Kto pierwszy, ten lepszy? Pułapki rywalizacji

Justyna Dąbrowska, Monika Rościszewska-Woźniak
09.10.2008 , aktualizacja: 09.10.2008 12:05
A A A Drukuj
Życie to nie wyścig, w którym dziecko musi zwyciężyć za wszelką cenę.

Fot. Guntmar Fritz / Masterfile
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
Rodzice myślą często, że dzieci trzeba od małego przyzwyczajać do rywalizacji, bo nie będą umiały walczyć, gdy dorosną. Zupełnie jakby życie przypominało wojnę. A małe dziecko nie powinno patrzeć na kolegę jak na przeciwnika, którego musi pognębić, żeby samemu nie zostać pognębionym. Ani jak na rywala do tytułu mistrza. Życie można przeżyć współpracując z innymi, a nie ścigając się.

Dobre i złe porównania.

W rywalizacji zawsze są wygrani i przegrani. Ten, kto się ściga z innymi, myśli pewnie, że jego wartość mierzy się liczbą pokonanych przeciwników. A to jest ślepy zaułek, zwłaszcza gdy dziecko jest małe i nie ma większych szans na zwycięstwo.

Dzieci nie mają natury koni wyścigowych. To raczej my, dorośli, wtłaczamy je w tę rolę. Mają za to wrodzony pęd do rozwoju i na tym trzeba budować. Zamiast z innymi lepiej więc by dziecko porównywało się z... sobą. Kiedyś nie umiało wiązać butów, a teraz umie. Kiedyś skakało blisko, teraz dalej. To mówi coś mu o nim samym. I to jest rzeczywisty powód do dumy.

Drobnych sukcesów moc

Inni rodzice uważają, że dziecko musi się oswoić z porażkami, bo w życiu nie zawsze będzie wygrywać. Że jeśli nauczy się tego już w przedszkolu, później będzie mniej cierpiało. I dlatego właśnie powinno mu się stwarzać okazje do rywalizacji. Tymczasem kilkulatek doznaje porażek w sposób zupełnie naturalny - niemal codziennie coś tam mu nie wychodzi, coś robi nie tak, jakby chciał. A rodzice nie są od tego, by fundować dziecku klęski, tylko żeby je wspierać w razie niepowodzenia.

Co pomaga znosić porażki? Dużo drobnych sukcesów, które dziecko osiąga na co dzień. Postarajmy się je dostrzegać i doceniać: "Już umiesz zebrać naczynia ze stołu, a niedługo będziesz umiał zmywać", "Dziś ułożyłeś łamigłówkę z moją pomocą, a któregoś dnia zrobisz to sam".

Pouczające gry

Jeśli już chcemy pokazać dziecku, że nie zawsze będzie zwyciężać, zaprośmy je do gry, w której decyduje ślepy traf (jak często w życiu). Łatwiej pogodzi się z tym, że przegrało w chińczyka czy w węże i drabiny, bo tak chciał los, niż dlatego, że było nie dość sprytne (sprawne, silne, szybkie). Dobre są gry, w których czasem wygrywa dziecko, czasem mama, a czasem jest remis i nie ma w tym niczyjej winy.

Niepowodzenia zniechęcają

Niektórzy sądzą, że rywalizacja skłania do podnoszenia własnych umiejętności, do poprawiania wyników. Być może - ale tylko tych, którzy w niej wygrywają. A co z pozostałymi? W ogóle nie bierze się pod uwagę dzieci od drugiego miejsca w dół. Jeśli w grupie jest ich dwadzieścioro, a na przedszkolnej wystawie zawiśnie tylko jeden rysunek, mamy dziewiętnaścioro przegranych. Dla nich wszystkich to sygnał: coś jest ze mną nie tak, jestem kiepski. A skoro jestem kiepski, to nie ma sensu, żebym się starał, bo i tak nigdy nie wygram.

Zdarza się, że dziecko radzi sobie ze swoim niepowodzeniem, deprecjonując zwycięzcę (oszukiwał, podlizywał się, pani go wyróżnia). W ten sposób uczy się źle myśleć o innych, wzbiera w nim złość, a po pewnym czasie reaguje jawną lub bierną agresją.

Rzeczywiście, są dzieci, które niełatwo się zrażają ("tym razem się nie udało, ale następnym razem się uda"). Ale tylko dlatego, że na ogół odnoszą sukcesy. Im właśnie zawdzięczają siłę, która pozwala pogodzić się z porażką. Porażki same przez się hartować nie mogą.

Rywalizacja dla nastolatków

Porównywanie siebie z innymi bywa korzystne, ale dopiero wtedy, gdy człowiek ma już jako tako ukształtowany wizerunek własnej osoby. Kiedy potrafi z grubsza określić swoje "ja". Trzynasto-, czternastolatek, widząc, że biega wolniej niż koledzy albo że robi więcej błędów ortograficznych, może zabrać się do ćwiczeń lub do pisania dyktand. Z takiego porównywania się dziecko może czerpać satysfakcję i dumę albo wskazówkę, nad czym powinno jeszcze popracować. Dla nastolatka porażka w biegu na 200 m jest przykra, ale nie oznacza, że życie legło w gruzach. Dla czterolatka przegrana w zawodach, to prawdziwa klęska, która burzy mu obraz samego siebie.

Gorycz...zwycięstwa

Etykietki są niebezpieczne. Nie tylko te, które godzą w poczucie własnej wartości dziecka ("jesteś niezdarą", "ale z ciebie tchórz"). Także te, które je nazbyt zobowiązują. Kiedy przedszkolak stale słyszy: "jesteś mądry", "jesteś silny", to bardzo boi się rozczarować rodziców. I nigdy nie jest pewien, czy kochają jego, czy jego sukcesy (a co będzie, jak mi się nie uda?). Dlatego dzieci, które stale wygrywają, nie chcą ryzykować, nie szukają nowych wyzwań, a przez to same ograniczają się w rozwoju.

10 dobrych rad

Rywalizacja to nie najlepszy sposób na budowanie poczucia własnej wartości kilkulatka. Zobacz, jak możesz dziecku rzeczywiście pomóc.

Nie zmuszaj przedszkolaka do udziału w wyścigach czy konkursach, w których może wygrać tylko garstka dzieci - jeśli nie znajdzie się wśród nich, będzie to dla niego bardzo bolesne.

Pamiętaj, że dzieci uczą się przez naśladowanie, i zastanów się nad waszym własnym sposobem na życie - czy dążąc do ważnych celów, stawiacie raczej na rywalizację, czy na współpracę i działanie zespołowe?

Chwal dokonania własnego dziecka, porównuj z tym, co umiało kiedyś, a nie z osiągnięciami innych dzieci.

Nie formułuj pochopnych uogólnień ani na podstawie pojedynczych sukcesów dziecka ("jesteś świetny!"), ani jego porażek ("nigdy ci się nic nie udaje!"). W życiu nic nie ma "na zawsze". Odbieranie dziecku nadziei na poprawę to kardynalny błąd wychowawczy.

Jeśli dziecko często mówi: "bo mnie się nigdy nic nie udaje", potraktuj to jako sygnał ostrzegawczy. Czy nie masz wobec niego zbyt wygórowanych oczekiwań?

Staraj się stwarzać dziecku okazje do odnoszenia drobnych, ale niewątpliwych sukcesów - one umocnią je w przekonaniu o własnej wartości lepiej niż pokonywanie innych.

Jeśli malec martwi się, że wolno biega, nie pocieszaj go, że ładnie maluje. Takie odwracanie uwagi w niczym nie pomaga; dziecko może poczuć się niezrozumiane i zlekceważone.

Nie traktuj dziecka jako swojej wizytówki, a jego porażek jak osobistej klęski.

Kiedy maluchowi się nie powiedzie, nie pocieszaj, nie dawaj rad. Posiedź przy nim, wytrzymaj atak złości, żalu, rozgoryczenia. Pogłaszcz po głowie. Dopiero kiedy wyrzuci z siebie emocje, będzie w stanie się zastanowić, co mogło zrobić lepiej.

Staraj się wychowywać dzieci do współpracy, a nie do rywalizacji. Zamiast marnować czas i siły na myślenie, jak by tu pognębić przeciwnika, lepiej zająć się czymś bardziej twórczym.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos