1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Dwulatek: już taki jestem!

Odkąd skończyłem dwa lata, coś dziwnego się dzieje z moimi rodzicami: nieustannie biegają za mną, nie pozwalają mi nawet na moment od siebie odpocząć ani mieć własnego zadania. A ja właśnie biegnę przez życie i wyjątkowo mi się spieszy!
Od pewnego czasu życie w naszym domu nabrało tempa. Świat okazał się znacznie bardziej fascynujący. Słowo "nie" stało się moim ulubionym! To taka "figa z makiem" dla was, gdy chcecie mi cokolwiek narzucić. Uczę się mieć swoje zdanie i go bronić. A gdy słyszę "nie" z waszych ust - nie ręczę za siebie! Warto, byście to wiedzieli, choćby po to, żeby umieć ze mną postępować. Kiedy mówicie: "Ty, Grzesiu, nie będziesz jadł teraz zupki", wtedy ja od razu będę jej pragnął, jak żadnej innej zupki na świecie! Uważam, że przemeblowanie mieszkania bez uzgodnienia nie jest w porządku. I to teraz, kiedy już żadna siła ani nawet szczebelki nie zatrzymają mnie w łóżeczku. Widzę, że zakryliście kuszące otwory elektrycznych gniazdek. Wiedzcie, że spróbuję je wobec tego wyrwać w całości ze ściany! Najciekawsze przedmioty przepadły bez śladu lub wiszą niemal pod sufitem. Jeśli uznam, że są mi niezbędne, będę się ich domagał bardzo głośno!

Nadchodzi tornado

Jak tylko otworzę o świcie swoje wyspane, ufne oczy, czeka was ze mną sto pociech!

Najpierw z radością wręczę wam suchego pampersa - z tym raczej koniec! Sam zdejmę piżamę! Jeszcze przed śniadaniem narysuję babcię na ścianie w przedpokoju niezmywalnym markerem taty. W koszulce tył na przód, w kapciu prawym na lewej nodze sam zjem śniadanie! Bo moje! Połowę zrzucę na podłogę i zaleję to mlekiem, ale to przecież nie koniec świata - jak będzie trzeba, sam posprzątam. Pomogę mamie włożyć do pralki brudne rzeczy z kosza na bieliznę, w tym jednego adidasa taty, ale to przez przypadek! I odgryzę mamie czerwoną pomadkę, która była w zasięgu mojej ręki w łazience, a potem ją wypluję na podłogę i nadepnę. Wyglądała na smaczną! W przedszkolu zamiast zmienić buty - rozbiorę się do golasa od pasa w dół, a jak tata będzie mnie próbował dopaść, żeby mnie ubrać, zaprotestuję i głośno oznajmię wszystkim:

- Ty tes rano biegałeś w samym siusiaku! Po powrocie pozaklejam ciastoliną dziurki we wszystkich drzwiach w domu. Zielony jest piękny! Przyniosę ją w kieszeni z przedszkola! Jeśli przyjdzie do naszego domu nowa ciocia, od razu schowam głowę pod mamy sweter i za nic nie wyjrzę. Ja już tak mam!

Nie ma nic gorszego, jak chronienie dwulatka przed wszystkim "dla jego dobra".

Znikający punkt

Czy nie rośniecie w dumę, mogąc się pochwalić przed innymi rodzicami, jak się wspaniale rozwijam? Że idę jak burza? Tymczasem mogę mieć pseudonim "znikający punkt".

Jest mnie wszędzie pełno, a jednocześnie nie ma mnie nigdzie tam, gdzie powinienem właśnie być. Ale to przecież dzięki temu czujecie, że żyjecie! Teraz potrzebuję całymi dniami biegać, skakać, chwytać, zgniatać, rzucać i sprawdzać wszystko, co wpadnie mi w ręce. Zatrzymam się, oczywiście, ale dopiero w chwili kompletnego wyczerpania.

Taranuję to, co mi staje na drodze, wpadam na różne przeszkody, przedmioty, niezauważenie przebiegnę nawet po babci, którą przed chwilą przewróciłem - taki czas!

Sama słodycz

A kiedy będę miał wreszcie dość, niczym zdmuchnięta świeca zasnę tam, gdzie się właśnie znalazłem w tej ciężkiej do zniesienia chwili. Mogę nawet wpół słowa zasnąć na stojąco, z głową wspartą o waszą kanapę... Czy to nie jest słodkie?





Zanim jednak zechcecie mnie położyć do łóżka, nie z mojej woli, musicie wiedzieć, że to wymaga rytuałów i konsekwentnych działań. Mogę w nieskończoność potrzebować czegoś, co jest mi niezbędne do snu: picia, misia, całuska, przytulasków, bajki Trzeba być do tego przygotowanym. A potem, jak tylko usłyszę, że mnie kochacie i że jestem wspaniały, potrzebuję dla mojego i waszego dobra zostać w pokoju, by zmotywować siebie do snu! Sam! Proste? Kiedy już zasnę, musicie koniecznie nasycić się mym pięknym widokiem: podziwiać moje słodkie dołeczki, spokojny oddech i to, że tak sobie pochrapuję niewinnie. Możecie dostrzec we mnie tamtego, spokojnego, rocznego Grzesia. Niestety, to już dla was raj utracony.

Więcej o: