1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dzieci z in vitro, dzieci z miłości

Każdy ma prawo do życia, ale każdy ma też prawo do bycia poczętym z miłości, do bycia chcianym, oczekiwanym, upragnionym - mówi


Katarzyna Wiśniewska: Co by pani doradziła małżeństwu praktykujących katolików, którzy nie mogą mieć dzieci i rozważają metodę zapłodnienia in vitro? Słyszą też głos biskupów, że in vitro to niegodziwość.

Anna Karoń-Ostrowska: Nie wiem, nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi. To decyzja, którą każde małżeństwo czy para musi podjąć samodzielnie. Ale dobrze rozumiem sam problem i ogromne pragnienie urodzenia dziecka. Tu jest jakiś paradoks: świadome rodzicielstwo - a zatem to, co dla Kościoła jest tak ważne, dojrzewa szczególnie silnie, gdy w małżeństwie pojawia się problem bezpłodności.

- A jednocześnie stanowisko Kościoła jest kategorycznie negatywne od 1956 r., kiedy Pius XII po raz pierwszy wypowiedział się na temat regulacji narodzin i jakichkolwiek prób poczęcia poza organizmem matki, aż do dzisiaj, do kategorycznego listu biskupów. Nie zapominajmy także o posłaniu zawartym w "Miłości i odpowiedzialności" Karola Wojtyły. To wielki dylemat, który każdy człowiek stający przed takim problemem musi rozstrzygnąć we własnym sumieniu, żadne rady na nic się tu nie przydadzą.

Reakcja Kościoła była na miejscu? Halina Bortnowska po liście Rady Episkopatu ds. Rodziny napisała, że oczekiwałaby od biskupów więcej troski duszpasterskiej. Spotkałam się z głosami wielu katolików, że ten list był skandaliczny. Np. zdanie, że dzieci z in vitro żyją kosztem swoich braci i sióstr.

- Też uważam, że tak ostre sądy nie powinny się pojawiać, zwłaszcza że mamy do czynienia z dramatem niemożliwości dania życia tak bardzo upragnionego. Z drugiej strony rozumiem troskę Kościoła o sposób powstawania człowieka. Kościół ma prawo obawiać się o los zarodków. Nie można uciec od podstawowego pytania, które ma charakter etyczny, a wręcz metafizyczny o to, czy zamrożone zarodki są niszczone, czy obumierają.

Matka dwójki dzieci poczętych dzięki in vitro w wywiadzie dla "Gazety" wyznała, że po liście biskupów stwierdziła, że to nie jest już jej Kościół. Nie obawia się pani, że ten lęk Kościoła sprawił, że się w tej sprawie zamknął na dialog?

- Rozumiem bardzo dobrze tę kobietę. Nie chodzi o to, żeby wydawać wyroki, ale próbować wejść w doświadczenie i starać się rozumieć, a nie sądzić.

Problem etyczny nadliczbowych zarodków można rozwiązać, istnieje możliwość przeprowadzania in vitro bez ich tworzenia. Czy wówczas pani zdaniem Kościół powinien "pobłogosławić" in vitro?

- Ten problem trzeba rozwiązać nie tylko etycznie. Konieczne są ścisłe regulacje prawne, które będą dawać poczucie jak największej ochrony życiu, które się poczyna.

Jeśli takie regulacje będą, może stanowisko Kościoła zacznie się powoli zmieniać. Katolicy żyją w dramatycznym napięciu między naturalnym planowaniem rodziny, bezpłodnością a jednocześnie aborcją i antykoncepcją. A istotą sprawy jest ochrona życia, któremu powinna towarzyszyć miłość. To tu właśnie podstawowy problem, który omijamy na różne sposoby.

Jaki?

- Mówi się oddzielnie o dziecku, które ma prawo do życia, albo o matce, która ma prawo do swoich decyzji. O ojcu - co jest dość nienormalne - prawie wcale nie mówimy. Takie sztuczne rozdzielanie powoduje ciągłe nieporozumienia zamiast próby dotarcia do istoty problemu, do tajemnicy życia. Bo przecież powstanie nowego człowieka jest dramatem miłości ludzkiej i boskiej.

A co pani sądzi o argumencie Kościoła właśnie dotykającym problemu miłości, relacji: że dzieci powinny być owocem aktu małżeńskiego. Zdaniem biskupów w przypadku in vitro tak nie jest.

- Nie każdy akt małżeński jest świadomym aktem pragnienia poczęcia nowego życia. Są też akty wymuszane, również w małżeństwie, często zdarzają się tak zwane wpadki. Życie seksualne młodego pokolenia jest nieuporządkowane i tylko bardzo świadomi chrześcijanie podporządkowują je etyce chrześcijańskiej i nauczaniu Kościoła na ten temat. Seks we współczesnej kulturze jest coraz bardziej oddzielony od doświadczenia miłości i małżeństwa. Tu otwiera się wielkie pole do debaty dla teologów, filozofów o poczęciu człowieka, o miłości mężczyzny i kobiety. Czy miłość bezpłodna jest mniej wartościowa niż przypadkowy akt, w wyniku którego rodzi się nowe życie? Z pewnością nie.

Trzeba mieć na uwadze naukę Kościoła, ale też bacznie się przyglądać temu, co dzieje się we współczesnej kulturze. Nie można od tego abstrahować. II Sobór Watykański zwracał szczególną uwagę na znaki czasu, musimy bacznie śledzić i wsłuchiwać się w to, co niesie świat i jego ciągły bieg do przodu - we wszystkich aspektach i wymiarach.

Podczas debaty w siedzibie Episkopatu ks. prof. Andrzej Szostek, etyk, stwierdził, że w metodzie in vitro człowiek jest traktowany jako element leczenia człowieka, a to przecież autonomiczna osoba. I Kościół sugeruje parom bezpłodnym adopcję.

- Dzieci przeznaczone do adopcji urodziły się co prawda z aktu kobiety i mężczyzny, ale przecież najczęściej były niechciane, skoro je porzucono. Adopcja jest wspaniałym rozwiązaniem, nieporównanie lepszym niż jakikolwiek dom dziecka - między dziećmi a ich przybranymi rodzicami tworzą się głębokie relacje. Ale czy uprawnione jest twierdzenie, że w przypadku in vitro pragnienie dziecka jest egoistyczne, a w przypadku adopcji - nie? W każdej z tych spraw chodzi o tworzące się między ludźmi relacje.

Tu chodzi o relację miłości, a nie relacje prawa czy obowiązku. Każdy ma prawo do życia, ale każdy ma też prawo do bycia poczętym z miłości, do bycia chcianym, oczekiwanym, upragnionym. Nie mamy prawa ingerować w zamysły Pana Boga, lecz wydaje się, że mamy obowiązek stwarzać ludzkiemu życiu jak najpełniejsze możliwości życia w akceptacji, miłości, bo tylko one dają szansę pełnego rozwoju człowiekowi.

Powinna być refundacja in vitro z budżetu państwa?

Nie wiem. Służba zdrowia w Polsce jest w fatalnej sytuacji. Jeśli nastąpi poprawa i podstawowe potrzeby społeczne w zakresie ochrony zdrowia zostaną zaspokojone, to być może tak.

Wraca temat ustawy antyaborcyjnej. Co pani sądzi o pomyśle RPO, żeby zaskarżyć do Trybunału przepis o aborcji ze względu na stan zdrowia kobiety?

- Nie wiadomo, dlaczego akurat teraz rzecznik zdecydował się na taki krok. Wzdragam się przed nieustannym podejmowaniem tematu aborcji w dyskusjach politycznych. Jedni bronią matki, drudzy bronią dziecka, a nikt nie broni matki, dziecka i ojca jednocześnie. Tymczasem aborcja to wierzchołek góry lodowej.

To prawda, ale jakaś ustawa musi być. Powinna zostać zaostrzona lub zliberalizowana czy zostać w obecnym kształcie?

- Obecna ustawa jest dobra, kompromisowa. Powstała wskutek długiej, pełnej napięć dyskusji. Trzeba ją zostawić w spokoju i skupić się na promowaniu tajemnicy życia i związków rodzinnych. Nie widzę merytorycznego powodu, żeby zmieniać ustawę.

Jednak w praktyce ta ustawa to fikcja. Kwitnie podziemie aborcyjne, na czarnym rynku są dostępne różne środki, bywa że bardzo niebezpieczne dla kobiety. A lekarze nie wykonują aborcji nawet wtedy gdy powinni: Alicja Tysiąc.

- Wiem, że nie jest z tym dobrze. Nieraz lekarze nie chcą dokonywać aborcji wbrew swoim przekonaniom etycznym czy religijnym. Jesteśmy w Unii Europejskiej, w innych krajach ustawa jest bardziej liberalna.

To znaczy, że kobiety powinny robić aborcję za granicą?

- Jeżeli dana sytuacja ewidentnie kwalifikuje się do usunięcia ciąży, to powinno się to zrobić w godziwych warunkach w Polsce. W przypadku pani Alicji Tysiąc przebiegało to w dramatyczny sposób, ale myślę, że powoli będzie się to zmieniać. Ta dyskusja, męcząca dla wszystkich stron, uświadamia jednak powagę problemu i pomaga kobietom i parom podejmować świadome decyzje.

Czy w ogóle państwo świeckie powinno w kwestiach ustawy aborcyjnej i in vitro sugerować się głosem Kościoła katolickiego bardziej niż innych grup społecznych? Przecież nie tylko katolicy żyją w Polsce, a wierni Kościoła nie muszą korzystać z możliwości, jakie daje państwo, jeśli jest to sprzeczne z ich sumieniem.

Kościół odgrywa w Polsce bardzo szczególną rolę. Rolę pozytywną - nie w wymiarze władzy, ale kształtowania ludzkich sumień. I to dobrze, że państwo liczy się z Kościołem. Lęk Kościoła jest głęboko humanistyczny, bo jest to obawa o to, co się dzieje z ludzkim życiem w niekonwencjonalnych i pozanaturalnych metodach zapładniania.

Anna Karoń-Ostrowska - filozofka i publicystka, redaktorka miesięcznika "Więź". Współzałożycielka i członkini rady programowej Instytutu Myśli Józefa Tischnera w Krakowie. Wydała m.in. "Dramat spotkania człowieka z Bogiem i z drugim w myśli Karola Wojtyły - Jana Pawła II" (1993)

Więcej o: