1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

No, to... w nogi!

Dziecko w trzecim roku życia może na spacer pójść, a nawet pobiec. Najwyższy czas pożegnać się z wózkiem.
Niektórych dzieci nie da się utrzymać w wózku. Ale są też takie, które nie rwą się specjalnie do ruchu. Może należą do tych z natury spokojnych, "statycznych". A może coś dodatkowo tłumi w nich potrzebę aktywności i badania świata. Na przykład lęk: ich albo... nasz. Jeśli maluch ciągle słyszy "nie ruszaj, nie rób, uważaj, bo zrobisz sobie krzywdę", w końcu woli nie podejmować ryzyka. Krępujące ruchy ubranie lub niewygodne buty również potrafią odebrać zapał do biegania. Jeśli do tego jedzenie bułeczek to typowa spacerowa atrakcja, w którymś momencie maluchowi może w ruchu zacząć przeszkadzać... jego własny ciężar. Aby do tego nie dopuścić, trzeba zmienić parę kwestii związanych z wyjściem na dwór.

Koniec z defiladą

Powiedzmy sobie szczerze, spokojny obchód okolicy z dzieckiem grzecznie siedzącym w wózku jest dla opiekuna łatwiejszy niż bieganie za wszędobylskim, rozkosznie nieświadomym zagrożeń człowiekiem. Zachęcanie malucha do większej mobilności to w pewnym sensie zamach na własną wygodę. Zamach, którego musimy dokonać z miłości. Korzyści dla dziecka będą ogromne - wszak maluchy rozwijają się i uczą poprzez ruch i zabawę. Poza tym już teraz warto budować dobre wzorce. Dbanie o to, by rekreacja kojarzyła się dziecku z aktywnością fizyczną, a nie leniuchowaniem czy łasowaniem, to inwestycja w jego zdrowie na przyszłość - profilaktyka otyłości, cukrzycy i innych chorób cywilizacyjnych.

Małymi kroczkami

Wózek może oczywiście pozostać sprzętem "dojazdowym" i służyć wtedy, gdy chcemy dotrzeć gdzieś dalej. Na niespieszne spacery warto jednak coraz częściej wyruszać pieszo. Trzeba naturalnie skrócić dystans. Postawić sobie za cel dotarcie do najbliższego placu zabaw, górki, z której można się trochę poturlać, czy bramy, za którą widać pracującą koparkę. Lepiej jednak zbytnio się do swoich celów nie przywiązywać, bo mały piechur może mieć własny pomysł na spacer. I choć będzie to nieraz próba dla naszej cierpliwości (kto raz krążył godzinę wokół jednej fontanny, ten wie), pozwólmy mu - w rozsądnych granicach - współdecydować o trasie. To sposób na to, by polubił spacerowanie.

Rower czyni cuda

Jest pewien cudowny sposób odzwyczajenia dziecka od wózka - zaoferowanie mu niezależnego Środka transportu, jakim jest rowerek biegowy.Gdy maluch raz się przekona, że może szybko i bezpiecznie dojechać tam, gdzie chce (także pod górkę i w terenie), nie zechce łatwo z tego przywileju zrezygnować. I o to chodzi!Rowerek biegowy, czyli taki bez pedałów, to fantastyczny wynalazek. Fizjoterapeuci gorąco go polecają i podkreślają jego wyższość nad tradycyjnymi rowerkami trój- i czterokołowymi. Bieganie na rowerku wymaga uruchomienia całego ciała i wszechstronnie stymuluje rozwój dziecka. Maluch trenuje koordynację, uczy się utrzymywać równowagę. Ćwiczy też koncentrację wzrokową, umiejętność oceny odległości, przestrzeni, prędkości, a nawet poczucie rytmu (rytmicznie przebierając nóżkami). Dynamiczne odpychanie się raz jedną, raz drugą nogą stanowi idealne ćwiczenie dla małych stóp, zapobiegające płaskostopiu.

Dobrana para

ROWEREK BIEGOWY musi być dopasowany wielkością do wzrostu dziecka. Przy maksymalnie opuszczonym siodełku maluch powinien dotykać całymi stopami do podłoża i mieć lekko ugięte w kolanach nogi. Nie należy kupować roweru na wyrost - na za dużym dziecko może się czuć niepewnie.

KASK, nieodzowny dla rowerzystów, również musi być dobrze dobrany, a przede wszystkim właściwie założony. Kask nie spełnia swojej roli, jeśli jest zsunięty nad czoło - powinien je zasłaniać.

Wiatr we włosach

Rower biegowy możemy zafundować już dwulatkowi. najlepiej jeśli zdążymy z tym przed trzecimi urodzinami - później dziecko zaczyna bać się przestrzeni, prędkości i może mieć większe opory przy uczeniu się. Tempo postępów pewnie nas zadziwi. Ciągły kontakt z podłożem zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa, a własna mobilność i niezależność zachwyca i zachęca do dalszych prób. Ani się obejrzymy, jak nowicjusz będzie nas wyprzedzał i z uśmiechem na ustach gnał przed siebie. Po pewnym czasie nauczy się rozpędzać i utrzymując równowagę, jechać z podniesionymi do góry obiema nogami. Po takim treningu przesiadka na zwykły rower z pedałami nie będzie problemem - odbywa się często bez tymczasowego dokręcania bocznych kółek.

Hulaj nogą

Innym sprzętem, który może maluchowi przypaść do gustu, jest hulajnoga. Poradzi sobie na niej trzylatek, choć pierwsze kroki na tym sprzęcie z radością stawiają już niektóre dwulatki. Dobrze ją wprowadzać po rowerku biegowym - jeśli dziecko przyzwyczai się najpierw do hulajnogi, która jest stabilna i sama stoi, może być potem rozczarowane rowerkiem, który wymaga od niego więcej umiejętności. Jazda na hulajnodze rozwija koordynację i równowagę, ma też zbawienny wpływ na stopy. Trzeba tylko pilnować, by dziecko często zmieniało strony, czyli odpychało się raz jedną, raz drugą nogą.

Brudne dziecko, szczęśliwe dziecko

Jeśli malec wraca do domu z czystymi rękami i w nieskazitelnym ubraniu, to znaczy, że spacer nie był specjalnie udany. Najlepszy sposób, by brzdąc nie myślał o bolących nóżkach, to dać mu jakieś zajmujące zadanie. Wciągające może być szukanie biedronek w trawie, przenoszenie ślimaków z chodnika w bezpieczniejsze miejsce, zbieranie kamyczków. A w deszczowe dni - skakanie po kałużach. No, ale przy takich czynnościach trzeba się ubrudzić. Dlatego na spacer lepiej iść w odpowiednim ubraniu. Dotyczy to także rodziców, bo przecież warunkiem dobrej zabawy jest dobre towarzystwo. Jeśli chcemy malucha aktywizować, sami musimy być aktywni. Musimy mu pokazać, jakie to fajne. Zresztą jak tu grać w piłkę lub skakać w gumę w pojedynkę?

Więcej o: