Dyscyplina czy bezstresowo - wojna o to, jak wychowywać dziecko

Karolina Stępniewska
11.05.2012 , aktualizacja: 15.10.2014 14:15
A A A Drukuj
Francuska rodzina

Francuska rodzina (fot. Shutterstock)

Francuzi lepiej wychowują swoje dzieci niż Amerykanie czy Brytyjczycy - twierdzi autorka książki "W Paryżu dzieci nie grymaszą". Czy istnieje coś takiego jak model wychowania typowy dla danego narodu i czy któryś sposób jest lepszy?
Dlaczego we Francji nie widać zbuntowanych dwulatków, leżących na chodnikach podczas ataku histerii? Jaką tajemną wiedzę posiadły Francuzki, że ich dwumiesięczne dzieci przesypiają całe noce? Takie pytania postanowiła zadać mieszkająca w Paryżu Amerykanka, Pamela Druckerman, w swojej książce "W Paryżu dzieci nie grymaszą" (wyd. Wydawnictwo Literackie), wkładając tym samym kij w mrowisko rodzicielskich niepewności i obaw. Niewiele rzeczy potrafi wzbudzić taki opór i kontrowersje, jak powiedzenie innemu rodzicowi, że nie zna się na wychowywaniu swoich dzieci. Druckerman wypytała francuskich znajomych o metody wychowawcze, dzięki którym mają takie "grzeczne" potomstwo, a wydawcy zwietrzyli sukces i w styczniu tego roku wydali jej książkę.

Dzieci nie są równe dorosłym

W brytyjskim tygodniku "The Observer" ukazał się artykuł autorstwa Kim Wilsher, polemizujący z tezami zawartymi w książce Druckerman. - Uważamy, że dzieci są małymi ludźmi, ale nie są równe dorosłym - mówi cytowana w artykule Bénédicte Lohe-Le Blanc, Francuzka mieszkająca w Anglii. - Dziecko jest dzieckiem i powinno znać swoje miejsce. We Francji postrzegamy władzę rodzicielską jako formę uczucia i wierzymy, że to dzięki tej władzy i autorytetowi rodziców dziecko rozkwitnie. Krótko mówiąc: moje dziecko może mieć swoje zdanie, ale to ja podejmuję decyzje.

Według Wilsher we Francji kładzie się nacisk głównie na dyscyplinę. Rodzice wprowadzają ją tylko częściowo - ważniejsza jest tu rola szkolnictwa państwowego. Tam szczególną wagę przykłada się do dobrych manier i matematyki, a kreatywność i wyobraźnia nie są doceniane. Zgadza się z nią Bénédicte Juston, romanistka, profesorka mieszkająca w zachodnim Londynie - Największą różnicę między wychowywaniem dzieci we Francji i w Wielkiej Brytanii można dostrzec właśnie w szkołach. Jeśli brytyjskie dziecko ma talent artystyczny, ale nie jest zbyt dobre z matematyki, wszyscy mówią, żeby się tym nie martwić, że to przyjdzie samo. We Francji nauczyciel wezwałby rodziców i powiedział, że nie umie ono pisać i dodawać oraz że nic innego się nie liczy.

Mieszkająca we Francji Polka, która opowiedziała nam o tym, jak mieszka się we Francji , także wspomina o dyscyplinie, jako wyznaczniku francuskiego stylu wychowania. Mówi, że narzuca ją szkoła, która zaczyna się w 3 roku życia. Od małego uczy się dzieci, że musza uważać na młodszych kolegów na placach zabaw, a jeśli jakieś dziecko źle się zachowuje, to jego matka lub ojciec zazwyczaj natychmiast reagują. - Rodzice są również bardzo zrelaksowani, jako że nie podważa się ich autorytetu rodzicielskiego. Sposób wychowania dziecka wychodzi od rodzica, a szkoła lub niania pracują według wytyczonej przez nich linii.

Co teraz czujesz?

Brytyjskie dzieci są głośniejsze i bardziej swobodne. Sytuacje, w których francuska matka zabrałaby dziecko do innego pokoju z okrzykiem " ça suffit !" ("Wystarczy!"), w Wielkiej Brytanii rozgrywa się pytając dziecko o jego uczucia lub prosząc o zmianę zachowania. Mieszkająca w Irlandii Ania opowiedziała nam o wychowaniu w wydaniu irlandzkim tymi słowy: - Podoba mi się partnerskie podejście do dziecka. Jednak fatalne jest to, że czasami to z założenia pozytywne "bezstresowe wychowanie" przybiera przesadną formę i dzieciakom pozwala się dosłownie na wszystko.

Dziennikarka "The Observer" zarzuca autorce książki, że rozmawiała z rodzicami z klasy średniej, którzy pasowali do jej obserwacji, ale że zupełnie inne wyniki mogłyby przynieść rozmowy z rodzinami z uboższych dzielnic miasta. Wtóruje jej Justyna Dąbrowska, psychoterapeutka i założycielka miesięcznika "Dziecko": - Wszelkie uogólnienia budzą mój sceptycyzm. Sądzę, że nie ma dziś czegoś takiego, jak "model francuski" albo "model anglosaski". Żyjemy w XXI w., a współczesne społeczeństwa zachodnie są bardzo złożone i składają się z wielu różnorodnych grup społecznych. Rozumiem, że autorka, która jest Amerykanką, była szczególnie wyczulona na różnice kulturowe, które zobaczyła mieszkając we Francji. Zauważała to, co było dla niej nowe i intrygujące. Nie wyciągałabym jednak z jej jednostkowych wrażeń daleko idących wniosków dotyczących tego, które dzieci są lepiej wychowane. A poza tym, jak właściwie mielibyśmy to zmierzyć?

"Matki" kontra "kobiety"

Cytowana w artykule Wilsher psycholożka dziecięca i terapeutka rodzinna, dr Caroline Thompson, mieszka w Paryżu, część dzieciństwa spędziła w Stanach Zjednoczonych, a jej ojciec jest Brytyjczykiem. Według niej różnice w wychowywaniu dzieci w krajach anglosaskich i we Francji wynikają z tego, jak matki postrzegają same siebie. Twierdzi, że Francuzki przede wszystkim chcą być widziane jako kobiety, a dopiero później jako mamy, w przeciwieństwie do Brytyjek i Amerykanek, mocno przeżywających swoje macierzyństwo i traktujących swoje role matek w kategoriach najważniejszego życiowego wydarzenia. Wyjaśnia, że w sytuacji, gdy dziecko źle się zachowuje, Anglosaska mama zastanawia się "co ono czuje?", podczas, gdy Francuzka pyta "co ja teraz czuję?".

Justyna Dąbrowska podsumowuje: - Różni ludzie różnie wychowują swoje dzieci. Co ciekawe, badania naukowe pokazują, że sam styl wychowania nie ma większego znaczenia. Istotne jest, czy między dzieckiem a choćby jednym rodzicem jest bezpieczna więź, czy w domu nie ma przemocy, czy dziecko ma wystarczająco dużo społecznych kontaktów, czy jest zdrowe i czy rodzice nie chorują na choroby przewlekłe (np. na depresję). Tak naprawdę o stylu wychowania w dużym stopniu decyduje też... zamożność rodziców. Okazuje się, że rodziny w których jest bieda, lub które zagrożone są ubóstwem, o wiele częściej prezentują model autokratyczny ("dzieci i ryby głosu nie mają") a w rodzinach zamożniejszych styl tworzenia relacji z dzieckiem jest bardziej demokratyczny ("nie ma dzieci, są ludzie").

Czym jest dobre wychowanie?

Sama książka Pameli Druckerman to być może zbiór uogólnień i stereotypów, ale spełnia swoją funkcję: wywołuje dyskusję, dobrze się czyta, przynosi zyski autorce i wydawnictwu. A to, co rozumie się przez termin "dobre wychowanie" to kwestia jak najbardziej subiektywna. Kasia, której mąż jest Anglikiem, twierdzi, że w jego kraju dzieci są uwielbiane, a ludzie są bardzo życzliwi i pomocni. - Podoba mi się stosunek do dzieci, - mówi - rodzice starają się być zasadniczy i konsekwentni, ale też potrafią bawić się ze swoimi dziećmi i w pełni wykorzystywać czas, który z nimi spędzają. Dzieci nie są rozpieszczane. Podobają mi się też szkoły brytyjskie, gdzie dzieci uczą się w ciekawy sposób i są zachęcane do kreatywności. - Jak widać, każda opinia zależy od tego, kto ją wygłasza.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 1
  • 1
Komentarze (8)
Zaloguj się
  • greatouse

    Oceniono 40 razy 36

    Może jestem dziwna, ale nie łapię kompletnie ani idei "bezstresowego wychowania", ani przesadnego dyscyplinowania, zakrawającego na tresurę. Czemu we wszystkim musimy się doszukiwać skrajności? Promuje się albo anorektyczki albo grubasów, luz blues albo karat. A gdzie to co po środku? Na mnie rodzice nigdy nie podnieśli ręki, rzadko podnosili głos. Wiedziałam, że mam pozbierać zabawki po zabawie, podczas obiadu mogę zostawić ziemniaki, ale mam spróbować dojeść mięso, mam mówić dzień dobry, proszę, dziękuję, że nie wolno krzyczeć na ulicy i nie ładnie jest urządzać sceny. Mięliśmy swoje wojny i potyczki o spóźnienia do domu, o bałagan, etc. ale ostatecznie wyszłam na ludzi, nie chwaląc się. Umiem się zachować, jestem tolerancyjna i otwarta na świat, mam poczucie obowiązku nie tylko wobec siebie i najbliższej rodziny, ale poczuwam się też do odpowiedzialności za świat. Brzydzę się zdradą i fałszywością jak zarazą. I nie musiałam w tym celu kłaniać się nauczycielom w pas lub całować ojca w rękę.

    Ironią jest fakt, że nowe, dziwaczne metody wychowawcze wychodzą od ludzi, którzy sami też byli przez kogoś wychowywani. Jeżeli próbują zmienić metodę ich rodziców to znaczy, że zostali źle wychowani? I czy człowiek, który nie wierzy w jakość własnego wychowania ma prawo pouczać innych?

    Problemy rodzą się głównie z popadania ze skrajności w skrajność, ze zbyt wygórowanych lub niesprecyzowanych wymagań. Dorośli zapominają jak to jest być dziećmi i nawet nie próbują ich zrozumieć, tylko wymagają by to one dopasowały się do nich. Dziecko wciągnięte w zabawę nie "demoluje" pokoju celowo i zawsze zdarzy się, że zapomni go posprzątać. Może zamiast wydzierać się na nie, bo przecież "mamusia prosiła cię tylko o jedną rzecz!" zgarnąć je do wspólnego sprzątania?
    I nie dziwcie się rodzice, że wasze dziecko nie jest idealne skoro wy tacy nie jesteście. Dzieci nie są ani ślepe ani głuche, ani głupie. Przeciwnie, widzą i słyszą więcej niż wam się wydaje, bo nikt na nie zwraca uwagi.

    Jeżeli słyszy jak dyskutujecie o braku kompetencji jego matematyczki, to jakie macie prawo karać je za brak szacunku do niej potwierdzony uwagą w dzienniczku? Jeżeli nie mówicie 'dzień dobry' sąsiadom, na złość przerzucacie im liście ze swojego ogrodu, wiecznie kłócicie się o to na kogo spada niewdzięczny "przywilej" odkurzania, zmywania, wynoszenia śmieci, jeżeli nie czytacie książek, rzucacie papierki na chodnik, kopiujecie czyjąś pracę, jeżeli kłamiecie komuś w żywe oczy (a dziecko wie, że to robicie), etc. to nie dziwcie się, że dziecko będzie was naśladować i adaptować podpatrzone, a tym samym wyuczone zachowania do swoich potrzeb.

    Nie ma "złotego środka" na wychowanie dzieci. Jak z każdą pracą, ktoś ci powie jak on to robi, ale ostatecznie i tak zrobisz to po swojemu. Na czuja.

  • Oceniono 27 razy 25

    Zdumiewa mnie, że jeszcze funkcjonuje pojęcie "bezstresowe wychowanie", skoro był to jeden z najidiotyczniejszych pomysłów wychowawczych, zrodzonych, rzecz jasna, w USA i dawno uznany przez naukę za produkowanie bomb z opóźnionym zapłonem.

  • lukrecja_1480

    Oceniono 30 razy 20

    Mieszkałam kilka lat we Francji, a moje dzieci uczyły się we francuskiej szkole. Rzeczywiście potwierdzam, że we francuskiej szkole stawia się na dyscyplinę. Tam dziecko ma wyuczone na pamięć, jak należy się zachować i co powiedzieć w danej sytuacji. Jest to ciężka praca nauczycieli, nianiek, a na końcu rodziców. Nie ma żadnych odstępstw od zasad i dziecko w końcu to przyswaja. Prawdą jest też, że francuskie mamy podchodzą inaczej do macierzyństwa niż np. polskie. Tam macierzyństwo to nie misja, jak w Polsce. Francuzka jest przede wszystkim kobietą, która ma swoje potrzeby, dlatego dzieci bardzo wcześnie trafiają pod opiekę niań, nie są karmione piersią, w wieku 3 lat idą do szkoły.

  • Oceniono 6 razy 6

    Myślę, że trzeba znać umiar. Przykładowo, wybrałam się z moim dzieckiem do Teatru Małego Widza i tam zachowywało się jak należy (wiedziało, że ma być grzeczne, poza tym spektakl bardzo je zaciekawił), co innego kiedy bawimy się razem w domu. Jednak wie, że po zabawie trzeba posprzątać i że zabawa nie może trwać w nieskończoność. Gdyby było inaczej, nie poradziłabym sobie z własnym dzieckiem.

  • Oceniono 9 razy 3

    mam na osiedlu kilka przykładów bezstresowego wychowania - wszyscy piją, ćpają, są bezrobotni, kuratorzy nad nimi wisieli... a mamusie nadal bronią synków mówiąc "mój synek? nie to nie możliwe!" :) Jak ktoś jest na tyle głupi żeby pozwolić swojemu dziecku żyć bezstresowo, to w dorosłości powinni brać odpowiedzialność za stoczenie się tego dziecka

  • szary212

    Oceniono 13 razy -1

    No to ja jestem Francuzką, z przekrętem na chińską tygrysicę ;)

  • Oceniono 10 razy -2

    A sznurem od żelazka gó...arzy, jak nie rozumieją słów, bo później takie toto ma we łbie przewrócone, nie szanuje prawa, nie ma szacunku dla innych ludzi i myśli, jak w domu było wszystko wolno to i w życiu też będzie robił co mu się podoba. Bezstresowe wychowanie widzimy teraz po tej rewolucji wychowawczej wszędzie na ulicach, w tramwajach, autobusach, pociągach i w kupionych przez rodziców mieszkaniach, gdzie chlają i zakłócają spokój wszystkim dookoła i są bezkarni. Państwo i prawo jest też bezsilne wobec takiej wychowanej bezstresowo gó...arzerii, bo tam też pracują bezstresowo wychowani.

  • tokabout

    Oceniono 22 razy -6

    Ciekawe. Rzeczywiście wg mnie nie ma modelu ang lub fr. Francuskie dzieci nie maja żadnej dyscypliny. Jak wrzeszcza to dostają w policzek( koszmar). W szkołach jest takie rospasanie ze trudno sobie wyobrazić. Wszystko stoi na głowie. Nie wiem co za bzdury wypisują w tej książce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX