1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ginekolog: "Czekanie na to, że najpierw wykończę dom, a później pomyślę o dziecku, to dla mnie życiowy błąd"

Spotykają się na studiach i umawiają, że do 30-tki praca, podróże, samochód, dom, a dopiero potem dziecko. Tymczasem, z każdym kolejnym rokiem trwania związku, maleją szanse na ciążę. O tym, dlaczego długoletnie pary tak często mają problemy z poczęciem pierwszego dziecka mówi doktor n. med. Grzegorz Mrugacz
Wyobrażmy sobie taką sytuację. Para z długoletnim stażem wreszcie decyduje się powiększyć rodzinę. Kobieta odstawia tabletki, ale niestety, po miesiącach starań, ciąży nie ma. To częsta sytuacja?

Częsta to mało powiedziane. Uśpienie płodności na lata, to jedna z głównych przyczyn zwiększonych kłopotów z płodnością. Dodatkowo na naszą niekorzyść działa rozwój cywilizacyjny, poczynając od elektroniki, która nas otacza, poprzez chemię w środowisku, w żywności, w lekach, które dostajemy od dziecka. Kiedy dołożymy do tego czynnik czasu, czyli przesunięcia chęci uzyskania ciąży w czasie, średnio o około 10 lat, to jakbyśmy sami prosili się o kłopoty.

Przyjmowanie antykoncepcji przez wiele lat to zagrożenia dla płodności?

Nie przekładałbym tego tak bezpośrednio. Oprócz antykoncepcji bardzo istotny jest też upływ czasu. Powiem w ten sposób: w niektórych przypadkach antykoncepcja blokuje normalne funkcjonowanie układu rozrodczego u kobiety, czasami pogłębia zmiany czy nieprawidłowości, które w tym funkcjonowaniu istniały jeszcze przed rozpoczęciem zażywania tabletek. Tak się dzieje np. w przypadku policystycznych jajników. Po dłuższym czasie stosowania antykoncepcji przy policystycznych jajnikach, coraz trudniej będzie wywołać owulację. Kobieta biorąca przez kilka lat tabletki przechodzi różne choroby układu rozrodczego. Częstsze stany zapalne mogą wynikać chociażby z tego, że życie seksualne przy antykoncepcji jest bujniejsze. Mogą pojawić się zrosty, torbiele, mięśniaki, które mają czas urosnąć i obniżyć szanse zapłodnienia w przyszłości. Obserwuję pacjentki i widzę, że często bywa tak, że kobieta zachoruje na torbiel, zoperuje się i dalej bierze tabletki, nie myśli o tym, że w przyszłości z jej płodnością może już być tylko gorzej.

A taki przykład: mają po 30-lat, za sobą kilkuletni związek, ale nadal nie planują dziecka. Może powinni sprawdzić, ile zostało im jeszcze czasu na to, aby uzyskać ciążę w przyszłości?

Obniżenie się możliwości uzyskania prawidłowych komórek jajowych, co w konsekwencji ma zaowocować ciążą, następuje dużo wcześniej niż kobiety myślą. Jeśli przyjmiemy, że menopauza rozpocznie się w 42 roku życia, to może być taka sytuacja, że już 10 lat wcześniej zacznie obniżać się potencjał rozrodczy. Tu nie chodzi o to, że nie będą produkowane pęcherzyki, będą, ale może nie być w nich prawidłowych komórek jajowych. Tych prawidłowych jajeczek jest niestety dużo mniej niż mogłoby się wydawać. W przypadku pary, której sytuację pani nakreśliła, dobrze byłoby gdyby kobieta zbadała hormony, w tym AMH (ocena rezerwy jajnikowej), FSH (hormon przysadkowy). Warto zgłosić się na USG do ginekologa, który potrafi ocenić strukturę i potencjał jajnika w sensie zasobności pęcherzyków. To jest i proste i trudne zarazem, potrafi to ocenić tylko doświadczony lekarz. Mężczyzna powinien wykonać seminogram, czyli badanie nasienia i zobaczyć co tam się dzieje.

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że jeśli związek trwa kilka lat i nie ma ciąży w pierwszych latach, to bez względu na to czy była stosowana antykoncepcja czy nie, szanse na ciążę takiej pary, z każdym kolejnym rokiem spadają do kilku procent na cykl. Czy ten pogląd ma uzasadnienie w medycynie?

Jeśli statystycznie podejdziemy do tematu, to jest to prawda. I to jest udowodnione w wielu badaniach i nie ma co negocjować z wynikami. Dlaczego tak się dzieje? U zdrowych par, w ciągu kilku czy kilkunastu cykli, powinien nastąpić taki cykl, kiedy wszystko się zgra, złoży i dojdzie do zapłodnienia. Jeśli to się nie przytrafi, to znaczy, że jest zdrowotny problem, który trzeba zdiagnozować. Jeśli rozmawiamy o parach niezdiagnozowanych, to mamy sytuację tego typu, że dalsze oczekiwanie - przy założeniu, że się nic nie robi - wiąże się z coraz mniejszym prawdopodobieństwem uzyskania ciąży. Czasem przyczyny są banalne i podejmując leczenie łatwo je usunąć. Jednak zdarza się, że przyczyny niepłodności są bardziej skomplikowane. I dlatego jeśli mamy np. dwa lata nieskrępowanego pożycia, a mimo wszystko nie ma ciąży, to oczekiwanie, że w następnym roku uda się zajść w ciążę, jest pozbawione zdroworozsądkowych podstaw.

A przy założeniu, że przez kilka lat była stosowana antykoncepcja? Wówczas szanse zapłodnienia na cykl też spadają do kilku procent?

To trochę inna sytuacja. Odstawiamy antykoncepcję i przez rok staramy się o dziecko. Kiedy się nic przez kilkanaście miesięcy nie wydarza, należy szukać pomocy. I najczęściej - w przypadku kiedy są kłopoty z uzyskaniem ciąży - wychodzi słabość nasienia, owulacji, mięśniaki, torbiele na jajnikach. Antykoncepcja nie jest bezpośrednią przyczyną niepłodności, ale na pewno doprowadza do uśpienia czujności. Myślimy, że po 5 czy 10 latach przyjmowania tabletek wciąż jesteśmy tacy sami. A to nieprawda, nie jesteśmy, bo minęło kilka lat, a upływ czasu nie sprzyja płodności.

A może pary z długoletnim stażem mają kłopoty z poczęciem pierwszego dziecka, bo po wielu wspólnych latach seks nie jest już tak intensywny jak w pierwszych latach znajomości?

Myślę, że kiedy libido dramatycznie spada, to i związek chyli się ku końcowi. Prawda jest taka, że jak seks wydarzy się dwa czy trzy razy w miesiącu, a do tego w dni płodne, to powinno wystarczyć. Oczywiście przy założeniu, że wszystko jest w porządku, partnerzy są zdrowi i płodni, a kobieta zna swoje ciało i wie, kiedy namówić partnera na romantyczną kolację.

Małżeństwo przez lata nie mogło mieć dzieci, a po rozwodzie, ona zachodzi w ciążę z innym mężczyzną. Czy winna była monogamia?

Nie zgadzam się z tym. Taka sytuacja pokazuje, że przyczyna niepłodności tkwiła u partnera, a której np. nie udało się wykryć w badaniu nasienia. Jeśli kobieta po długim związku zachodzi w ciążę z innym mężczyzną, to znaczy tyle, że pierwszy partner był niepłodny.

Czyli nie ma czegoś takiego jak "uodpornienie" na plemniki męża/partnera?

Chodzi o czynnik immunologiczny, z którym my lekarze mamy problem. Być może coś takiego istnieje i da się to w niektórych przypadkach naukowo potwierdzić lub przynajmniej wykazać na tyle, aby brać to pod uwagę. Tyle tylko, że możliwości leczenia niepłodności o podłożu immunologicznym właściwie nie mamy. Jeśli chodzi o światową literaturę, to w zasadzie jest to temat marginalny i nie do ugryzienia przez mądre postępowanie. U nas temat czynnika immunologicznego jest nadinterpretowany. Możliwości terapeutyczne są niestety niewielkie, a istnieje spore ryzyko, że stosowanie terapii zaawansowanych immunologicznie, np. szczepienia partnerów, mogą nie być obojętne dla potencjalnej ciąży i dla organizmu.

Czynnik immunologiczny, czyli tak naprawdę co? Alergia na plemniki partnera?

Tak, ale tego nikt do końca nie udowodnił. Mówimy o tzw. czynniku szyjkowym, kiedy organizm kobiety produkuje przeciwciała przeciwko plemnikom. Obecne w śluzie szyjki macicy przeciwciała tworzą barierę i blokują dotarcie plemników do komórki jajowej. Pomimo tego, że mamy możliwości wykonania inseminacji czy in vitro, często u par u których zdiagnozowaliśmy niepłodność o podłożu immunologicznym, nadal nie uzyskujemy ciąży, chociaż wszystkie bariery zostały zlikwidowane. Nie jestem zwolennikiem ślepej wiary, że czynnik immunologiczny to przyczyna niepłodności. Leczenie poprzez manipulowanie na układzie odpornościowym, bo tak to trzeba powiedzieć, moim zdaniem jest leczeniem niebezpiecznym.

Aby w przyszłości uniknąć długotrwałego, kosztownego leczenia niepłodności, wszyscy powinniśmy decydować się na dzieci jak najszybciej i w pierwszych latach związku?

To indywidualne wybory, zostawmy każdemu decyzję z osobna. Od siebie powiem tak: najpierw dziecko, potem samochód. Później drugie dziecko, a po tym mieszkanie. Życie przeważnie tak mobilizuje, że jak już są dzieci, to i samochód się kupi i dom wybuduje. Dzieci są chyba najfantastyczniejszą motywacją do życia. Czekanie na to, że najpierw wykończę dom, a później pomyślę o dziecku, a takich par jest mnóstwo, to dla mnie życiowy błąd. Zgłaszają się do mojej kliniki pary w wieku 36-38 lat, mają wszystko, tylko nie dzieci. I dla mnie to znak, że przybrali złą strategię na życie. Przestrzegałbym przed takim pojmowaniem priorytetów. Ale jak powiedziałem wcześniej, wybór należy do każdego z nas.

Dr Grzegorz Mrugacz jest specjalistą ginekologii i położnictwa. Dyrektor medyczny Kliniki Leczenia Niepłodności, Ginekologii i Położnictwa 'Bocian' w Białymstoku. Posiada ponad 25-letnie doświadczenie w diagnostyce i leczeniu niepłodności. Autor wielu artykułów naukowych opublikowanych w prestiżowych pismach medycznych zajmujących się tematyką niepłodności m.in. "British Journal of Obstetrics and Gynecology", "Fertility and Sterility" i "Journal of Assisted Reproduction and Genetics". Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, członkiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, należy do grupy ekspertów wspierających ogólnopolską kampanię społeczną "Tato, Najważniejsze Słowo Dla Mężczyzny".

Więcej o:
Komentarze (54)
Ginekolog: "Czekanie na to, że najpierw wykończę dom, a później pomyślę o dziecku, to dla mnie życiowy błąd"
Zaloguj się
  • sitniczek

    Oceniono 166 razy 56

    Tutuł mylny, nie pasujący do treści rozmowy. Ale do rzeczy: tak, najpierw dom, potem dzieci. Żeby miały gdzie mieszkać, rozwijać się, uczyć, być bezpieczne. Inaczej będzie tak, że będą dzieci po kątach wynajmowanych mieszkań wychowywane, rodzice na wiecznym dorobku, bez własnego lokum, z zarezerwowaną co najwyżej szufladą w zamrażarce.

  • 13perun

    Oceniono 61 razy 41

    Mhmmm, to dlatego w pomrocznej jest jedna z najniższych dzietności w świecie - miejsce 214 - bo wszyscy wille se budują i nie majom casu.

    A ja myślałem, że Polacy się nie rozmnażają z biedy, braku perspektyw dla siebie i potomstwa i ogólnej wredności styropianowego kraju w jakim mają pecha wegetować.

    A tu taka niespodzianka, to lepiej nawet wygląda niż expose tuskowe :-)

  • lulek.jadowity

    Oceniono 53 razy 29

    Praca, dom a potem dopiero dziecko? To blad! Narobie sobie zatem dzieci bez grosza przy dupie, pod mostem i na bezrobociu tez jakos bedzie, skoro bozia dala dzieci to ona juz sie nimi zaopiekuje! Idzmy i rozmnazajmy sie! Albo moze poprosze o wsparcie ksiedza i ginekologa, na pewno nie odmowia!

  • frup33

    Oceniono 50 razy 26

    Najpierw dziecko i kobieta jest wykluczona z rynku pracy bo ok.30 jest stara dla pracodawców.No chyba ,że na kasie w markecie to może?

  • framberg

    Oceniono 45 razy 25

    Dziecko bez domu czy mieszkania, bez wyposażenia, to zaproszenie dla sądu by odebrał dzieci i przekazał je do domu dziecka czy rodziny zastępczej. Mało to było przypadków odbierania dzieci bo sędzinie nie spodobały się warunki? I nie chodziło o czystość, higienę, ubiór (wszystko jak należy) lecz np. o brak pokoju dla dzieci?

    Cały nasz system jest nastawiony na to by dzieci było jak najmniej. Np. karanie rodziców wyższymi podatkami. Bezdzietni płacą swoje podatki i wspólnie się rozliczają (jeśli są małżeństwem). Rodzice płacą swoje podatki i podatki dziecka (VAT, akcyzy, przypadającą na nich część podatku gruntowego, teraz dojdzie śmieciowe, oraz wszystkie dochodowe zawarte w cenie towarów i usług. Ale rozliczyć wspólnie z dziećmi podatku nie można.

  • lulek.jadowity

    Oceniono 19 razy 13

    Na marginesie: ostatnio dane mi bylo zwiedzic pare duzych fabryk: wielkie hale, praca wre ale generalnie pracuja maszyny, ludzi mozna na palcach reki policzyc. Ewentualnie na wozki widlowe nadal potrzebni sa przedstawiciele naszego gatunku, jeszcze nie rozpowszechnily sie mechaniczne substytuty na to miejsce. Tendencja jest taka zeby ograniczyc nawet te niewielka ilosc ludzi: stopniowo wprowadzane sa magazyny, do ktorego czlowiek wrecz ma zakaz wstepu. Tam pracuja wylacznie maszyny i jest super czysto.

    Wracajac do meritum sprawy: za trzydziesci lat nie bedzie juz zapotrzebowania na roboli. Ludzie bez odpowiedniego wyksztalcenia i zdolnosci beda glodowac na bezrobociu. Jesli nie jest sie ustawionym na tyle, zeby zapewnic dziecku rozwoj i odpowiednie wyksztalcenie to skazuje sie jednoczesnie to potomstwo na przyszla wegetacje i glod. Bo praca bedzie tylko dla garstki najwybitniejszych fachowcow.

  • dragulow

    Oceniono 33 razy 9

    No, jaka piekna sciema dla ..., no wlasnie, dla kogo ?
    Z czterdziestka na karku moge sobie pojeczec i powspominac okoliczna bide.
    Z calego serca, (serio) zycze wszystkim dzieciom zamoznych rodzicow.

    A jak czytam ginekologa, ktory troszczy sie o swoja przyszla kase, to gratuluje.
    Moje dziecinstwo w stosunkowo zamoznej rodzinie, mialo powazne wady.
    Mianowicie biedniejsze otoczenie. Nie mozna bylo sobie pozwolic na nic drozszego.
    Albo przedmiot byl ukradziony, albo zniszczony. Czasami wracalo sie do domu boso, bo sie komus obcemu przykleily buty... W najlepszej wersji, zazdrosny rowiesnik tak obrzydzil , ze cokolwiek to bylo, szlo w kat.
    Dzisiaj jest to samo, tyle ze w wiekszej skali. Wszyscy sa materialistami.
    Tylko niektorzy wstydza sie przyznac.

  • xolaptop

    Oceniono 14 razy 8

    Owszem, w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej tak było, ale od 24 lat mamy już inny system społeczny i ekonomiczny.

  • trzymyszy3

    Oceniono 140 razy 8

    Urodziłem się pod koniec lat 70-tych. Wtedy normą było, że ludzie zawierali małżeństwa pod koniec studiów i od razu mieli dzieci. Moi rodzice mieli po 24 lata, kiedy się urodziłem (urodziłem się 11 miesięcy po ich śubie, żeby nie było ;) ). Dzieciństwo miałem świetne - bezstroskie, wesołe, mnóstwo kumpli, całe dnie spędzane na zabawach w parku. Mieszkaliśmy oczywiście skromnie, jak to w PRL-u. Ale dla dziecka kompletnie nie jest istotny metraż pokoju i liczba zabawek... Na wyszktałcenie też nie narzekam, skończyłem przyzwoite liceum, studia techniczne. Teraz mam bardzo dobrą pracę w R&D (w Polsce!). Moja żona jest 2 lata młodsza ode mnie. Miałem 28 lat, gdy urodziło się nasze piersze dziecko i uważam, że było to już zbyt późno. Domek (a nie "willę") zbudowałem potem. Samochody zmieniam wg potrzeb (teraz mamy rodzinne kombi).

    Schemat "najpierw dorabianie sie, a później dzieci" cechuje głównie ludzi niedowartościowanych, niedojrzałych emocjonalnie. Od rodzinnego szczęścia ważniejsze wydaje im się budowanie pozycji społecznej, rozumianej w sposób prymitywny, tj. blichtr na pokaz. I mylne przekonanie, że pieniadze czynia ich wszechmocnymi, tj. dziecko "kupia" sobie pozniej (in vitro itp.) A potem jest placz, ze dziecka nie ma... zostaje wypasiony dom i fura, tylko po co, dla kogo?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX