1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Już miliony dzieci na świecie urodzonych dzięki in vitro. Jak to wygląda w Polsce?

Na świecie dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego in vitro urodziło się już pięć milionów dzieci. 1/5 tych dzieci przyszła na świat dzięki transferom zamrożonych zarodków. Trudno o bardziej wymowny dowód na to, iż mrożenie zarodków, które budzi takie emocje u części polskich polityków i społeczeństwa, jest w istocie dawaniem życia. - Gdyby nie ta możliwość nigdy nie zostałabym mamą - wyznaje Marzena.
Podczas 28. kongresu ESHRE (Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Ludzkiego i Embriologii) oficjalnie ogłoszono, iż do roku 2009 na świecie dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego in vitro urodziło się już pięć milionów dzieci.

Szacuje się, że 1/5 tych dzieci przyszła na świat dzięki kriotransferom czyli transferom zamrożonych zarodków. Trudno o bardziej wymowny dowód na to, iż mrożenie zarodków, które budzi takie emocje u części polskich polityków i społeczeństwa, jest w istocie dawaniem życia. Jak to jednak wygląda w Polsce?

Mrożaczki, blastusie i inne nasze dzieci

Marzena, mama bliźniąt urodzonych z zamrożonych embrionów, opowiada, że gdyby nie możliwość zamrożenia zarodków nie zostałaby mamą. "Po zabiegu in vitro okazało się, że wystąpił u mnie zespół przestymulowania hormonalnego. Lekarz powiedział, że jeśli zdecydujemy się na podanie świeżych zarodków, ciąża po prostu może się nie utrzymać. Dlatego nasze mrożaczki zostały podane w następnym cyklu. Damian i Maciuś urodzili się dziewięć miesięcy później".

Profesor Sławomir Wołczyński, prezez Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i jeden z ojców polskiego in vitro, potwierdza istnienie takich przypadków. "Jednym z nurtów współczesnej medycyny rozrodu jest nurt mówiacy o tym, aby w ogóle nie wykonywać transferów świeżych zarodków, a jedynie transfery zarodków mrożonych. Dzieci z takich ciąż mają wyższą masę urodzeniową, a sama ciąża jest bezpieczniejsza, bo endometrium kobiety jest lepiej przygotowane do implantacji".

Wołczyński dodaje także, iż procedura in vitro bez mrożenia zarodków nie ma większego sensu: jest o wiele droższa, mniej skuteczna i dodatkowo naraża kobietę na ryzyko wielokrotnej stymulacji hormonalnej. Brak możliwości mrożenia zarodków zwiększa też znacząco ryzyko wystąpienia ciąży wielopłodowej, a ta się wiąże z ryzykiem powikłań u noworodków.

Co dalej z polską płodnością?

Co roku coraz więcej par potrzebuje pomocy medycyny, aby zostać rodzicami. Problem niepłodności w Polsce narasta, podobnie jak narasta na świecie.

Ale jest też druga obserwacja, bardziej optymistyczna: skuteczność metody in vitro systematycznie się podnosi, a wyniki ośrodków polskich plasują się na tle europejskim bardzo dobrze, o czym świadczą europejskie raporty. Żeby jednak nie było za słodko, lekarze i organizacje pacjenckie biją na alarm: coraz więcej par podejmuje decyzje o dziecku po prostu za późno, kiedy ich własna biologia staje się wrogiem, a nie sprzymierzeńcem.

Płodność: dobry niewolnik, ale okrutny pan

De Verdwaalde Ooievaar, belgijska organizacja pacjencka pracująca z ludźmi doświadczającymi niezamierzonej bezdzietności, podkreśla znaczenie zapobiegania niepłodności. Środek? Bardzo prosty: kampanie społeczne skierowane do młodzieży i edukacja prowadzona w szkołach. Decydowanie się na rodzicielstwo wtedy, kiedy nasza biologia daje nam wciąż duże szanse.

Młodzi ludzie często nie zdają sobie sprawy, że płodność nie jest darem na całe życie, a jedynie na krótki jego okres, mówi Geertrui de Cock, przewodnicząca belgijskiej organizacji. De Cock dodaje także "wielu ludziom wydaje się, że bycie rodzicem jest czymś tak niesłychanie angażującym i poważnym, że można zacząć o nim myśleć dopiero wówczas, kiedy ukończyliśmy już wszystkie planowane poziomy edukacji, mamy stabilność zawodową i finansową, odbyliśmy wymarzone podróże i w zasadzie jesteśmy gotowi na... koniec dotychczasowego życia. Naturalnie to bardzo ważne, aby planować poczęcie dziecka w sposób świadomy. Ale równie ważne jest mówienie ludziom, że rodzicielstwo może nam towarzyszyć w zdobywaniu kolejnych szczytów i nie powoduje końca świata. Pracę można zmieniać będąc już matką czy ojcem. Możemy zmieniać mieszkanie, awansować, podróżować razem z dziećmi. Dzieci nie przeszkadzają w samorealizacji, a dopełniają ją. Są etapem, który powinien się wydarzać równolegle do innych etapów, a nie wtedy, kiedy zakończymy wszystkie projekty i plany zyskując jednocześnie spory bagaż lat i coraz niższą szansę na poczęcie spontaniczne".

Płodność kobiety zaczyna się łagodnie obniżać od 27 roku życia, po czym następuje gwałtowny skok w dół przypadający na 35 rok życia. Począwszy od 35 roku życia płodność zaczyna spadać dramatycznie i w 43 roku życia osiąga mniej więcej 3-4% szans na ciążę nawet przy zastosowaniu metody in vitro.

A jeśli niepłodność nam się przydarzy?

Oczywiście lepiej zapobiegać niepłodności niż ją leczyć. Jeśli jednak niepłodność nam się już przytrafi, lepiej leczyć ją szybko i skutecznie, niż nieskutecznie i latami.- Odkładanie decyzji o in vitro na daleką przyszłość powoduje obniżenie skuteczności tej metody - apeluje prof. Wołczyński. - Najlepsze wyniki uzyskuje się w grupie pacjentek młodych z dużą rezerwą jajnikową - dodaje.

Decyzje, które przychodzą za późno

Jolanta, pacjentka starająca się zajść w ciążę od siedmiu lat, przyznaje, że dojście do etapu in vitro wydarzyło się w jej przypadku prawdopodobnie za późno. - Jesteśmy po czterech pełnych programach in vitro, a mam już czterdzieści dwa lata, mąż czterdzieści pięć. Żaden z programów się nie udał, choć raz zaszłam w ciążę, niestety była to ciąża biochemiczna. Zbyt długo zwlekaliśmy. Przez siedem lat dawaliśmy wiarę beztroskiemu podejściu "najlepszych ginekologów w mieście", radom o wyluzowaniu, witaminkach i obserwacji cyklu. Kiedy w końcu mąż powiedział "in vitro, nie ma co się dłużej zastanawiać" nasze szanse były już niskie, lekarze tego nie ukrywali.

Jolanta i jej mąż zrezygnowali z leczenia i przygotowują się do adopcji.

Gdybyśmy wcześniej zaczęli się starać o dziecko może dziś bylibyśmy rodzicami. Ale dziesięć lat temu wydawało nam się, że mamy jeszcze bardzo dużo czasu, a niepłodność wydarza się innym, mówi z goryczą Jolanta.

W Polsce zdecydowana większość pacjentek klinik leczenia niepłodności (ponad 70%) to kobiety przed 37 rokiem życia. Przeciętny wiek Polki zachodzącej w ciążę to 27 lat.

Jednak obserwując wskaźniki demograficzne widać, że ta granica się przesuwa w górę i również polskie pary zaczynają odkładać myśl o dziecku na dalszą przyszłość.

Tak więc choć należy się cieszyć, że osiągnięcia medycyny rozrodu są znaczące, a metoda in vitro na przestrzeni lat zyskała na bezpieczeństwie i skuteczności, warto także równolegle zachęcać przyszłych rodziców do tego, aby wykorzystywali swój czas rozrodczy, kiedy są jeszcze w rozkwicie swojej płodności. To nie uchroni wszystkich par przed niepłodnością, ponieważ przyczyny niepłodności są często od nas niezależne. Może jednak ochronić przed niezamierzoną bezdzietnością tę grupę ludzi, których trudności z poczęciem wynikają po prostu z powodu zbyt późnego rozpoczęcia starań o ciążę.

Komentarze (4)
Już miliony dzieci na świecie urodzonych dzięki in vitro. Jak to wygląda w Polsce?
Zaloguj się
  • koza260

    Oceniono 11 razy 11

    W pełni zgadzam się z myślą która propaguje wcześniejsze rodzicielstwo. Jednakże jako 21 letnia mama (dziecko planowane) muszę się borykać z ogromnymi problemami, których nie mają ustawione mamy po 30. Bo to Polska właśnie...

  • jantos51

    Oceniono 6 razy 2

    alternatywą in vitro w Polsce jest pedofilski KK który jest przeciwny tej metodzie i za jego średniowiecze zasady nasz otumaniony parlament jest w wielkim strachu i nie można opracować właściwej ustawy przychylnej małżeństwom starającym się o potomstwo.

  • klaud.ia41

    0

    W Polsce liczba dzieci urodzonych dzięki metodzie in-vitro byłaby wyższa, gdyby nie to, że niektóre pary zgłaszają się w ostatnim momencie. Marnujemy bardzo dużo cennego czasu, który przy leczeniu niepłodności jest bezcenny.

  • cedarwood30

    0

    Nam się udało zostać rodzicami przy pierwszym podejściu do in-vitro w invimedzie. Teraz zastanawiamy się nad kolejnym podejściem, zależy nam na tym, żeby wyrobić się przed czerwcem (refundacja leków).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX