1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rozwój niemowlęcia - zrozumieć noworodka

15.02.2010 00:00
Od początku warto dzielić obowiązki rodzicielskie
w sposób jak najbardziej partnerski.

Od początku warto dzielić obowiązki rodzicielskie w sposób jak najbardziej partnerski. (Fot. Mark Tantrum Mark Tantrum Photography)

Czekaliście na niego długie dziewięć miesięcy. I oto pojawił się. Nowy człowiek z krwi i kości. Ale niekoniecznie z waszych wyobrażeń.
Pierwsze chwile są magiczne. Choć wiecie, jaką drogą mały człowiek przyszedł na świat, jego niesamowity wygląd i mądre spojrzenie przywodzi na myśl Kosmitę, który nagle w nadprzyrodzony sposób pojawił się w waszym życiu.

Sycicie się jego widokiem, patrzycie, jaki jest spokojny, gdy leży w objęciach mamy lub wtula się w jej pierś. Te pierwsze chwile są zwykle czasem wzruszenia i szczęścia ponad miarę.

A potem? Potem dociera do was, że taki mały człowiek ma wiele potrzeb. I że trudno dociec, którą z nich właśnie teraz trzeba zaspokoić. Co zrobić, by ukoić jego płacz? Jak poznać, czy jest głodny, czy zziębnięty? Patrzycie na tę wspaniałą istotę i zastanawiacie się, czy dacie radę jako rodzice. Czy nauczycie się rozumieć swoje dziecko i nie zwariujecie z niepokoju o nie. O ileż łatwiej byłoby, gdyby ono umiało mówić, gdyby potrafiło was uspokoić!...

W naszym nowym cyklu postaramy się rozwiać wasze wątpliwości. Miesiąc po miesiącu będziemy odpowiadać - w imieniu waszego dziecka - na najczęściej stawiane pytania. Może taka rozmowa pomoże wam zrozumieć Przybysza i z większym spokojem patrzeć, jak rośnie i poznaje świat.

Jesteś taki maleńki i delikatny. Myślisz, że dam radę się Tobą zająć i nie zrobię Ci krzywdy?

Może wydaję ci się kruchy, ale... - wyobraź sobie, jaką drogę przeszedłem, zanim trafiłem w twoje objęcia. Wiem, że wszystko jest dla ciebie nowe i trudne. Ale zobaczysz, jak szybko znajdziemy nić porozumienia. Przytul mnie i poczuj, jak wszystko staje się proste. Zobaczysz, że dasz radę mnie nakarmić i przewinąć, uspokoić, ubrać, wykąpać. Pamiętaj, że tym, na czym najbardziej mi zależy, jest twoja bliskość. Chcę mieć pewność, że przy tobie jestem bezpieczny.

Jak mam Cię nakarmić, skoro prawie nie mam mleka?

Wyobraź sobie ten moment, kiedy się urodziłem. Z ciepłego, ciemnego świata, trafiłem do chłodnej, jasnej sali. Dotykali mnie obcy ludzie i nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Marzyłem, żebyś mnie przytuliła. Chciałem znów posłuchać bicia twojego serca. I wtedy dałaś mi do possania pierś, a ja poczułem błogi spokój. Tak naprawdę na razie głównie o to mi chodzi. By czuć twoją bliskość. Nie jestem jeszcze specjalnie głodny.

A poza tym - nie przesadzaj. Nie masz białego, płynącego strumieniem mleka, ale masz coś dla mnie w tej chwili najcenniejszego. Z twoich piersi po kropelce wysysam gęsty żółtawy płyn, pełen przeciwciał, które uodparniają mnie na zagrożenia tego świata. Właśnie dzięki tym pojedynczym kropelkom siary łatwiej mi zrobić pierwszą kupkę, a im szybciej się jej pozbędę, tym lepiej. Kiedy ssę twoje piersi, uspokajam się i sycę, ale tobie to też dobrze robi. Twoja macica szybciej się obkurcza, poprawia ci się humor, a twój mózg dostaje ważny komunikat: produkcja mleka rusza pełną parą! Już za kilka dni, gdy na serio zgłodnieję, pokarmu będę mieć pod dostatkiem.

Jak Cię przewinąć?

Wspominałem już o pierwszej kupce, czyli smółce. Zgadnij, skąd jej nazwa? Tak, przypomina smołę. Nie przestrasz się, gdy zajrzysz do pieluszki i zobaczysz, że jest wypełniona czymś czarnym i trudno zmywalnym.

Najpierw zgromadź potrzebne rzeczy: czystą pieluszkę, nawilżane chusteczki do mycia pupy (póki nie masz wprawy, ułatwią ci przewijanie, potem możesz używać wacików nasączonych wodą albo myć mnie pod kranem), krem lub maść przeciw odparzeniom i - na wszelki wypadek - czyste ubranko (w trakcie przewijania to, które mam na sobie, może się nieco pobrudzić). Połóż mnie na przewijaku. Rozepnij dół śpiochów i body, podwiń ubranko do góry. Rozepnij pieluchę. Musisz nieco unieść moją pupę, ale nie ciągnij mnie za nogi! Lewą rękę wsuń pod moje prawe kolano, potem złap za lewe i delikatnie przygnij moje nogi do brzuszka. Wtedy wysuń brudną pieluchę, chusteczkami umyj pupę wraz z wszystkimi zakamarkami (pamiętaj, że u dziewczynek trzeba przemyć wargi sromowe z góry na dół, a u chłopców nie odsuwa się napletka) i podłóż czystą pieluchę. Nie spiesz się z jej zapinaniem, lubię, gdy skóra może trochę pooddychać świeżym powietrzem. Na koniec posmaruj mi pupę kremem (okolice odbytu i fałdki w zgięciach pachwin) i zapnij pieluchę. Jeśli obrazek i rzepy są z przodu, to wszystko poszło jak trzeba.

Czemu Ty tak dziwnie wyglądasz?

A jak ty byś wyglądała po wielogodzinnym przeciskaniu się przez ciasny kanał? Dobrze, mam lekko spiczastą i nieforemną głowę. Między kośćmi mojej czaszki są miękkie ciemiączka - dzięki nim części kostne mogły się dostosować do kształtu kanału rodnego. Za parę tygodni wszystko wróci do normy.

Może mam też trochę czerwoną skórę i niewielkie wybroczyny. Te ostatnie to skutek sporego ciśnienia, jakie na mnie działało. A skóra jest po prostu bardzo cieniutka, nie ma pod nią tłuszczowej podściółki i prześwitują przez nią naczynka krwionośne.

Moje powieki są nieco opuchnięte, ale to minie. Na razie przemywaj je gazikami nasączonymi solą fizjologiczną (każde oko osobno!), żeby usunąć wydzielinę, i obserwuj, czy powieki się nie sklejają. W razie kłopotów pokaż mnie lekarzowi. Być może zaleci, żeby mi zakraplać lekarstwo, czego nie będę znosić, ale to mi pomoże.

Przestań z niepokojem patrzeć na moje (lekko sinawe) rączki i sprawdzać, jakie są zimne. Moje krążenie nie działa jeszcze idealnie, ale to nie znaczy, że coś mi jest.

Dlaczego ciągle płaczesz? Czy coś Cię boli, a może ja coś źle zrobiłam?

A jak mam inaczej powiedzieć ci, że jestem głodny, mokry, że jest mi za ciepło albo za zimno, że za tobą tęsknię i chcę, żebyś mnie przytuliła?! Jak tylko postękuję, nikt na mnie nie zwraca uwagi, ale płacz działa zawsze. Dobra, umówmy się, że postaram się zróżnicować to popłakiwanie, a ty się w końcu domyślisz, że nieco inaczej komunikuję ci głód, a inaczej smutek.

Nie bój się tak, gdy płaczę. Zrozum, że to po prostu forma rozmowy. Nie lubię, gdy wpadasz w przerażenie. Wystarczy, że ja nie do końca wiem, jak działa ten ogromny i nieznany mi świat. Chciałbym czuć, że wiesz, o co w tym wszystkim chodzi.

Aha - i uprzedzam, że za jakieś 2-3 tygodnie może zdarzyć się, że popołudniami i wieczorami będę płakać jak szalony. Pewnie będę też wierzgać nogami, mieć twardy, napięty brzuch i przystawianie do piersi (zupełnie inaczej niż do tej pory) wcale mnie nie uspokoi. Jeśli nam się to przytrafi, wiedz, że to kolka i zmęczenie wrażeniami. Troszkę zszargam ci nerwy, ale to też minie.

Niby ciągle śpisz, ale ja wciąż chodzę niewyspana. Tak często budzisz się w nocy... Kiedy to się zmieni?

Spać mogę na razie na okrągło, o każdej porze dnia i nocy i nie przeszkadza mi w tym nawet spory hałas. Problem w tym, że mamy różne poglądy na to, kiedy się powinno spać i jak długo. Mnie na przykład odpowiadają takie krótkie drzemki po każdym karmieniu przez całą dobę, a ty oczekujesz, że będę spać głównie w nocy, i to przez parę godzin naraz. Daj mi trochę czasu. Muszę się zorientować, co to w ogóle jest noc. Pomożesz mi, jeśli ustalisz stały rytm dnia, i wieczorem, zawsze o tej samej porze, będzie kąpiel i karmienie. Gdy budzę się w nocy, nie zapalaj górnego światła, nie rób hałasu, nie przewijaj mnie, jeśli nie musisz.

Co jeszcze mogę ci poradzić? Odpoczywaj, gdy śpię w dzień. A jeśli w nocy bardzo daję ci w kość, weź mnie do waszego łóżka. Przy tobie poczuję się bezpiecznie i nie będę się tak ciągle budzić. No i zawsze możesz się zdrzemnąć, gdy będę ssał pierś, leżąc u twojego boku.

Jak to możliwe, że znów jesteś głodny? Może powinnam Ci dać butelkę i wszyscy byśmy się uspokoili?

Jeśli pytasz mnie o zdanie, to akurat ja wolę mleko z twoich piersi. Jest smaczne, zdrowe i lubię to ssanie piersi. Na razie często domagam się karmienia, bo twoje mleko szybko i łatwo trawię, więc szybko też znów jestem głodny. Poza tym ssanie mnie uspokaja i sprawia mi przyjemność... Po prostu jestem małym ssakiem i chcę ssać.

Oczywiście możesz dać mi butelkę, ale weź wcześniej pod uwagę kilka rzeczy. Szybko przyzwyczaję się do szybko płynącego mleka, kształtu smoczka i długo trawionej mieszanki. To będzie początek naszego pożegnania z karmieniem piersią.

Byłoby szkoda, bo twój pokarm jest dla mnie najlepszym pożywieniem przynajmniej przez pierwsze pół roku. Dzięki niemu staję się odporny, mam pod dostatkiem wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Karmienie piersią ma także plusy dla ciebie - jest wygodniejsze, tańsze, pozwala ci zachować dobry nastrój, stracić dodatkowe kilogramy z czasów ciąży.

Nie martw się, że się nie najadam. Im częściej będziesz mnie przystawiać do piersi, tym więcej będziesz mieć mleka. Twój pokarm nie jest wcale "za chudy" ani zbyt mało kaloryczny, jak może ci ktoś wmawiać. Wszystko jest w porządku. To, że jem kilkanaście razy na dobę, a synek twojej koleżanki karmiony butelką tylko kilka, wcale nie oznacza, że twoje mleko jest gorsze. Po prostu idealnie zaspokajasz moje potrzeby. Dzięki, mamo.

Jak ja mam Ci obciąć paznokcie? Masz takie maleńkie palce...

Paluszki może mam małe, ale paznokcie ostre jak kocur. I strasznie szybko rosną!

Musisz mi je obciąć, bo inaczej podrapię sobie buzię (a przecież nie mogę wiecznie urzędować w rękawiczkach). Jeśli bardzo się stresujesz, poczekaj, aż zasnę, będzie ci łatwiej, jak nie będę machać rękami. Weź małe nożyczki z zaokrąglonymi końcówkami, żeby mnie nie skaleczyć. Paznokcie u rąk obetnij mi zgodnie z kształtem palców, te u nóg "w kwadrat", żeby nie wrastały. Dobra wiadomość: paznokcie u nóg rosną mi wolno i trzeba je będzie obcinać dość rzadko.

Jesteś taki delikatny, a za oknem chłodno. Nic Ci się nie stanie, jak wyjdziemy na spacer?

A ty znowu, że kruchy i delikatny... Jestem po prostu mały i muszę się trochę przyzwyczaić do niższej temperatury - w twoim brzuchu było jak w tropikalnej dżungli.

Gdy będę miał tydzień, dwa, a na dworze nie będzie wielkiego mrozu ani silnego wiatru, ubierz mnie ciepło (w kombinezon), włóż do wózka i postaw go w pobliżu otwartego okna. Przez parę dni oswajaj mnie w ten sposób z chłodem, wydłużając czas werandowania. A potem chodźmy na spacer. Wcześniej nakarm mnie, nasmaruj mi buzię kremem ochronnym, a do wózka zapakuj folię przeciwdeszczową. Świeże powietrze i kołysanie wózka podziała na mnie usypiająco. Na początek wystarczy 30 minut, ale stopniowo dojdziemy do dwóch godzin, a z czasem nawet do dwóch spacerów dziennie.

Czasem robisz taki gest: prostujesz się, odchylasz głowę, odrzucasz rączki na boki, a potem obejmujesz nimi klatkę piersiową. O co chodzi?

To taki odruch, zwany odruchem Moro, od nazwiska lekarza, który go opisał. Robię tak, gdy coś mnie przestraszy. Minie mi to, gdy będę miał 3-4 miesiące. To normalne i świadczy, że dobrze się rozwijam.

Znowu kichnąłeś - czy Ty przypadkiem nie złapałeś przeziębienia?

Nie, samo kichanie oznacza tylko, że oczyszczam sobie nos. Zupełnie się tym nie przejmuj.

Babcia mówi, że jest Ci za chłodno, a ciocia - że przesadzam z dodatkowym kocykiem. Już nie wiem, jak mam Cię ubierać.

Może nie wiem zbyt wiele o świecie, ale wiem jedno - wszyscy nie mogą mieć racji. Musisz komuś zaufać i byłoby dobrze, gdybyś zaufała sobie, bo zwykle trafiasz w dziesiątkę i naprawdę jesteś świetną mamą.

Jeśli nie wiesz, jak mnie ubrać, spójrz na siebie. Ubierz mnie w jedną warstwę więcej, niż nosisz ty sama. Ale tylko przez ten pierwszy miesiąc, gdy oswajam się z temperaturą otoczenia. Potem ubieraj mnie tak jak siebie. Nie lubię, gdy jest mi za ciepło, i wcale mi to nie służy. Z przegrzania biorą się choroby i spadek odporności. Aha - i nie myśl, że gdy mam chłodne ręce lub nogi, to jest mi zimno. Dotknij mojego karku, jeśli nie jest lodowaty ani spocony, jest okej.

Chcesz, bym Cię ciągle nosiła, a wtedy ja nic nie mogę zrobić w domu. Nie możesz trochę poleżeć spokojnie w łóżeczku?

Co poradzę na to, że uwielbiam, gdy mnie przytulasz? Przywykłem do tego przez pierwsze miesiące mojego istnienia. Lubię czuć twój zapach, słyszeć bicie twojego serca. Daj mi na razie to, czego tak potrzebuję. Za parę miesięcy będę miał nowe, ciekawe zajęcia - zabawę, turlanie, pełzanie. Na razie ty jesteś dla mnie wszystkim. Obiecuję, że przez to noszenie nie stanę się rozpieszczonym egoistą. Słowo. A może włożysz mnie do chusty do noszenia niemowląt? To byłby kompromis. Ja czułbym twoje ciepło, a ty miałabyś wolne ręce. Dzieci noszone w chustach dobrze się rozwijają, są spokojne i chętnie śpią kołysane ruchami "nosiciela".

Czemu im bardziej ja jestem zmęczona, tym bardziej Ty marudzisz?

Udziela mi się twój nastrój. Jeśli chcesz, żebym był spokojny, zadbaj o siebie: odpoczywaj, dobrze się odżywiaj, sprawiaj sobie drobne przyjemności. Potraktuj to, jak swój rodzicielski obowiązek.

Cała rodzina chce Cię poznać. Masz na to ochotę?

Nie chcę wyjść na gbura, ale na razie wystarczą mi domownicy. Nie lubię obcych twarzy, głosów, zapachów, nie chcę, by ktoś poza wami brał mnie na ręce i chuchał na mnie. Poza tym zawsze, gdy przychodzą goście, atmosfera robi się lekko napięta, jest sporo zamieszania z poczęstunkiem, prezentami. Powiedzcie, że na razie nie przyjmujemy, dobrze? Spotkamy się za parę tygodni.

Wokół pępka

Wielu rodziców jest przerażonych widokiem kikuta pępowiny i samą myślą o pielęgnowaniu go.

Pamiętaj, że to miejsce dziecka nie boli, dopóki dobrze się nim zajmujecie i nie dopuścicie do stanu zapalnego. Pielęgnujcie je przy każdym przewijaniu. Do przemywania pępka używajcie jałowych gazików nasączonych 70-proc. spirytusem (musisz kupić zwykły spirytus i rozcieńczyć go w proporcji 3 części spirytusu + 1 część wody). Możesz też użyć gotowych nasączanych gazików.

Pilnuj, by pieluszka i ubranie nie przygniatały kikuta.

I nie mocz go podczas kąpieli. Po kilku, kilkunastu dniach kikut sam odpadnie. Jeśli pępowina była bardzo gruba, może to potrwać nawet parę tygodni.

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX