Dobra więź

Tekst (na podstawie książki Evelin Kilikonis) JUSTYNA DĄBROWSKA
14.09.2011 , aktualizacja: 14.09.2011 12:15
A A A Drukuj
Rozpieszczanie polega na dawaniu dziecku rzeczy zupełnie zbędnych. A przytulanie jest niezbędne. Dlatego nosząc i tuląc dziecko, nie rozpieszczasz go. Okazujesz mu swoją miłość.

Dla swojego zdrowego rozwoju ludzkie dziecko potrzebuje związku emocjonalnego przynajmniej z jedną osobą. Ten związek nazywamy "więzią", bo wiąże on obie strony - na dobre i na złe. Nie tylko dziecko przywiązuje się do rodziców, ale również oni angażują się emocjonalnie w tę relację. U każdej ze stron przebiega to jednak inaczej.

JAK POWSTAJE PRZYWIĄZANIE

Matka niemal od razu po porodzie dostaje od natury impuls "wdrukowywania się" w dziecko. Jeśli miała dobry poród, a po nim noworodka położono jej na piersi, w jej organizmie rusza hormonalna lawina. To dzięki niej pojawia się miłość.

Natura jest mądra i przewidująca. Chodzi o to, byśmy na widok dziecka (niezbyt pięknego przecież) chciały je tulić i chronić, a nie porzucić na pastwę "obcych".

Więź u dziecka rozwija się stopniowo. Ono "wie", że bez ludzi nie przetrwa. Na początku swojego życia usiłuje wczepić się w dowolnego dorosłego - stąd odruch za-ciskania małej piąstki na czymkolwiek, co włożymy do dłoni malca. Niestety, dziś nie mamy już na sobie futra (małe orangutany i szympansy mają o wiele łatwiej), musimy więc wykazać się inwencją i przytroczyć dziecko do siebie za pomocą rąk lub np. chusty. Rozwój przywiązywania się dziecka do bliskich to proces, który trwa 7-8 miesięcy. Po tym czasie dziecko świetnie rozpoznaje osoby dla niego najważniejsze i zaczyna się bać "obcych".

DLACZEGO PRZYTULANIE JEST TAKIE WAŻNE?

Ludzie należą do "noszeniaków", czyli tych gatunków, które na początku stale noszą swoje dzieci.

Małe dziecko potrzebuje kontaktu fizycznego. Ale dlaczego? Bo kiedy czuje przy sobie ciało matki, ma pewność, że nie zostanie porzucone. A to byłoby najgorsze, co mu się może przytrafić. Niemowlę, które czuje, że zostało porzucone, stara się przywołać matkę wszystkimi dostępnymi sposobami. Działa bardzo skutecznie - płacz maleńkiego dziecka wszystkich stawia na baczność. Jest nie do wytrzymania. Jeszcze jedno: kontakt "skóra do skóry" powoduje wydzielanie się (w organizmie i matki, i dziecka) oksytocyny - hormonu miłości.

TO NIE JEST ROZPIESZCZANIE!

Niemowlę jest całkowicie niesamodzielne, w pełni od nas zależne, potrzebuje naszej obecności i troski jak powietrza. Możemy albo mu to dać - zaspokajając w ten sposób jego podstawowe, życiowe potrzeby, albo możemy mu do dawkować - narażając na frustrację, lęk, rozwój postawy nieufnej.

Dając dziecku w pierwszych miesiącach życia dużo fizycznej bliskości i uwagi, nie rozpieszczamy go! Zaspokajamy jego podstawowe zapotrzebowanie na bezpieczeństwo i bliskość. Kiedy niemowlę zostaje samo, nie umie zrozumieć, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Nie zna poczucia czasu.

Nie wie, że opiekunowie wciąż istnieją i je kochają, jeśli ich fizycznie nie czuje. Pojęcie, że rzeczy i osoby istnieją nawet wtedy, gdy ich nie widzimy, zaczyna pomału wykształcać się dopiero około siódmego miesiąca życia (a pewność pojawia się u dziecka trzyletniego).

UFNE, CZYLI JAKIE?

Jeśli rodzice dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa psychicznego, stają się źródłem pewności siebie i równowagi. W okresie niemowlęcym to poczucie zależy od obecności rodziców. Troska, z jaką reagują na potrzeby dziecka, pozwala mu się upewnić, że je akceptują i chronią. Na tej bazie rośnie dziecko ufne i pewne siebie. Takie, które:

•  z większą samodzielnością i ciekawością odkrywa otoczenie;

•  częściej bawi się samo;

•  rzadziej płacze;

•  nie wykazuje zachowań lękowych, nerwowych ani agresywnych;

•  skrzywdzone szuka bliskości z rodzicami, ale się w nie nie wczepia;

•  potrafi odejść do swoich spraw, kiedy smutek i ból mijają;

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów