1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy dzieci potrzebują rozmów na temat śmierci?

Jesień skłania do zadumy - nad życiem, czasem, przemijaniem, śmiercią. Dziecko też na swój sposób przeżywa zamieranie świata. Dostrzega bezlistne drzewo, nieżywego motyla, uschnięte kwiaty w ogrodzie. Rodzą się pytania, które nie powinny pozostać bez odpowiedzi.
Unikanie tematu

Rozmawianie z dzieckiem o śmierci nie jest łatwe. Wielu rodziców stara się omijać bolesny i trudny temat. Dzieci dowiadują się więc, że ptaszek, który wypadł z gniazdka i leży bez ruchu na ścieżce - tylko zasnął, że babcia, która umarła - wyjechała bardzo daleko i nie można jej odwiedzić. Bajki podlegają cenzurze - obecne w nich motywy śmierci są przez rodziców łagodzone lub pomijane. Chomik czy świnka morska, które naturalną koleją rzeczy pewnego dnia odchodzą, zostają błyskawicznie zastąpione uderzająco podobnym zwierzątkiem, żeby dziecko niczego nie zauważyło.

Rodzice robią to wszystko w dobrej wierze. Chcą ustrzec dziecko przed brutalną prawdą o tym, że śmierć istnieje i nieuchronnie czeka każde żywe stworzenie.

Unikanie tego tematu podszyte jest często strachem. My, dorośli, niechętnie myślimy o śmierci. Tak jest bezpieczniej i wygodniej - jakby niepamięć była w stanie ochronić nas i nasze dzieci przed tym, co nie do uniknięcia.

Nie mogę rozmawiać z córką o śmierci. Trudno przecież mówić o czymś, z czym sama nie daję sobie rady. Nie ma we mnie zgody na przemijanie, nie umiem o tym spokojnie myśleć. I nie chcę. Nie teraz.

Anna, mama Agnieszki

Śmierć jest potrzebna do spotkania się z Bogiem.

Joasia (10 lat)

Ludzie muszą umierać, żeby na ziemi nie było tłoczno. Tak już jest.

Julia (8 lat)

Trudne pytania

Rozmijanie się z prawdą nie sprawi, że śmierć zniknie z naszego życia. Jest jego częścią i maluch prędzej czy później się o tym dowie. Dzieci zresztą w naturalny sposób starają się same oswoić z umieraniem. Pytają nas, dlaczego biedronka się nie rusza, czemu drzewa tracą liście, czy dziadek już zawsze będzie mieszkał w szpitalu? Pojawia się także pełne lęku pytanie: "Czy ty i tata kiedyś umrzecie?".

Czasem trudno pojąć, skąd w radosnym, pełnym energii maluchu bierze się potrzeba rozmawiania o śmierci. Ale ona jest i nie wolno jej lekceważyć. Gdy dziecko pyta, przytulmy je i spróbujmy mu wytłumaczyć wszystko, jak umiemy najlepiej. To nic, że słowa przychodzą z trudem, że chce nam się płakać, gdy maluch prosi: "Ale obiecaj mi, że umrzemy razem" albo protestuje: "Ja nie chcę iść sam do nieba!".

Nie ma jednego, uniwersalnego sposobu rozmawiania o śmierci. Uniwersalne wydaje się jedynie to, żeby nie kłamać i nie udawać, że problem nie istnieje. Unikanie tematu rodzi w wyobraźni dziecka rozmaite fantazje. I zaczyna bać się zmarłego wujka, z którym nie wiadomo co się stało, bo nikt dorosły nie chce o tym mówić. Albo unika jak ognia cmentarzy, bo dokładnie nie wiadomo, co się dzieje ze zmarłymi. Tak rodzą się lęki, z którymi dziecku trudno się uporać. Lepsza jest prawda, choćby najsmutniejsza.

Moja czteroletnia, wesoła i pogodna córeczka zaczęła wieczorem płakać. Przytuliła się do mnie mocno i powiedziała: "Nie chcę, żebyś umarła, obiecaj, że nie umrzesz". Wpadłam w panikę, myślałam, że ma jakieś przeczucia, że coś się stanie. Zmusiłam się, by jej wytłumaczyć, że to niemożliwe. Płakałyśmy razem.

Magda, mama Tosi

Śmierć jest smutna. Już nie zobaczę dziadka. Ale pocieszające jest to, że on poszedł do nieba i jest bezpieczny, bo nie przyjdzie tam żaden zły człowiek i nic mu nie zrobi. Źli ludzie nie idą do nieba.

Zosia (8 lat)

Jak rozmawiać

Rodzice mogą powiedzieć dziecku o śmierci tylko to, co sami o niej myślą, w co sami wierzą. Warto się nad tym zastanowić, zanim jeszcze padnie pierwsze pyta nie. Bo dzieci potrafią zapytać o krzyż postawiony przy drodze w miejscu, gdzie ktoś zginął, czy o klepsydrę naklejoną na drzwiach klatki schodowej.

Dobrą okazją do rozmowy jest pierwszy listopada. W wielu rodzinach panuje zwyczaj odwiedzania grobów bliskich i przyjaciół. Dla dzieci to wielkie przeżycie. Chętnie zapalają świeczki, sprzątają, układają krzyże z kasztanów i przyniesione kwiaty.

Warto wtedy porozmawiać - o naszych zmarłych, o rodzinnych korzeniach, o tym, jak nam jest smutno bez naszych bliskich, jak byli dla nas ważni, co po sobie zostawili. To jedyny w swoim rodzaju czas dla rozmów o przemijaniu. Nie trzeba się ich bać. Są dzieciom potrzebne.

Mam opory przed ciąganiem dzieci na cmentarz pierwszego listopada. Po co im to potrzebne? To przecież takie ponure święto. I te pytania, które mogą zadawać - o groby, o zmarłych... To zbyt trudne.

Ewa, mama Mateusza

Dzieci powinny odwiedzać swoich przodków na cmentarzu, nawet jak jest brzydka pogoda, bo kiedyś dzieci też umrą i będą chciały, żeby ktoś ich odwiedził. Poza tym cmentarz to jedyne miejsce, gdzie mo1żna spotkać przodków.

Joasia (10 lat)

Przeżywanie żałoby

W szczególnej sytuacji jest dziecko, które bezpośrednio zetknęło się ze śmiercią, zwłaszcza jeśli umarł ktoś bliski, z kim żyło pod jednym dachem. To trudne do ogarnięcia i przeżycia.

Dorośli powinni wiedzieć, że kilkulatek przeżywający żałobę nie przywdzieje czarnego stroju i nie będzie od rana do nocy siedzieć i płakać. Może biegać, śmiać się, hałaśliwie bawić. Trzeba to przyjąć, choć nijak się ma do naszego, dorosłego sposobu przeżywania śmierci.

Dobrze jest towarzyszyć dziecku w żałobie: wspólnie płakać, przytulać, wspominać zmarłą osobę, pisać do niej listy, zapalać świeczki na grobie. Trzeba mu pozwolić mówić o tym, co przeżywa. Trudno słuchać, ale dziecko potrzebuje słuchacza, z którym może przeżywać smutek, złość, rozpacz, żal.

Nie wyrażona żałoba, pytania pozostawione bez odpowiedzi - zamrażają dziecięce uczucia, czasem na całe życie. Tak dzieje się wtedy, gdy śmierć bliskiej osoby staje się tematem tabu. Nikt nic nie mówi, nikt nie płacze, tak jakby nic się nie stało, a przecież zmiana jest widoczna i bolesna. Dziecko tego nie rozumie, ale milczy, bo inni też milczą. Czasem milczeniu towarzyszy poczucie winy ("babcia mówiła, że to ją wpędzi do grobu, no i umarła, pewnie to ja ją wpędziłam swoimi grymasami").

Wielu dorosłych dopiero podczas psychoterapii staje oko w oko z dawną, dziecięcą żałobą, z którą byli pozostawieni sami. Często jej cień kładzie się na ich życiu przez długie lata - lękiem, niepewnością, samotnością, cierpieniem, którego przyczyny sobie nie uświadamiali.

Mój najmłodszy brat umarł podczas porodu. Miałam wtedy dziewięć lat i z rozpaczy i bezsilności wyrwałam wszystkie kwiaty w ogrodzie. Nie miały prawa kwitnąć, kiedy mój braciszek nie żył. Tata pogroził mi pasem. Nie rozumiał, dlaczego to zrobiłam.

Krysia, mama Adama

Kiedy umarł mój dziadek, bardzo płakałem. Potem wyciąłem z gazety takie karteczki, gdzie było o nim napisane. Będę je zawsze miał schowane, żeby pamiętać o dziadku.

Antoś (7 lat)

Pożegnanie

Czy dziecko powinno uczestniczyć w pogrzebie? Małe raczej nie. Jeśli ma jednak siedem, osiem lat warto, by pożegnało odchodzącą osobę (pod warunkiem że jest mu ona naprawdę bliska). Podczas kościelnej ceremonii będzie jednak potrzebować opieki i wsparcia dorosłej, znajomej osoby. Kogoś, kto nie straci głowy w ogólnym zamieszaniu, przytuli, potrzyma za rękę, odpowie na pytania. Lepiej nie zabierać potem dziecka na cmentarz - ta część uroczystości dla wszystkich szczególnie bolesna, dla niego może okazać się zbyt trudna do zniesienia. Grób zmarłego można odwiedzić przy innej okazji, nie chodzi przecież o to, by ukrywać jego istnienie.