Bobomigi - język, który rozumieją niemowlęta
10.09.2009
, aktualizacja: 10.09.2009 16:36
Nauka podstaw języka migowego nie służy temu, żeby dziecko szybciej mówiło, ale temu, żebyśmy mogli je lepiej rozumieć.
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego niemowlę płacze? (14-10-09, 11:14)
- Wychowanie dziecka czas zacząć? (28-08-09, 16:18)
- Co do nas "mówi" niemowlę (27-05-09, 15:01)
Co to są bobomigi?
To metoda komunikacji z niemowlakiem. To także most w kierunku świata ciszy, dzięki któremu można nawiązać kontakt z osobami głuchymi, nauczyć podstaw języka migowego.
Dlaczego warto migać z dzieckiem?
Korzyści jest wiele. Korzystają na tym zarówno rodzice, jak i dzieci. Miganie daje nam możliwość porozumiewania się już z niemowlęciem. Gest przykuwa uwagę, dziecko uczy się więc, że gest może być elementem przekazu, z czasem zaczyna świetnie rozumieć język niewerbalny, rozpoznawać nastroje innych po mimice, mowie ciała. Dodatkowo miganie ćwiczy pamięć i koncentrację. Doświadczenia na studentach w Stanach wykazały, że ten sam wykład, poparty gestami jest lepiej pamiętany. Na tym też bazujemy w bobomigach. Poza tym ręce to najtańsze zabawki świata.
Jak szybko dzieci zaczynają migać?
Bliźniaczki, które brały udział w moim projekcie naukowym, migały, jak miały 4 miesiące, a jak miały 11 miesięcy, mówiły pełnymi zdaniami. Ale to naprawdę ewenement. Niektóre dzieci migają i mówią bardzo szybko, inne potrzebują więcej czasu. Ponadto znaki przychodzą i odchodzą razem z fascynacjami. Najpierw dziecko fascynuje się śmieciarą, a potem ciężarówka i śmieciara już nie jest ciekawa. Cokolwiek dziecko zacznie pokazywać - "słońce", "ptak", "auto" - nie możemy się spodziewać, że będzie to migać w kółko. Ale na tym polega komunikacja. Trzeba uszanować rozmówcę, jak dziecko będzie miało coś do powiedzenia, to o tym opowie.
Czy miganie powoduje, że dziecko zacznie szybciej mówić?
Bobomigi to nie jest przyśpieszanie, popychanie dziecka do rozwoju. Tu chodzi o podążanie za nim. Owszem, istnieją badania amerykańskie, które mówią, że dzieci migające zaczynają mówić wcześniej. Ale trzeba dać dziecku czas. Można przejść na bardziej kompleksową komunikację: mowa, gesty, mimika - i świetnie się dogadywać.
Co by pani radziła rodzicom, którzy chcą pomóc dziecku się rozwijać?
Kluczem jest podejście komunikacyjne. Przede wszystkim trzeba się otworzyć na dziecko. Wiedzieć, że to nie moja własność, tylko konkretna osobowość, mały człowiek, który czuje i myśli. Traktować dziecko od początku jako rozumną istotę. Jak człowieka. Maluchy widzą bardzo dużo, wiedzą bardzo dużo i czują bardzo dużo. Najpierw patrz na dziecko, co ono lubi, jakie jest. Jeśli się nie interesujesz tym, kim jest ten mały człowiek, to nic z tego nie wyjdzie. Niektórzy wychodzą z założenia: "Nie mam czasu, więc będę migać i wszystko będzie świetnie". Wręcz przeciwnie: trzeba mieć czas dla dziecka, a jeśli chcę migać, to muszę jeszcze stuprocentowo ten czas wykorzystać. Na ogół gdy jedna osoba w rodzinie się przełamie, i inni widzą efekty, to szybko też zaczynają migać. Zwłaszcza, kiedy dziecko wyraża za pomocą gestów uczucia: pokazuje, że tęskni, że boli, że kocha... To wszystkich rozbraja i motywuje.
Czy Pani córeczka też miga?
W całej naszej dużej rodzinie każde dziecko miga. Dla mojej córeczki Lenki, która ma 4,5 roku, miganie to jest etap rozwoju. O swoim rodzeństwie, które jest w drodze, mówi: "Urodzi się, najpierw będzie migało, potem mówiło, a potem będziemy razem skakać!".
Niesłyszący "mówią" szybciej
Joseph Garcia, tłumacz amerykańskiego języka migowego w latach 70-tych XX w. zwrócił uwagę na to, że niesłyszący rodzice o wiele szybciej porozumiewają się ze swoimi dziećmi niż rodzice słyszący, którzy nie posługują się językiem migowym. Rozpoczął badania na zdrowych dzieciach, próbując wykorzystać znaki języka migowego do komunikacji z sześciomiesięcznymi niemowlętami. Tak właśnie zaczęła powstawać metoda sign2baby, która do Polski została przeniesiona przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego jako bobomigi. Metoda ta zakłada, że nasz mózg jest gotów do komunikacji o wiele wcześniej, niż opanujemy wszystkie mięśnie potrzebne do wydawania z siebie złożonych dźwięków. Twórcy i entuzjaści sign2baby przytaczają przykłady 8 miesięcznych dzieci, które za pomocą migania pokazują dłońmi swoje pragnienia i emocje. Opanowanie ruchów rąk następuje bowiem o wiele wcześniej niż opanowanie procesu mowy.
Więcej informacji na www.migowy.pl
Danuta Mikulska - polonistka i lektorka języka migowego na Uniwersytecie Warszawskim, prowadząc badania do swojej pracy doktorskiej, stwierdziła, że słyszące dzieci, które migają, potrafią porozumieć się z opiekunem co najmniej o dwa miesiące wcześniej niż rówieśnicy, którzy do dyspozycji mają wyłącznie dźwięki. W drugim roku życia migające maluchy przerastają swój poziom o cały rok.
To metoda komunikacji z niemowlakiem. To także most w kierunku świata ciszy, dzięki któremu można nawiązać kontakt z osobami głuchymi, nauczyć podstaw języka migowego.
Dlaczego warto migać z dzieckiem?
Korzyści jest wiele. Korzystają na tym zarówno rodzice, jak i dzieci. Miganie daje nam możliwość porozumiewania się już z niemowlęciem. Gest przykuwa uwagę, dziecko uczy się więc, że gest może być elementem przekazu, z czasem zaczyna świetnie rozumieć język niewerbalny, rozpoznawać nastroje innych po mimice, mowie ciała. Dodatkowo miganie ćwiczy pamięć i koncentrację. Doświadczenia na studentach w Stanach wykazały, że ten sam wykład, poparty gestami jest lepiej pamiętany. Na tym też bazujemy w bobomigach. Poza tym ręce to najtańsze zabawki świata.
Jak szybko dzieci zaczynają migać?
Bliźniaczki, które brały udział w moim projekcie naukowym, migały, jak miały 4 miesiące, a jak miały 11 miesięcy, mówiły pełnymi zdaniami. Ale to naprawdę ewenement. Niektóre dzieci migają i mówią bardzo szybko, inne potrzebują więcej czasu. Ponadto znaki przychodzą i odchodzą razem z fascynacjami. Najpierw dziecko fascynuje się śmieciarą, a potem ciężarówka i śmieciara już nie jest ciekawa. Cokolwiek dziecko zacznie pokazywać - "słońce", "ptak", "auto" - nie możemy się spodziewać, że będzie to migać w kółko. Ale na tym polega komunikacja. Trzeba uszanować rozmówcę, jak dziecko będzie miało coś do powiedzenia, to o tym opowie.
Czy miganie powoduje, że dziecko zacznie szybciej mówić?
Bobomigi to nie jest przyśpieszanie, popychanie dziecka do rozwoju. Tu chodzi o podążanie za nim. Owszem, istnieją badania amerykańskie, które mówią, że dzieci migające zaczynają mówić wcześniej. Ale trzeba dać dziecku czas. Można przejść na bardziej kompleksową komunikację: mowa, gesty, mimika - i świetnie się dogadywać.
Co by pani radziła rodzicom, którzy chcą pomóc dziecku się rozwijać?
Kluczem jest podejście komunikacyjne. Przede wszystkim trzeba się otworzyć na dziecko. Wiedzieć, że to nie moja własność, tylko konkretna osobowość, mały człowiek, który czuje i myśli. Traktować dziecko od początku jako rozumną istotę. Jak człowieka. Maluchy widzą bardzo dużo, wiedzą bardzo dużo i czują bardzo dużo. Najpierw patrz na dziecko, co ono lubi, jakie jest. Jeśli się nie interesujesz tym, kim jest ten mały człowiek, to nic z tego nie wyjdzie. Niektórzy wychodzą z założenia: "Nie mam czasu, więc będę migać i wszystko będzie świetnie". Wręcz przeciwnie: trzeba mieć czas dla dziecka, a jeśli chcę migać, to muszę jeszcze stuprocentowo ten czas wykorzystać. Na ogół gdy jedna osoba w rodzinie się przełamie, i inni widzą efekty, to szybko też zaczynają migać. Zwłaszcza, kiedy dziecko wyraża za pomocą gestów uczucia: pokazuje, że tęskni, że boli, że kocha... To wszystkich rozbraja i motywuje.
Czy Pani córeczka też miga?
W całej naszej dużej rodzinie każde dziecko miga. Dla mojej córeczki Lenki, która ma 4,5 roku, miganie to jest etap rozwoju. O swoim rodzeństwie, które jest w drodze, mówi: "Urodzi się, najpierw będzie migało, potem mówiło, a potem będziemy razem skakać!".
Niesłyszący "mówią" szybciej
Joseph Garcia, tłumacz amerykańskiego języka migowego w latach 70-tych XX w. zwrócił uwagę na to, że niesłyszący rodzice o wiele szybciej porozumiewają się ze swoimi dziećmi niż rodzice słyszący, którzy nie posługują się językiem migowym. Rozpoczął badania na zdrowych dzieciach, próbując wykorzystać znaki języka migowego do komunikacji z sześciomiesięcznymi niemowlętami. Tak właśnie zaczęła powstawać metoda sign2baby, która do Polski została przeniesiona przez naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego jako bobomigi. Metoda ta zakłada, że nasz mózg jest gotów do komunikacji o wiele wcześniej, niż opanujemy wszystkie mięśnie potrzebne do wydawania z siebie złożonych dźwięków. Twórcy i entuzjaści sign2baby przytaczają przykłady 8 miesięcznych dzieci, które za pomocą migania pokazują dłońmi swoje pragnienia i emocje. Opanowanie ruchów rąk następuje bowiem o wiele wcześniej niż opanowanie procesu mowy.
Więcej informacji na www.migowy.pl
Danuta Mikulska - polonistka i lektorka języka migowego na Uniwersytecie Warszawskim, prowadząc badania do swojej pracy doktorskiej, stwierdziła, że słyszące dzieci, które migają, potrafią porozumieć się z opiekunem co najmniej o dwa miesiące wcześniej niż rówieśnicy, którzy do dyspozycji mają wyłącznie dźwięki. W drugim roku życia migające maluchy przerastają swój poziom o cały rok.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Bobomigi - język, który rozumieją niemowlęta
k.polasik
23.09.09, 22:40
Bobomigi bardzo mi pomogły, i nie tylko mi, nawet niechętna babcia, gdyzobaczyła, jak dziecko pokazuje, sama pytała, co "mówi". Widzę, że córeczka,(1, roczna) chociaż już woli mówić niż »
Ciąża i poród















