1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi

"Bo chcą, bo mogą, bo lubią" - odpisała forumowiczka w wątku o tytule "Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?" Nie wszyscy są jednak tak wyrozumiali. Wielu pasażerów nie ukrywa, że małych dzieci w samolocie sobie nie życzy.

Widząc rodziny z małymi dziećmi na lotnisku często spodziewamy się najgorszego: krzyków, marudzenia, płaczu i kopania w fotele. O tym, że wielu dorosłych Polaków nie ma tolerancji dla najmłodszych na pokładzie samolotu, można przekonać się studiując forum naszego portalu. Co roku wątki na temat podróżujących drogą powietrzną malutkich dzieci mają po kilkaset komentarzy. I budzą skrajne emocje.

„Ta mała chyba zrobiła kupę, bo cuchnęło okrutnie”

Jeden z internautów w forumowej dyskusji o tytule „Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?" napisał, że marzy o tym, aby stworzyć loty tylko dla dorosłych.

Są hotele "adults only", będą i loty. I restauracje...

Krytyka dotyczy przede wszystkim matek (prawie nigdy ojców), które „śmią” wyruszyć na wakacje samolotem z malutkim dzieckiem. Wiele wypowiadających się w sieci osób uważa, że matki malutkich dzieci powinny zostać w domu i nie zakłócać spokoju w samolocie. Jak to argumentują? Oto kilka wypowiedzi z forum:

Priorytetem jest wożenie swych dzieciątek w te i z powrotem, a im dłuższy lot i im dziecko młodsze, tym lepiej. Niedługo wprost z porodówki będą jechały na lot do Bułgarii. A pępowinę odetną im drzwi w samolocie
Kiedyś do porządnych hoteli psów i dzieci nie wpuszczali. Do życia wracało się, gdy dziecko załatwiało swoje potrzeby w toalecie
A ile niemowlaki pamiętają z wyjazdu? Pewnie tyle, ile napruci Anglicy z Krakowa

Jedna z dyskutujących na naszym forum osób, opisując swoją tegoroczną podróż samolotem na wakacje, napisała, że było to „połączeniem zapachów i odgłosów żłobka i przedszkola”. Według niej lot z małymi dziećmi to "koszmar":

- Leciałam kilka dni temu na wakacje. Pół samolotu rodzin z dziećmi. Lot był koszmarem, pisk dzieci, co jedno się uciszyło, to jakieś inne zaczynało płakać. W obie strony byliśmy otoczeni niemowlakami, z tyłu leciała rodzina z kilkumiesięczną dziewczynką i upiornym trzylatkiem, z boku dwoje maleńkich dzieci, jedno przy piersi. Dla mnie koszmar, koszmarny trzylatek kopał w fotel tak, że nie wiedziałam, czy to turbulencje, czy jego buty. Ta mała chyba zrobiła kupę, bo cuchnęło okrutnie. Matka chciała oddać pieluchę stewardowi, na co on ją poinformował, że brudne pieluchy się wyrzuca do śmietnika w ubikacji. Do końca lotu tego nie zrobiła, co chwila zalatywało siarkowodorem. Z boku matka karmiąca z piersiami na wierzchu, nie żeby jakiś kocyk, odrobina dyskrecji, nie, ona karmi i już. Lot był połączeniem zapachów i odgłosów żłobka i przedszkola, wysiadłam półprzytomna - czytamy na forum opis "koszmarnej" podróży.

Blogerka: "Polakom dzieci przeszkadzają"

Natalia Sitarska, podróżniczka, mama dwójki dzieci, współautorka popularnego bloga podróżniczego Tasteaway ma za sobą 150 lotów z dziećmi. Najpierw tylko z synem, a od 2016, kiedy urodziła się córeczka, z dwójką dzieci. Nie przypomina sobie jednak sytuacji, kiedy dzieci płakały przez cały lot.

 - Jestem w stanie przypomnieć sobie może kilka lotów, podczas których dziecko płakało. I oczywiście nie cały lot, a 5,10 czy ewentualnie 20 minut. Fajnie wtedy trafić na wyrozumiałych współpasażerów, którzy pomogą mamie i spróbują pocieszyć malucha. To naprawdę nic nie kosztuje, a mamie z płaczącym maluchem na rękach możemy uratować lot - podpowiada mama, podróżniczka. I zauważa, że podróżujący bez dzieci nie zawsze są przyjaźnie nastawieni do najmłodszych pasażerów podróży. 

- Niestety nasze podróże często uświadamiają nam, że my Polacy, nie jesteśmy społeczeństwem szczególnie przyjaznym dzieciom. Dzieci nam przeszkadzają - w restauracji, w sklepie, w samolocie czy pociągu. Wielokrotnie słyszy się porady: "po co z dziećmi? Nie lepiej dzieci zostawić babci czy opiekunce i na zakupy, czy tym bardziej w podróż, ruszyć samemu." Dzieci często budzą niechęć i obawę, że będą utrudniać innym pasażerom lot - mówi nam autorka bloga Tasteaway.

Niemowlak podróżuje prawie za darmo. Może mieć swój bagaż podręczny, na pokład wchodzi jako pierwszy

Lot z niemowlakiem jednych przeraża, ale dla innych jest tak naturalny, jak podróż samochodem. Tym bardziej, że noworodki mogą latać od 8. doby życia - oczywiście w towarzystwie osoby dorosłej. Lekarze odradzają podróżowanie z niemowlętami w pierwszych 2-3 miesiącach życia, ale w razie konieczności lot z tak małym dzieckiem jest jak najbardziej możliwy.

Dzieci do ukończenia 2 lat mogą w większości linii lotniczych liczyć na bilet tańszy od normalnego o 90 proc. Nie przysługuje im jednak oddzielne miejsce w samolocie, więc jeśli wszystkie miejsca będą zajęte, dziecko spędzi podróż na kolanach mamy lub taty. Mały podróżnik może mieć za to swój bagaż podręczny, a do samolotu wejdzie z rodzicami przed innymi pasażerami, nie czekając w kolejce.

Ania Alboth to wprawiona podróżniczka, mama dwóch dziewczynek, autorka poczytnego bloga Rodzina bez granic. Blogerka policzyła kraje, w których były jej dzieci.

 - Nasze dziewczyny podróżują od 3. miesiąca życia, były w ponad 40 krajach, sama już nie wiem, ile razy lataliśmy z nimi samolotem. W samolocie, tak jak w każdym innym miejscu na świecie, nie jest dla nas problemem przesiedzieć nawet długie godziny. My bardzo lubimy! - mówi nam podróżująca z rodziną mama, która na swoim blogu opublikowała poradnik o tym, jak sprawnie podróżować samolotem z małymi dziećmi.

W tekście "Trip-with-Kid… samolotem" blogerka opisuje jedną jedyną sytuację, która okazała się problematyczna podczas licznych lotów samolotem z dziećmi.

- Mieliśmy tylko jedną problematyczną sytuację. I to nie z naszej winy. Poprosiłam stewardesę o gorącą wodę, żeby podgrzać butelkę z mlekiem Hani, a ona zabrała butelkę, włożyła ją do mikrofalówki i przyniosła gotującą się; no i pasażerowie musieli przeżyć parę głośnych minut, kiedy Hania domagała się jedzenia, a my musieliśmy je studzić). A całkiem poza tym – myślę, że jeśli troszkę się taki lot zaplanuje i wyobrazi sobie ewentualne wyzwania – może być naprawdę wszystko bezstresowo i w porządku - podpowiada Ania Alboth.

Podróżując z niemowlakiem bez problemu zabierzecie na pokład wózek i/lub fotelik dla dziecka oraz butelkę lub kubek z piciem i jedzenie. W samolotowych toaletach są przewijaki. W niektórych liniach lotniczych można skorzystać ze specjalnych zestawów dla niemowląt: pieluszek, śliniaków i nawilżanych chusteczek. Na dłuższych (międzykontynentalnych) trasach przewoźnicy udostępniają kocyki oraz łóżeczka turystyczne dla dzieci ważących nie więcej niż 10-11 kg. Zapotrzebowanie na takie łóżeczko trzeba wcześniej zgłosić (np. podczas rezerwacji biletu).

Na dłuższych (międzykontynentalnych) trasach linie lotnicze udostępniają kocyki oraz łóżeczka turystyczne dla małych dzieciNa dłuższych (międzykontynentalnych) trasach linie lotnicze udostępniają kocyki oraz łóżeczka turystyczne dla małych dzieci fot. Shutterstock

„Mamy jeszcze grubych. Brzydkich. Kulawych”

- Trzeba nauczyć się żyć w społeczeństwie. Albo zamieszkać w samotni – odpowiada wszystkim krytykującym obrończyni niemowlaków na pokładach samolotów. Wpisów w tym tonie jest o wiele więcej. Jedna z matek, od lat podróżująca z dziećmi klasą biznes, zauważa, że dorośli pasażerowi też bywają problematyczni.

- Moje dzieci latają biznesem i to od czasu, gdy im jeszcze miejsce nie przysługiwało. Czasem są zmęczone. Albo marudne. Albo chichoczą za głośno. A nawet zdarzało im się płakać. Życie. Za to nigdy nie piły na umór, nie były i nie są pretensjalnymi pindami, oczekującymi czerwonych dywanów i obsługi na klęczkach, nie wymiotują z emocji ani nie dostają palpitacji serca i ataków paniki, nie są spoconymi grubasami, nie wywołują awantur na pół samolotu i nie uprawiają publicznie obmacywanek i seksu. A wszystko to (oczywiście nie naraz) widziałam osobiście na pokładach samolotów w tej mitycznej biznes klasie - opisała na forum swoje spostrzeżenia matka małych dzieci.

Jakie jeszcze argumenty przemawiają za tym, że każdy ma prawo wsiąść na pokład samolotu? Na zakończenie cytujemy kilka opinii wybranych z forum:

Ale co w tym dziwnego, ze dorosły zabiera dzieciaka? Ma zostawić je samo w domu? Przecież mało kto rezygnuje z wakacji, bo ma niemowlaka
Mamy jeszcze grubych. Brzydkich. Kulawych. Niskich. Wysokich. Chudych. Na wakacje samolotami powinni latać wyłącznie piękni, młodzi, zdrowi i bogaci. Reszta won
Po 70-tce zakaz podróżowania samolotami. Bywają bardziej uciążliwi niż dzieci
Uważam za chore traktowanie wczesnego macierzyństwa jako czegoś, co powinno być usuwane ze sceny społecznej, i ograniczanie matek do parków i domów

A jakie jest Wasze zdanie? Też przeszkadzają wam malutkie dzieci na pokładzie samolotu? Dlaczego? Czy uważacie, że wyprawa na wakacje samolotem z malutkim dzieckiem to fanaberia rodziców? A może macie argumenty za tym, że przestrzeń publiczna jest dla każdego, a sama dyskusja o tym, czy niemowlak powinien podróżować samolotem, jest dyskryminująca? Czekamy na Wasze listy. Piszcie na adres edziecko@agora.pl. Najciekawsze wypowiedzi opublikujemy i nagrodzimy książką.

Może cię również zainteresować: Cudze dziecko cię kopie, zagląda do talerza w restauracji. Co możesz zrobić? Pytamy pedagoga o różne sytuacje

Więcej o:
Komentarze (353)
'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi
Zaloguj się
  • stefffon

    Oceniono 1 raz 1

    podczas lotu promieniowanie jonizujące jest ok 80 wyższe niż na ziemi, dużo większe niż np aktualnie w czernobylu...
    ale co tam że niemowlak będzie miał zniszczone DNA, ważne że rodzicom się wydziela dopamina jak go wąchają....

  • stefffon

    0

    rodzice, nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka! zachciało się bachora, to pogodzcie sie ze następne 15 lat nie bedziecie mieli czasu abosultnie na nic i wakacje najdalej nad polskie morze!

  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 2 razy 2

    Mi małe dzieci nie przeszkadzają. Najgorsze są ich "bapcie".
    Coraz częściej lecąc na urlop spotykam całe 3 pokoleniowe rodziny. Małe dzieci, ich rodzice, oraz ich "bapcie" po 50tce. Te dziwne kobiety ubrane są z reguły w kolorowe szorty i równie pstrokate t-shirty, maja na noeise kolorowe okulary słoneczne, klapki i kapelusze z wielkim rondem bo im się wydaje, że wyglądają jak Meghan Markle. Ale najgorsze jest zachowanie tych "bapć". Zamiast pilnować swoje wnuki, to one zachęcają je żeby poznawały świat i biegały sobie wesoło po samolocie uprzykrzając życie pozostałym pasażerom. Okropne. Już nie będę pisała, co bapcie wyrabiają w hotelach, gdzie pierwsze docierają do restauracji na posiłki i zabierają pozostałym urlopowiczom co atrakcyjniejsze kąski.

  • benkenobik

    0

    Jolbi - gdyby głupota była lżejsza od powietrza kolonizowałabyś już Marsa!

  • Magda Kot

    Oceniono 5 razy -5

    Podróżowanie z małym dzieckiem za granicę było dla mnie niewyobrażalnie trudne dlatego też na taką wyprawę zdecydowaliśmy się w chwili gdy nasz malec skończył 5 lat. Wówczas dziecko więcej rozumiało i współpracowało z nami. Zwiedziliśmy wówczas jedną z wysp Hiszpańskich, na której sporo przemieszczaliśmy się autem. Bezpieczeństwo dziecka w aucie zapewniło urządzenie Smart Kid Belt, które poleciła mi znajoma. Spisało się rewelacyjnie ze względu na łatwy montaż jak i jego mobilność dzięki małemu rozmiarowi i wadze.

  • jiraya486

    Oceniono 1 raz 1

    szczury do bagazowego

  • wojtem

    Oceniono 2 razy 2

    Kilka lat temu moja zona leciala pierwsza klasa linia Qantas z Sydney do Londynu. W pierwszej klasie bylo bodaj 12 miejsc. Dzieciak wyl przez 24 godziny. Od tego czasu sporo sie zmienilo i wiekszosc linii lotniczych nie wpuszcza niemowlat do pierwszej klasy

  • tomasz78abc

    Oceniono 5 razy -3

    zwiedzajac swiat nie spotkalem bardziej rasistowskiego narodu niz polacy

  • hirvi1

    Oceniono 5 razy 5

    "Jestem w stanie przypomnieć sobie może kilka lotów, podczas których dziecko płakało. I oczywiście nie cały lot, a 5,10 czy ewentualnie 20 minut."
    Super, że pani przywołana jako specjalistka jest w stanie przypomnieć sobie akurat takie loty, ale wyżej zacytowano wypowiedź osoby, która miała pecha trafić na inną, znacznie gorszą sytuację.

    Skoro PKP zdobyło się na wysiłek "stref ciszy", to postulat "samolotów tylko dla dorosłych", albo "samolotów ciszy" nie wydaje mi się zupełnie szalony (choć to zupełnie inna skala wysiłku logistycznego). Rozumiem, że rodzice małych dzieci też chcą, a czasem muszą podróżować. Ale rozdarty dzieciak w samolocie potrafi sprawić, że podróż stanie się mocno uciążliwa. A jeśli jest tych dzieci więcej...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX