Niepokój narasta, a smutek coraz trudniej unieść, bo dorośli, zajęci sobą, nie zwracają na nie uwagi. Znikła gdzieś radość i beztroska, wszyscy pozamykali się w sobie i stronią od innych. Zastanówmy się, co też może czuć dziecko.
Tata gdzieś wyjechał.
Czasami wyjeżdża na kilka dni. Szkoda, że akurat teraz, bo z nim jest tak fajnie, można go o wszystko zapytać i on zawsze odpowie. A z mamą tak się nie da. Jak spytać: „Gdzie jest tatuś?”, mówi: „Wyjechał” i wybucha płaczem. Czemu tak strasznie płacze? Przecież tatuś nieraz wyjeżdżał, a potem wracał. Dziwni ci dorośli. A może płacze dlatego, że to mama chciała wyjechać, a wyjechał tata. Ostatnio mówiła, że jest nami bardzo zmęczona i że chciałaby trochę od nas odpocząć. Że nigdy nie sprzątamy po sobie i ona musi wszystko robić. Pójdę posprzątać mój pokój, może się trochę ucieszy.
Tyle osób przyszło nas odwiedzić - i ciocia, i wujek, i dziadkowie. Nigdy nie przychodzą wszyscy razem. Ale rozmawiają tylko z mamą. Mówią, żeby się nie martwiła, że da sobie radę, że jej pomogą. Ciocia wzięła mnie na kolana i zaczęła mi tłumaczyć, że tatuś musiał wyjechać (przecież wiem), że nie będzie go bardzo długo (ile to jest „bardzo długo”?), że może już nigdy nie wróci. Jak to nie wróci? Dlaczego miałby nie wracać? Przecież nas kocha. Przecież jest naszym tatą. Jak spadłem z roweru, zaraz był przy mnie. A kiedy byłem chory, powiedział, żebym się nie martwił, bo on jest ze mną. Tyle razy mówił, że zawsze mogę na niego liczyć. Więc to nieprawda, co ta ciocia mówi. Mama też nieraz mówi: „Jak będziesz oglądał tak długo telewizję, to nie będę cię kochać”, a na drugi dzień, jak ją pytam, czy mnie jeszcze kocha, to się śmieje i mówi: „No pewnie, głuptasie, jak mogłabym cię nie kochać”. No i bądź tu człowieku mądry. Ciocia pewnie tak samo. Jutro powie, że jestem głuptas i że tata wróci, tylko że miał dużo spraw do załatwienia. Dni mijają,
a tata nie wraca...
Mama cały czas smutna, nawet nie ma co z nią rozmawiać, bo jak tylko ktoś powie coś o tacie, to zaraz wybucha płaczem. To już w ogóle o nim nie mówię. Tylko myślę: Dlaczego nie wrócił? Może był na mnie zły? Pewnie o to, że zrobiłem taki bałagan w jego narzędziach. I nie wyczyściłem roweru. I w ogóle ostatnio byłem taki niegrzeczny. To wszystko moja wina - teraz mama płacze, a taty nie ma. Jestem niedobrym chłopcem i dlatego tata odszedł. Musiał być bardzo zły, bo nawet się ze mną nie pożegnał...
Rozmawiajmy z dziećmi o śmierci
Nie tylko wtedy, kiedy dotknie naszą rodzinę. Pokazujmy, że śmierć jest naturalną koleją losu, częścią życia. Umieramy, ponieważ żyjemy. Żyjemy, i dlatego umrzemy. Tak jak wszyscy. Tak jak wszystko - kwiaty, drzewa, zwierzęta.
Rozmawiać to nie znaczy dawać gotowe odpowiedzi. Pytania, które zadają dzieci - co to jest śmierć? dlaczego ludzie umierają? co się z nimi potem dzieje? - spędzają sen z oczu filozofom. Nie musimy mieć na nie gotowych odpowiedzi. Możemy podzielić się z dzieckiem swoimi wątpliwościami: "Ludzie różnie próbują sobie tłumaczyć śmierć, ale nikt nie wie na pewno, co dzieje się potem. Ja myślę, że... A ty jak myślisz?".
Gdy odejdzie ktoś bliski,
porozmawiajmy z dzieckiem o tym, co się stało. Powiedzmy mu, że ta osoba umarła, że nigdy już nie wróci. Nie próbujmy omijać tej kwestii, licząc na to, że samo się domyśli. Ani nie zasłaniajmy się tym, że jest za małe, żeby zrozumieć. Ono rozumie znacznie więcej, niż się nam wydaje, tyle że na swój sposób.
Mówmy prawdę. Dziecko niełatwo oszukać. Może udawać, że wierzy w to, co mówimy, ale w głębi duszy czuje, że coś jest nie tak. I traci do nas zaufanie.
Pozwólmy dziecku pożegnać się ze zmarłym. To bardzo ważne. Jeżeli nie było okazji, żeby to zrobić przed śmiercią, zabierzmy je na pogrzeb i pomóżmy mu rozstać się z bliską osobą - podziękować za to, co było, przeprosić, wybaczyć i pozwolić odejść. W domu może napisać do niej list albo narysować swój smutek.
Dziecko do piątego roku życia nie rozumie jeszcze, na czym polega przemijanie, czym jest czas. Trudno mu pojąć, że śmierć jest zjawiskiem nieodwracalnym. Umrzeć to dla niego tak, jakby zasnąć. A potem się obudzić. Po powrocie z pogrzebu może pytać: kiedy ciocia Basia wróci? Trzeba mu jasno i wiele razy powtarzać: ciocia nie wróci, bo nie żyje. Kiedy ktoś umrze, nigdy już nie wraca. Dziecko nie dowierza, bo przecież w bajkach zmarli ożywają, a w filmach ktoś do kogoś strzela, a on się podnosi i idzie dalej. Więc śmierć to trochę takie udawanie. Jestem. Znikam. A po chwili wracam.
Między piątym a dziesiątym rokiem życia dziecko zaczyna rozumieć, że śmierć jest nieodwracalna, ale nie odnosi jej jeszcze do siebie. Wie, że umierają ludzie starzy. I zazwyczaj wyobraża sobie śmierć konkretnie - jako anioła z białymi skrzydłami albo kostuchę z kosą.
Starsze dzieci podchodzą do śmierci właściwie tak jak dorośli
Rozmawiać to nie tylko mówić, ale i słuchać. Słuchajmy tego, co dziecko chce nam powiedzieć, może nieporadnie i nieskładnie, bo dla niego to też trudne, chociaż czasem może mówić zadziwiająco jasno i zrozumiale. Bądźmy gotowi słuchać w każdej chwili, a nie tylko w czasie specjalnie przeznaczonym na rozmowę.
Rozmawiać to znaczy również okazywać emocje. Nie udawajmy, że jest nam wesoło, kiedy w środku wszystko płacze. I pozwólmy dziecku wyrażać swoje uczucia. Nie bójmy się ich. Stłumione musiałyby w końcu wybuchnąć - w agresywnym zachowaniu, napadach lęku, niechęci do życia. Dziecko może odczuwać żal, ale także niepokój, lęk, złość, rozdrażnienie, zazdrość, a nawet radość czy ulgę. Nazywajmy jego przeżycia ("widzę, że jesteś smutny") - w ten sposób pomożemy mu je uporządkować.
Dziecko uczy się rozpoznawać i wyrażać własne uczucia wtedy, gdy dorośli nie kryją się ze swoimi. Nie ma nic złego w tym, że płaczemy razem z dzieckiem. To może nas tylko do siebie zbliżyć.
Jeżeli jest nam bardzo ciężko i nie potrafimy rozmawiać z dzieckiem, poprośmy o pomoc kogoś z rodziny czy przyjaciół. Najważniejsze, żeby nie zostawiać dziecka bez oparcia. Trzeba zapewniać go o naszej miłości, o tym, że go nie opuścimy. To ma dla niego ogromne znaczenie, zwłaszcza teraz, gdy jego poczucie bezpieczeństwa zostało poważnie zachwiane.
Uważajmy na słowa
Nie mówmy dziecku, że:
• śmierć jest karą za to, że ktoś się źle zachowywał;
• pan Bóg zabrał mamę, bo tak bardzo ją kochał;
• pan Bóg zabiera do siebie młode i niewinne istoty;
• tata żyje teraz na cmentarzu;
• teraz ono zastąpi mamusię i będzie panią domu.