1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (353)
'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Azik Pazik

    Oceniono 18 razy 14

    Też miałem małe dzieci, i naturalne było, że albo na czas wyjazdu zostawiamy babci albo po prostu poczekamy te trzy lata, aż dziecko będzie sobie siedzieć i rysować w czasie lotu. I oglądać świat, a nie męczyć się okrutnie przez dwa tygodnie, w upale.
    Poprawność polityczna mnie przeraża. 150 osób może przeżywać gehennę w czasie lotu, bo jedna paniusia ma ambicję uczyć ich wyrozumiałości.
    Miałem też sytuację, kiedy rozwydrzony kilkuletni młodzieniec siedzący za mną kopał i szarpał mj fotel przez dwie godziny lotu. Kiedy zwracałem uwagę, Mamuśka mówiła mu cichutko "Dastinku, nie rób tak" a Dastinek walił jeszcze mocniej.
    Jeśli raz w roku mam wakacje, i raz w roku lecę i raz w roku przez dwa tygodnie chcę odpocząć i naładować baterie na kolejny rok, to niech nikogo nie dziwi, że nie mam wyrozumiałości dla wrzeszczących, kopiących i skaczących po fotelach Dastinków i Dżesik.

  • 24iwona

    Oceniono 7 razy -1

    Podróż z dzieckiem samolotem to duże wyzwanie dla rodziców. Wiele razy latałam z dziećmi na wakacje odkąd ukończyły półtora roku. Tylko raz młodsze dziecko zaczęło piszczeć podczas mocnych turbulencji. Córka piszczała z radości myśląc, że to huśtawka, gdzie dorośli w tym czasie wymiotowali i chowali głowy między kolana.
    Wszystko zależy od przygotowania się do podróży bo utrzymanie dziecka w miejscu wiele godzin to nielada wyczyn. Zawsze miałam ze sobą książeczki, kredki ulubione zabawki. To zwykle wystarczało żeby zająć malucha.
    Niestety są rodzice, którzy preferują tzw. "bezstresowe chowanie". Te dzieci szarpią za fotele pasażerów, kopią, wrzeszczą a rodzic nie reaguje. To Tych rodziców nie wpuściłabym na pokład.
    Jeśli chodzi o karmienie niemowlęcia podczas lotu to nie rozumiem tych co są przeciwni. Żadnemu facetowi to nie przeszkadza tylko kobietom, które latają z gołym biustem po plaży mimo, że są tam dzieci i inni, którym może to przeszkadzać. Matka karmiąca nie ma się czego wstydzić, ale ta co lata toplez zwykle nie ma co pokazać a jednak to robi.

  • ligand17

    Oceniono 13 razy 9

    Kiedyś miałem taką wątpliwą przyjemność: lot z Cypru do Polski. Wylot o 2 w nocy. Na pokładzie 2 niemowląt: płacz non-stop. Jak jedno przestawało, to drugie automatycznie zaczynało. Wycie było słychać w całym samolocie. Nie dawało się zmrużyć oka. I tak przez bite 4 godziny. Ludzie wychodzili z samolotu ledwo żywi.
    Potem złożyło się tak, że przez 1,5 roku latałem samolotem co tydzień za granicę - Niemcy, Włochy, Austria, Wielka Brytania. Za każdym razem jak widziałem, że do samolotu wchodzi para/matka z niemowlęciem (o dziwo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek widział ojca z niemowlęciem), to się wzdrygałem - tak z 2/3 przypadków lot był nieprzespany, bo niemowlę płakało.
    Jak teraz żona mnie namawia, żebyśmy polecieli z półroczną córką na wakacje to mówię stanowcze "nie". Może i mała jest spokojna na co dzień i nie płacze, ale jak w samolocie zacznie się zmieniać ciśnienie to nie wiadomo, jak zareaguje. Niech podrośnie jeszcze z rok. Jak będzie jej można normalnie wytłumaczyć, co ma robić, to możemy lecieć.

  • krflis

    Oceniono 5 razy 5

    Zachowanie dzieci jest uzależnione w największym stopniu od opiekunów. Może mam ogromne szczęście, ale nigdy nie narzekam na rodziców z małymi dziećmi. Płacz przy starcie i lądowaniu jest uzasadniony. Poza tym, raz poprosiłam o przypilnowanie, aby dziecko nie kopało w mój fotel. I nie spotkało mnie nic złego, a tylko przyjemna rozmowa. Dużo gorzej wspominam zachowania dorosłych nie tylko w samolotach, też w pociągach na długich trasach, ale to nie ten temat

  • miriam_73

    Oceniono 15 razy 15

    Nie mam nic przeciwko dzieciom w samolocie, pod jednym wszak warunkiem - będą odpowiednio "zaopiekowane" przez dorosłych. Latamy z mężem często i czasami jest to wyjątkowo uciążliwe, zwłaszcza na naszej stałej linii w sezonie letnim, gdy na rejsach pojawiają się wakacyjne rodziny. O ile też np. w stosunku do "nadużywajacych" w samolocie, albo np. firmowych ekipach integracyjnych (przerobiliśmy ostatnio taką w maju, grrr...) obsługa reaguje szybko i stanowczo, to z rodzicami z dziećmi jakoś dziwnie trudno doprosić się czasem o odpowiednia interwencję. Ja rozumiem, gdy maluszek płacze, bo jest np. głodny, bolą uszka gdy zmienia się ciśnienie, czy gdy ma mokro. Ale wtedy mama/tata powinien możliwie szybko zareagować. Natomiast nie toleruję i nie do przyjęcia są dla mnie dzieci biegające po całym samolocie (jakoś szczególnie nasila się to gdy zaczyna jeździć serwis... To jest po prostu niebezpieczne!!!), potrącające współpasażerów wzdłuż całego korytarza (nagminne, trudno zmusić rodziców do interwencji), kopiące siedzenia przed sobą, przy zerowej reakcji rodzica, śpiewające na cały regulator, piszczące, itd. Sorry, jeśli dana rodzina podróżuje z dzieckiem, to winna zadbać o to, żeby dziecko w czasie lotu zająć - przecież doskonale sprawdzają się komputery czy tablety, kolorowanki, książeczki itp. Zabiera się soczki, coś do jedzenia. Trzeba po prostu odpowiednio przygotować siebie i maluszka do lotu oraz nie uważać, że w czasie lotu jest się zwolnionym z czegokolwiek, a w szczególności z obowiązku zajęcia się własnymi dziećmi. KAŻDY pasażer w danym samolocie zapłacił za swój przelot i ma prawo poszanowania swojej wygody i komfortu ze strony innych pasażerów. Planując podróż z dzieckiem, niestety lub stety, trzeba także wziąć to pod uwagę. Współpasażer może nie lubić cudzych rozbrykanych i głośnych dzieci i tyle. I ma do tego prawo.

  • alberto_srapovoli

    Oceniono 14 razy 0

    A mi przeszkadzaja grubi. Bo zajmuja za duzo miejsca, glosno sapia i sa spoceni i czesto smierdza. I tak przez caly lot. Nie wpuszczac.

  • llenovoo

    Oceniono 21 razy 11

    Ależ oczywiście, że "po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?"!!!
    One nic nie będą pamiętać, umęczą zarówno was, jak i innych ludzi nie mających gdzie uciec od dziecio-terroru przez długie godziny w małym i wąskim samolocie.
    Na argument - to co mam zrobić, oddać niemowlaka jakiejś obcej niańce? - natychmiast odpowiadam: babciom, dziadkom, siostrze zostaw na ten tydzień! A jak nie masz takowych lub też nie masz takich możliwości, to siedź w domu albo jedź nad najbliższą rzekę.
    Młode pińdzie nie chcą zrozumieć, że przez pierwsze dwa/trzy lata to ich egoistyczne zachcianki dziecko i natura mają kompletnie w d00pie, a ich rola polega na tym, żeby się dla tego dziecka przez ten czas 2-3 lat jednak trochę poświęcić. Ale nie, "ona przecież tak długo chodziła w męczącej ciąży", "ona JUŻ pół roku zajmuje się dzieckiem i CHCIAŁABY DO ŚWIATA", "ona ma JUŻ od prawie roku DOSYĆ TYCH PIELUCH, ZUPEK I KUPEK", itp. A kogo to, q--, obchodzi?! Dziecko to nie zabawka, a rola rodzica to nie serial z samymi uśmiechniętymi gębami i pięknymi, światowymi ludźmi bez problemów jak z plakatu reklamowego.
    Nowy, nowoczesny i współczesny typ egoistycznej i hedonistycznej baby nie może pojąć, że do dwóch lub trzech lat życia dziecka, na wypoczynek, to niech ona sobie jeździ na wieś albo nad jezioro, bo jej prawdziwa rola, to jest być przy dziecku, a nie męczyć je i innych, żeby zrobić dobrze i wygodnie dla swojej własnej matczynej d00py. Dziecko pod palmę to się zabiera wtedy, gdy jest już trochę przystosowane do życia wśród ludzi. Na ale przecież jak to - naaa Maazuuryy??? Siara, wtedy nie będzie zdjęć z palmą na fejsa lub ista i te idiotki nie będą czuły się dowartościowane, no i ich kooleżanki nie będą przecież (-zdaniem tych idiotek) zazdrościły!
    I jeszcze jakaś "podróżniczka" przywoływana w artykule jako coś w stylu pseudo-autorytetu... Kobieto, w domu trzeba było dzieci wychowywać przez pierwsze lata a nie się po lotniskach szlajać męcząc te dzieci, siebie i jeszcze innych nic niewinnych ludzi! No ale pani jest dziennikarką a mężem - niemiecki fotograf (proszę - jak ŚWIATOWO!), więc pewnie uznali (a raczej - uznała), że "oni musieli", bo praca, zarobki, itp.
    Nie, q--, nie musieli, a egoistycznie chcieli! Dziś w większości krajów, jak się chce, to przez min. dwa lata po porodzie kobieta może nie pracować, a zająć się właśnie czymś dużo ważniejszym, niż: kariera, zawodowe ambicje, lans, własny egoizm, kreowanie wizerunku lub realizowanie się społecznie i zawodowo...
    No ale to przecie takie nienowoczesne, niepostępowe, niefeministyczne, nieliberalne, takie trochę jakby z pół-średniowiecza... Prawda...?
    Świat skretyniał i ci nowi "postępowi" ludzie również... :(

  • anija82

    Oceniono 16 razy 12

    Nie zamierzam jeździć na żadne urlopy (czy to w Polsce, czy za granicą) z dzieciakiem, póki ten nie osiągnie wieku, w którym będzie w stanie coś zapamiętać, a ja będę w stanie się z nim po ludzku dogadać. Takiemu dzieciakowi i tak nie zrobi to różnicy, a mi w zasadzie szkoda kasy, bo zapierdzielać przy potomku to mogę i w domu. Uważam, że targanie wszędzie niemowlaka to lanserskie uprawianie sztuki dla sztuki; z wypoczynkiem rodzica też nie ma za wiele wspólnego - a urlop jest przecież od tego, żeby wyluzować i naładować akumulatory na dłuższy czas.

  • crokofon

    Oceniono 15 razy -7

    A teraz uwaga! :) Założę się, że ci co teraz narzekają na płaczące dzieci w samolocie, tak samo za parę lat będą latać ze swoimi dwulatkami (nie licząc wyjątków - singli, bezdzietnych itd.). Bo co, nie będziesz nigdzie latał przez 10 lat bo urodziło ci się dziecko? :D

  • P B

    Oceniono 12 razy 10

    W samolocie obowiązują pewne standardy zachowań- mówi się ściszonym głosem, media na słuchawkach. Płacę za bilet i oczekuję pewnego komfortu podczas lotu.
    Dzieci bywają różne, to rodzic powinien wiedzieć czy malec nadaje się do takiej podróży, bo za swe dziecko odpowiada. Loty bywają o różnych porach, powinno się to dostosować pod rytm dziecka. No i loty bywają opóźnione, często sporo, co też ma znaczenie.
    Mój syn uwielbiał podróżować, od razu przycinał komara.
    Wrzeszczącego bachora nie zabrałabym publicznym transportem.

  • jiraya486

    Oceniono 9 razy 5

    Dobra. Jesli bede sciskal niemowlakowi palec przez 2-3 godziny i patrzyl jak ryczy - czy jestem sadysta? Jestem. Zatem jesli matka swiadomie pakuje taki maly bochenek na poklad gdzie ono cierpi i WIE ze cierpli a nie moze nic zrobic bo niemowlak nie rozumie ze musi przelykac / odblokowywac zatkane uszy / nie jest SWIADOME sytuacji i po prostu instynktownie krzyczy o pomoc = taka matka jest sadystka i powinno jej sie to dziecko odebrac. Nalezy wprowadzic minimalny wiek kiedy dziecior ma wstep na poklad, taki wiek bylby ustalany bardzo latwo. Mowisz cdzieciakowiu co go czeka i czy rozumie ze ma sie zachowywac, jesli swiadomie potwierdza - wtedy jest wpuszczany na poklad. Reszta szczurow powinna byc wstawiana z bagazem pod podloge albo nalezy zutylizowac bagaze nad glowami - stworzyc specjalne kapsuly gdzie decybele bylyby tlumione a mamusie moglyby sobie patrzec przez szybke jak torturuja swoje pociechy.

  • bmarten

    Oceniono 13 razy 7

    Dyskutantko, po polsku mówi się "pretensjonalne". Bzdoli Pani pisząc, że 70-latkowie są uciążliwi w podróżach. Natomiast zawsze i wszędzie uciążliwe są wrzeszczące lub biegające (w zamkniętej przestrzeni) bachory. Mamuśki i tatulciowie zakładają, że ich bachorów nie dotyczą żadne ograniczenia czy zasady porządku publicznego, a nawet że mają jakieś specjalne przywileje w stosunku do reszty społeczeństwa. Nie potrafią bądź nie chcą zdyscyplinować i wychować swoich bachorów, które najczęściej bywają uciążliwe dla otoczenia.

  • aleksandria65

    Oceniono 11 razy 11

    W znaczącej większości to nie dzieci przeszkadzają, ale brak reakcji ich głupich bezstresowych rodziców! Dziecko w czasie lotu trzeba czymś zająć, a nie pozwalać wyć czy biegać po pokładzie godzinami, aż się zmęczy i "padnie"! Uważam, że linie powinny poważnie rozważyć osobne loty dla rodzin z dziećmi. Wtedy moje wyje i twoje wyje i nikomu to nie przeszkadza! (wtedy tylko można współczuć załodze)!

  • drdr2

    Oceniono 9 razy 5

    Latam kilkanaście razy w roku i oczywiście uważam, że dzieci powinny podróżować w luku bagażowym, razem z wózkiem. A tak na serio to dzieci najczęściej płaczą przy starcie i lądowaniu, bo uszy je bolą. Upiorne kilkulatki wyjące bez powodu zdarzają się rzadko. Mi bardziej przeszkadzają podchmieleni ludzie, toczący głośne rozmowy, których koleje życia muszą poznać pasażerowie 10 kolejnych rzędów

  • rikol

    Oceniono 14 razy 8

    Chorzy ludzie. Uważają, że świat istnieje tylko dla nich,a inni mają się dostosować. W mojej rodzinie są dzieci, ale jakoś nikt nie wpadł na to, żeby lecieć samolotem na wakacje do Egiptu. Dla dziecka jest to męczarnia, dla rodziców też, o osobach postronnych nie wspominając. Po prostu ewidentny brak kultury.,

  • kaska82

    Oceniono 18 razy -6

    Jestem mamą małego dziecka z autyzmem. Gdybym się przejmowała tym co według większości rodaków powinnam i czego rzekomo mi nie wolno to mój syn nie widziałby świata poza czterema ścianami. Jako matka niepełnosprawnego muszę nauczyć moje dziecko życia w społeczeństwie, nikt za mnie tego nie zrobi. Tymczasem oczekuje się ode mnie, że zrezygnuję z siebie, bo mam żyć dzieckiem, dla dziecka i pod dziecko, do śmierci, mam być herosem bez prawa do słabości. Nie wolno mi zabrać dziecka na wakacje, bo jakim prawem mnie na nie stać, powinnam się wszystkim wokół tłumaczyć z tego, że chodzę raz w miesiącu do fryzjera i że nie brak mi zęba na przedzie. Zabieram syna wszędzie, lubi jazdę autobusem, chodzę z nim do kawiarni, lot samolotem jeszcze przed nami, ale nie zrezygnuję. Ciągle ktoś mi mówi jak mam żyć, każdy poucza, wie co mam myśleć i jak postępować z takim dzieckiem. Kiedyś nawet przeczytałam, że "z dzieckiem autystycznym nie chodzi się do sklepu". No litości... Najlepiej nie chodź z nim nigdzie, nie kłuj w oczy widokiem i zachowaniem, udawaj, że nie istniejesz, po co żyjesz.

  • fioletowy_pingwin

    Oceniono 5 razy -3

    Nie latajcie tanimi liniami, tam jest mniej bachorni, bo Grazynke nie stac ;) Kocham pierwszy rzad, i na szczescie moge czesto latac biznesowka, Grazynke tez nie stac ;)

  • lucusia3

    Oceniono 13 razy -1

    Jasne, ze przeszkadzają, podobnie jak gadające całą drogę osoby, rechocące w knajpach podpite korpo, pan, który o kulach nie może się wygrzebać z siedzenia, a ponadto kosiarka sąsiadów, samochody jadące rano w tym samym kierunku co my, niebieska skoda, która zastawia najlepsze miejsce parkingowe, koleżanka z pracy,która bez przerwy, nawet przy morzach, otwiera okna i drzwi dla przeciągu, bo jej "duszno", turyści przechodzący stadami przez centrum. Tysiące rzeczy mi przeszkadza, ale ze względu że żyję między ludźmi, daję radę, bo nie rozpamiętuje, jak to mi jest niewygodnie, że oni wszyscy istnieją. Może korpo obsługuje moje konto, starszy pan napisał podręcznik do medycyny, dzięki któremu, mi pomagają, rozgadani państwo to elektryk dbający o sieć w mojej okolicy, a pani to z Sanepidu, bada nasza wódę pitną. A dzieci - może to będzie mój fizjoterapeuta, gdy ja będę stara, kierowca taksówki, wynalazca leku na alzheimera. Bez nich byłoby znacznie trudniej żyć. Zniosę niewygody.

  • pm7303

    Oceniono 10 razy -6

    Jak się leci badziewnym (tanim) czarterem, to nie ma co za bardzo narzekać. W klasie biznes, jak żyję żadnego dziaciaka nie widziałem.

  • coalesce

    Oceniono 23 razy 19

    >> Nasze dziewczyny podróżują od 3. miesiąca życia, były w ponad 40 krajach.

    Ok, ale po ch...? Abstrahując już od tego, że rzygam tymi wszyskimi "podróżnikami".

  • cameel.m

    Oceniono 18 razy 16

    Zupełnie abstrahując od uciążliwości dla współpasażerów, nigdy nie zrozumiem jak jest sens ciągania niemowlaka na drugi koniec świata na wakacje? Ani to dziecko nie wypocznie ani rodzice. To tylko dodatkowe kłopoty i uciążliwości, i to w hurtowych ilościach. A zupełnie w bonusie narażamy dziecko na mnóstwo ciekawych infekcji od tych spowodowanych samym lotem po różne tropikalne ciekawostki - ostatnio na kanarach wykryto jakąś fajną gruźlicę (pozdrowienia dla proepidemików - lećcie z dziećmi udowodnić bezzasadność szczepień). Sam miałem 2 dniową zemstę faraona po pierwszym locie na południe Europy.

  • juliusz.verne

    Oceniono 6 razy -6

    Tu mieli na myśli normalne linie, gdzie dzieci wpuszcza się pierwsze, a nie lowcosty.

  • rajqu

    Oceniono 19 razy -17

    NAJBARDZIEJ NIEZNOSNI SA PIJANI NA BEZCLOWCE BEZDZIETNI I EGOISTYCZNE PARY. DZIECI TO PRZYSZLOSC.
    Ja mysle ze sprawe mozna odwrocic. Niech bezdzietni jezdza swoimi srodkami transportu. Czemu rodzice maja sie dostosowywac?

  • sajgon22

    Oceniono 15 razy 15

    To są efekty braku zasad współżycia społecznego. I robienia z dzieci bogów. Jeśli ktoś decyduje się na dziecko, to powinien mieć świadomość, że na jakiś czas z pewnych rzeczy rezygnuje. Na korzyść dziecka. Pediatrzy mówią, że do roku życia dziecku nie zmienia się klimatu. Nie bodźcuje się takiego młodziutkiego organizmu. Tylko współcześni młodzi - rodzice i nierodzice - chcą wszystkiego. Jeszcze całkiem niedawno obowiązywały zasady, dokąd można, a dokąd nie można zabierać dzieci. Np. na pogrzeb. Dziecko nie może przeszkadzać innym. Tak jak i jeden dorosły drugiemu.

  • sraczezwersacze

    Oceniono 15 razy 13

    Dużo ważniejszy aspekt.... Olbrzymie ryzyko ZDROWOTNE dla takiego niemowlaka. I nie mówię tu o zagrożeniu w samolocie, tutaj rzeczywiście zagrożeni są dorośli pasażerowie (poboczna sprawa to brak asertywności pasażerów. Jeśli oczywiście nikomu to nie przeszkadza to gitara, ale bywały już na świecie wygrane pozwy o odszkodowanie za uciążliwe warunki lotu. Działa to "korygująco" i "otrzeźwiająco" zarówno na "przyjazne dzieciom" linie lotnicze jak i "dzieciocentryczne" mamuśki). Wracając do tematu. Zmiana klimatu/szerokości i długości geograficznej to nie tylko zmiana krajobrazu ale i flory bakteryjnej/wirusowej. Takiej FIZJOLOGICZNEJ, NATURALNEJ dla danego regionu świata. Takiej która znajduje się w lokalnym jedzeniu (z definicji żadne jedzenie nigdzie na świecie nie jest "sterylne"), wodzie a nawet w wydychanym przez tubylców powietrzu szczególnie w pomieszczeniach o małej kubaturze. Stąd biegunki podróżnych, stąd zalecenia szczepień dla poszczególnych regionów. O ile osoby dorosłe (i dzieci powyżej 6-7 roku życia) mają wykształcony układ immunologiczny i przede wszystkim mają "z czego" tracić płyny ustrojowe to tyle w przypadku niemowlaka ważącego 3-5 kg kilka luźnych kupek, 2-3 razy wymioty i niechęć do przyjmowania pokarmów/płynów, przede wszystkim GORĄCZKA - oznaczają błyskawiczne odwodnienie, ryzyko wstrząsu (z drgawkami i utratą przytomności - znajomy to przerabiał z 2-latkiem (!!!) na tropikalnej wyspie, a jakże!) i zgonu...O dostępności do nawet zwykłych szpitali (ponadprogramowy lot rejsowy między wyspami, ew. transport wodny) i sensownym kontakcie w j.angielskim z lokalnymi doktorkami nie wspomnę....

  • komentarz.24

    Oceniono 10 razy 10

    Babcia mnie uczyła: uważaj, przysłowia mogą kłamać. Nie rób tego co komuś niemiłe, a nie tego, co tobie. Miarą kultury społecznej jest szanowanie czyichś praw, nie narzucanie własnych.

  • tywinlannister

    Oceniono 4 razy -4

    Za takie debilne wpisy na forum proponuję po prostu je zamknąć. Nie warto tego utrzymywać dla takiej patologii.

  • radeberger

    Oceniono 17 razy -11

    Dlaczego jadę z dzieckiem? Bo nie mam z kim go zostawić..?

    Faktem jest, że lecąc liniami arabskimi, kiedy dziecko zaczyna płakać - zupełnie obca starsza arabka potrafi sama z siebie rzucić się do kołysania go. No, ale w końcu to barbarzyńcy i nie dorastają nam kulturą..

  • adam_nar

    Oceniono 12 razy 8

    Przecież wiadomo, że "madki" jeżdżą na urlopy dla siebie, a dziecko biorą jako bagaż podręczny bo muszą. Normalne matki najczęściej jeżdżą odpocząć na wieś, do lasu, gdziekolwiek gdzie nie ma tłumów. Znak naszych czasów...

  • Radek Pacia

    Oceniono 18 razy -12

    Czyli dzieci won. A potem co? Kto jeszcze? Może limit wieku? A może test na inteligencję? Lecialem z 4-ro latka. W jedną stronę spała. W drugą bawiła się. I owszem pomarudzila bo była zmęczona. Tyle że to wina pory wylotu A nie jej własną. Bezdzietnym poradzę. Jak wam przeszkadza nie jedźcie nigdzie. A nie lubiących własnych dzieci na tyle by je zabrać na słoneczne wakacje spytam. Po co macie dzieci?

  • maj61

    Oceniono 14 razy 8

    Co to za określenie prostactwa i wieśniactwa per Janusz i Grażyna?!Mam ciotke Grażynę i jest super.Tak serio to co mnie obchodzą cudze dzieci?, byle tylko rodzice się nimi zajęli.Hasło wszystkie dzieci nasze są jest pozostałościa po dawnych czsach

  • fakej

    Oceniono 8 razy -8

    Najbardziej rozwrzeszczany bachor czy najbardziej awanturujacy sie moczymorda nie bedzie gorszy od debila przy kontroli bezpieczenstwa. Roznica polega na tym, ze ci pierwsi, chociaz nieco uprzykrzaja zycie to jednak nie obmacuja, nie zadaja debilnych pytan i ogolnie nic od ciebie nie chca.

  • redlupota

    Oceniono 13 razy 13

    My zaczeliśmy latać z synem jak skończył 6 lat . Wcześniej było to dla mnie bez sensu i za duże ryzyko jakby zachorował gdzieś za granicą albo miał jakiś wypadek to mogą być duże problemy. Też jestem przeciw zabierania niemowlaków w egzotyczne podróże na wakacje .

  • trzyminuty

    Oceniono 20 razy 20

    Nie przeszkadzają mi dzieci w samolocie. Za to przeszkadza mi trzygodzinne wycie i zawodzenie. I to bardzo. Bo w przeciwieństwie do pani „ekspertki” doświadczyłem tego kilkakrotnie i trwało to przez cały czas lotu. Nie chodzi o niemowlęta, bo z nimi rodzice zwykle radzą sobie nieźle, chodzi o źle wychowane kilkulatki pod opieką tępaków.

  • lolitkawtrabancie

    Oceniono 8 razy -2

    Arabki w Emirates nie mają takich europejskich problemów.

  • bezpieczna123

    Oceniono 12 razy -6

    O wiele chetniej polece w najdluzsza trase z calym zlobkiem niz pijanym, smierdzacym Polakiem ktory nie potrafi podrozowac bez picia, bedzie komentowac wszystko na okolo, jako to on najmadrzejszy, wszedzie byl, wszystko pil, i kazdy mu przeszkadza. Jeszcze w kiblu papieroska zapali zebysmy ladowali nie wiadomo gdzie awaryjnie. Roczny niemowlak przy tym to pikus. Dzieci to zazwyczaj przesypiaja lot, bo je szum samolotu usypia. Maja tablety, telefony z kreskowkami, usmiechna sie z sasiedniego siedzenia - nie widze problemu. Od lat musze czesto latac po Europie z powodu pracy, kilkanascie razy w ciagu roku, i nigdy nie mialam problemu z dziecmi na pokladzie. Ale jak slysze polska mowe w kolejce do samolotu, to juz wiem ze bedzie ciezki lot... Bezstresowo wychowany dzieciak zachowuje sie o niebo lepiej niz pasem wychowany Janusz.

  • mniklasp

    Oceniono 9 razy 7

    w cywilizowanym kraju jakim jest USA , gdzie mieszkam , na szczescie nie ma dzieciakow na pokladzie samolotow poniewaz ludzi stac na to zeby spedzic wakacje bez dzieci ktore i tak nie beda nic pamietac a drugiej strony rodzice nie sa na tyle obsesyjni w rodzicielstwie ze nie moga zostawic dzieci z dziadkami. Jezeli dzieci sa w samolocie to amerykanskie nie sa tak rozwydrzone jak polskie. Nie ma wiec mowy o placzu czy szturchaniu, kopaniu itp . Sa po prostu grzeczne, nie ma histerykow

  • poppers68

    Oceniono 14 razy 12

    Problem polega na tym, że małe dzieci może i są obiektem bezkrytycznego uwielbienia ale tylko i wyłącznie Ich rodziców.
    Rodzice wyrażają głośno i dosadnie , praktycznie werbalne zdziwienie, że inni dorośli generalnie nie podzielają Ich entuzjazmu i radości.
    I koło się zamyka.
    Od osób generalnie nielubiących dzieci możnaby wymagać większego dystansu do siebe a od rodziców " słodkich maluszków" ( te eufenizmy z reklam telewizyjnych irytują) świadomości, że nie wszystkie dzieci są nasze.
    I to nie tak, że tylko Polacy nie lubią dzieci.
    Mijają nieruchomości w kanadyjskim Vancouver możecie spotkać przed terenami zielonymi tych nieruchomości tablice, iż mieszkańcy/właściciele nieruchomości nie życzą sobie na terenie ogrodu mały dzieci. A inni to respektują. W Polsce pewnie usłyszelibyśmy epitety.....

  • mniklasp

    Oceniono 11 razy 5

    po pierwsze te relacj tych matek o tym co sie dzieje w klasie biznes i poza ta klasa sa klamstwem wiec po co gazeta te klamstwa powiela. po drugie dzieci powinno byc kilka na samolot i jezeli placze nalezy dac tabletke nasenna. W miejscu publicznym musza byc normy zachowan i dzieciece zle zachowanie tego nie usprawiedliwia. Kazde zaklocenie musi byc skierowane do kapitana samolotu ktory ma prawo decyzji

  • fielmon

    Oceniono 14 razy 14

    Z małym dzieckiem jeździ się na wakacje gdzieś niedaleko, w miejsce spokojne, dla dobra dziecka. przecież to dla dziecka męczarnia takie loty. Mozna troche odpuścić na jakiś czas. To egoizm rodziców, bo czym sie pochwalic jak sie nie pojedzie za granice.Snobizm i juz.

  • kresedebarg

    Oceniono 5 razy 5

    Zwolennicy latania z małymi dziećmi, na starość będą przeciwnikami

  • baramboo

    Oceniono 4 razy 0

    Sluchawki izolujące, dwie setki, i niech sobie drą ryja.

  • hula.kula

    Oceniono 18 razy 16

    droga mamo i podróżniczko- dlaczego to INNI mają ratować lot tobie, skoro to twoje dziecko?
    i dlaczego twoja fantazja zabrania niemowlaka w podróż ma być ważniejsza od potrzeby spokojnego lotu 300 innych osób?

  • tuathla

    Oceniono 9 razy 3

    Jeśli chodzi o latanie z małymi dziećmi na urlop, zgadzam się, że rodzice mogą oszczędzić stresu sobie, maluchom i pasażerom wybierając miejsce na wakacje gdzueś bliżej. W komentarzach nie widzę jednak poruszenia jednej bardo ważnej kwestii- kwestii emigracji. otóż matki bardzo często latają z dzueciakami by odwiedzuć swoich rodziców w Polsce. Sama mieszkam we Francji i regularnie latam odwiedzić rodzinę, z doświadczenia więc wiem, że może 10% tych wszystkich rodzin i matek z dzuećmi w samolotach to urlopowicze. Cała reszta to emigranci. Jak mają te dzieciaki nawiązać więź z dziadkami, wujostwem jeśli nie poprzez idwiedzanie ich od małego?

  • ponury_swiniarz

    Oceniono 14 razy -2

    Generalnie jak latałem Srajanerem to nigdy nie oczekiwałem jakichś super luksusów. Klasa ekonomiczna to jest samolotowy odpowiednik kolejowej III krasy, gdzie jechało sie na twardych ławach z całym inwentarzem i trzeba się było modlić by koza pasażera obok nie zjadła nam prowiantu.

    Nie wie czego oczkujecie. Płacicie za lot do Paryża czy Lizbony mniej niż za pociąg relacji Kraków - Danzig to będziecie lecieć z plebsem i dzieciakami. Jak kto chce spokoju, ma możliwość dopłaty i lotu pierwszą klasą.

  • madass07

    Oceniono 121 razy 101

    nie oszukujmy się zabieranie kilku miesięcznych dzieci w odległe rejony świata wynika z czystego egoizmu rodziców. Ch z tym że jest gorąco i dziecko dostaje niemal histerii z gorąca ch z tym, że nic nie będzie pamiętało ch z tym że psuje wyjazd innym ja jestem madka i ja decyduję. Będąc świadkiem kiedy nawet chore dzieci z zapaleniem płuc zabrane dopiero co ze szpitala dusiło się w czasie wyjazdu nie zrobiło żadnego wrażenia na egoistycznych rodzicach. To jest chore i tyle i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej bo każde dziecko jest inne i inne pierdoły. Jesteście egoistami i w nosie macie dzieciaki. A przy okazji potraficie sknocić urlop innym

  • tranquiloamigo

    Oceniono 9 razy 5

    Czy mi się zdaje, czy bronimy prawa dziecka do płakania godzinami? Przecież to oznacza, że cierpi dziecko (godzinami). W tym momencie drugorzędną sprawą jest, że cierpią współpasażerowie.

  • karmazyn_22

    Oceniono 49 razy 45

    Ja latam bardzo często tanimi liniami i zauważyłam, że wielu rodziców nie zabiera zabawek dla dzieci. I się nie dziwię, że roznosi te dzieci, bo musi im się ogromnie nudzić. Czasami rodzice mają sposób i dają dziecku swoje telefony na "odwal się", ale potem trzeba taki telefon zabrać i wtedy też się robi awantura... ciekawostka- zrobiłam ok 20 lotow w tym roku i tylko jedna osoba zabrała dla dziecka książkę...
    A ja tymczasem zainwestowalam w dobre, dźwiękoszczelne słuchawki i płaczących, stękajacych pasażerów nie słyszę:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX