Chrapka na rzepkę
26.03.2008
, aktualizacja: 25.03.2008 16:02
Warzywa i owoce są smaczne i bardzo zdrowe. Dietetycy są zdania, że powinniśmy je jeść pięć razy dziennie. Tylko jak przekonać do tego malca?
ZOBACZ TAKŻE
- Sposoby na niejadka (01-05-04, 00:00)
- Jadłospis na wrzesień (12-11-08, 11:27)
- Warzyw moc (22-01-07, 15:45)
- Czy nowalijki są zdrowe? (04-04-06, 12:09)
SERWISY
Rośliny dostarczają nam wielu wartościowych substancji odżywczych. Najważniejsze z nich to: witamina C (występuje tylko w warzywach i owocach), karoten, z którego jest wytwarzana witamina A, no i składniki mineralne: żelazo, wapń, potas i fosfor. A poza tym cenny błonnik, który reguluje trawienie
Co zrobić, żeby maluch polubił owoce i jarzyny w każdej postaci? Przede wszystkim - samemu dawać dobry przykład. Kiedy dziecko będzie widziało, że tata albo mama chrupią jabłko czy marchewkę, a na talerz obok kotleta czy schabowego nakładają sobie szpinak, buraczki czy kalarepkę, na pewno nabierze na nie apetytu. Nie pytaj też malucha, czy chce na przykład banana. Lepiej od razu połóż przed nim na talerzu umyty i obrany owoc, a najpewniej za chwilę zobaczysz, że dziecko sięgnie po niego, zachęcone samym widokiem.
Smacznie, zdrowo, kolorowo
Gdy dziecko skończy dziesięć, jedenaście miesięcy, to właściwie ostatni moment, by zacząć przyzwyczajać je do jarzyn. Jeśli teraz malec nie oswoi się ze smakiem marchewki, buraków, fasolki czy szpinaku, trudno go będzie później do nich przekonać. A więc precz z codziennie taką samą zupką "śmieciuszką" i gotowymi obiadkami w słoiczkach, o nijakim kolorze i smaku! Są pożywne i dobre dla kilkumiesięcznych niemowląt, ale dla prawie rocznego dziecka - po prostu nudne.
Przyzwyczajaj dziecko do prawdziwych dań obiadowych. Na talerzu układaj osobno mięso, ryż lub puree z ziemniaków oraz jarzynkę. Na pewno będzie to wyglądało bardziej apetycznie i zachęcająco niż buropomarańczowa papka ze wszystkiego.
Na barwy potraw zwracaj uwagę także później, gdy mały smakosz będzie jadał całkiem "dorosłe" obiady. Dzieci uwielbiają kolorowe posiłki.
Do obiadu podawaj nie tylko gotowane warzywa, ale także surówkę, koniecznie w innym kolorze. Obok zielonej fasolki szparagowej czy szpinaku połóż białą lub czerwoną surówkę (z białej albo czerwonej kapusty, z pomidorów). Do białej jarzyny (np. kalafiora) ładnie wygląda pomarańczowa surówka z marchewki albo zielona sałatka z kiszonych ogórków. Do buraczków najlepiej dołącz surówkę z białej kapusty (surowej lub koszonej) albo zielonej sałaty. To oczywiście tylko propozycje, możliwości jest mnóstwo.
Dobrym pomysłem są kolorowe sałatki z warzyw gotowanych (żółta kukurydza, pomarańczowa marchewka, czerwona lub biała fasola, zielony groszek, białe ziemniaki) i surowych (pomidory, szczypiorek, biała lub fioletowa cebula, czerwona, zielona lub żółta papryka).
Takie kolorowe zestawy można też komponować z owoców: pomarańczy, bananów i kiwi albo truskawek, bananów i brzoskwiń. Owoce doskonale wyglądają (i oczywiście smakują) z różnego rodzaju deserami mlecznymi. Może twojego antyjarosza skuszą truskawki, jeśli dodasz je do jego ulubionego serka waniliowego. Albo przekona się do jagód, gdy zatopisz je w jogurcie naturalnym lub smakowym, którym się zwykle zajada.
O kolory warto się również zatroszczyć przygotowując kanapki. Pokrojona w krążki rzodkiewka, posypana szczypiorkiem, twarożek z drobinkami czerwonej papryki, szynka ozdobiona plasterkami pomidora i ogórka wyglądają naprawdę apetycznie.
Am-am, zjadam sam
Jeśli twój półtoraroczny maluch zaciska usta za każdym razem, gdy zbliżasz się do niego z łyżką marchewki, nie karm go siłą, bo rezultat będzie odwrotny do oczekiwanego. Posadź dziecko przed talerzem, daj mu łyżkę i pozwól jeść samemu. To prawda, że kuchnia po takim posiłku będzie wyglądała jak pobojowisko. Idę jednak o zakład, że malec z przyjemnością będzie oblizywał palce, oblepione nielubianą dotąd marchewką.
Jeśli chcesz, żeby zjadł więcej, możesz go karmić drugą łyżką. Prawdopodobnie będzie tak zajęty, że nawet nie zauważy, co robisz, i szybko pochłonie całą porcję.
Bawiąc się w ten sposób, maluch szybko nauczy się samodzielnego jedzenia. Musisz tylko mieć ceratę (rozkładaj ją na podłodze pod dziecięcym krzesełkiem), papierowe serwetki, gąbkę do ścierania i bardzo, bardzo dużo cierpliwości. Dziecku przyda się ceratowy śliniak-fartuszek, najlepiej z rękawami.
Wspaniałe, bo małe
Maluchy zazwyczaj chętnie jedzą minimarchewki czy maleńkie jak orzechy młode ziemniaki. Miniaturowe pomidorki też bardziej im się podobają niż duże.
Podobnie jest z owocami. Wygląda na to, że mandarynki są dla dzieci bardziej atrakcyjne od pomarańczy, a poziomki od truskawek.
Jeśli więc chcesz przekonać swego szkraba do roślinnych przysmaków, postaraj się, by były ja najmniejsze. Pamiętaj jednak, że wszelkie nowalijki można dawać dzieciom tylko wtedy, gdy pochodzą ze znanych nam, zdrowych upraw. Inaczej istnieje ryzyko, że zawierają dużą ilość nawozów. Ale przecież duże warzywa można pokroić na mniejsze kawałki.
Lepsze rodzynki niż landrynki
Zamiast cukierków zaproponuj dziecku suszone śliwki, morele, figi, jabłka, rodzynki. Podobnie jak świeże owoce, są one znakomitym źródłem witamin i błonnika, choć utraciły w czasie suszenia część witaminy C. Suszone owoce regulują ponadto przemianę materii i zapobiegają zaparciom. Dla maluchów mają i tę zaletę, że są słodsze od świeżych.
Co zrobić, żeby maluch polubił owoce i jarzyny w każdej postaci? Przede wszystkim - samemu dawać dobry przykład. Kiedy dziecko będzie widziało, że tata albo mama chrupią jabłko czy marchewkę, a na talerz obok kotleta czy schabowego nakładają sobie szpinak, buraczki czy kalarepkę, na pewno nabierze na nie apetytu. Nie pytaj też malucha, czy chce na przykład banana. Lepiej od razu połóż przed nim na talerzu umyty i obrany owoc, a najpewniej za chwilę zobaczysz, że dziecko sięgnie po niego, zachęcone samym widokiem.
Smacznie, zdrowo, kolorowo
Gdy dziecko skończy dziesięć, jedenaście miesięcy, to właściwie ostatni moment, by zacząć przyzwyczajać je do jarzyn. Jeśli teraz malec nie oswoi się ze smakiem marchewki, buraków, fasolki czy szpinaku, trudno go będzie później do nich przekonać. A więc precz z codziennie taką samą zupką "śmieciuszką" i gotowymi obiadkami w słoiczkach, o nijakim kolorze i smaku! Są pożywne i dobre dla kilkumiesięcznych niemowląt, ale dla prawie rocznego dziecka - po prostu nudne.
Przyzwyczajaj dziecko do prawdziwych dań obiadowych. Na talerzu układaj osobno mięso, ryż lub puree z ziemniaków oraz jarzynkę. Na pewno będzie to wyglądało bardziej apetycznie i zachęcająco niż buropomarańczowa papka ze wszystkiego.
Na barwy potraw zwracaj uwagę także później, gdy mały smakosz będzie jadał całkiem "dorosłe" obiady. Dzieci uwielbiają kolorowe posiłki.
Do obiadu podawaj nie tylko gotowane warzywa, ale także surówkę, koniecznie w innym kolorze. Obok zielonej fasolki szparagowej czy szpinaku połóż białą lub czerwoną surówkę (z białej albo czerwonej kapusty, z pomidorów). Do białej jarzyny (np. kalafiora) ładnie wygląda pomarańczowa surówka z marchewki albo zielona sałatka z kiszonych ogórków. Do buraczków najlepiej dołącz surówkę z białej kapusty (surowej lub koszonej) albo zielonej sałaty. To oczywiście tylko propozycje, możliwości jest mnóstwo.
Dobrym pomysłem są kolorowe sałatki z warzyw gotowanych (żółta kukurydza, pomarańczowa marchewka, czerwona lub biała fasola, zielony groszek, białe ziemniaki) i surowych (pomidory, szczypiorek, biała lub fioletowa cebula, czerwona, zielona lub żółta papryka).
Takie kolorowe zestawy można też komponować z owoców: pomarańczy, bananów i kiwi albo truskawek, bananów i brzoskwiń. Owoce doskonale wyglądają (i oczywiście smakują) z różnego rodzaju deserami mlecznymi. Może twojego antyjarosza skuszą truskawki, jeśli dodasz je do jego ulubionego serka waniliowego. Albo przekona się do jagód, gdy zatopisz je w jogurcie naturalnym lub smakowym, którym się zwykle zajada.
O kolory warto się również zatroszczyć przygotowując kanapki. Pokrojona w krążki rzodkiewka, posypana szczypiorkiem, twarożek z drobinkami czerwonej papryki, szynka ozdobiona plasterkami pomidora i ogórka wyglądają naprawdę apetycznie.
Am-am, zjadam sam
Jeśli twój półtoraroczny maluch zaciska usta za każdym razem, gdy zbliżasz się do niego z łyżką marchewki, nie karm go siłą, bo rezultat będzie odwrotny do oczekiwanego. Posadź dziecko przed talerzem, daj mu łyżkę i pozwól jeść samemu. To prawda, że kuchnia po takim posiłku będzie wyglądała jak pobojowisko. Idę jednak o zakład, że malec z przyjemnością będzie oblizywał palce, oblepione nielubianą dotąd marchewką.
Jeśli chcesz, żeby zjadł więcej, możesz go karmić drugą łyżką. Prawdopodobnie będzie tak zajęty, że nawet nie zauważy, co robisz, i szybko pochłonie całą porcję.
Bawiąc się w ten sposób, maluch szybko nauczy się samodzielnego jedzenia. Musisz tylko mieć ceratę (rozkładaj ją na podłodze pod dziecięcym krzesełkiem), papierowe serwetki, gąbkę do ścierania i bardzo, bardzo dużo cierpliwości. Dziecku przyda się ceratowy śliniak-fartuszek, najlepiej z rękawami.
Wspaniałe, bo małe
Maluchy zazwyczaj chętnie jedzą minimarchewki czy maleńkie jak orzechy młode ziemniaki. Miniaturowe pomidorki też bardziej im się podobają niż duże.
Podobnie jest z owocami. Wygląda na to, że mandarynki są dla dzieci bardziej atrakcyjne od pomarańczy, a poziomki od truskawek.
Jeśli więc chcesz przekonać swego szkraba do roślinnych przysmaków, postaraj się, by były ja najmniejsze. Pamiętaj jednak, że wszelkie nowalijki można dawać dzieciom tylko wtedy, gdy pochodzą ze znanych nam, zdrowych upraw. Inaczej istnieje ryzyko, że zawierają dużą ilość nawozów. Ale przecież duże warzywa można pokroić na mniejsze kawałki.
Lepsze rodzynki niż landrynki
Zamiast cukierków zaproponuj dziecku suszone śliwki, morele, figi, jabłka, rodzynki. Podobnie jak świeże owoce, są one znakomitym źródłem witamin i błonnika, choć utraciły w czasie suszenia część witaminy C. Suszone owoce regulują ponadto przemianę materii i zapobiegają zaparciom. Dla maluchów mają i tę zaletę, że są słodsze od świeżych.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Wychowanie małego dziecka
Ciąża i poród














