1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Co mówi o dziecku jego zachowanie?

To pozory, że w pierwszych tygodniach życia dziecko tylko je, śpi i płacze. Od początku jest istotą społeczną i lubi kontakt z rodzicami. W nawiązaniu tego kontaktu pomaga skala Brazeltona.
Jednym ze sposobów badania stanu nowo narodzonego dziecka jest skala Brazeltona. Czemu dokładniej ona służy?

Za pomocą skali Brazeltona badamy stan emocjonalny dziecka i jego sposób komunikowania się z otoczeniem. W tym badaniu nie jest ono obiektem obserwacji, lecz raczej partnerem dialogu - swoim zachowaniem wiele mówi nam o sobie, a my uważnie tego słuchamy. W rezultacie badania otrzymujemy profil określający indywidualne cechy dziecka.

Czy skalą Brazeltona ocenia się w Anglii każdego noworodka?

O nie. Do tego, niestety, jeszcze daleko. Na razie w całym kraju jest tylko 175 osób, które potrafią posługiwać się tą skalą (około 100 się szkoli). Dążymy do tego, by w każdym szpitalu była choć jedna przeszkolona osoba. Ale na razie bada się tylko te dzieci, które mają utrudniony start, np. dlatego, że urodziły się przedwcześnie albo mają zespół Downa. To nie znaczy, że skala służy wyłącznie do badania dzieci z problemami - te noworodki po prostu mają pierwszeństwo.

Czy taki maluch - kilkudniowy noworodek naprawdę może nam coś o sobie powiedzieć?

Nie trzeba języka, żeby się porozumiewać. Weźmy choćby płacz. Przecież to wyraźny komunikat: jestem głodny, jestem śpiący, nudzi mi się. Trzeba go tylko trafnie odczytać.

Jednym z najważniejszych celów badania jest uwrażliwienie rodziców na znaczenie zachowania dziecka i zademonstrowanie im jego możliwości. Bo noworodek potrafi o wiele więcej, niż nam się wydaje. Nawet ci, którym urodziło się właśnie czwarte dziecko, pytają z niedowierzaniem: "Czy to możliwe? Nie miałem pojęcia, że ono potrafi tak pilnie nasłuchiwać".

Skąd rodzice się tego dowiadują?

Asystują przy badaniu, więc widzą, jak obchodzimy się z noworodkiem i jak próbujemy odczytać sygnały, które nam daje. Dzięki temu zaczynają uważniej obserwować własne dziecko. Badanie trwa tylko pół godziny, ale przez ten czas udaje nam się naprawdę wiele dowiedzieć o dziecku i przekazać tę wiedzę rodzicom. Im samym zajęłoby to dobrych kilka miesięcy. Matka zdaje sobie sprawę, że kiedy na przykład dziecko zaczyna płakać, zamiast od razu przystawiać je do piersi, może chwilę poczekać i zadać sobie pytanie: "Co ono do mnie mówi? Nakarm mnie? Pobaw się ze mną? A może płacze, bo chce mu się spać?". Bo jeśli dziecko chce zasnąć, to nie powinniśmy mu w tym przeszkadzać.

Oczywiście w tak krótkim czasie nie pokażemy matce wszystkiego, ale możemy dać jej wyobrażenie o tym, jak obserwować dziecko. Warto to robić ostrożnie, pamiętając, że to ona jest ekspertem od swego dziecka, nie my. My tylko nawiązujemy kontakt z matką i mówimy: "Przyjrzyjmy się razem pani dziecku".

I jak to się odbywa?

Zaczynamy w momencie, gdy dziecko śpi. Patrzymy, co je ze snu wytrąca, na jak długo, czy potrafi samo na powrót zasnąć. Używamy światła latarki, grzechotki, dzwonka i sprawdzamy, jak dziecko reaguje na te bodźce i czy przy kolejnych powtórzeniach jego reakcja słabnie. Czy potrafi się w końcu odciąć od bodźca i na powrót pogrążyć we śnie.

Ta prosta próba daje nam więc wgląd w funkcjonowanie mózgu dziecka, który najpierw rejestruje bodziec, a potem ocenia, że sprawa nie jest warta większego zachodu.

Mówiły Panie o uwrażliwieniu rodziców na zachowanie własnego dziecka. Czy można prosić o przykład?

Kiedyś badałam trzydniowego noworodka. Matka ostrzegła mnie, że dziecko jest bardzo marudne. "Skąd Pani to wie?" - zapytałam. "A bo jak nie ssie i nie śpi, to cały czas płacze". Zaczęłam badać maleństwo i zauważyłam, że za każdym razem, kiedy zaczyna płakać, próbuje włożyć rączki do buzi, ale przeszkadzają mu w tym rękawiczki. Spytałam więc, czy możemy mu je zdjąć, i natychmiast przestało płakać. Rozmawiałyśmy sobie z matką dobre pięć minut, a dziecko ssało swoje łapki, co jest najnaturalniejszym sposobem pocieszania się. I nagle matka zauważyła: - O! Przestał płakać! Wcale nie jest z niego taki maruda! I zaczęła się radośnie śmiać.

Dziecko najwyraźniej płakało, bo złościło się na te rękawiczki, i swoim płaczem mówiło: "Zdejmijcie je, nie mogę się nawet podrapać". To był jasny komunikat w konkretnej sprawie, ale matka nie umiała go odczytać i uznała, że widocznie dziecko jest marudne i tyle. Zdążyła już sobie wyrobić pogląd na jego charakter, ale jak się przekonała - błędny.

Z Pani pomocą...

Ale wniosek sformułowała sama matka. To jedna z naszych zasad. Nie używamy mentorskiego tonu, nie wydajemy poleceń. Nie mówimy: "Proszę mu zdjąć te rękawiczki", tylko: "O, wygląda na to, że lubi być bez rękawiczek". Po prostu dzielimy się swoimi obserwacjami. I w którymś momencie matka sama konstatuje: "Wcale nie jest z niego taki beksa". I przypomina sobie, że jej dziecko bardzo lubi kąpiel albo kołysanie. A my dalej prowadzimy badanie i mówimy: "Ma pani rację - o proszę, jaki jest zadowolony, zrelaksowany" - utwierdzamy ją w jej obserwacjach. To bardzo ważne, żeby spostrzeżenie wyszło od matki, żeby to nie było coś, co my jej narzucamy. I właśnie takiego podejścia uczymy naszych adeptów.

Co rodziców najbardziej zaskakuje podczas badania?

Odruchy noworodka. Dziwią się, że tyle rzeczy umie. I reakcje na bodźce - na czerwoną piłeczkę, na głos. To, że potrafi skupić wzrok na przedmiocie i podążać za nim wzrokiem...

Czy noworodek reaguje od razu? Nawet taki kilkudniowy?

Już w pierwszej godzinie, w ciągu pierwszych pięciu minut od urodzenia! Jeżeli jest w odpowiednim stanie świadomości. Tych stanów jest sześć: sen głęboki, sen lekki, pogranicze jawy i snu (w tym stanie dziecko reaguje na dźwięk, co poznać po tym, że zwraca głowę w kierunku jego źródła), spokojne czuwanie (jest gotowe do zabawy, łatwo nawiązać z nim kontakt), czuwanie z pobudzeniem (kwili, marudzi), głośny płacz.

Czy głośny płacz jest oznaką złości?

Niekoniecznie. Rodzice nieraz na samym początku mówią: "Strasznie przepraszam, ale on może płakać". Tymczasem płacz to jeden z naturalnych stanów świadomości noworodka. I sposób komunikowania się ze światem.

Istotna jest przy tym umiejętność kontrolowania własnych stanów. Płaczące dziecko może się samo pocieszyć, ssąc własny palec. Czy w Polsce także rodzice słyszą przestrogi: "Nie daj mu ssać palca, bo się przyzwyczai"? To nieporozumienie, jest wręcz odwrotnie - jeżeli dziecko nassie się do woli, wtedy kiedy tego potrzebuje, to samo z tego wyrośnie. A jeśli będziemy tłumić jego naturalne skłonności, to nie pozwolimy mu przejść do następnego etapu rozwoju, w którym dziecko może się dopracować doroślejszych sposobów pocieszania się.

Na co jeszcze zwracacie uwagę w czasie badania?

Na odruchy. Odruchy należą do biologicznego wyposażenia noworodka. Sprawdzamy, czy dziecko je ma, a także jak się zachowuje podczas tego sprawdzania. Prowokowanie odruchów jest dla niego rodzajem stresu, bo je dotykamy, obracamy. Niektóre noworodki przyjmują to ze spokojem, inne zaczynają w którymś momencie płakać. Czasem dopiero wtedy mamy okazję usłyszeć ich płacz i zobaczyć, jak sobie z nim radzą.

Oceniamy też fizjologiczne reakcje na stres, np. zmianę zabarwienia skóry, napięcia mięśni.

Dlaczego badanie skalą Brazeltona jest szczególnie zalecane dzieciom z problemami?

Nie tylko dzieciom, ale i ich rodzicom. Ci ludzie często odsyłani są od specjalisty do specjalisty i zwykle słyszą: "Państwo zobaczą, on jest apatyczny, słabo reaguje na bodźce" itp. Taki specjalista występuje z pozycji kogoś, kto wie lepiej, a w dodatku mówi rodzicom same przykre rzeczy.

Dla nas źródłem informacji jest samo dziecko. Ono jest przewodnikiem po sobie, który my tylko odczytujemy w obecności rodziców. Dziecko pokazuje nam, co potrafi. Nawet jeśli ma zespół Downa, to potrafi np. skupić wzrok na przedmiocie i wodzić za nim oczami. W ten sposób rodzice poznają jego mocne strony.

Badałam kiedyś dziecko sześciotygodniowe, u którego występowały tylko trzy z sześciu stanów świadomości. Powiedziałam rodzicom: "Patrzcie, ono ma już trzy stany, jest w pół drogi, pomożemy mu wypracować pozostałe trzy. Bo ono na pewno do tego dojdzie, tylko potrzeba mu trochę więcej czasu". A matka na to: "Jest pani pierwszą osoba, która powiedziała nam cokolwiek dobrego o naszym dziecku!".

Więcej o: