Przesadna sterylność nie jest wskazana, ale życie w brudzie to nic dobrego. Jak zachować równowagę?

Z jednej strony: "szorujcie ręce, jak często możecie", "nie jedzcie niczego, co nie było wcześniej porządnie umyte". Z drugiej: "częste mycie skraca życie", "bogaci (i czyści) mieszkańcy USA i Europy żyjący w sterylnych warunkach szkodzą swojemu zdrowiu". Co więc robić?

Sztywne zasady

Kiedy wychodzi się ze szpitala z noworodkiem, na do widzenia słyszy się, że wieczorna kąpiel jest jak rytuał przed zaśnięciem: zwieńczeniem dnia, pozycją obowiązkową. Przy tak wpojonej zasadzie ciężko przekonać się - i zastosować - do głoszonej teorii, że dzieci wystarczy myć 2-3 razy w tygodniu. Przez pozostałe dni pediatrzy zalecają ograniczenie się do przetarcia buzi, umycia rąk i miejsc intymnych. No chyba, że dziecko po całym dniu jest wyjątkowo spocone lub brudne. Dlaczego odradzane są codzienne ablucje?

Pediatrzy odradzają utrzymywanie przesadnej czystości wokół niemowlaków, bo ta może się przyczynić się do wystąpienia u nich astmy i  alergii. Ich przyczyną mają być właśnie sterylne warunki, w jakich przez pierwsze lata żyje dziecko. Na dodatek skóra dzieci jest cieńsza niż dorosłych i nie w pełni wykształcona. A częste mycie spłukuje warstwę ochronną.

Trwające od lat badania nad mikrobiomem pokazują, że mikroby żyjące na skórze mają ogromne znaczenie w przypadku jej należytego funkcjonowania. Stanowią nie tylko ochronną warstwę, ale także zapewniają prawidłowe pH, odpowiadają za tworzenie powłoki lipidpowej, zapewniają odpowiedni poziomu nawilżenia skóry. Badania pokazują, że zaburzony mikrobiom może doprowadzić do poważnych zmian na skórze: egzemy i jej atopowego zapalenia.

Naukowcy przekonują, że ludzki układ immunologiczny ma zwalczać zagrożenia płynące ze strony różnych bakterii. Jeśli dzieci nie są wystawione na kontakt z wystarczającą ilością patogenów, organizm nie uczy się ich rozpoznawać ani z nimi walczyć. Gdy po latach dochodzi do styczności np. z niegroźnym pyłkiem trawy, reakcja organizmu może być nieadekwatna i przesadzona.

Co więcej, kolejni badacze udowadniają, że zdrowsze są dzieci, które mają w domu kota lub psa, bo dzięki przenoszonym na ich sierści drobnoustrojom, pyłkom, zarodnikom, organizm dziecka ma szansę ćwiczyć układ immunologiczny w odróżnianiu i walce z prawdziwym zagrożeniem.

Kurz niezbyt zdrowy

Z drugiej jednak strony życie w brudzie nie jest dobrym rozwiązaniem. Badania nad składem kurzu wykazały, że jest w nim około 9 tysięcy różnych drobnoustrojów, z czego 7 tysięcy to bakterie, reszta to różne zarodniki grzybów, pleśni, a także wirusy - mówi Mariusz Ozga,  lekarz rodzinny z Krakowa. Takie najbardziej niebezpieczne bakterie znajdujące się w kurzu to gronkowiec złocisty, który w sprzyjających warunkach może powodować bardzo ciężkie infekcje, zarówno skórne, jak i dróg oddechowych. Inne, równie groźne, to paciorkowce z grupy A i B.

Nie przesadzajmy ze sterylnościąNie przesadzajmy ze sterylnością Fot. Shutterstock

Bez przesady

Dbanie o czystość? Tak, ale nie przesadne i bez użycia agresywnej chemii.  Organizmowi szkodzą chemiczne środki czystości. Zespół norweskich naukowców z Uniwersytetu w Bergen wykazał, że kobiety, które regularnie używały detergentów miały mniej wydajne płuca.

Dostępne na rynku środki czystości, szczególnie te w aerozolu, zawierają wiele szkodliwych chemicznych substancji. Wiele innych badań pokazuje, że tego typu produkty mogą wywoływać astmę - osoby regularnie sprzątające z wykorzystaniem płynów w aerozolu są znacznie bardziej narażone na tę chorobę od tych, które mieszkań nie sprzątają. Również środki zawierające duże ilości chloru nie są dla nas dobre. Ale przecież z kurzem i brudem trzeba walczyć.

Rozpoczyna się sezon wiosenno-wakacyjnych remontów, można pomyśleć o nietypowych rozwiązaniach, np. wymianie grzejników na innowacyjne z jonami srebra. Taki grzejnik jest w stanie realnie wpłynąć na czystość powietrza w domu czy mieszkaniu, bo znajduje się w każdym pomieszczeniu i ma stosunkowo dużą powierzchnię.

Szaleństwo w USA

Przez lata w Stanach Zjednoczonych toczył się zajadły bój z brudem. W tym kraju im coś bardziej sterylne i czyste, tym lepiej. Obsesja na punkcie zarazków i bakterii posunęła się do ekstremum, w którym ludzie nie podają sobie normalnie dłoni, tylko stukają się pięściami! Niesłusznie!

W miarę przeprowadzania kolejnych badań powstają także popularno-naukowe publikacje opisujące, że bakterie w naszym i na naszym ciele są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Dzięki nowym odkryciom wiemy już, że przy antybiotykoterapii konieczne jest podawanie prebiotyków, żeby uzupełnić wyjałowioną lekami florę bakteryjną jelit. Z książki “Człowiek na baKterie” dziennikarki zajmującej się tematyką zdrowia Margit Kossobudzkiej można dowiedzieć się, że bakterie wspomagają odchudzanie, poprawiają nastrój, oczyszczają powietrze. Są przy tym także wrażliwe na zbyt częste mycie, nadmiar chemii w posiłkach, nadużywanie środków czystości w domach, leki.

Naukowcy zbadali mieszkańców wsi Yanomani w Amazonii, którzy okazali się mieć najbogatsze i najbardziej zróżnicowane bakterie. Tępienie bakterii sprawia, że nasza flora bakteryjna staje się coraz bardziej uboga, a układ immunologiczny osłabia się. Ale nie chodzi o to, żeby w imię dbania o mikrobiom porzucić higienę i sprzątanie. Liczy się zachowanie zdrowego rozsądku i nie przesadzanie w żadną stronę.