1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Cotoons

?Cotoons? to małe stworki - ni to dzieci, ni to zwierzątka. Wyglądają jak maluchy w karnawałowych przebraniach.
"Cotoons" to małe stworki - ni to dzieci, ni to zwierzątka. Wyglądają jak maluchy w karnawałowych przebraniach. Punky (w kostiumie zebry, z ogonkiem), Wabap (w kostiumie żabki), Zoom (coś w rodzaju pszczółki, po polsku "Zumik") i Tulip (z ogonkiem, po polsku "Tulipanka") - oto czwórka przyjaciół z krainy Patacotoon, idyllicznej wyspy z zielonymi wzgórzami, morzem i palmami. Ojczyzna Cotoons'ów zbudowana jest z magicznej plasteliny, z której można ulepić każdą rzecz - ilekroć stworki potrzebują słoika miodu, trampoliny, kapelusza, podnoszą z ziemi garść plasteliny i lepią sobie pożądany przedmiot.

Jakkolwiek filmiki są dziełem Kanadyjczyków, a stworki w oryginale mówią po francusku, to nawiązania do Teletubisiów wydają się oczywiste - ta sama pastelowa kraina "bez kantów", gdzie wszystko jest obłe, rajskie i słodkie, ten sam koncept edukacyjny i sąsiedztwo świata magicznego z realnym. Tyle tylko, że o ile w serialu BBC występują kukły, tutaj posłużono się animacją 3D.

Cotoons'y w każdym siedmiominutowym odcinku zapuszczają się do "Dużego Świata" (w oryginale "Świata Ludzi" po prostu), przenikając tam za pomocą ulepionego z plasteliny "przerębla". Hop! - skaczą w lustrzany krążek i lądują wśród ludzkich dzieci, za każdym razem w innym miejscu. Niezauważone, podglądają ludzi, po czym powracają do domu z nowo nabytą wiedzą. I tak na przykład dowiadują się, że miód jest pomocny przy leczeniu gardła, a trampolina pozwala skakać wyżej Skromna ta wiedza - w sam raz dla dwu- trzylatka. Po powrocie do domu robią z nabytych wiadomości użytek - słodzą lizaki miodem, lepią własny batut do zabawy, budują domek w lesie, nadają kapeluszom kształt rożka do lodów

Krótkie filmiki mają też swoją sekwencję muzyczną - melodyjki są skoczne i ładnie zaaranżowane.

Cała rodzina filmików o Cotoons'ach to profesjonalna, udana produkcja. Piękne (!!!) zdjęcia w planach "realnych", bardzo staranna, efektowna scenografia i sympatyczne mordki stworków. W sekwencjach realistycznych zadbano, by występujące tam dzieci były "zróżnicowane etnicznie" - czarne, białe, skośnookie i latynoskie.

Podobnie jak z "Teletubisiami" kreskówki o "Cotoons'ach" są częścią wielkiego projektu marketingowego. Filmom towarzyszą zabawki, gadżety, płyty Jeśli w filmie widzicie muzyczne instrumenty Cotoonsów, możecie zacząć ich szukać w sklepie internetowym. Tak się teraz robi globalne produkcje dla dzieci i doprawdy, pojąć nie mogę, dlaczego nikt w Polsce nie pokusił się o takie wielce zyskowne przedsięwzięcie handlowo-medialne.

Tradycyjnie muszę ponarzekać na polski dubbing - o ile w oryginale głosy Cotoonsów są miłe i melodyjne, o tyle w polskiej wersji gra (zawsze ta sama) armia skrzypiących i skrzeczących dzieci w wieku przedemerytalnym. Mimo to warto zaprosić do domu Cotoons'y - to sensowna, lekko tylko trącąca smrodkiem dydaktycznym, rozrywka.

dystrybucja DVD Video

Więcej o: