1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy niemowlę może jeść jak dorosły?

Wyobrażacie sobie półrocznego malca, który siedzi przy rodzinnym stole i sam je? I to nie papki, tylko zwykłe jedzenie. Nie? To przeczytajcie.
Rozszerzanie diety niemowlęcia powoduje wiele napięć. Zestresowani uważnie czytamy poradniki, studiujemy tabelki dietetyków, radzimy się lekarzy. Chcemy przecież, by maluch rósł zdrowo, by nie miał problemów z brzuszkiem, by uniknął alergii.

I staramy się sprostać oczekiwaniom fachowców. Nowe potrawy wprowadzamy niezwykle ostrożnie i z kalendarzem w ręku, stanowczo dając odpór tym, którzy myślą inaczej. Szparagi? Nie! Dopiero gdy dziecko skończy 8 miesięcy! Truskawki? Ależ to silny alergen, trzeba zaczekać przynajmniej do 10. miesiąca. Chleb? To za wcześnie! Jeszcze się zakrztusi.

Sięgamy po purée z marchewki czy ziemniaka i tarte jabłko. I z napięciem obserwujemy malca. Czy nie dostał przypadkiem wysypki? Czy rozbolał go brzuch? Czy nie ma rozwolnienia?

Nawet gdy wszystko wydaje się być w porządku, wciąż się martwimy. Bo dziecko na widok łyżeczki odwraca główkę, bo wypluwa papkę, bo nie chce jeść. Boimy się zrezygnować z gładkich przecierów na rzecz mniej rozdrobnionego jedzenia i zaprosić malucha do swojego stołu. Bo maluch się zakrztusi, bo nie jest jeszcze na to gotowy

Czy rzeczywiście rozszerzanie diety dziecka musi być tak stresujące?

REWOLUCYJNA PROPOZYCJA

Wcale nie! - twierdzą zwolennicy metody BLW, (baby-led weaning). Proponują inny, rewolucyjny sposób na rozszerzanie diety. Rodzice nie podają dziecku papek, nie używają łyżeczek, nie odmierzają porcji. Po prostu zapraszają malucha do rodzinnego stołu i pozwalają mu samemu się częstować, stawiając miękkie i łatwe do pogryzienia jedzenie w zasięgu ręki. Dziecko samo decyduje, co chce jeść, używając na początku własnych dłoni, a później także sztućców. Ktoś powie, że to za wcześnie. Podobno niemowlęta mają specyficzne potrzeby i "dorosłe jedzenie" się dla nich nie nadaje.

Zwolennicy BLW przekonują nas, że to nieprawda. Obawa przed podaniem niemowlęciu czegokolwiek poza papką wywodzi się z czasów, kiedy jadłospis zaczynano rozszerzać znacznie wcześniej, w 3.-4. miesiącu życia. Wtedy rzeczywiście pokarmy stałe trzeba było podawać w formie bardzo rozdrobnionej, ponieważ dziecko było za małe, by jeść samodzielnie.

Teraz jest inaczej.

NAJPIERW PIERŚ

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, żeby niemowlęta karmione piersią były wyłącznie na mleku mamy przez pierwsze pół roku życia. Maluchom karmionym butelką zwykle rozszerza się dietę nieco wcześniej, bo w 5.-6. miesiącu, ale równie dobrze można się z tym nieco wstrzymać. Zdaniem większości pediatrów mleko (mamy lub modyfikowane) do tego czasu w pełni zaspokaja niemowlęce potrzeby.

Jeśli zaczeka się z rozszerzaniem menu do końca 6. miesiąca, można w ogóle pominąć etap papek i od razu zaproponować dziecku pokrojone na kawałki normalne jedzenie. I pozwolić jeść samemu. Bo półroczny maluch zazwyczaj jest na to gotowy. Jest w stanie samodzielnie siedzieć w krzesełku, umie chwytać kawałki jedzenia i wkładać je sobie do ust, próbuje żuć. Da więc sobie radę.

JEDZMY ZDROWO

Ale czy rzeczywiście półroczne niemowlę może jeść to, co reszta rodziny? Czy można zlekceważyć wszelkie tabele i kalendarze rozszerzania niemowlęcego menu?

To już kwestia naszej odpowiedzialności. Jedno jest pewne - nawet pediatrzy i dietetycy podkreślają, że ich rady mają być jedynie wskazówką dla rodziców i wcale nie trzeba się ich kurczowo trzymać.

To oczywiste, że niemowlęciu nie należy podawać potraw tłustych, ciężkostrawnych. Ale te zasady dotyczą posiłków dla całej rodziny. Na pewno maluch nie powinien jeść potraw bardzo pikantnych, słonych, słodkich, z surowego mięsa, niedogotowanych jaj, owoców morza. Nie podajemy dziecku fast foodów, konserw ani dań z proszku.

Jeśli żywimy się zdrowo, możemy spokojnie poczęstować tym dziecko. Maluch może skosztować podgotowanych warzyw, miękkich owoców, gotowanego, upieczonego lub grillowanego mięsa i ryb, ryżu, makaronu. Ale także pieczywa, białego sera, ugotowanych jajek, niezbyt słodkich herbatników.

Oczywiście czasem trzeba zachować ostrożność. Jeśli w rodzinie występują przypadki alergii, kłopotów trawiennych lub inne problemy związane ze zdrowiem czy rozwojem, warto skonsultować wprowadzanie stałych pokarmów z pediatrą.

JAK DBAĆ O BEZPIECZEŃSTWO?

Rodzice często boją się, że kawałkiem warzywa czy mięsa dziecko się zakrztusi. Na ogół niepotrzebnie, bo maluchy zaskakująco dobrze radzą sobie z żuciem i połykaniem. Oczywiście trzeba przy posiłku zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Malucha nigdy nie wolno zostawiać samego przy stole.

Dziecko powinno siedzieć prosto, przodem do stołu, w wysokim krzesełku albo na kolanach mamy lub taty. Ważne, by mogło swobodnie poruszać rękoma.

Należy zacząć od pokarmów, które łatwo chwycić.

Ważne, by pierwsze produkty, których malec próbuje, były miękkie i łatwe do pogryzienia (a raczej przeżucia, bo w tym wieku komplet zębów to rzadkość). A więc warzywa gotowane, a nie surowe. Owoce miękkie (jak dojrzałe maliny), a nie twarde (jak jabłka).

Niech malec wybiera z talerza to, na co ma ochotę. Jeśli kontroluje to, co wkłada do buzi, szybciej nauczy się jeść bezpiecznie.

Nie należy dziecka poganiać ani rozpraszać go, kiedy zajmuje się jedzeniem. Trzeba pozwolić mu się skoncentrować i jeść w swoim tempie.

BEZ PRZYMUSU

Gdy karmimy malucha papką, zwykle zaczynamy od kilku łyżeczek. Dziecko, które samo je stałe pokarmy, także na początku zjada niewiele. Nie trzeba się tym martwić. Jego potrzeby wciąż zaspokaja przede wszystkim mleko. I tak będzie do końca pierwszego roku życia. Dlatego ważne, by kontynuować karmienie piersią lub mlekiem modyfikowanym. Kiedy dziecko będzie gotowe, można zrezygnować z części mlecznych posiłków.

Warto pamiętać, że początkowo pora posiłku to dla malucha przede wszystkim czas nauki. Dziecko odkrywa różne smaki, zapachy i konsystencje. Ćwiczy sprawność rąk, koordynację ruchową i żucie. Uczy się samodzielności. I świetnie się przy tym bawi. Z czasem jednak zabawy jest coraz mniej, a więcej jedzenia i radości z biesiadowania. Zwolennicy niemowlęcej samodzielności podkreślają, że tak karmione dzieci znacznie rzadziej wyrastają na niejadki.

JAK PROPONOWAĆ DZIECKU JEDZENIE?

•  Umyj dziecku ręce.

•  Sprawdź koniecznie, czy jedzenie nie jest zbyt gorące.

•  Proponuj kawałki pokrojone w paski długości ok. 5 cm - połowa posłuży do trzymania, połowa do żucia.

•  Niech dziecko samo decyduje, co trafia do jego buzi.

•  Na początek proponuj niewielki wybór.

•  Miej w zanadrzu dodatkową porcję.

•  Pamiętaj, że waszym celem nie jest pusty talerz.

•  Nie odbieraj osobiście tego, że malec nie chce czegoś zjeść. To nie jest ocena twoich umiejętności kulinarnych.

Uwaga, czasami dzieci chowają jedzenie w policzku (dla zabawy). Zanim malec wstanie od stołu, sprawdź, czy czegoś nie zachomikował.

Nie bójcie się bałaganu przy stole

Początkującemu stołownikowi na pewno przyda się ceratowy fartuszek z rękawami.

Można także włożyć mu po prostu nieco zużyte ubranko, a po posiłku wrzucić je do prania (dziecko zaś - do kąpieli). Warto też rozłożyć pod krzesełkiem dużą gazetę, którą po posiłku można po prostu zwinąć i wyrzucić do śmieci wraz z resztkami uczty.

BLW, CZYLI REWOLUCJA

Jeśli zainteresował was ten sposób na debiut malucha przy stole, sięgnijcie po książkę "Bobas lubi wybór - twoje dziecko pokocha dobre jedzenie"

Gill Rapley i Tracey Murkett, wydaną przez wydawnictwo Mamania. Znajdziecie tam mnóstwo informacji i praktycznych rad, przeczytacie historie dzieci i rodziców, którzy udany start przy stole mają już za sobą.

Zajrzycie też na stronę www.babyledweaning.pl

NA WSZELKI WYPADEK

Przy zachowaniu ostrożności niebezpieczeństwo zakrztuszenia się niemowlęcia, które samodzielnie je nierozdrobnione pokarmy, nie jest większe niż maluchów karmionych papką. Może się jednak zdarzyć, że dziecko podczas jedzenia czy picia zaczyna się krztusić. Co wtedy robić?

Obróć malucha twarzą do podłogi, tak żeby głowa była niżej niż tułów; dłonią mocno uderzaj go między łopatkami, silnym, skośnym ruchem skierowanym od dołu pleców w kierunku karku. To pomoże "wybić" ciało obce z dróg oddechowych.

Często gdy dziecko wykaszle groźny kawałek, zaczyna wymiotować. Przytrzymaj je tak, by mogło wyrzucić z siebie wszystko, potem połóż je na boku.

Obserwuj malca. Gdyby zaczął się ślinić, pokładać, zasypiać, mieć problemy z oddychaniem, wezwij pogotowie lub jedź do szpitala (pod warunkiem, że pojedzie z wami druga dorosła osoba).

Z punktu widzenia rodziców

•  Mela rozkoszuje się jedzeniem

Półtoraroczna dziś Melania jest wielbicielką owsianki i jogurtu naturalnego, nie pogardzi także ryżowymi ciasteczkami z wasabi.

Poniekąd zmusiła nas do pełnego BLW, plując i wymiotując standardowymi pokarmami, które jej starsze rodzeństwo wcześniej jadało. W czasie wakacji na działce ogromnie cieszyliśmy się, gdy letnie upały pozwalały jeść na tarasie - wykorzystywaliśmy plastikowy stół (myjąc go dokładnie) jak wielki talerz.

Dziś Mela potrafi korzystać ze sztućców, jednak dogłębne badanie pokarmu i rozkoszowanie się jego wszystkimi aspektami (kolor, zapach, konsystencja, smak) jest nadal jej wielką pasją.

MARIA RYLL

•  Ingrid zgarniała nam jedzenie z talerza

Nasza córka uczestniczyła w rodzinnych posiłkach praktycznie od początku, najpierw jako bierny obserwator, w chuście albo na kolanach. W okolicach 6. miesiąca zaczęła to robić bardziej aktywnie - zgarniając nam jedzenie z talerza. Od tego momentu zaczęliśmy jej oferować "klasykę BLW" - jedzonko łatwe do utrzymania w rączce, np. różyczki brokułu, ziemniaka, brukiew, chleb, chrupki kukurydziane. Stopniowo Ingrid coraz lepiej radziła sobie z odgryzaniem, przeżuwaniem i przełykaniem. W wieku ok. 9 miesięcy jadła to co my - spaghetti, risotto, udko kurczaka, domową pizzę.

KAROLINA BASZARKIEWICZ

Więcej o:
Komentarze (1)
Czy niemowlę może jeść jak dorosły?
Zaloguj się
  • serena989

    0

    Bzdura z tym BLW.Mój 8 miesięczny syn krztusi się jedzeniem pomimo tego że ma 6 ząbków.Daje mu zmiksowane lub drobno posiekane widelcem jedzenie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX