1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jem jak dorosły

Gdy dziecko kończy rok, może już jeść niemal wszystko to, co dorośli. Jednak w tym ?niemal? mieści się kilka ważnych zasad.
Wielu rodziców niemowlęce posiłki (niesłusznie) kojarzy z mdłymi papkami i takie właśnie dania serwuje swoim dzieciom. Tymczasem roczne dziecko powinno już znać smaki różnych warzyw i owoców, kasz, makaronów, pieczywa, twarogu, jadać różne gatunki mięsa i ryb, próbować rozmaitych konsystencji. Powinno także wiedzieć, że posiłki jada się w określonych porach, przy stole, wspólnie z rodziną, w miłej i spokojnej atmosferze. To ważne dla kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych i więzi rodzinnych. Badania wskazują, że dzieci, które jadają posiłki razem z rodziną, rzadziej w przyszłości cierpią na zaburzenia łaknienia (anoreksja, bulimia, objadanie się).

Najlepiej więc byłoby zaprosić dziecko do wspólnego stołu i pozwolić mu jeść to samo, co pozostali domownicy. Pod warunkiem jednak, że domownicy jedzą zdrowo i racjonalnie...

Tylko naturalne smaki

W większości polskich kuchni używa się substancji lub półproduktów, które mają wzmacniać smak potraw i ułatwiać ich przygotowywanie. Zawierają mnóstwo soli, sztuczne aromaty, barwniki, a niektóre - także szkodliwe tłuszcze trans i chemiczne konserwanty. Choć dopuszczono je do sprzedaży, choć producenci części z nich informują, że ich wyrób ma obniżoną zawartość soli lub nie zawiera konkretnego chemicznego dodatku, produkty te nie są odpowiednie dla dzieci. A i dorosłym na zdrowie wyjdzie, jeśli z nich zrezygnują. Po paru tygodniach gotowania bez tego typu dodatków okaże się, że jedzenie ma pyszny, naturalny smak.

Zioła zamiast soli

Statystyczny Polak zjada dwie i pół łyżeczki soli dziennie (górna granica normy to łyżeczka). To grozi nadciśnieniem i chorobami układu krążenia (nie tylko dorosłym!). Warto zmienić te przyzwyczajenia. Kanapka z twarożkiem i pomidorem czy jajecznica ze szczypiorkiem mają dość własne- go smaku - nie warto go tłumić solą. Potrawy, które aż proszą się o mocniejsze doprawienie, przyrządzajmy przy użyciu suszonych lub świeżych ziół, sproszkowanej papryki, pieprzu, imbiru,

czosnku.

Wędliny - od święta

Choć dla wielu rodziców kanapka z szynką to idealna propozycja dla małego dziecka, prawda jest nieco inna. Kupne wędliny zawierają dużo soli, azotany i azotyny, a często także szkodliwe składniki dymu wędzarnianego. Dużo lepiej na kromkę chleba położyć upieczone w domu (w przyprawach i ziołach) mięso: schab, pierś indyka, szynkę. Taka zimna pieczeń doskonale smakuje, dość długo utrzymuje świeżość i zawiera tylko te składniki, które sami do niej dodamy.

Oczywiście nic się nie stanie, jeśli dziecko czasem skosztuje świeżej wędliny z dobrego źródła. Ale nie proponujmy mu kupnych pasztetów, wędlin typu mortadela ani parówek przeznaczonych dla dorosłych - są często przygotowane z mięsa niższej jakości i bardzo tłuste.

Dużo mleka i jego przetworów

Dietetycy alarmują, że w diecie małych Polaków jest zbyt mało wapnia. To niepokojący trend, grożący w przyszłości epidemią osteoporozy, i to także wśród bardzo młodych ludzi. Trzeba zatem pilnować, by w diecie malca znalazły się przynajmniej 3-4 szklanki mleka. Można je zastępować jogurtami, kefirami, maślanką serami, deserami mlecznymi. Jeśli to możliwe, malec powinien nadal pić mleko modyfikowane, odpowiednie do jego wieku (choć może również dostawać mleko krowie UHT lub pasteryzowane o zawartości tłuszczu 2 proc.)

Sery, ale nie wszystkie

Pod koniec pierwszego roku życia dziecko zaczyna jadać pierwsze porcje twarożku. Żółty ser i sery topione wprowadzamy w drugim roku życia, ale bez zbytniego pośpiechu. Żółty ser jest wprawdzie bardzo bogatym źródłem wapnia (nieporównywalnie bogatszym niż twaróg), ale zawiera sporo soli, tłuszczu i chemicznych dodatków.

Małym dzieciom (przynajmniej do 3. roku życia) nie podajemy serów pleśniowych z niepasteryzowanego mleka z powodu ryzyka zakażenia listerią, bakterią dla większości dorosłych niegroźną, ale niebezpieczną dla najmłodszych i dla kobiet w ciąży.

Koniecznie produkty pełnoziarniste

Utarło się, że dziecku smakować mogą jedynie delikatne białe bułki, biały ryż, biały makaron. Tymczasem jest to tylko kwestia przyzwyczajenia. Jeśli maluch będzie dostawał pyszne kolorowe kanapki na razowym chlebie, spaghetti z pełnego ziarna, brązowy ryż z jabłkiem i cynamonem - polubi tę zdrowszą wersję zbóż z pełnego przemiału. To ważne, bo oczyszczone produkty zbożowe tracą moc witamin, magnezu, błonnika, są też bardziej tuczące.

Jak najmniej cukru

Popularny jest pogląd, że cukier powinni ograniczać dorośli, a dzieciom - szczupłym, ruchliwym i zdrowym - słodycze nie zaszkodzą. Tak można było myśleć kiedyś, gdy czekolada czy cukierki były rarytasem, spożywanym od święta. I gdy dzieci spędzały większość dnia na podwórku, a nie przed telewizorem... Dziś słodycze są tanie i ogólnodostępne, podobnie jak słodzone napoje, jogurty smakowe, desery... A nadmiar cukru to ryzyko nadwagi i otyłości (coraz częstszej u dzieci), cukrzycy typu 2, chorób serca i naczyń, problemów ze stawami i kręgosłupem, a także próchnicy.

Na co dzień potrzebę łasowania z powodzeniem zaspokoją owoce świeże i suszone, orzechy, migdały. Możemy też podsuwać dzieciom wafle zbożowe, małe marchewki, pomidorki koktajlowe... Jedzenie słodyczy warto ograniczyć np. do jednego dnia w tygodniu i wybierać te zdrowsze - czekoladę czy domowe ciasta.

Tłuszcz, ale zdrowy

W diecie dzieci i dorosłych zmniejszamy zawartość tłuszczów zwierzęcych. Owszem, niewielka ich ilość jest potrzebna do dobrego rozwoju organizmu, ale tę zapewni zwykła dieta, oparta na chudym mięsie i mleku o obniżonej zawartości tłuszczu. Wyrzekamy się także twardych rodzajów margaryny oraz sporządzanych przy ich użyciu ciast i innych wyrobów gotowych (zawierają szkodliwe tłuszcze trans).

Stawiamy natomiast na tłuszcze roślinne (oliwa z oliwek i bezerukowy olej rzepakowy), dodając je do dań ciepłych i zimnych (np. sałatek). Kanapki cieniutko smarujemy masłem. Warto także zadbać, by na stole pojawiały się tłuste ryby - bogate źródło m.in. cennych dla zdrowia kwasów tłuszczowych Omega-3.

Smażenie - z rzadka

Wielu z nas nie wyobraża sobie innego sposobu przyrządzania mięsa czy ryb niż smażenie. A to i banalne, i niezdrowe - smażone produkty nasiąkają tłuszczem niekorzystnie zmienionym przez wpływ wysokiej temperatury. A przecież jest tyle innych sposobów na to, by przygotować pyszny obiad! Zmianę stylu żywienia całej rodziny może zapoczątkować kupno parowaru. Szybko i wygodnie można w nim przygotować zdrowy i smaczny posiłek dla całej rodziny. Godne polecenia jest także pieczenie w folii albo duszenie (szczególnie jeśli do mięsa czy ryby dodamy sporo warzyw).

Zamiast kotleta

Zamiast nudnego kotleta z jarzynką i ziemniakami czy innych tradycyjnych dań malec może spróbować na przykład dań kuchni włoskiej, chińskiej, meksykańskiej czy wymyślnych kompozycji autorstwa rodziców. Dziecko poznaje w ten sposób bogactwo smaków i... poszerza swoją wiedzę o świecie.

Nie chce gryźć?

Część dzieci w drugim roku życia to zdeklarowani tradycjonaliści. Nie chcą próbować niczego nowego, a szczególnie niczego, co trzeba by gryźć. Jadają tylko zupki zmiksowane na puch. Tymczasem bardzo ważne jest żucie i gryzienie, żeby zgryz i mowa mogły się prawidłowo rozwijać. Malca trzeba do tego motywować różnymi sposobami: coraz mniej rozdrabniając zupy, zachęcając do samodzielnego jedzenia (kto oprze się możliwości gniecenia ciepłego makaronu?), podsuwając smakowite owoce, warzywa ugotowane do miękkości, kolorowe, smaczne dania. Ważne, by dziecko czuło, że może o swoim jedzeniu decydować, by do niczego go nie przymuszać, a jedynie proponować i szanować odmowę. A za jakiś czas - ponawiać propozycję.

Podczas rodzinnych posiłków dobrze sprawdzają się dania łatwe do chwycenia w rękę.

Więcej o: