Raczkowanie. Jak chronić niemowlę przed wypadkami?
24.08.2009
, aktualizacja: 24.08.2009 17:55
Dopóki wasze dziecko nie zaczęło raczkować, do głowy ci nie przyszło, że ktoś może lizać podeszwy butów i ssać frędzle dywanu.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Oznakuj swoją komórkę - to może ocalić Ci życie (15-01-10, 11:57)
- Pierwsza pomoc. Leki bez recepty przy drobnych urazach (31-08-09, 11:49)
- Gdy dziecko uderza głową w ścianę (24-11-08, 15:29)
- Na wszelki wypadek (23-01-08, 08:12)
- Zabezpieczenia w kuchni (18-02-07, 13:58)
- Bezpieczna łazienka (01-05-04, 00:00)
Przez pierwsze pół roku życia niemowlę leży sobie w łóżeczku lub na czystym kocyku rozłożonym na podłodze. Dotyka umytych zabawek, bierze do buzi wyparzone gryzaki. Pilnujesz, by nie miało kontaktu z innymi przedmiotami.
Wszystko się zmienia, gdy maleństwo na tyle wzmocni swoje łapki, że z pozycji "na brzuchu" podniesie się i ruszy przed siebie. Najpierw trochę zaniepokoisz się, czy powinno brać do buzi rączki, którymi dopiero co dotykało dywanu. Potem będziesz próbować odwieść je od prób lizania podłogi. A jeszcze później, gdy zobaczysz, jak nadgryza stelaż wózka, smakuje wasze filmy dvd czy buszuje w koszu z brudną bielizną, być może zmienisz nieco pogląd na to, co wolno, a czego nie wolno dziecku.
Posmakować świata
Raczkujące niemowlę rwie się do poznawania świata. By go zbadać i wyrobić sobie własne zdanie na temat każdego napotkanego przedmiotu, musi go - całkiem dosłownie - posmakować. Włożyć do ust, polizać, a nawet possać. To normalny etap rozwoju dziecka; trzeba mu pozwolić na realizowanie tej potrzeby, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek i zapewniając bezpieczeństwo.
Dobrze też, by niemowlę odbierało od rodziców przekaz: świat jest ciekawy i fascynujący, przyjemnie jest go samodzielnie poznawać. Nie tylko, by zaspokoić ciekawość, ale także, by poczuć się samodzielną istotą. Maluchowi, który ze strony mamy słyszy zachętę do zwiedzania mieszkania, a nie ciągłe, pełne paniki "Nie!", będzie łatwiej "odkleić się" od swej rodzicielki, stworzyć poczucie swej odrębności. Oczywiście przez pierwsze miesiące eksploracji otoczenia malec będzie czuł dwie sprzeczne ze sobą potrzeby: odejścia od mamy i bycia blisko niej. Ale gdy będzie miał wolny wybór, prędzej poczuje, że rozłąkę z ukochaną osobą da się przeżyć.
Poznać nieznane
Tyle teoria. W praktyce mały człowiek, wykraczając poza granicę dziecinnego kocyka lub maty edukacyjnej, styka się z wielkim światem w mikroskali. I - jak to na świecie bywa - spotyka szereg rzeczy fascynujących, ale też dla niego groźnych. Jak przygotować się na przejście małego tornada, które będzie chciało dotknąć, podrzeć, pognieść i przeżuć wszystko, co napotka na swojej drodze?
Oto 10 przykazań dla rodziców małego odkrywcy.
1 Przemeblujcie mieszkanie.
By zapewnić sobie spokój, a dziecku bezpieczeństwo, powinniście nieco "zreorganizować" mieszkanie. Z poziomu podłogi i najniższych półek muszą zniknąć przedmioty łatwo tłukące, ostre, chybotliwe, kruszące się, drobne, a także trujące rośliny. Zrezygnujcie z kładzenia obrusa na stół - jego rąbek aż kusi, by zań pociągnąć. Przez jakiś czas lepiej służyć wam będą podkładki pod talerze. Warto zagrodzić dostęp do przeszklonych szafek i założyć blokady na drzwiczki, za którymi przechowujecie np. porcelanę. Apteczka oraz wszelkie chemikalia muszą powędrować na znaczną wysokość.
Jeśli w waszym domu przedpokój stanowi integralną część mieszkania, zastanówcie się, jak schować obuwie, szczotki, zmiotki itp. Mały człowiek pod pewnymi względami przypomina szczeniaka - z wielkim zapałem wgryza się w kapcie i podeszwy butów, a nawet ssie sznurowadła. Sporym zainteresowaniem cieszą się koła wózka. Uwaga! Po spacerze może być na nich nie tylko trochę błota, ale także resztki zwierzęcych odchodów, świerkowe igły, niejadalne owoce, a nawet (sic!) na pół żywa, przejechana osa.
2 Zabezpieczcie co się da.
W domu raczkującego malucha trzeba specjalnymi nakładkami zabezpieczyć gniazdka elektryczne, zrobić blokadę na schody, szuflady, drzwiczki szafek, okna, osłonę na kuchenkę itp. Pamiętajcie jednak, że nie zwalnia was to z czujności. Może się np. zdarzyć, że ktoś zapomni założyć zabezpieczenie po użyciu kontaktu albo nie domknie blokady. Poza tym w mieszkaniu jest jeszcze więcej zagrożeń. Dlatego miejcie malca zawsze w zasięgu wzroku.
3 Myjcie, choć bez przesady.
O higienę w domu trzeba dbać, ale bez przesady. Podłoga powinna być w miarę czysta (odkurzana, zależnie od pory roku i zabrudzenia, co drugi, trzeci dzień myta). Zabawki dziecka i przedmioty, które z lubością pakuje sobie do buzi, dobrze byłoby myć co jakiś czas wodą z dziecięcym mydłem. Jednak to normalne, że dziecko zetknie się z pewną porcją kurzu i drobnoustrojów; nie ma w tym zagrożenia dla jego zdrowia. Przeciwnie, układ odpornościowy musi mieć na czym trenować umiejętność zwalczania szkodników (jest teoria, że nadmiernie jałowe warunki źle wpływają na odporność dziecka i prowokują powstawanie alergii). Do czyszczenia powierzchni, z którymi dziecko ma kontakt, najlepiej używać czystej wody,
ewentualnie z dodatkiem łagodnego płynu do mycia naczyń. Środków dezynfekujących (wyłącznie przeznaczonych do kontaktu z żywnością lub dopuszczonych do stosowania przy dzieciach) używajcie tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne.
4 Usuńcie małe przedmioty!
O ile od odrobiny brudu na podłodze nic się dziecku nie stanie (najwyżej śpioszki nabiorą nieco szarawego odcienia), o tyle dużym zagrożeniem dla malca są małe przedmioty. Pewnie nawet nie wiesz, ile ich jest w mieszkaniu. W kuchni łatwo o zasuszone okruchy chleba, ziarnka fasoli, kluskę. W pokojach można napotkać zaschniętą grudkę błota, spinacz, kawałek orzecha, koralik, starą baterię(!). W łazience zdarza się nieco proszku do prania na podłodze (lepiej na jakiś czas przerzucić się na płyny do prania zamykane w butelkach). Prawdziwą dżunglą jest pokój starszego brata lub siostry - te wszystkie malutkie klocuszki, fragmenty zabawek, ścinki papierów, kawałki układanek, pionki... Maluch może się nimi zakrztusić, może je także włożyć do nosa lub ucha. Dlatego często odkurzajcie mieszkanie, a zanim wpuścicie gdzieś dziecko, dokładnie zbadajcie podłogę.
5 Bądźcie czujni przy zwierzętach
Miłośnicy zwierząt twierdzą, że chowanie dzieci razem z czworonogami ma same zalety. Zalety z pewnością ma, ale jednak nie same. Jeśli w domu prócz raczkującego malca jest pies, kot, królik czy inny pupil, trzeba zachować wzmożoną czujność. Lepiej, by pies i niemowlę nie jedli z jednej miski. Dziecko nie może mieć kontaktu ze zwierzęcymi odchodami, ze żwirkiem z kociej kuwety, z suchą karmą (łatwo się nią zakrztusić). Nie może także nigdy zostawać sam na sam nawet z najłagodniejszym zwierzęcym przyjacielem.
Wszystko się zmienia, gdy maleństwo na tyle wzmocni swoje łapki, że z pozycji "na brzuchu" podniesie się i ruszy przed siebie. Najpierw trochę zaniepokoisz się, czy powinno brać do buzi rączki, którymi dopiero co dotykało dywanu. Potem będziesz próbować odwieść je od prób lizania podłogi. A jeszcze później, gdy zobaczysz, jak nadgryza stelaż wózka, smakuje wasze filmy dvd czy buszuje w koszu z brudną bielizną, być może zmienisz nieco pogląd na to, co wolno, a czego nie wolno dziecku.
Posmakować świata
Raczkujące niemowlę rwie się do poznawania świata. By go zbadać i wyrobić sobie własne zdanie na temat każdego napotkanego przedmiotu, musi go - całkiem dosłownie - posmakować. Włożyć do ust, polizać, a nawet possać. To normalny etap rozwoju dziecka; trzeba mu pozwolić na realizowanie tej potrzeby, oczywiście zachowując zdrowy rozsądek i zapewniając bezpieczeństwo.
Dobrze też, by niemowlę odbierało od rodziców przekaz: świat jest ciekawy i fascynujący, przyjemnie jest go samodzielnie poznawać. Nie tylko, by zaspokoić ciekawość, ale także, by poczuć się samodzielną istotą. Maluchowi, który ze strony mamy słyszy zachętę do zwiedzania mieszkania, a nie ciągłe, pełne paniki "Nie!", będzie łatwiej "odkleić się" od swej rodzicielki, stworzyć poczucie swej odrębności. Oczywiście przez pierwsze miesiące eksploracji otoczenia malec będzie czuł dwie sprzeczne ze sobą potrzeby: odejścia od mamy i bycia blisko niej. Ale gdy będzie miał wolny wybór, prędzej poczuje, że rozłąkę z ukochaną osobą da się przeżyć.
Poznać nieznane
Tyle teoria. W praktyce mały człowiek, wykraczając poza granicę dziecinnego kocyka lub maty edukacyjnej, styka się z wielkim światem w mikroskali. I - jak to na świecie bywa - spotyka szereg rzeczy fascynujących, ale też dla niego groźnych. Jak przygotować się na przejście małego tornada, które będzie chciało dotknąć, podrzeć, pognieść i przeżuć wszystko, co napotka na swojej drodze?
Oto 10 przykazań dla rodziców małego odkrywcy.
1 Przemeblujcie mieszkanie.
By zapewnić sobie spokój, a dziecku bezpieczeństwo, powinniście nieco "zreorganizować" mieszkanie. Z poziomu podłogi i najniższych półek muszą zniknąć przedmioty łatwo tłukące, ostre, chybotliwe, kruszące się, drobne, a także trujące rośliny. Zrezygnujcie z kładzenia obrusa na stół - jego rąbek aż kusi, by zań pociągnąć. Przez jakiś czas lepiej służyć wam będą podkładki pod talerze. Warto zagrodzić dostęp do przeszklonych szafek i założyć blokady na drzwiczki, za którymi przechowujecie np. porcelanę. Apteczka oraz wszelkie chemikalia muszą powędrować na znaczną wysokość.
Jeśli w waszym domu przedpokój stanowi integralną część mieszkania, zastanówcie się, jak schować obuwie, szczotki, zmiotki itp. Mały człowiek pod pewnymi względami przypomina szczeniaka - z wielkim zapałem wgryza się w kapcie i podeszwy butów, a nawet ssie sznurowadła. Sporym zainteresowaniem cieszą się koła wózka. Uwaga! Po spacerze może być na nich nie tylko trochę błota, ale także resztki zwierzęcych odchodów, świerkowe igły, niejadalne owoce, a nawet (sic!) na pół żywa, przejechana osa.
2 Zabezpieczcie co się da.
W domu raczkującego malucha trzeba specjalnymi nakładkami zabezpieczyć gniazdka elektryczne, zrobić blokadę na schody, szuflady, drzwiczki szafek, okna, osłonę na kuchenkę itp. Pamiętajcie jednak, że nie zwalnia was to z czujności. Może się np. zdarzyć, że ktoś zapomni założyć zabezpieczenie po użyciu kontaktu albo nie domknie blokady. Poza tym w mieszkaniu jest jeszcze więcej zagrożeń. Dlatego miejcie malca zawsze w zasięgu wzroku.
3 Myjcie, choć bez przesady.
O higienę w domu trzeba dbać, ale bez przesady. Podłoga powinna być w miarę czysta (odkurzana, zależnie od pory roku i zabrudzenia, co drugi, trzeci dzień myta). Zabawki dziecka i przedmioty, które z lubością pakuje sobie do buzi, dobrze byłoby myć co jakiś czas wodą z dziecięcym mydłem. Jednak to normalne, że dziecko zetknie się z pewną porcją kurzu i drobnoustrojów; nie ma w tym zagrożenia dla jego zdrowia. Przeciwnie, układ odpornościowy musi mieć na czym trenować umiejętność zwalczania szkodników (jest teoria, że nadmiernie jałowe warunki źle wpływają na odporność dziecka i prowokują powstawanie alergii). Do czyszczenia powierzchni, z którymi dziecko ma kontakt, najlepiej używać czystej wody,
ewentualnie z dodatkiem łagodnego płynu do mycia naczyń. Środków dezynfekujących (wyłącznie przeznaczonych do kontaktu z żywnością lub dopuszczonych do stosowania przy dzieciach) używajcie tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne.
4 Usuńcie małe przedmioty!
O ile od odrobiny brudu na podłodze nic się dziecku nie stanie (najwyżej śpioszki nabiorą nieco szarawego odcienia), o tyle dużym zagrożeniem dla malca są małe przedmioty. Pewnie nawet nie wiesz, ile ich jest w mieszkaniu. W kuchni łatwo o zasuszone okruchy chleba, ziarnka fasoli, kluskę. W pokojach można napotkać zaschniętą grudkę błota, spinacz, kawałek orzecha, koralik, starą baterię(!). W łazience zdarza się nieco proszku do prania na podłodze (lepiej na jakiś czas przerzucić się na płyny do prania zamykane w butelkach). Prawdziwą dżunglą jest pokój starszego brata lub siostry - te wszystkie malutkie klocuszki, fragmenty zabawek, ścinki papierów, kawałki układanek, pionki... Maluch może się nimi zakrztusić, może je także włożyć do nosa lub ucha. Dlatego często odkurzajcie mieszkanie, a zanim wpuścicie gdzieś dziecko, dokładnie zbadajcie podłogę.
5 Bądźcie czujni przy zwierzętach
Miłośnicy zwierząt twierdzą, że chowanie dzieci razem z czworonogami ma same zalety. Zalety z pewnością ma, ale jednak nie same. Jeśli w domu prócz raczkującego malca jest pies, kot, królik czy inny pupil, trzeba zachować wzmożoną czujność. Lepiej, by pies i niemowlę nie jedli z jednej miski. Dziecko nie może mieć kontaktu ze zwierzęcymi odchodami, ze żwirkiem z kociej kuwety, z suchą karmą (łatwo się nią zakrztusić). Nie może także nigdy zostawać sam na sam nawet z najłagodniejszym zwierzęcym przyjacielem.
1
2
następne »
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Raczkowanie. Jak chronić niemowlę przed wypadkami?
topolino77
28.09.09, 10:23
a ja wynalazłam nakolanniki do raczkowania Kalle Kryp (są do kupienia na www.naturalkids.pl/produkty,akcesoria,10,nakolanniki_biedronki___kalle_kryp,303.html) POlecam, mnie sie sprawdzają »
Bezpieczeństwo niemowlęcia
Ciąża i poród


odtwórz









