1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Z dzieckiem przy piersi

Karmienie piersią sprawia, że inaczej patrzymy na kobiece ciało. Biust nabiera nowej funkcji, a jego nagość - innego znaczenia. Jak odbierają tę zmianę karmiące mamy i z jakimi reakcjami otoczenia się spotykają?
Wielki piknik na łące nad jeziorem. Ognisko, grill, balony, gry i zabawy. Wokół pełzają, biegają i bujają się na rękach rodziców dzieciaki w różnym wieku. Dorośli ganiają za maluchami albo siedzą w grupkach, śmieją się, jedzą, podkarmiając jednocześnie dzieci smakołykami ze stołu. Rozmawiamy z Moniką rozparte na kocyku pod brzózką. Obok pięciomiesięczna Helenka podejmuje kolejne próby przekręcenia się z brzucha na plecki. Po chwili zaczyna popłakiwać, zerkając znacząco na mamę.

- Oho, Helenka chyba zgłodniała - mówi Monika, po czym bierze córeczkę na kolana, podciąga lekko bluzkę i przystawia ją do piersi. Możemy kontynuować rozmowę.

- Nie krępuje cię publiczne karmienie piersią? - pytam. - Niczego się nie wstydzę i mam w nosie, co ludzie o tym myślą - odpowiada. - Helena musi zjeść i koniec! Nieważne, gdzie, jak i kto na to patrzy.

NAKARMIĆ GŁODNEGO

Wcześniej Monika nie zastanawiała się, czy będzie karmić w obecności innych, to przyszło naturalnie. Gdy wróciła z córką do domu ze szpitala, rodzina i przyjaciele przychodzili poznać Helenę. Gdyby Monika karmiła córkę w osobnym pokoju, nie mogłaby z nimi porozmawiać. A miała na to ochotę. Siadała więc w fotelu i podczas gdy goście pili herbatę, pogryzali ciasteczka i zachwycali się jej córeczką, ona przytulała ją do siebie i karmiła. Tak jest do tej pory.

- Gdy jestem w parku, u znajomych czy na imprezie rodzinnej i Helena domaga się mleka, po prostu ją karmię. Ale to nie jest tak, że zasiadam na środku, wyjmuję ostentacyjnie biust i podaję małej - tłumaczy Monika.

- Kiedy dziecko jest głodne, trzeba wyjąć pierś i je nakarmić - mówi Sunniva, mama 5,5-letniej Blanki, 2,5-letniej Leonii i siedmiomiesięcznego Maurycego. - Taka jest po prostu kolej rzeczy, jak się karmi piersią. Jasne, że wolę to zrobić w miłym miejscu, ale jeżeli wypadnie mi na przystanku autobusowym, to nie mam wyjścia. I choć Sunniva nie należy do osób szczególnie śmiałych, nie ma z tym problemu.

- Ktoś, kto zauważa, że karmię w miejscu publicznym, jest zwykle zaskoczony - opowiada. - Przelatuje wzrokiem po współpasażerach w autobusie i nagle "Ooo " - zauważa, że mam dziecko przy piersi. Bo trzeba się przyjrzeć, żeby to zobaczyć. Nie mam wielkich piersi i nie wyciągam ich na wierzch. Niewiele widać gołego ciała i z daleka wygląda to, jakbym po prostu przytulała dziecko - mówi. - Nie przyszłoby mi nigdy do głowy, że to może być dla kogoś żenujące - dodaje.

W KUCKI NA CHODNIKU

Pola, dziś trzylatka, urodziła się w czerwcu. Ola, jej mama, całe lato spędziła z córeczką na powietrzu.

- Chodziłyśmy na spacery, do kina, do knajpek - wspomina. - Spotykałam się z dziewczynami, które miały dzieci w podobnym wieku. Karmiłam na ławce w parku, w kawiarni. Trochę się tylko zasłaniałam pieluszką i już. Nie żebym się specjalnie ukrywała, ale nie chciałam nikogo krępować tym widokiem.

Pieluszki do przykrywania piersi używa na wszelki wypadek, bo spotykała się z samymi pozytywnymi reakcjami, zarówno przy karmieniu Poli, jak i ośmiomiesięcznego Maciusia. Na przykład gdy byli na wakacjach, Maciuś zgłodniał w centrum nadmorskiego miasteczka. Nie było tam ani ławki, ani lokalu, w którym mogłaby usiąść. Przycupnęła więc na chodniku i przystawiła synka. Po chwili podeszła do niej sprzedawczyni ze straganu, oferując własne krzesło.

PROMOCJA PIERSI

- Kiedy po raz pierwszy zaszłam w ciążę, nie miałam wątpliwości, że będę karmić piersią - opowiada Sunniva. - Inna opcja po prostu nie wchodziła w grę. Refleksja, dlaczego to ważne i dobre, przyszła dużo później, gdy zaczęłam o tym czytać i się dowiadywać.

Sunniva ma wrażenie, że informacji o karmieniu piersią jest mnóstwo. Internet, prasa, telewizja. Kto tylko chce, może zdobyć wiedzę na ten temat. Jednak co jakiś czas odkrywa ze zdziwieniem, że młode mamy wierzą w bzdurne teorie o konieczności profilaktycznego jedzenia gotowanej marchewki i kurczaka albo powtarzają, że "mają za mało pokarmu". Dotyczy to też personelu medycznego, któremu często brakuje podstawowych wiadomości.

- To nie jest wiedza tajemna, to wszystko można sprawdzić - przekonuje. I przyznaje, że trzeba wciąż mówić o tym, że warto karmić piersią, i powtarzać, że jest to naturalne, ważne dla zdrowia i rozwoju dziecka, przyjemne dla karmiącej i karmionego, wygodne. No i nic nie kosztuje.

- Trzeba propagować karmienie piersią - zgadza się Monika. Poznała wiele historii kobiet, które pochopnie, jej zdaniem, sięgnęły po sztuczne mleko.

- Świeżo upieczone mamy słyszą, że daje ono wolność, w dodatku jest zbilansowane, bo odpowiada pokarmowi kobiecemu. W szpitalach butelki, smoczki i mieszanka są przygotowane, a położne często zachęcają do podania noworodkom sztucznego mleka. Ona sama nie miała łatwych początków z Heleną, która długo nie była zainteresowana ssaniem i odwracała głowę. Ale Monika spokojnie czekała, aż córka zaskoczy. I zaskoczyła.

- Trochę cierpliwości i przyjdzie taki moment, że mama i dziecko się dotrą. Przyszłe mamy powinny to usłyszeć - tłumaczy.

- Nie uważam, że należy karmić za wszelką cenę, ale szkoda, że gdy matka po porodzie nie chce karmić albo mówi, że nie ma pokarmu, nie zachęca się jej do spróbowania - mówi Ola.

- Nie chodzi o to, że mamy butelkowe są złe - wyjaśnia swój punkt widzenia Sunniva - i że promując karmienie piersią stajemy się laktacyjnymi terrorystkami. Nie. Chodzi o to, żeby mamy miały pełne spektrum wyboru. Jeżeli kobieta nie spróbuje nawet przystawić noworodka do piersi, to nie będzie wiedziała, z czego rezygnuje.

ZAMIESZANIE Z WYSTAWĄ

Kilka miesięcy temu znajoma z Fundacji Mleko Mamy powiedziała Sunnivie o konkursie na najpiękniejsze zdjęcie mamy karmiącej i zachęciła ją do pogrzebania w domowym archiwum. Okazało się, że wysłana przez Sunnivę fotografia z Leonią przy piersi zdobyła drugie miejsce. Nagrodzone zdjęcia miały zawisnąć na stacji metra, w galerii Pociąg do Sztuki. Nie zawisły, bo galeria uznała, że fotografie są szokujące i mogą obrażać ludzi. Rozpętała się afera w mediach, a oburzone matki skrzyknęły się przez internet i zorganizowały laktacyjny protest na stacji metra. Siedziały i karmiły tam swoje dzieci pod hasłem "Karmienie piersią nie jest obsceniczne".

- Nie poszłam na tę akcję. To nie w moim stylu. Wolę mówić o swoich doświadczeniach - tłumaczy Sunniva.

Gdy informacja o konkursie znalazła się na Facebooku, pojawiło się pod nią wiele negatywnych komentarzy. Że znowu te maniaczki karmienia piersią. Że matki butelkowe są piętnowane. Że tyle się mówi o karmieniu piersią, więc po co jeszcze takie konkursy. Sunniva była zaskoczona tymi reakcjami.

- Po co się obrzucać obelgami? - pyta. - Odpisałam, że nie chodzi o to, by kogokolwiek piętnować. Ale by pokazać, że karmienie piersią jest miłe, przyjemne, a widok matki karmiącej ładny.

Kiedy trwała burza w związku z wystawą, na billboardach w stolicy pojawiła się wielka reklama: kobieta w ściągniętych do połowy majtkach zachęcała do odwiedzenia pewnego sklepu słowami "Spuszczamy ceny".

- Zobaczyłam to i nie mogłam zrozumieć, jak można tolerować coś tak ohydnego i seksistowskiego na ulicach, a jednocześnie oburzać się widokiem mamy karmiącej - dziwi się Sunniva.

NATURALNE CZY OBSCENICZNE?

Monika słyszała o całym zamieszaniu z prasy. Mówi, że gdyby mieszkała w Warszawie, chętnie wzięłaby udział w tym proteście. Sporo myślała o tym, kogo mógłby oburzyć widok karmiącej publicznie kobiety.

- Może mężczyzn, którzy się wstydzą? - zastanawia się. - Może kobiety, które nie karmiły piersią, bo nie chciały? Może taka wystawa to dla nich wyrzut sumienia? Może jest przykro tym, które nie mogły karmić piersią?

Monika rozmawiała niedawno o publicznym karmieniu piersią z siostrą, która nie ma dzieci. Według niej, tak jak dorośli jedzą w restauracji na oczach innych, tak i niemowlęta jedzą publicznie, choć w inny sposób. Muszą przecież jakoś zaspokajać swoje potrzeby.

- Nie sądzę, by widok kawałka piersi mógł kogokolwiek urazić - mówi Ola.

Ona sama nie ma zdjęć z dzieckiem podczas karmienia, ale po chwili zastanowienia stwierdza, że chętnie by sobie takie zrobiła.

- To fajny pomysł zatrzymać w kadrze obrazek siebie z dzieckiem przy piersi - mówi. - To takie ulotne chwile, trzeba je łapać, póki można.

NIE MA JAK U MAMY

Ola przyznaje, że teraz własne piersi podobają jej się bardziej niż kiedykolwiek.

- Odkąd jestem mamą, poczułam się dobrze ze swoim ciałem i wreszcie polubiłam je takim, jakie jest, ze wszystkimi niedoskonałościami. No i tak po ludzku cieszę się, że te moje piersi się na coś przydały.

- Po porodzie czuję się dużo bardziej kobieco niż wcześniej - potwierdza Monika. - Przestałam być wstydliwa i zmieniłam stosunek do swojego ciała.

Ciąża i liczne badania, które w tym czasie przechodziła, przygotowały ją do tego, że jako matka niewiele będzie miała intymności.

- Nie mam problemu z tym, że teraz moje piersi należą do Heleny. W końcu pierś służy do karmienia. O różnych porach i w różnych sytuacjach. Tak to urządziła natura - stwierdza.

Gdy spotykam się z Sunnivą, ma na sobie koszulkę z napisem "Bar Mleczny u Mamy. Czynny 24 h".

- Skoro karmisz na żądanie, masz w pakiecie to, że może ci wypaść różnie. Publiczne karmienie piersią jest nierozerwalnie związane z karmieniem piersią - mówi, karmiąc Maurycego.

Więcej o: