1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nie biję dziecka, ale daję klapsy - Polacy o karach cielesnych

"Lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło" - według sondażu CBOS twierdzi tak co trzeci Polak. Czy wciąż bijemy dzieci?
Czteroletnia dziewczynka przebiega przez jezdnię, bo chce pokazać mamie, jaka jest szybka. Matka zamiera na widok samochodu ciężarowego, zbliżającego się z dużą prędkością. Udało się - jej córka była wystarczająco szybka, ale strach, którego doświadczyła kobieta był tak wielki, że wciąż drżą jej nogi. - Zobaczysz, jak wrócimy do domu dostaniesz takie lanie, że popamiętasz! - mówi do dziewczynki. Następnie kontynuuje zakupy, kupuje chleb i serek homogenizowany. Jej córka płacze i boi się powrotu do domu. Nie rozumie dlaczego spotka ją kara - przecież zdążyła przebiec i nic się jej nie stało, chciała tylko pochwalić się przed mamą, że naprawdę dobrze biega. To lata 70. Czy od tego czasu coś zmieniło się w naszym społeczeństwie w podejściu do karania dzieci?

Klapsy są w porządku, bicie - nie

Wyniki badania "O dopuszczalności stosowania kar cielesnych i prawie chroniącym dzieci przed przemocą", przeprowadzonego przez CBOS, ukazują jasno, że Polacy mają problem z zakwalifikowaniem klapsów jako kary cielesnej. 73% z nas akceptuje stosowanie klapsów, a jednocześnie 51% sprzeciwia się karom fizycznym. Jak to pogodzić? Anna Golus, inicjatorka kampanii "Kocham. Nie daję klapsów" i autorka książki "Już bez bicia? Spór o klapsa", zauważa, że z tych wyników możemy wyczytać jeszcze jedną rzecz - Ukazują, że dla 22% Polaków klaps nie jest biciem. Według mnie tak wielka część naszego społeczeństwa popiera stosowanie klapsów między innymi dlatego, że naprawdę nie uważa ich za przemoc, bicie, a nawet karę cielesną - tłumaczy. - Gdyby zadać im pytanie o to, czym według nich jest klaps, wielu z nich - a być może nawet większość - odpowiedziałaby, że to np. sposób na uratowanie dziecku życia w sytuacji zagrożenia albo metoda na przerwanie histerii. Dla wielu Polaków jest to również sposób komunikowania się z małym dzieckiem, które nie rozumie jeszcze wszystkich poleceń.

"Nikt z nas nie chce cierpieć"

Co trzeci ankietowany Polak twierdzi, że "lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło". W tej grupie przeważają starsi respondenci - 46% z nich podpisałoby się pod tym stwierdzeniem. Częściej wierzą w słuszność tego powiedzenia mężczyźni, a im wyższe wykształcenie ankietowanego, tym mniejsze poparcie dla tej tezy.- To zrozumiałe, że tylu Polaków uważa, że "lanie nie szkodzi" - kwituje taki wynik Anna Golus. - Twierdząc inaczej, musieliby przyznać, że sami w dzieciństwie byli krzywdzeni przez własnych rodziców. Nikt z nas nie chce cierpieć, więc nie każdemu udaje się uporanie z własnymi emocjami, odczuwanymi w momencie otrzymywania kary cielesnej. Aby uznać, że kary cielesne są złe, nieskuteczne i niepotrzebne, najpierw należy przyznać, że to, czego samego doznało się w dzieciństwie, było złe, nieskuteczne i niepotrzebne. Uświadomienie tego sobie wymaga natomiast sięgnięcia pamięcią do prawdziwych emocji i myśli dziecka i niejako przeżycia ich na nowo. A to boli. Nikt nie chce cierpieć, łatwiej więc uznać, że "dzięki biciu wyrosłem na porządnego człowieka", "zasłużyłem na to", etc.

- Aby nie cierpieć, usprawiedliwiamy więc własnych rodziców, a także samych siebie - kontynuuje. - Odwołujemy się do "tradycji" bicia dzieci - "ja byłem bity, ojciec był bity, dziadek był bity i wszyscy wyrośliśmy na porządnych ludzi". Jednak wcale tej tradycji nie znamy... Nie wiemy, że nie ma czegoś takiego jak "przysłowiowy klaps", jak tradycja dawania klapsów. Nie wiemy, że klaps to nowy "wynalazek", ostatni "rozdział" historii bicia dzieci. Nie wiemy, że w dawnych czasach dzieci naprawdę umierały w wyniku stosowania kar cielesnych.

Mniej bicia?

Polacy w większości twierdzą, że nie stosują kar cielesnych jako metody wychowawczej - 74% z nas deklaruje, że nigdy nie uderzyło dziecka, a 14%, że nie pamięta, czy takie zdarzenie miało miejsce. W ciągu ostatnich 3 lat liczba rodziców przyznających się do bicia zmniejszyła się z 19% do 12. Anna Golus twierdzi, że to jej nie przekonuje: - Wszystko zależy od tego, jakie pytanie postawiono w sondażu. Jeśli bowiem pytanie brzmiało "Czy BIJE Pan/Pani dziecko?", to dziwne, że AŻ tylu respondentów odpowiedziało twierdząco. Zwykle bowiem osoby stosujące obecnie kary cielesne - a zwłaszcza klapsy - nie określają tego mianem "bicia". Przypuszczam, że procent polskich rodziców stosujących kary cielesne (zwłaszcza w postaci bicia ręką) jest znacznie wyższy. Zmiana świadomości społecznej nie dokonuje się z roku na rok. Od lat liczba zwolenników i przeciwników kar cielesnych jest mniej więcej ta sama (50/50), podobnie jak liczba osób, które popierają klapsy oraz osób, które nie uważają klapsów za bicie.

Czy kampanie społeczne przeciwko biciu są szkodliwe?

Z opublikowanego niedawno raportu traktującego o niepokojach współczesnych matek, zleconego przez firmę AXA w ramach programu społecznego "Wspieramy mamy", wynika, że nie wszystkie kobiety doceniają kampanie społeczne przeciwko biciu. Autorka raportu, socjolożka Małgorzata Sikorska, twierdzi, że chociaż matki zgadzają się z ideą, że nie należy bić dzieci, to tego typu kampanie mają negatywny wpływ na ich relacje z potomstwem. "Ten wątek pojawiał się w wywiadach w mniejszych miastach bardzo często - pisze socjolożka. - Okazuje się, że przekaz kampanii trafił przede wszystkim do dzieci, które wykorzystują go w negocjacjach z rodzicami. Mamy opowiadały, że w sytuacjach konfliktowych, gdy chcą ukarać dziecko, gdy podnoszą na nie głos lub pouczają, zdarza się, że dzieci sprzeciwiając się matkom nie tylko straszą, że zawiadomią policję, ale zdarza się, że skarżą się też nauczycielom i sugerują, że są w domu bite".

W wypowiedziach matek pojawia się zarzut, że kampanie przeciw przemocy służą dzieciom do mszczenia się na rodzicach. Anna Golus, inicjatorka jednej z takich kampanii, komentuje: - Cóż, szczęśliwe dziecko nie ma powodów, by "mścić się" na rodzicach - nieważne, czy jest bite, czy nie. Jeśli więc jakieś dziecko "doniosło" na rodziców i skłamało, mówiąc, że jest bite, to albo kłamało by zwrócić na siebie uwagę, której brakuje mu w domu, albo kłamało, rzeczywiście chcąc dokonać za coś zemsty. W każdym razie rodzice powinni raczej zastanowić się nad tym, dlaczego dzieci chcą się mścić, zamiast oskarżać twórców kampanii przeciw przemocy w rodzinie o dawanie dzieciom "narzędzia do zemsty". Poza tym współczesne dzieci uczą się o swoich prawach również w szkole, więc poznają "argumenty" wykorzystywane w "negocjacjach" z rodzicami nie tylko z takich kampanii.

Trening rózgą - bicie po chrześcijańsku?

Niedawno opinią społeczną w Polsce wstrząsnęła informacja o książkach, które są swoistymi poradnikami bicia dzieci. Dzięki akcji "Książki nie do bicia" - nagłośnieniu sprawy, petycjach, szumowi medialnemu oraz interwencji Rzecznika Praw Dziecka, wydawca dwóch z nich wycofał je ze sprzedaży - bardzo niechętnie jednak, czego wyraz dał w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej wydawnictwa. Na półkach księgarń nadal jednak znajdują się książki, które zachęcają do używania kar cielesnych jako metody wychowawczej, twierdząc, że jest to zgodne z nauczaniem Pisma Świętego. Wielu chrześcijan nie zgadza się jednak z tezą, że Bóg każe bić dzieci - tym większe więc kontrowersje wokół tych pozycji.

Należy pamiętać, że kary fizyczne względem nieletnich - klaps również podlega tej definicji - są w Polsce zabronione. W sierpniu 2010 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która wprowadziła zakaz bicia dzieci. W tym świetle wspomniane książki po prostu zachęcają do łamania prawa. Rzecznik Praw Dziecka skierował sprawę przeciwko dwóm z nich do prokuratury (jedna została już umorzona) i zaapelował do wydawców o wycofanie ze sprzedaży pozostałych pozycji.

Mama robi z córką zakupy w osiedlowym sklepie spożywczym. Dziewczynka ma około 5. lat i histerycznie domaga się lizaka. Sprzedawczyni rzuca porozumiewawcze spojrzenie innej klientce i kręcąc ze zdegustowaniem głową, mówi: - Moja tylko raz zrobiła taką akcję. Jak dostała w tyłek, to się opamiętała i już nigdy się nie odważyła. Pupa nie szklanka, proszę pani! - Jest 2012 rok, a 73% Polaków przyznałoby jej rację.

Konsultacja: Anna Golus, inicjatorka kampanii "Kocham. Nie daję klapsów" i autorka książki "Już bez bicia? Spór o klapsa"

Więcej o:
Komentarze (14)
Nie biję dziecka, ale daję klapsy - Polacy o karach cielesnych
Zaloguj się
  • moniowiec

    Oceniono 32 razy 20

    byłam bita, paskiem, kapciem... bije dziecko - klapsa czy po łapach dostał nie raz. czemu? bo ja słaba jestem, bo mam zakodowane, że jak coś źle robi to bić. wstrętne to, takie doświadczenie jakie mam, brzydzę się tego i walczę jak mogę... ale czasem przegrywam... płacz dziecka mnie nie rozczula, on mnie wkurza. płacz (nie z bólu) jest dla mnie oznaką słaności, a przecież zawsze uczono mnie "bycia dzielną, nie mazgaic się, bycia grzeczną"... jak bardzo można swoje dziecko unieszczęśliwić na całe życie takimi zachowaniami... co to znacza być grzecznym? nie mieć własnego zdania? nie wyhylać się? nie odzywać? nie biegać, nie skakać, nie domagać się swojego? to cechy typowe dla ludzi z kompleksami, popychadeł, z brakiem poczucia wartości i godności... nie chcę by moje dziecko było takie jak ja!

  • sandraj

    Oceniono 48 razy 20

    Bardzo poruszyl mnie ten artykuł... sama bylam bitym dzieckiem wlasnie takimi klapsami jedynie... moja mam tez uwaza ze to nie bicie a jak to zastosowala to miala spokoj smieje sie ze mnie ze ja nie zamierzam tego robi artyukl dokladnie oddaje cala sytuacje... moja mama tez byla bita nie okazywano jej miłosci mama rzadko nas tulila i mowila ze nas kocha bardzo mi tego zawsze brakowalo.. do dzis brakuje mi takiej czulosci z jej strony. Ja mam calkiem inne podejscie do dziecka dla mnie jego placz marudzenie sa oznaka tego ze ja nie rozumiem jej komunikatu dlaczego mam byc zla na nią za to? To ze dobrze robie udowadnia mi na każdym kroku gdy inne dzieci drą się w wozkach nie chcą jechać robią awantury nam sie to nie zdarza! wszyscy zachwycaja sie jakie mam grzeczne i usmiechniete dziecko nie moga wrecz uwierzyć jaki to slodziak uśmiechniety ciagle. Zdaza jej się mieć gorszy dzien ale ja w tedy robie wszystko aby ją czymś zając biore na spacer motam w chuste wyciągam jakieś zabawki to takie pocieszenie my tez go potrzebujemy gdy jest nam źle. nie wspominajać o tak wspanialej rzeczy jak pierś dzialająca kojąco na dziecko karmione nią. Jestem wielka przeciwniczką bicia to jakiś ciemnogród!!!! jak koleżanka zrobi wam przykrość uderzycie ją? bicie jest patologiczne! pokazuje ze rodzic jest nieudolny i sobie z życiem nie radzi żal mi takich rodziców strasznie.. i zawsze patrze na nich z politowaniem... i dezaprobatą nie dlatego ze krzycza im dzieci tylko ze tak agresywnie i beznadzijnie reaguja nie potrafią byc dobrymi rodzicami tak jest łatwo szybko i wygodnie dla nich.. Wychowanie to coś wiecej do tego trzeba sie przygotowac douczyć zaglebić w różne jego aspekty a nie tylko nedznie egzystować przed tv..

  • kerkopithekion

    Oceniono 20 razy 18

    ja, rocznik 1954:
    NIGDY nie dostałam nawet jednego klapsa
    NIGDY nie uderzyłam swojego dziecka, nie uderzyłam nawet żadnego z moich kolejnych psów
    NIGDY nie uderzyłam nikogo - może potrafiłabym uderzyć w obronie własnej ale na pewno nie kogoś słabszego
    da się...? ależ oczywiście że się da
    aha, zarówno ja sama jak i dziecko całkiem nieźle wyrosłyśmy bez bicia... psy też nie pozagryzały sąsiadów ;)
    o poniżaniu czy szantażu to w ogóle nie było mowy - potrafiłam się dogadać z własną córką dokładnie tak samo jak moja mama potrafiła się dogadać ze mną
    mam wrażenie że to jest podstawa mądrego świadomego rodzicielstwa... obecnie w zaniku

  • michalmos

    Oceniono 13 razy 9

    No to ja czegoś tutaj nie rozumiem. Albo biję albo nie. Nie ma kompromisu.

  • mamajasia30

    Oceniono 23 razy 5

    nie nie nie nie i jeszcze raz NIE! Nie można bić dzieci, ani dawać klapsa, ani poniżać ani szantażować!! to trudne wiem, bo sama mam dwojke i czasami ciezko jest wynegocjowac kompromisy, ale sie da! a jak nerwy ponosza to trzeba mowic dziecku: jestem zla! gniewam się, one to rozumieją. Bardziej niż nam się zdaje... czasami mam dosyc, rece mi opadaja, wychodze wtedy do innego pokoju i daje sobie 5min zeby odsapnac, zeby emocje opadly. Ja sobie nie wyobrazam, zeby mnie ktos szturchał, krzyczał na mnie albo dawal mi klapa!! czy dziecko jest gorsze? zasluguje na mniej? wrecz przeciwnie przecież.

  • hazibula

    Oceniono 22 razy 4

    zdarzyło mi się dać dziecku klapsy, kilka razy w życiu. Już sporo lat temu. Do dziś czuję wyrzuty sumienia za poniżenie przede wszystkim dziecka, i po części siebie.

  • malinowamamba6

    Oceniono 10 razy 2

    Nie rozumiem tego jak można bić swoje dziecko. Ja byłam wychowywana bez bicia, raz dostałam i czułam się jak ścierwo poniżona i upokorzona. Moje dziecko zaczyna właśnie 4 lata i ani razu nie dostał, choć jest nie złym rozrabiaką ale tłumacze i ma to swoje efekty. Prawda jest taka że szanujmy innych tak jak my byśmy chcieli być szanowani. Nie którzy rodzice twierdzą że to nie winny klaps ale jak te dziecko ma się czuć po takim klapsie jak nie wie za co dostał??? A jak by tak dorośli dostawali klapsy np za źle wykonaną prace ciekawe jak by się czuli??Pewnie źle.Mam znajoma i ona swoje dziecko biła po rekach jak miało miesięcy bo ją nie raz w twarz strzeliło ale takie dziecko poznaje przez dotyk i nie ma wyczucia siły i tym bardzi9ej nie wie że źle zrobiło. jak jej próbowałam to uświadomić to mi powiedziała że ona też była bita i nic jej się nie stało, a w dalszej rozmowie najeżdżała na swoją mamę że ta jak wracała z wywiadówki to ją biła zazłe oceny zamiast jej wytłumaczyć i pomóc w nauce. Sama sobie zaprzecza
    A często się zdarza że babcie naszych dzieci jak widzą ze matka stosuje klapsa to mówią ze to źle tylko ciekawe czemu one stosowały i nie widziały że to źle.
    Drodzy rodzice ja wiem ze dziecko potrafi dać mocno w kość ale nie wyżywajmy się na nim mnie warto bić lepiej tłumaczyć po kilka a nawet po kilkadziesiąt razy niż bić, dla nas to jest klaps ale dla dziecka to upokorzenie. Zastanówcie się za nim podniesiecie rękę na dziecko jak wy byście się czuli. Lepiej od małego uczyć dziecka zasad co wolno a czego nie wolno i nie ustępować mu we wszystkim niż później go bić

  • mariusz.ciszewski

    Oceniono 3 razy 1

    iluzjabusoli.wordpress.com/2013/07/05/o-iluzji-milosci-przenoszonej-z-kosciola-na-systemy-rodzinne/

  • imesch

    Oceniono 41 razy 1

    Jasne. Manipulacja i szantaż emocjonalny są zdrowsze dla dziecka niż symboliczny klaps i na pewno w psychice dziecka żadnych śladów nie zostawią.
    Mam wrażenie, że większość specjalistów od wychowania ma horyzonty myślowe o przekroju rynny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX