Opóźnione ząbkowanie - czy jest się czym martwić?

Martwicie się, bo wasze dziecko skończyło dziewięć miesięcy, a ząbkowania ani widu,
ani słychu? Kiedy jest najwyższa pora na pierwszego zęba? I w związku z tym, kiedy można spokojnie czekać, a kiedy lepiej interweniować?

W książce “Pierwszy rok życia dziecka. Poradnik dla rodziców” (A. Eisenberg, H. E. Murkoff, S.E. Hathaway B.S.N.), która dla wielu rodziców jest najlepszym przewodnikiem po rozwoju dziecka, przy fragmencie dotyczącym późniejszego ząbkowania napisano: „Póki możesz, rozkoszuj się bezzębnym dzieckiem”. To zdanie najskuteczniej powinno przemówić do matek i ojców dzieci z bezzębnym uśmiechem. Dlaczego? Ponieważ ząbkowanie w większości przypadków - choć nie musi tak być - nie jest stanem przyjemnym ani dla niemowlęcia,
ani dla jego rodziców. Dziecko swędzą dziąsła, są opuchnięte, maluch może mieć gorączkę, biegunkę. Dziecko jest w tym czasie marudne, obolałe, rozżalone i płaczliwe. Czasami zdarza się tak, że dziecko wychodzi z okresu bolesnych kolek i płynnym krokiem wpada w czas ząbkowania… A późne ząbkowanie oddala ten stan, pozwalając na cieszenie się radosnym maluszkiem.

Każdy w swoim rytmie

Ząbkowanie u każdego przebiega w jego własnym rytmie. Nie da się go przyspieszyć
ani opóźnić. Pediatrzy uspokajają, że chociaż dzieci ząbkują zwykle w okolicach szóstego
lub siódmego miesiąca życia, to równie dobrze zęby mogą zacząć im wychodzić między drugim a dwunastym miesiącem. Jeśli wasze dziecko znalazło się w tej drugiej grupie, absolutnie nie oznacza to, że rozwój malucha jest opóźniony.

Do połowy drugiego roku, kiedy wyrastają zęby trzonowe, dzieci gryzą i przeżuwają dziąsłami - brak zębów nie przeszkadza im więc w rozdrabnianiu większych kawałków jedzenia. Najwięcej cierpień przysparza dzieciom wyrzynanie się pierwszego zęba. Później jest już znacznie lepiej - do czasu, kiedy zaczną rosnąć zęby trzonowe, które przebijają się znów
ze sporym bólem.

Zastanawiacie się, od czego zależy, kiedy zaczną się wyrzynać pierwsze mleczaki? W dużej mierze jest to zależne od genetyki. Zapytajcie waszych rodziców, ile mieliście miesięcy, kiedy pojawiły się u was pierwsze zęby. Jeśli stało się to bliżej pierwszych urodzin, to tego samego możecie spodziewać się po mlecznych zębach waszego dziecka. Co jeszcze oznacza późniejsze ząbkowanie? To, że dziecku później wypadną zęby mleczne i odpowiednio później wyrosną zęby stałe.

Ząbkowanie bez bóluZąbkowanie bez bólu Shutterstock

A co jeśli nie wyrosną?

Pediatrzy uspokajają, że bardzo rzadko zdarza się, żeby ząb lub para zębów w ogóle
nie wyrosła. Żeby uspokoić swoje obawy, poproście pediatrę, by skierował was do pedodonty - stomatologa dziecięcego, który rozwieje wasze wątpliwości.

Dopiero jeśli roczne dziecko nie ma jeszcze ani jednego zęba lub ząbkowanie zatrzyma się, warto skontaktować się z lekarzem pediatrą lub stomatologiem, który sprawdzi,
czy w dziąsłach znajdują się zawiązki zębów. Ich brak może być objawem niedoboru witaminy D, krzywicy, niedoczynności tarczycy lub zaburzeń metabolicznych.

Kolejność wyrastania

Generalnie przyjęto taką kolejność wyrastania zębów (najczęściej tak rosną, chociaż mogą wyrzynać się też w innej kolejności):

·         dolne i górne jedynki,

·         dolne i górne dwójki,

·         dolne i górne czwórki,

·         dolne i górne trójki,

·         dolne i górne piątki.

Przed trzecimi urodzinami każdy malec ma już cały "mleczny" komplet zębów - dwadzieścia mleczaków. Pamiętaj jednak, że dzieci rozwijających się dokładnie według schematów

jest niewiele. Jeśli więc twój maluch skończył pół roku i dalej nie ma ani jednego zęba
albo zaraz po jedynkach wyrosły mu trójki, nie przejmuj się. Nie ma co panikować
także w przypadku zębów stałych: pierwsze zęby stałe - trzonowe szóstki - wyrzynają
się zwykle w szóstym lub siódmym roku życia dziecka, ale u niektórych maluchów mogą pojawić się wcześniej - nawet w czwartym, piątym roku

życia.

Ząbkowanie bez bóluZąbkowanie bez bólu Shutterstock

Są i zalety!

Późne ząbkowanie ma swoje

zalety. Stomatolodzy tłumaczą, że zęby, które później
się wyrzynają, nie są słabsze ani gorsze jakościowo od zębów "terminowych". Miały czas dobrze się zmineralizować, ponieważ większość procesu mineralizacji zachodzi wtedy,
gdy zęby są jeszcze w kości.