1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Pozwól dziecku na samodzielność. Czasami warto odpuścić i pozwolić maluchowi patrzeć na świat własnymi oczami

Chcemy, żeby dzieci były twórcze i spontaniczne. Tymczasem często próbujemy narzucić im swój sposób widzenia.

Sowa, którą kiedyś stworzył mój podopieczny Jaś, była najwspanialszą sową, jaką kiedykolwiek widziałam.

Jestem prawie pewna, że słyszałam jak robi: huu-huu, huu-huu. Wtedy jeszcze nie byłam mamą, tylko studentką psychologii i nianią Jasia. Sowa Jasia przypomina mi się za każdym razem, kiedy chcę zwrócić uwagę mojemu synkowi, że trzyma książkę do góry nogami. Słyszę jej dyskretne pohukiwania, gdy próbuję mu wytłumaczyć, żeby sypał piasek do ciężarówki z przyczepą (przecież po to mu ją kupiłam), a on przesypuje ot tak, z miejsca na miejsce. Co to za zabawa? Myślę sobie i... słyszę szelest sowich skrzydeł.

A było to tak: poszliśmy z Jasiem na zajęcia plastyczne dla dzieci. W pracowni warszawskiej Fundacji Atelier panował artystyczny klimat: wszędzie grudy gliny, kolorowe wstęgi, szare rulony papieru, farby, sztalugi, pędzle, gipsowe odlewy, kartonowe pudła. I pełno starych gazet. Takich zwykłych, nie kolorowych. I to z nich właśnie Jaś miał stworzyć sowę.

– Chce pani zrobić swoją? – zapytała mnie w pewnym momencie pani prowadząca zajęcia. Zrobiła to z dość poważną miną, co zbiło mnie z tropu. Żartuje?
– Nieee, nie – odparłam niepewnie.
– A może jednak by pani spróbowała? – po kilku minutach zaczęła nalegać. – Dam pani gazetę, farby, pędzel i zajmie się pani czymś, zamiast przeszkadzać Jasiowi -uśmiechnęła się.
– Ale ja nie przeszkadzam, próbuję mu tylko pomóc uformować gazetę, żeby choć trochę zaczęła przypominać sowę – odpowiedziałam. I wtedy mnie olśniło.

Robić prawdziwą sztukę

Odsunęłam się na bok, łypiąc okiem na Jaśka, czy aby sobie beze mnie poradzi. Miętosił kawał gazety, potem popędzlował ten strzęp papieru to tu, to tam, wsadził jakiś kolorowy drucik, kolorowe pióra, coś tam jeszcze przykleił, coś podcięła pani i... ta-dam! Sowa jak malowana! Naprawdę. Jasiek, niespełna dwuletni, stworzył prawdziwe dzieło sztuki. Zresztą nie tylko on, inne dzieciaki też. Zwłaszcza te, którym nie przeszkadzali dorośli. Sowa dostała imię Pani Jasiosowa – to pomysł Jasia – i przewiązana za grdykę kawałkiem sznurka pojechała z nami do domu. Była ukochaną zabawką Jaśka przez wiele tygodni, zabierał ją ze sobą wszędzie. Aż do wypadku. Pewnego dnia zmokła i – że tak powiem – wymiękła. Zostały z niej marne strzępki.Jaś o Pani Jasiosowie opowiadał jeszcze długo. Mówił, że to była sowa prosto z alelje, a pytany, co to atelje, odpowiadał , że to takie miejsce, gdzie są prawdziwi malarze i gdzie dzieci mogą się same bawić w robienie dzieł sztuki. „Całkiem same! Bez pomocy cioci robi się tam sztukę!” – odpowiadał z iskrami szczęścia i dumy w oczach.

Przemądrzali dorośli

Jasiosowa to dla mnie symbol. Rodzice zazwyczaj chcieliby, żeby dzieci były twórcze. Ja na przykład tego chcę. Bez ustanku jednak zabijamy w dzieciach twórczą naturę, niszczymy ją tak, jak deszcz zniszczył Jasiosowę. Poprawiamy, kiedy dziecko chce namalować żółte niebo, podając mu niebieską kredkę. Podsuwamy mu nową superzabawkę i ze smutkiem stwierdzamy, że ono woli bawić się rolką po papierze toaletowym, więc na wszelki wypadek wyrzucamy rolkę do śmieci. Pomagamy wybudować wieżę tak, jak należy, czyli od największego klocka do najmniejszego,
a w momencie, kiedy dziecko z powodzeniem stawia większy na mniejszym, pouczamy: „Nie, buduje się odwrotnie, od największego do najmniejszego”. Dlaczego? – zapyta dziecko. Jak to dlaczego? Tak się buduje. Inaczej wieża się zawali. A przecież się nie zawaliła...?

Własny sposób

Usłyszałam ostatnio, jak dziewczynka, na oko trzylatka, pyta mamę o ulubiony kolor. Żółty, niebieski i fioletowy – odpowiedziała mama.
– A twój ulubiony kolor? – mama spytała dziewczynkę.
– Czarny – odpowiada dziewczynka.
– Nie, czarny nie jest fajny, są fajniejsze kolory, na przykład zielony – zgasiła ją mama.

Moja przyjaciółka zabrania jeść córce lody w jej ulubiony sposób, czyli rozgniecione łyżeczką na papkę. Mówi, że to nieładnie, że tak się nie je. Skąd my to wszystko wiemy: tak się nie je, tak się nie bawi, tak się nie mówi? Tak się nie maluje, tak się nie buduje, tak się nie wspina, tak się nie koloruje... Nie widzieliście nigdy nieba żółtego albo szafirowo-zielonego?

Słyszę, jak babcia mówi wnuczkowi, który na do widzenia, zamiast robić ładnie pa, pa, bije brawo:

– Nie, nie bij brawo, pomachaj rączką – mówi do niego babcia.
Ale wnuk nie chce machać, dalej klaszcze.
– Nic nie rozumiesz – kwituje babcia. – Nic.

A może to my nie rozumiemy? Póki nie jest za późno, weźmy tę Sowę pod ochronę.

Dlaczego niektórzy są leworęczni? "Kiedy będziesz chciał zmienić charakter pisma, to będziesz mógł pisać listy sam do siebie" [TATO, POWIEDZ]

Więcej o:
Skomentuj:
Pozwól dziecku na samodzielność. Czasami warto odpuścić i pozwolić maluchowi patrzeć na świat własnymi oczami
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX