Niepłodność - najnowsze metody leczenia

Z dr med. Iwoną Szymusik z I Katedry i Kliniki Położnictwa i Ginekologii WUM rozmawia Hanna Bartoszewicz
2009-09-08, ostatnia aktualizacja 2009-09-08 13:32

Niepłodność dotyka coraz więcej par. Dziś, gdy tak głośno jest o metodzie in vitro, warto wiedzieć więcej o wszystkich najnowszych sposobach leczenia tej cywilizacyjnej choroby.


SERWISY
Do lekarza przychodzi para, która od pół roku stara się o dziecko i nic. Czy rzeczywiście mają powód do niepokoju?

Niepokoić się można po roku regularnego współżycia. Ale do lekarza zgłosić się warto wcześniej, bo to okazja do rozmowy o fizjologii kobiety, o tym, jak poznać okres płodny - bo przecież tylko w tym czasie może dojść do zapłodnienia.

Chodzi o obserwację śluzu?

Najpierw trzeba ustalić, czy cykle są regularne. Jeśli tak, to przyjmuje się, że mniej więcej 14 dni przed spodziewaną miesiączką (bez względu na to, czy cykl jest 24, 28 czy 35-dniowy) dochodzi do owulacji. I wtedy warto przyjrzeć się wydzielinie z pochwy. Jeżeli przypomina surowe białko, to dobrze, bo tak właśnie wygląda śluz szyjkowy, który ułatwia plemnikom drogę do komórki jajowej. Dla pewności można sobie jeszcze przez kilka dni robić testy owulacyjne (podobne do ciążowych). Jeśli w moczu zostanie wykryty hormon luteotropowy (LH), świadczy to o tym, że jajeczkowanie się odbyło.

Takiej "uświadomionej" parze daje się więc rok

jeśli są zdrowi i młodzi. Bo gdyby okazało się np., że mężczyzna był kiedyś leczony chemią czy radioterapią, to od razu zaproponuje mu się badanie nasienia. A jeśli kobieta miała jakąś operację brzuszną, po której mogły się wytworzyć zrosty, to też lepiej sprawdzić to jak najszybciej. Ale jeżeli to jest zdrowa para, zapraszamy oboje do poradni po roku regularnego współżycia.

Oboje?

Bez wątpienia. Nie wolno zapominać o mężczyźnie. Bo czasem latami leczy się tylko ją, a nikt nie pamięta, żeby zbadać i jego. A jak się to wreszcie zrobi, to się okazuje, że w nasieniu w ogóle nie ma plemników

A jak to wygląda w procentach?

Statystycznie czynnik męski jest odpowiedzialny za blisko 40 proc. przypadków niepłodności. W poszczególnych parach przyczyna może leżeć tylko po stronie kobiety, tylko po stronie mężczyzny albo po obu naraz. I tak jest najczęściej.

Mija więc rok i niedoszli rodzice zjawiają się w poradni. Co teraz?

Zbieramy dogłębny wywiad. Nie tylko dotyczący fizjologii kobiety, jej historii ginekologicznej, współżycia pary, ale w ogóle zdrowia obojga. Pytamy o wypadki, operacje, o to, czy biorą jakieś leki. O choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca i choroby tarczycy. Te ostatnie mogą zaburzać cykl miesięczny, ale nawet przy regularnych miesiączkach od razu zlecamy badanie przysadkowego hormonu TSH, którego poziom pozwala ocenić pracę tarczycy. A jeśli miesiączki są nieregularne, badamy także gonadotropiny (FSH i LH) - hormony przysadki sterujące pracą jajników. Wszystkie je oznacza się z próbki krwi.

Oczywiście badamy też pacjentkę ginekologicznie i kierujemy na USG przezpochwowe.

Po co?

Żeby obejrzeć macicę, jej położenie i wygląd. Sprawdzić, czy oba jajniki są widoczne i czy nie ma w nich jakichś torbieli, guzków. Jajowodów nie zobaczymy, chyba że są wypełnione płynem. To - ponieważ jest nieprawidłowe - wskazuje kierunek dalszego postępowania. Jeśli badanie jest robione pod koniec I fazy cyklu, to dowiemy się, czy w jajniku dojrzewa pęcherzyk, a jeśli w II - dostrzeżemy ślad po niedawnej owulacji.

Powiedzmy, że wszystko wypadło prawidłowo. Co teraz czeka kobietę?

Zaraz, zaraz. Nie zapominajmy o mężczyźnie. Jemu przy pierwszej wizycie zlecamy badanie nasienia. Można je wykonać w ramach ubezpieczenia na podstawie skierowania do androloga (wypisze je ginekolog albo lekarz rodzinny). U nas na takie badanie czeka się jakieś półtora miesiąca. Androlog robi przy okazji wywiad - pyta o urazy, operacje (np. żylaków powrózka nasiennego), choroby przewlekłe, o zawód pacjenta (np. praca w wysokiej temperaturze upośledza pracę jąder), palenie papierosów. Nasienie można też zbadać prywatnie (po 3-5 dniach abstynencji seksualnej), kosztuje to koło 100 zł.

I jeśli wynik będzie dobry?

Wtedy znów rozważamy sprawę od strony kobiety. Jeżeli miała jakieś operacje brzuszne (choćby wycięcie wyrostka) albo przechodziła kiedyś przewlekłe zapalenie przydatków (jajników i jajowodów), to może przeszkodą w połączeniu się gamet są zrosty. Trzeba więc sprawdzić, czy jajowody są drożne.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.3

19 głosów

  • In vitro - czy jest skuteczne? katka.2 08.09.09, 18:53

    NaProTechnologia - czy słyszałyście o tej metodzie? Powstała ok 30 lat temu. W Polsce znana jest od kilku lat - ekologiczna, znacznie tańsza i nie budząca wątpliwości natury etycznej. »

  • Re: In vitro - czy jest skuteczne? aurita 12.09.09, 22:08

    katka to poczytaj na czym polega ta "naprotechnologia" bo raczej nie czytalas:nie pisala bys tak glupiego komentarza. Ta cala naprotechnologia to wlasnieobserwacja sluzu, USG, hsg, badanie »