły. Koń dużo kosztował i mogli sobie na niego pozwolić tylko ludzie bogaci. Zresztą służył do jazdy, a nie do pracy w polu. Przed myszami chroniły dom nie koty tylko zwinne długoogoniaste łasice.

Aha, zapomniałem o jeszcze jednych mieszkańcach, którzy opiekowali się domem i całym gospodarstwem. Były to ubożęta - dobre skrzaty. Ludzie pamiętali o nich i zawsze zostawiali im w kąciku resztki jedzenia. Ciekaw jestem, co się teraz dzieje z ubożętami. Może tak jak łasice przeprowadziły się do lasu?

Książę pan

Najważniejszy w całym kraju był książę. Wszyscy musieli się go słuchać. Miał swoją drużynę (tak nazywało się jego wojsko), która go broniła. Ale nie tylko, bo pilnowała porządku w całym kraju. Jeśli zbójcy okradli kupca, który jechał drogą, wojownicy z książęcej drużyny ścigali go jak dzisiejsi policjanci.

Książę był też kimś w rodzaju sędziego: jeśli dwaj ludzie się pokłócili, mówił, kto ma rację albo jak się mają pogodzić.

Mieszko i chrzest

Czy widzieliście kiedyś chrzest? Teraz rodzice i rodzice chrzestni przynoszą małe dziecko do kościoła, a tam ksiądz modli się i polewa głowę dziecka wodą. Kiedyś wyglądało to inaczej...

Zaczęło się od tego, że pewien książę przyjął chrzest. Książę był dorosły i rodzice nie nieśli go na rękach, tylko sam przyszedł. W dodatku nie do kościoła, bo kościołów nie było. Księży też u nas nie było, więc na chrzest przyjechał ksiądz z Czech. A książę musiał się cały zanurzyć w wodzie. I to była ważna chwila nie tylko w jego życiu. Bo razem z nim chrzest przyjęli jego wojowie, słudzy i - stopniowo - wszyscy mieszkańcy kraju. I od tej chwili liczy się historię Polski. Dlatego warto zapamiętać imię tego księcia: Mieszko. Ciekawie się żyło w tamtych czasach, prawda?

Więcej o: