1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Na podbój świata

Niemowlęciu towarzystwo mamy w zupełności wystarcza, ale w drugim roku życia malec potrzebuje już czegoś więcej.
Roczny maluch wciąż najlepiej czuje się z najbliższymi - mamą, tatą, rodzeństwem. Ale inni ludzie nie są mu obojętni. Jednym okazuje zainteresowanie, innym wyraźną niechęć. Interesuje się też rówieśnikami, choć jeszcze nie potrafi nawiązać z nimi kontaktu i wspólnie się bawić.

Spotkanie z innymi dziećmi

Warto zapewnić dziecku kontakty z innymi maluchami, choćby na placu czy sali zabaw. Początki mogą być trudne, ale nie trzeba się zrażać, tylko odpowiednio reagować. Dozór dorosłych nad zabawą takich maluchów jest konieczny - prędzej czy później zapewne zacznie się awantura z biciem, szczypaniem, pluciem, gryzieniem czy sypaniem piaskiem w oczy. Reagujcie wtedy stanowczo: trzeba uniemożliwić dziecku takie agresywne zachowanie, z poważną miną powiedzieć, że tak nie wolno. Jeśli nic nie działa i maluch nadal pali się do bójki, warto odejść z nim kawałek dalej, kucnąć przed nim, spojrzeć w oczy, powtórzyć, że nie bijemy ani nie gryziemy kolegów. Jeśli dziecko nie reaguje, powiedzmy mu, że jeśli się nie uspokoi, będzie musiało zakończyć zabawę, bo nikomu nie wolno krzywdzić innych. Jeśli nie będzie poprawy, rzeczywiście trzeba zabrać malca do domu, spokojnie znosząc jego protesty.

Ważne, by swój sprzeciw wyrażać spokojnie i przekonująco (krzyk, klaps, agresja ze strony dorosłych niczego dobrego dziecka nie nauczą, pokażą tylko, że mały ma tłumić agresję, a silniejszemu wolno nią rozwiązywać problem). I być konsekwentnym.

Niezwykle istotne jest też, by kara (koniec zabawy) ściśle wiązała się z winą (złe zachowanie w czasie zabawy). Zapowiedź:"Jeśli nie przestaniesz bić dzieci, za karę wieczorem nie obejrzysz dobranocki" jest dla malca kompletną abstrakcją - przyczyny nic nie łączy ze skutkiem, a kara jest zbyt odległa w czasie, by o niej pamiętać.

Zajęcia w grupie

Rocznego dziecka nie warto jeszcze zapisywać na zajęcia organizowane w różnych domach kultury i klubach dziecięcych. Taki maluch z pewnością nie bawiłby się na nich dobrze. Warto natomiast o tym pomyśleć w okolicach drugich urodzin. Dwulatkowi mogą spodobać się zwłaszcza zajęcia muzyczne i ruchowe. Dzieci najczęściej biorą w nich udział razem z rodzicami czy opiekunami. W bezpiecznej odległości od mamy maluch uczy się prostych zabaw, piosenek, tańców. No i, co bardzo ważne, jest wśród rówieśników. To dobry wstęp do przedszkola.

Dziecko z początku może podchodzić niechętnie do nowego miejsca, tłumu dzieci, hałasu, gwaru i obcych dorosłych, którzy wydają maluchom jakieś polecenia. Nie warto jednak tracić zapału, bo po przełamaniu pierwszych lodów może się okazać, że zajęcia się dziecku spodobają.

Rodzina

Stopniowo zwiększa się zasób słów dziecka. To oczywiście wpływa na kontakty towarzyskie. Choć nie zawsze tak, jakbyście sobie tego życzyli. Maluch, bowiem mówi to, co myśli i co mu się podoba. Może z rozbrajającą szczerością powiedzieć krewnej, że jej nie znosi, uderzyć w płacz na widok wąsatego wuja i poruszać publicznie tematy, które wolelibyście zachować dla siebie. Trudno, musicie się z tym pogodzić - nie wytłumaczycie na razie malcowi pokrętnych zasad savoir-vivre'u. Pamiętajcie także, że w kontaktach towarzysko-rodzinnych ważniejsze są odczucia i emocje dziecka niż dorosłych. Jeśli dziecko jak ognia unika całusów cioci albo zabawy z dziadkiem w "A-kuku!", nie zmuszajcie go do tego.

Rozstania

Przekonacie się, że maluch ma także swoich faworytów, zapewne będą to osoby, które traktują go serdecznie, ale nie narzucają mu się i do niczego nie nakłaniają. Warto wykorzystać taką wzajemną sympatię malca i bliskiej, dorosłej osoby. Jeśli dobrze się bawią, zostawcie ich sam na sam, zajmijcie się swoimi sprawami. Dziecko powoli przekonuje się, że czas można fajnie spędzać nie tylko z mamą czy tatą. Zaczyna chcieć poznawać innych ludzi, odkrywa, że może z nimi rozmawiać i ciekawie spędzać czas.

Coraz lepiej znosi krótkie rozstania z rodzicami. Naprawdę nic mu się nie stanie, jeśli co jakiś czas zostawicie je z dobrze mu znaną i bliską osobą i wyjdziecie np. do kina czy znajomych. Zadbajcie jednak o to, by wasze zniknięcie nigdy nie było nagłe i zaskakujące dla dziecka. Uprzedźcie, co je czeka, pożegnajcie się, powiedzcie, kiedy wrócicie (po kolacji, po kąpieli, po dobranocce). I nie martwcie się, dziadkowie, ciocia czy opiekunka zapewnią mu dobrą opiekę i sporo atrakcji, a wy odpoczniecie trochę i oderwiecie od codziennych problemów.

Żłobek

Maluch nadal potrzebuje bliskiej dorosłej osoby, która będzie z nim, na co dzień - mamy, taty, babci albo znanej i kochanej opiekunki. Jeśli naprawdę nie musicie, nie posyłajcie dziecka do żłobka. Roczniak czy nawet dwulatek nie jest stworzony do funkcjonowania w grupie, jego potrzeby są jeszcze zupełnie inne.

Nawet, jeśli na swój wiek jest bardzo sprawny i rozwinięty, wciąż pozostaje małym człowiekiem, któremu trzeba dyskretnie towarzyszyć w codziennym poznawaniu świata i zdobywaniu nowych umiejętności.

Jeżeli jednak w waszej sytuacji żłobek jest jedynym wyjściem, zamiast się zamartwiać, spróbujcie spojrzeć na sprawę pozytywnie. Żłobkowe maluchy na ogół szybciej uczą się życia w grupie i wspólnej zabawy, nieco szybciej zaczynają mówić (mama zrozumie wszystko, ale opiekunka i inne dzieci nie, trzeba więc się postarać), są też bardziej samodzielne niż ich domowi rówieśnicy. A potem, w przedszkolu mają mniejsze problemy z adaptacją.

Musicie być jednak przygotowani, że pierwsze dni nie będą łatwe. Pójście do żłobka to ogromna zmiana w życiu dziecka i dostosowanie się do niej może mu zająć kilka, a nawet kilkanaście tygodni. Teraz będą się nim zajmować przecież nowe osoby, których jeszcze nie zna i nie zdążył polubić. Co gorsza będzie tych osób sporo (opiekunki mogą się zmieniać). No i świat przestanie się kręcić wokół niego. Nie będzie wszak jedynym podopiecznym. Nie raz zdarzy się, że będzie musiał, więc poczekać na swoją kolej (do przytulenia, pomocy w jedzeniu, przewinięcia). To zaś będzie oczywiście frustrujące.

Inne dzieci, choć fascynujące i dostarczające wielu rozrywek, mogą być też męczące i denerwujące. Są konkurentami do kolan opiekunki i czasu, jaki jest ona w stanie poświęcić każdemu maluchowi, atrakcyjnej zabawki, smacznego deseru. Nauka dzielenia i współpracy, którą zwykle dzieci zaczynają w trzecim roku życia, tu musi ulec gwałtownemu przyspieszeniu. Dla rocznego czy dwuletniego malucha to zwykle bardzo trudne lekcje.

Maluch ma też prawo tęsknić. Niektóre dzieci po powrocie do domu nie odstępują mamy nawet na krok. Najchętniej siedziałyby cały czas wtulone w rodzicielkę. Te, wciąż karmione naturalnie, częściej domagają się piersi, także w nocy. Czas karmienia to dla malca przede wszystkim czas niezwykłej bliskości z mamą. Nawet, jeśli jest to nieco męczące, warto dziecku pozwolić przytulać się i ssać do woli. Gdy oswoi się z nową sytuacją, nie będzie mu to już tak bardzo potrzebne.

Jeśli jednak mimo upływu czasu maluch wciąż źle się czuje w żłobku, jest smutny, osowiały, bardzo tęskni, warto zrobić naradę rodzinną i jeszcze raz zastanowić się, czy rzeczywiście nie ma innego rozwiązania.

Więcej o: