"Weź mnie na ręce!" Odwieczny problem rodziców: Czy nosić dziecko na rękach? [PYTAMY EKSPERTA]

Nosząc dziecko, nie tylko nie wychowujesz go na tyrana, który tobą manipuluje, ale zaspokajasz jego potrzeby, dbasz o zdrowie i... inwestujesz w jego inteligencję.


Genetycznie rzecz biorąc, ludzkie dziecko należy do noszeniaków - tłumaczy w licznych wypowiedziach dr Evelin Kirkilionis, etolożka zajmująca się więzią między rodzicami i dziećmi. Jesteśmy wyposażeni w naturalną potrzebę bliskości, tulenia i noszenia. Dotyk ciała rodzica nie tylko ogrzewa i uspokaja dziecko, ale także wspomaga jego rozwój, np. powstawanie połączeń między neuronami, kluczowe dla inteligencji.

Przyzwyczajone do noszenia

Tymczasem jedną z pierwszych "dobrych rad", jakie słyszą rodzice niemowlęcia, jest przestroga, by dziecka za dużo nie nosić, bo się do tego zanadto przyzwyczai. To zupełne nieporozumienie. Dziecko jest bowiem do noszenia dawno przyzwyczajone - dziewięć miesięcy ciąży to dość czasu, by upewnić się, że noszenie przez mamę jest bardzo przyjemne. Słychać bicie jej serca, przytłumiony głos i rytm oddechu, czuć ciepło ciała. Każdemu ruchowi mamy towarzyszy przyjemne kołysanie, a spacer jest jedną wielką przyjemnością, przy której oczy same kleją się do snu.

Tęsknota za bliskością

Po porodzie, po drugiej stronie brzucha, jest zupełnie inaczej. Twardo, chłodno, jasno. Wszyscy upierają się, że właściwym miejscem dla noworodka jest łóżeczko i że właśnie tam należy spędzać większość czasu. Dziecku trudno zaakceptować tę wersję i nic dziwnego, że swój bunt wyraża płaczem. Bo tylko płaczem potrafi zakomunikować, że coś jest nie tak.

Zwykle dorosłym wydaje się, że maluch może jedynie domagać się jedzenia, ewentualnie zmiany pieluchy. Tymczasem w gamie przeróżnych powodów niezadowolenia jednym z najczęstszych i najbardziej logicznych jest tęsknota za rodzicami. Nie tylko za mamą - bo choć tylko z jej piersi płynie mleko, wszystkie inne kojące czynności może przy malcu wykonać tata.

Potrzebuje bliskości, kiedy cierpi

Większość niemowląt lubi noszenie i bujanie w ramionach mamy i taty, szczególnie, kiedy np. cierpi na ból brzuszka. Przy kolce noszenie potrafi załagodzić ból i rozdrażnienie. Noście malucha tak, by głowa była zdecydowanie wyżej niż reszta ciała. Ta pozycja pomaga w odprowadzaniu gazów z brzucha. Maluch lubi być przy okazji rytmicznie kołysany, gładzony lub delikatnie poklepywany po plecach. Kiedy nie macie już siły spacerować, możecie usiąść z dzieckiem w ramionach na bujanym fotelu. Jeśli noszenie, bujanie nie załagodzi objawów kolki, warto porozmawiać na ten temat z pediatrą.

Jak nosić?

By noszenie było miłe i zdrowe zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica, trzeba zadbać o parę spraw. Wszystkie są równie ważne: wygoda i bezpieczeństwo dziecka, dostosowanie pozycji do etapu rozwoju niemowlęcia, komfort rodzica i zdrowie jego kręgosłupa oraz stawów.

Choć noworodek i małe niemowlę nie jest aż tak kruche, jak się niektórym wydaje, musimy stale pamiętać, że jego ciało - mięśnie, stawy, układy są jeszcze bardzo niedojrzałe. Dla bezpieczeństwa dziecka musimy trzymać się podstawowych reguł.

Podnosząc dziecko z pozycji leżącej:

nigdy nie ciągniemy go za rączki ani nie łapiemy mocno pod pachy. By podnoszenie było i bezpieczne, i komfortowe dla dziecka, musimy wsunąć przedramię pod jego bok i asekurując dłonią głowę (a drugą ręką całe ciałko), delikatnie przetoczyć malca na swoje przedramię. Najlepiej podnosić malca lekko bokiem do podłoża, by widział, co się z nim dzieje. Jeśli maksymalnie pochylimy się nad dzieckiem, skrócimy drogę, jaką musi pokonać zawieszone w przestrzeni (co nie jest zbyt przyjemne) i szybko znajdzie się bezpiecznie oparte o nasz tułów i ramiona.

Nie obciążaj kręgosłupa i stawów dziecka

Kręgosłup i stawy malca, który jeszcze sam nie siedzi nie są przygotowane do znoszenia pozycji pionowej. Dlatego noworodka i małego niemowlęcia staramy się nie nosić pionowo, choćbyśmy nawet mocno podtrzymywali jego główkę. Właściwą dla niego pozycją jest pozycja półleżąca lub leżąca. Dziecko może spoczywać na naszym przedramieniu w pozycji fasolki, na boku, na brzuchu (wskazówki znajdziecie na edziecko.pl i na youtube.com pod hasłem "Mamo, tato, co Ty na to"). Pod koniec pierwszego półrocza, gdy mięśnie jego grzbietu się wzmocnią, można malucha trzymać na swoim przedramieniu przodem do świata, bezpiecznie opartego plecami o tors rodzica.

Zmieniaj pozycje i strony

Dla dobra dziecka (przede wszystkim), ale i rodzica, musimy zmieniać pozycje i strony (nosić dziecko naprzemiennie na jednym i na drugim ręku, ułożone raz na jednym, raz na drugim boczku). Niemowlę musi mieć naprzemiennie stymulowane i wydłużane oba boki ciała, by nie doszło do asymetrii. U rodziców zaś chodzi o to, by nadmiernie nie przeciążyć jednej strony ciała, ponieważ ucierpią na tym kręgosłup i stawy.

Chusty i nosidła

Oczywiście z dzieckiem na ręku trudno cokolwiek zrobić w domu, a codzienne noszenie bardzo obciąża plecy i ręce dorosłego. Jeśli malec często domaga się noszenia, warto wypróbować noszenie w chuście.

Szczególnie godne polecenia są chusty wiązane. To długi pas materiału, w którym dzięki odpowiedniemu wiązaniu powstaje bezpieczna kieszeń na dziecko. Taką chustę doskonale da się dopasować do potrzeb dziecka w danym momencie rozwojowym (uzyskać pozycję półleżącą, półpionową i pionową, bliżej rodzica lub z lepszym widokiem na świat). Ciężar malucha rozkładany jest na całe plecy i ramiona rodzica, a to znaczna ulga dla jego rąk i kręgosłupa.

Do wyboru mamy gamę innych rodzajów chust, a także nosidła ergonomiczne. Zanim wybierzemy konkretny model, zwróćmy uwagę, czy ciało dziecka (pupa, plecy, kark) w takim nosidle jest dobrze podtrzymywane, czy maluch wygląda na odprężonego. Przeciwieństwem są tzw. wisiadła, czyli nosidełka, w których cały ciężar ciała opiera się na pasie materiału pomiędzy nóżkami dziecka, a maluch z wysiłkiem próbuje utrzymać pion.

WAŻNE: dziecko w chuście lub w nosidle zawsze powinno być zwrócone przodem do ciała rodzica - jego brzucha, boku albo pleców. W razie jakichkolwiek problemów ortopedycznych lub rozwojowych u dziecka trzeba zapytać lekarza, czy używanie chusty bądź nosidła jest wskazane.

Pamiętaj!

Niemowlę nigdy nie płacze po to, by na nas wywrzeć presję, dokonać szantażu emocjonalnego lub uprzykrzyć nam życie.