17. miesiąc życia. Złość - moje drugie imię

Joanna Szulc
17.06.2013 , aktualizacja: 13.10.2011 12:33
A A A Drukuj
Człowiek niespełna półtoraroczny potrafi być słodkim, cudownym, rozkosznym stworzeniem. Zaśmiewa się do łez, uwielbia pieszczoty, kocha rodziców i miłość tę okazuje. Ale ma także drugie oblicze, z którym dorosłym dużo trudniej jest się pogodzić. Dziecko odkrywa swoją odrębność, rozwija osobowość i próbuje przejąć nieco kontroli nad swoim życiem. Środkiem do tego celu są... napady furii.
W tym okresie opieka nad dzieckiem staje się naprawdę wyczerpująca - tak psychicznie, jak i fizycznie. Rodzice i opiekunowie muszą wykazać się ogromną cierpliwością, sprytem, poczuciem humoru, spokojem i konsekwencją, by przetrwać ten trudny czas i wyjść obronną ręką z prawdziwego rodzicielskiego sprawdzianu. To bardzo ważny moment w rozwoju dziecka i musimy mu pomóc przezeń przejść, a przede wszystkim wynieść ważną naukę. W skrócie można by ją przedstawić tak: "Kochamy cię nad wszystko na świecie i zawsze damy ci wsparcie. Ale świat jest skomplikowany, a życie zmusza do wyrzeczeń, dlatego właśnie stawiamy ci pewne zakazy". Jak łatwo się domyślić, ta nauka posłuży dziecku w całym jego życiu.

Co mi zrobisz, jak powiem "Nie"?

Dziecko orientuje się już, że jest odrębną osobą, że może mieć własne zdanie i że potrafi nieźle rozzłościć rodziców. Słowo "Nie!" staje się podstawowym w jego słowniku i nie jest to wbrew pozorom przejaw przekory czy czystej złośliwości. Dla malucha jego własne "Nie!" oznacza: "Mogę mieć własne zdanie, mogę stawiać warunki, mogę zmuszać dorosłych do różnych ciekawych zachowań". Dziecko orientuje się, że są rzeczy, na których dorosłym szczególnie zależy (np. to, by ładnie jadło posiłki), a jeżeli odmówi się im współpracy, to stają się drażliwi, wytrąceni z równowagi i poświęcają dziecku więcej czasu. Jeśli zaczniemy spokojnie interpretować kolejne odmowy dziecka, przekonamy się, że "Nie" nie jest tylko zaprzeczeniem, że znaczy coś więcej, np. chęć zwrócenia na siebie uwagi, chęć wynegocjowania własnych warunków umowy (dokąd idziemy na spacer, jakie ubranko dziś na siebie włożę), potrzebę sprawdzenia, czy zasady, które ustalają rodzice rzeczywiście są ważne. Szczególnym przypadkiem jest odmowa jedzenia - jeśli dziecko zorientuje się, że rodzice bardzo przeżywają jego niechęć do kaszki czy zupki, szybko może to spostrzeżenie wykorzystać jako główny atut w grze z dorosłymi.

Bądź silniejszy ode mnie

Reakcja rodziców na "Nie" musi być więc spokojna i wyważona, by maluch odczuł, że jego sprzeciw - choć jest ważny - nie jest decydujący. Dziecku potrzebni są rozsądni, silni i pewni swoich racji rodzice. Maluch chce wiedzieć, jakie są reguły gry, chce mieć kogoś od siebie silniejszego i mądrzejszego, kto za niego będzie decydował w ważnych sprawach. Jego potrzebę decydowania o sobie zaspokoi możliwość wyboru spomiędzy dwóch czapek, które może włożyć na spacer, ale w ważniejszych sprawach musi za niego decydować mama albo tata. I tej decyzji muszą się trzymać, by dać dziecku poczucie stabilizacji i pewności. Maluch dobrze się czuje, gdy reguły są jasne, a rodzice dość silni i spokojni, by pilnować ładu w codziennym życiu. To, że dziecko domaga się zmiany reguł, że próbuje wymóc np. jedzenie słodyczy przed obiadem, możliwość zabawy magnetowidem, czy wyrywania kwiatków z ogrodu to tylko test dla rodziców - zmienią zdanie, czy nie zmienią? I jeśli rodzice dla świętego spokoju odpuszczą, złamią zasady, dziecko poczuje się - ujmując to naszymi, dorosłymi kategoriami - wcale nie szczęśliwe, ale raczej rozczarowane.

Zrozum moją złość

Inna rzecz, że odmowa ze strony rodziców, podobnie zresztą jak wiele innych przeciwności losu może być (i najczęściej jest) przyczyną wielkiej złości. Maluch wpada w furię, gdy coś dzieje się nie po jego myśli: gdy mama nie pozwala wchodzić na parapet, gdy rowerek utknie za przymkniętymi drzwiami, gdy nie udaje się złapać psiego ogona. Bezsilność wobec zakazów czy praw fizyki jest przeżywana bardzo emocjonalnie. Dziecko może płakać (nawet bardzo, bardzo długo), tupać, gryźć, rzucać się na podłogę, a nawet walić w nią głową. Nam, dorosłym trudno jest zrozumieć, że zwykłe niepowodzenie można tak bardzo przeżywać, ale dla dziecka są to życiowe zawody. Maluch przeżywa je tym bardziej, że czuje, iż na pewne rzeczy może mieć wpływ. Teraz przekonuje się, że nie na wszystkie i ciężko to przeżywa.

Pomóż mi się uspokoić

Jak reagować na taki wybuch złości? Przede wszystkim zadbać, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Najlepiej jest w kryzysowym momencie odwrócić uwagę malca (np. pokazując mu coś ciekawego), by nie dopuścić do prawdziwego wybuchu. Jeśli jednak już do niego dojdzie, zachowajmy spokój. Krzyczenie na dziecko nic nie da, podkręci jedynie jego złość. Maluch musi czuć, że rozumiemy jego uczucia, że nie karzemy go za ujawnianie emocji, ale dbamy, by wyrażał je w sposób, który nikomu nie zaszkodzi. Nie warto zanadto koncentrować się na zachowaniu malca ani tym bardziej "pocieszać go", rekompensować mu stratę czy dla załagodzenia sytuacji pozwalać na to, czego się głośno domaga. Bardzo szybko dziecko wyczuje naszą słabość i lęk przed jego złoszczeniem się, i zacznie wykorzystywać ataki furii dla osiągnięcia swoich celów.

Naucz mnie panować nad emocjami

Zdarza się tak (bardzo zresztą często), że dziecko zaczyna złościć się w miejscu publicznym, w warunkach, w których wolelibyśmy zapaść się pod ziemię, a nie zwracać na siebie uwagę otoczenia. Co robić wtedy? Przede wszystkim zadbać o dziecko i siebie, a najmniej przejmować się tym, co sobie pomyślą postronni obserwatorzy. Puszczajmy mimo uszu komentarze typu: "Matka, a własnego dziecka uspokoić nie potrafi", "Co ten facet robi dzieciakowi, że tak płacze", albo "Smarkacza trzeba krótko trzymać i tyle". Jeśli ktoś jest na tyle niekulturalny i niemądry, by głośno wypowiadać podobne opinie, my nie powinniśmy zawracać sobie głowy jego oceną czy dobrym samopoczuciem. Zadbajmy, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy ani nie wyrządziło innych szkód. Zastanówmy się, co wywołało atak furii. Być może powodem jest zmęczenie czy pragnienie. Jeśli jednak dziecko złości się, bo np. zobaczyło w sklepie zabawkę, którą koniecznie chce dostać, kiepskim rozwiązaniem będzie kapitulacja i wręczenie mu pożądanego przedmiotu. Maluch wrzeszczy, krzyczy, tupie, kładzie się na podłodze? Pokażmy mu, że rozumiemy jego wybór ("To rzeczywiście ładny samochód"), ale że nie możemy teraz zrealizować jego zachcianki (Nie mogę ci jej kupić, ale może dostaniesz taki na urodziny?"). Jeśli dziecko nadal się złości, przytrzymajmy je, weźmy na ręce, wynieśmy w inne miejsce, odwróćmy jego uwagę. Wszystko ze spokojem i konsekwencją. Nie ukrywajmy, że nie podoba nam się jego zachowanie, że jego płacz jest dla nas nieprzyjemny i męczący, ale panujmy nad emocjami. Jeśli pokażemy dziecku, jak bardzo złości nas ta sytuacja, ono wyczuje tylko naszą słabość, a to nie pomoże ani jemu, ani nam.

Szanuj mnie i kochaj

W tak nerwowej sytuacji trudno zachować spokój, ale tylko on pomoże nam nie tylko doraźnie, ale także na przyszłość (z czasem dziecko nauczy się, czym jest odmowa, pogodzi z ustalonymi regułami). Oczywiście jednak teoria teorią, a w praktyce zdarza się, że jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni, czujemy się bezsilni i zawstydzeni sytuacją. Chcielibyśmy jak najszybciej uciszyć dziecko, pokazać mu, kto tu rządzi. W takim momencie najgorszą rzeczą, jaką możemy zrobić jest danie klapsa. Przemoc fizyczna - w jakiekolwiek formie, czy to lekkiego trzepnięcie, szturchnięcia, potrząsania, uderzenia - to ślepa uliczka. Doraźnie powoduje tylko ból, poczucie niezrozumienia, jeszcze większą wściekłość i bezsilność. Ale także uczy dziecko, że można reagować agresją, że bicie pozwala osiągnąć cel. Pokazuje bezsilność i słabość rodziców, którzy swój "autorytet" mogą wypracować jedynie krzykiem i przemocą. Odbiera pewność siebie i wiarę w miłość najbliższych.

Jeżeli czujesz, że wzbiera w tobie taka wściekłość, że masz ochotę uderzyć swoje dziecko, jak najszybciej postaraj się zmienić sytuację. Jeśli obok ciebie jest ktoś, kto może zająć się malcem, pozostaw mu dziecko, odejdź, ochłoń. Jeśli jesteś z malcem sama, każ mu wyjść do drugiego pokoju albo posadź w jakimś bezpiecznym miejscu i przeczekaj. Powiedz mu, że bardzo cię rozzłościł i że musisz odpocząć. Napij się wody, umyj twarz, zbij poduszkę, ale nie odgrywaj się na dziecku. Ono złości się i płacze dlatego, że próbuje zrozumieć świat, a nie dlatego, że jest złe i złośliwe z natury. Za godzinę, gdy obojgu wam minie złość, spojrzysz na nie innymi oczami i zobaczysz jakie jest kochane, zabawne, rozkoszne.

Zadbaj o moje potrzeby

To, że maluch często bywa trudny i marudny, nie powinno was zniechęcać do utrzymywania kontaktów towarzyskich, wychodzenia z nim na spacery czy wspólnego chodzenia na zakupy. Musicie normalnie żyć, a dziecko musi widzieć, że to nie ono rządzi i ustala reguły w waszej rodzinie. Dbajcie tylko o jego potrzeby - mimo, że dziecko nie jest już niemowlęciem, nadal szybko się męczy, potrzebuje poobiedniej drzemki, źle znosi pragnienie czy głód. Jeśli wybieracie się do sklepu czy na plac zabaw, zadbajcie, by maluch był wypoczęty, syty, spokojny. Wyeliminujecie wtedy kilka przyczyn pogorszenia nastroju.

W tym okresie rozwoju dziecka warto często sobie powtarzać, że wszystko, co teraz przeżywacie, jest normą, że inni rodzice też to muszą znieść. To nadmierny spokój, wycofanie byłoby u dziecka w tym wieku sygnałem niepokojącym.

Pokaż mi, jak się godzić

O tym, że nie tylko wy przechodzicie trudne chwile przekonacie się, obserwując maluchy w wieku waszego dziecka na placu zabaw czy podczas rodzinnego spotkania. Na razie maluchy bawią się jeszcze obok siebie, a nie ze sobą. Od kolegi bardziej interesująca jest jego ciężarówka, a koleżanka wydaje się ciekawa głównie za sprawą lalki, którą buja w wózeczku. Właśnie zabawki są często przyczyną konfliktów, trudno przecież pogodzić racje obu stron ("Ja to chcę"-"To moje"). O wybuch złości nietrudno. Zadbajcie wtedy o to, by dzieci nie zrobiły sobie nawzajem krzywdy. Nie unoście się sami, nie próbujcie konfliktu roczniaków przenosić na animozje między dorosłymi - dzieci patrzą i widzą, czy próbujecie załagodzić sytuację, czy oskarżacie mamę kolegi o to, kto pierwszy sypnął piaskiem albo zabrał łopatkę. Warto maluchom już w tym wieku pokazywać, że najfajniej jest bawić się wspólnie i dzielić tym, co się ma. Nauczcie ich reguł, które pozwolą pobawić się raz jednemu, raz drugiemu dziecku. Przypominajcie także, że jak się coś zbroiło trzeba przeprosić, a jak się czegoś chce, trzeba poprosić. Nawet, jeśli na razie mamy jeszcze pewne problemy z wymawianiem tych słów.

Rady na ten miesiąc

* Dawaj maluchowi możliwość decydowania o sprawach go dotyczących. Wybór musi być dla niego prosty i jasny. Nie umie jeszcze zdecydować, co chce zjeść na obiad, ale będzie wiedział, czy woli zupę pomidorową czy ogórkową.

* Zadbaj o to, by między wami a dzieckiem było nadal wiele radosnych chwil i dobrych doświadczeń. Przytulajcie się, łaskoczcie, turlajcie po dywanie. Tyle miłości i radości pomoże wam przetrwać trudniejsze chwile.

* Pamiętaj, że dziecko w tym wieku bardzo chce zasłużyć na pochwały dorosłych. Zachęcaj go do pomagania, chwal i doceniaj, gdy zrobi coś dobrego.

* Ćwiczcie techniki relaksacji, by panować nad swoimi rodzicielskimi emocjami. Wasze dziecko uczy się właśnie panować nad swoimi, musicie mu pomóc.

* Nie przejmujcie się, jeśli maluch ma mniejszy apetyt. Traktuj jego odmowę, jako ostateczną decyzję, nie namawiaj na jeszcze jedną łyżeczkę czy kęs. Jeśli zaczniesz zabawiać, namawiać, szantażować, dziecko zrozumie, że na tym polu ma przewagę i że może cię zmusić do najdziwniejszych zachowań.

Zobacz także
  • 10
  • 4
  • 17. miesiąc życia. Złość - moje drugie imię kinusia0 20.02.09, 14:20

    moja córcia kończy dziś 17m-cy! To prawdziwy wulkan energii. Interesuje jąwszystko poza zabawkami, ciągle czegoś chce i 5 sekund nie ustoi spokojnie zjedzeniem nie mamy problemów, ale jak »

  • 17. miesiąc życia. Złość - moje drugie imię wroan 27.04.09, 21:34

    Ufffff cóż za ulga.. Ja dzisiaj w stresie, odkąd mi pani w żłobku powiedziałaże jej zmienniczki przeżyły horror z małym.. Własnie 17. miesiąc... Dzieki dzieki»

  • 17. miesiąc życia. Złość - moje drugie imię glagonia 04.02.10, 23:06

    A mój synek jak sie złosci, to albo sie uderza sam po główce, albo wkłada sobie palec do buzi i sam sie gryzie... :(Martwi mnie to, bo nie chcę też, żeby nauczył sie kierować agresję na »

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • joanna.biszewska@agora.pl
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl