13. miesiąc życia: rozwój dziecka

Joanna Szulc
07.06.2013 , aktualizacja: 05.06.2014 14:15
A A A Drukuj
13-miesięczne dziecko rozwija się w szybkim tempie

13-miesięczne dziecko rozwija się w szybkim tempie

Macie za sobą pierwsze w życiu dziecka urodzinowe przyjęcie. Zdmuchnięciu pierwszej świeczki na torcie (pomoc rodziców lub rodzeństwa niezbędna) towarzyszą wielkie emocje, porównywalne chyba tylko ze świętowaniem osiemnastki i wejściem w dorosłe życie. 13-miesięczne dziecko jest żądne wrażeń. Co was teraz czeka i jak wygląda rozwój dziecka po pierwszych urodzinach?
Chcę chodzić!

Najwięcej emocji budzą chyba jego postępy w pokonywaniu przestrzeni. Dziecko poznało już niemal wszystkie kąty waszego mieszkania, najpierw pełzając, a potem raczkując po podłodze. Cały czas dzielnie walczy z grawitacją - pierwsze zwycięstwo odniosło siadając o własnych siłach (pewnie dopiero niedawno uświadomiliście sobie, jak trudne to jest zadanie). Umie też już wstawać i stać przytrzymując się mebli lub rodzicielskiej nogi, a nawet zrobić kilka szybkich kroków, gdy ktoś trzyma je za rączki. Cała rodzina zapewne wyczekuje, kiedy zrobi pierwszy w swoim życiu, samodzielny krok. Może waszemu maluchowi udało się tego dokonać przed pierwszymi urodzinami, ale jeśli jeszcze się to nie stało - nic w tym niepokojącego. Każde dziecko rozwija się w indywidualnym tempie, na dodatek żaden maluch nie ma zielonego pojęcia, że powinien "podeptać roczek", czyli w dniu swoich urodzin zaprezentować światu nową umiejętność chodzenia. Początki chodzenia są niezwykle trudne: trzeba przecież stanąć samodzielnie na nogach, złapać równowagę, nie tracąc jej oderwać jedną nogę od podłogi, postawić ją pewnie, przenosząc na nią ciężar ciała i natychmiast wykonać następną akrobację z drugą nogą. Na dodatek nogi są krótkie, a pupa ciąży do podłogi. Na opanowanie takiej sztuki potrzeba czasu.

Daj mi oparcie

No, ale jeśli już zazna się przyjemności chodzenia, trudno z niej zrezygnować. Dzieci w każdym wieku uwielbiają pokonywać własne słabości, mierzyć się z wyzwaniami i poznawać świat. Roczniak zaczynający naukę chodzenia nie jest tu wyjątkiem.

Przygotujcie się na to, że teraz wasze życie zdominują piesze wędrówki na niedalekie dystanse. Jeszcze najpewniej przez parę miesięcy malec będzie chadzał "za rączki". Dla rodzica oznacza to trwanie w pozycji wyjątkowo niewygodnej, z pochylonymi plecami, przykurczoną szyją i szeroko rozstawionymi nogami. Jeśli któreś z was ma problemy z kręgosłupem, musicie bardzo zadbać o kondycję mięśni grzbietu i brzucha. Warto także zainwestować w porządną i stabilną zabawkę do pchania - taką, która będzie stanowiła solidne oparcie i nie odjedzie za szybko. To może być kolorowy samochód z wysokim oparciem dla kierowcy, ale podobną rolę świetnie spełni prosty w konstrukcji wózek, w którym można wieźć ulubionego misia. Tam, gdzie nie możecie zabrać "pchacza", korzystajcie z szelek - prowadzenie na nich dziecka pozwoli nieco odciążyć obolałe plecy.

Znudził mi się wózek

Mimo że maluch bardzo chce chodzić o własnych siłach, szybko się męczy. Spacery mogą wam teraz sprawić więcej kłopotów. Mały piechur wyrywa się z wózka, ale nie daje rady zbyt długo iść obok niego. Na razie trochę zmodyfikujcie trasę spacerów i nie wypuszczajcie się zbyt daleko - dwie godziny spaceru może spokojnie wypełnić wam dreptanie wokół domu, czy po pobliskim skwerku. Na pocieszenie warto dodać, że na razie maluch tak jest pochłonięty stawianiem kroków, że raczej jest mu obojętne, dokąd zmierza. Za parę miesięcy nie będzie już tak łatwo - dziecko będzie dokładnie wiedziało, w którą chce iść stronę i jest niemal pewne, że to będzie strona przeciwna do tej, w którą wy chcecie podążać.

Tak czy inaczej nie rezygnujcie z zabierania wózka na spacer, nawet jeśli wybieracie się niedaleko. Zmęczony pieszą wędrówką malec szybko w nim uśnie, a wy odpoczniecie. Jeśli zaś dziecko bardzo protestuje przeciw temu środkowi lokomocji, zawsze można sięgnąć po nosidło lub chustę.

Zrób coś, żeby nie bolało

Do podstawowego wyposażenia na spacer dojść teraz musi mini-apteczka. Nauka chodzenia bywa bolesna, choć pierwsze upadki przeważnie bardziej przeżywają rodzice, niż sami zainteresowani. Maluch zbyt jest pochłonięty poznawaniem świata, by dłużej koncentrować się na stłuczeniach, a nawet otarciach. Zawsze jednak ranę trzeba obmyć (najlepiej czystą wodą mineralną z małej butelki) i zdezynfekować. Na spacer najłatwiej zabrać wodę utlenioną w żelu lub małą butelkę z nieszczypiącym płynem, np. na bazie chlorheksydyny. Magiczną moc mają także plastry z kolorowymi obrazkami, choć między nami mówiąc ranki lepiej się goją, gdy ma do nich dostęp świeże powietrze. Jeśli malec przewróci się i potłucze, najlepszą metodą na uniknięcie guza i bólu będzie przyłożenie do miejsca stłuczenia zimnego okładu (najlepiej kupić na tę okoliczność schłodzoną w lodówce puszkę napoju lub małego loda).

Warto także pamiętać, że przed urazami bardzo dobrze chroni odpowiedni ubiór. Gruby dżins czy polar dużo lepiej zabezpieczy przed kontaktem z chropawym betonem niż cienkie rajstopki. Na spacer przydadzą się spodnie z naszytymi łatami na kolanach i bluza z długim rękawem.

Kup mi dobre buty

A skoro już o stroju do chodzenia mowa, nie można pominąć dobrze dobranych butów. Pójdźcie po nie do sklepu, w którym, prócz dużego wyboru modeli i rozmiarów, znajdziecie fachową poradę i pomoc. Przekonacie się, że zmierzyć małą stopę bez odpowiedniego urządzenia, niemal nie sposób. Dziecko nie powie przecież, czy w bucie ma dostatecznie dużo miejsca, nie będzie umiało odpowiednio obciążyć stopy, ani nie będzie współpracować przy wkładaniu bucika. Z pewnością łatwiej będzie, jeśli jedna dorosła osoba zajmie się malcem i będzie go zabawiać, a druga spokojnie dokona pomiaru i wybierze odpowiedni model.

Wybór jest trudny: w sklepach z dziecięcym obuwiem bardzo często można spotkać obok siebie buty świetne i fatalne. By dobrze wybrać, musimy taki bucik dokładnie obejrzeć, powyginać, spróbować zrolować... Dziecko powinno bowiem chodzić z obuwiu, które pozwala na swobodny i pełny zakres ruchu, które nie usztywnia i nie krępuje stopy ani stawu skokowego. Buciki muszą być wykonane z miękkich, przepuszczających powietrze materiałów, mieć elastyczną, sprężystą podeszwę, szerokie noski, zapięcie, które nie usztywnia stopy. Wbrew temu, co się przez dziesięciolecia mówiło, dziecięce buty wcale nie powinny mieć sztywnego zapiętka, ani cholewki trzymającej kostkę jak w imadle, bo w czymś takim trudno zrobić choćby krok. Rozmiar powinien być dobrze dopasowany - jeśli dziecko dosunie paluszki do samego czubka buta, za jego piętę powinniśmy móc włożyć jeden palec. Ale nie więcej! W za dużych butach mały człowiek będzie się przewracał i męczył. A buty "z zapasem miejsca" wcale nie starczą na dłużej, choćby dlatego, że zanim dziecku urośnie noga, zmieni się już pora roku i i tak trzeba będzie kupić inny rodzaj obuwia.

Rady na ten miesiąc:

* Oceń, czy dziecko ma dobrze dobrany fotelik samochodowy, zarówno pod względem wagi, jak i rozmiaru (jego główka nie może wystawać poza górny rant fotelika). Może czas już kupić większy?

* Sprawdź w książeczce zdrowia dziecka, na kiedy wyznaczono wam kolejne szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce.

* Jak najwięcej mów do malucha, by wspomagać jego naukę języka.

* Ucz dziecko, że pewnych rzeczy mu nie wolno robić, ale nie przesadzaj z ilością zakazów i nie oczekuj, że maluch się do nich zastosuje. To Ty musisz zadbać o jego bezpieczeństwo.

* W domu na nogi zakładaj dziecku skarpetki antypoślizgowe, nie kapcie ani usztywniające nogi buty. Dobrze dobrane obuwie zakładaj, jeśli wychodzicie z domu.

* Nie martw się, jeżeli maluch jeszcze nie zaczął chodzić. Dzieci rozwijają się w różnym tempie, nie ma powodów do niepokoju!

Twoje dziecko

* Potrafi już powiedzieć blisko 50 słów, składa pierwsze, niekoniecznie poprawne, proste zdania.

* Coraz lepiej radzi sobie z koordynacją rąk. Lubi malować, robić (niezbyt wprawnie) babki z piasku, być może zainteresuje się najprostszymi układankami.

* Powinno przesypiać już całe noce, ale budzenie się i wołanie rodziców także jest normą.

* Umie współpracować przy porządkowaniu swojego pokoju, ale nadal nie potrafi samo zaprowadzić tam ładu.

* Na spacerze chce chodzić własnymi ścieżkami i nie ogląda się na zakazy; jest zbyt małe, by zdawać sobie sprawę z zagrożeń (ruch samochodowy, rowerzyści)

Komentarze (9)
Zaloguj się
  • Oceniono 88 razy 86

    50 slow?? Chyba lekka przesadza? Za chwile sie dowiemy ze dwulatek czyta "Pana Tadeusza". Znam przypadki ze 2,5letnie dzieci ledwo mowia. Autor chyba nie ma dzieci...

  • Oceniono 38 razy 38

    Moja córcia mówi ledwo 10 słów, jest pod stałą kontrolą logopedki, która mówi że to i tak dużo :) Tak więc stwierdzenie że dziecko roczne mówi już zdania jest trochę nie na miejscu. Tym bardziej że w tym czasie dzieci mocno rozwijają się fizycznie ( chodzenie), co spowalnia rozwój mowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • menadżerka od społeczności
  • agata.podrazka@agora.pl
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl