1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nawał pokarmu

Olgierd ma trzy miesiące, karmię go piersią na żądanie. Od trzech tygodni moje piersi wariują: rano wielkie, twarde jak przy nawale po porodzie. Młody ssie bez problemów. Mniej więcej do piątej, szóstej po południu wszystko w normie: piersi miękną, charakterystyczne "mrówki" obecne, dziecko najedzone. Wieczorem - dramat. Pustka zupełna, mały wściekły, mimo ssania głodny, w końcu już tylko macha rozpaczliwie rączkami i wrzeszczy. Na początku chciałam dokarmiać, potem pomyślałam, że kryzys przejdzie. Nic z tego. Dopiero około trzeciej nad ranem, kiedy Olgierd się budzi i zaczyna ssać, znowu pojawia się mrowienie, mały się najada, a później wręcz czuję, że piersi napełniają się nadal - stąd nawał o poranku. Skąd takie dziwactwo?
Kiedy laktacja zaczyna się normować, czyli dopasowywać do potrzeb malucha, piersi w przerwach między karmieniami robią się miękkie. Najpierw w ciągu dnia, bo w nocy i nad ranem wydziela się więcej prolaktyny, hormonu "mlekopędnego". Przed południem pierś jest więc pełniejsza - myślimy wtedy: "Ooo, ile mleka" - i karmimy spokojnie, a maluch się najada. Po południu, kiedy piersi są bardziej miękkie, wydaje nam się, że mleka jest za mało, i zaczynamy się niepokoić. A niespokojna mama to niespokojne dziecko, szarpanie się z piersią, odpychanie itp. Mama denerwuje się jeszcze bardziej i mleko, które w piersi JEST, nie może z niej wypłynąć (stres zaburza bowiem tzw. odruch oksytocynowy, który to umożliwia).

Do tego jeszcze dokłada się nasze kochane maleństwo, które w pierwszych trzech miesiącach życia cierpi na, jak mawia moja koleżanka, wieczorne odrykiwanie niemowląt. Otóż mały człowiek ma niedojrzały układ nerwowy i pod wieczór jest już wycieńczony nadmiarem bodźców, które docierają do niego przez cały dzień. Ze zmęczenia ssie nerwowo i nieefektywnie, a nie mogąc najeść się do syta, nie potrafi zasnąć, rzuca się więc na pierś itd. Krótkie przerwy między karmieniami są dla piersi wyraźnym sygnałem, by zwiększyły produkcję mleka. To zaś w połączeniu z wyższym poziomem prolaktyny w nocy sprawia, że rano piersi są pełne.

Jak sobie z tym radzić? Można spróbować mocno ograniczyć ludzikowi ilość wrażeń

już wczesnym popołudniem. Można uciąć sobie krótką drzemkę w dzień, jeśli np. babcia weźmie wnuczka na spacer (odprężonej mamie mniej udzieli się niepokój dziecka). Można sobie pomóc herbatką z melisy albo syropem melisalem. A jeśli to wszystko mało, to co tam - niech będzie lampka czerwonego wina.

Więcej o: