1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Polskie in vitro na dziko

Niemcy i Włosi nie zamrażają zarodków. W Danii nie zrefundują zabiegu 40-latce. W Polsce o in vitro wiadomo tylko jedno: nie jest zabronione
Co naprawdę dzieje się przy zabiegach, nikt nie wie. Nie wystarczy więc decyzja - refundować czy nie.

- Musi istnieć system pozwoleń na wykonywanie zabiegów in vitro, to powinna być normalna procedura medyczna, która podlega kontroli. Inaczej nie zapobiegniemy kryminalnym zachowaniom - ostrzega prof. Waldemar Kuczyński, przewodniczący sekcji płodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.

W Polsce nie ma żadnych przepisów, które by regulowały in vitro. Dopuszczalności i standardów zabiegu nie określają przepisy - po prostu nie jest zabroniony, więc jest wykonywany.

Zabieg kosztuje nawet 12 tys. zł (razem z przygotowaniem farmakologicznym). Pacjentki są zdeterminowane, często po wielu latach starań o dziecko. A pułapek jest wiele: czy uda się wyhodować i pobrać zdrowe, gotowe do zapłodnienia jajeczka? Doprowadzić do ich zapłodnienia i rozwinięcia się zdrowych zarodków? Czy ciążę uda się donosić?

Żeby zapewnić pacjentce i sobie ten sukces, lekarze starają się wyhodować jak najwięcej jajeczek (w normalnym cyklu organizm kobiety produkuje jedno, po podaniu odpowiedniej dawki hormonów - nawet kilkanaście). Później, ryzykując ciążę mnogą, umieszczają kilka zarodków w macicy, żeby zwiększyć szansę na przeżycie choć jednego. Pozostałe zarodki mrożą do następnej próby, o ile ona nastąpi.

- Ekstremalne przeciążenie organizmu kobiety hormonami może nawet zagrażać jej życiu. Mnogie ciąże też nie są pożądane: grożą powikłania, wcześniaki trzeba leczyć - mówi Kuczyński.

- W USA jest jeszcze gorzej. W macicy umieszcza się maksymalnie dużo zarodków, a przy ciąży mnogiej powyżej trzeciego płodu dokonuje się aborcji. Do tego może dojść i u nas, jeśli nie wprowadzimy prawnych ograniczeń.

Kuczyński zapewnia, że w swoim ośrodku wprowadził system kontroli: maksymalnie sześć zapłodnionych jajeczek oraz dwa, a najlepiej jedno umieszczane w macicy. - To samo zalecamy jako PTG innym klinikom. Ale nie możemy tego nakazać. Nie wiemy nawet, co się przy in vitro naprawdę dzieje.

Tymczasem kwitnie turystyka in vitro. Do Szczecina zjeżdżają pacjentki z Niemiec i Danii, do Warszawy - Niemki, Turczynki, Wietnamki, Włoszki, również pacjentki z USA. Decyduje koszt - w Niemczech jest dwa, a w USA trzy razy drożej. Ale też warunki. - Skuteczność in vitro w Niemczech to tylko 14 proc. We Włoszech też skuteczność spadła, od kiedy dozwolono przygotowanie maksymalnie trzech zarodków i zabroniono ich mrożenia - mówi Kuczyński.

•  Anna, Polka mieszkająca w Austrii, urodziła syna dzięki zabiegowi in vitro w polskiej klinice. To był dla niej cud nad Wisłą. Piąta próba w ciągu czterech lat! - Nie kupowaliśmy samochodów, nie jeździliśmy na narty, chociaż dobrze nam się powodzi. Wszystko szło do klinik - mówi. Poprzednie cztery in vitro Anna podjęła w Austrii. Koszty pokrył w 70 proc. ubezpieczyciel. Niestety, żadna ciąża się nie przyjęła. Następną próbę musiałaby finansować sama. Koszty byłyby jak w Polsce - w przeliczeniu ok. 12 tys. zł. Ale w Polsce jest wyższa skuteczność. - Dają silniejsze lekarstwa przed zabiegiem - mówi Anna.

•  27-letnia Julia miała za sobą jedną nieudaną próbę w USA, częściowo za pieniądze z ubezpieczenia. Na następną refundację musiałaby czekać co najmniej pół roku. Nie chciała, bo już trzy lata starała się o dziecko. Nie miała też 12 tys. dol. Znalazła w internecie polską klinikę zachwalaną na forum przez kobiety. Teściowa zaklepała termin. Julia przyjechała pod koniec grudnia, dostała leki, w styczniu już była w ciąży. - Trochę mnie przestymulowali lekami hormonalnymi, więc bolał mnie brzuch. Ale jestem przeszczęśliwa!

Więcej o: