1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy żywienie może być ZBYT zdrowe?

Czy warto się skupiać na odpowiednich proporcjach w diecie dziecka i przykładać wagę do tego, żeby było ekologicznie? Kiedy zdrowe żywienie stanowi rozsądny wybór, a kiedy staje się udręką? 
Chcesz proponować dziecku tylko to, co do czego masz pewność, że jest to dla niego dobre. Chcesz aktywnie i świadomie decydować, co Twoje dziecko przyjmuje - i tyczy się to także jedzenia. Żywienie jest zbyt ważne, by zachować bierność i nie zastanawiać się nad tym, co wpada do małego brzuszka.

Dlatego poddanie w wątpliwość słuszności przekonania, że dzieci powinno się żywić jak najzdrowiej, być może wydaje ci się zupełnym nonsensem. Przecież wszyscy doskonale wiemy, że to, co jemy, wpływa bezpośrednio na nasze samopoczucie, jakość funkcjonowania, możliwości - zarówno fizyczne, jak i intelektualne. Dziecko, które cały czas się rozwija, którego komórki w dosłownym sensie budują się z dnia na dzień, po prostu musi dostawać budulec jak najlepszej jakości.

Tymczasem w naszym pożywieniu czai się mnóstwo niebezpieczeństw: sztuczne "E" substancje w owocowych soczkach, tony cukru w jogurtach, niezdrowy tłuszcz w niemal każdym gotowym daniu. Mając dziecko, trzeba cały czas zachowywać czujność, aby nie dostało ono do jedzenia czegoś, co negatywnie wpłynie na jego rozwój i zdrowie. Potrzebna jest duża wiedza i świadomość własnych wyborów. A także konsekwencji tych wyborów: tego, że nadmiar cukru powoduje u dzieci uzależnienie, które trudno wyleczyć, a niezdrowy tłuszcz może już teraz stać się przyczyną późniejszych problemów sercowych.



Żołądek to nie pępek świata

Jest jednak różnica pomiędzy przykładaniem do czegoś wagi a czynieniem z tego centrum życia. Karolina, mama półtorarocznego Maksia, sprawdziła to na własnej skórze.

- Żywienie było dla mnie ważne zawsze, już przed ciążą pilnowałam diety tak, aby stworzyć najoptymalniejsze warunki do rozwoju dziecka, gdy już w ciążę zajdę - mówi Karolina. - Ale po jego urodzeniu doszłam do takiej paranoi, że jedzenie stało się dla mnie czymś najważniejszym w naszym wspólnym życiu. Sprawdzałam skład każdego, nawet najdrobniejszego kąska. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że traktuję Maksia jak jakiś pojemnik na jedzenie, który musi być zawsze czysty i nie może zostać zbrukany czymś niezdrowym. Przystopowałam. W ramach autoterapii wzięłam go na frytki do lokalnego baru. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, nic mu się nie stało! Ale też niespecjalnie mu zasmakowały, nadal woli ziemniaki z folii z ziołami z naszego piekarnika.

Zdrowie i prawidłowy rozwój dziecka to nie tylko to, co wkładasz mu do buzi. To każdy dzień, każda sytuacja, w której pokazujesz mu, czym jest życie: czym warto się cieszyć, a na co trzeba uważać. Jeśli będziesz się za bardzo koncentrować na jakości jedzenia, twoje dziecko nie nauczy się, jaka radość płynie z tej prostej przyjemności. I ty sam/a wiele stracisz, bo wspólne beztroskie pałaszowanie jest zazwyczaj jedną z najmilej wspominanych rodzinnych radości. Co z tego, że po latach będziesz się szczycić, że twoje dziecko wyrosło na wspaniałego człowieka, bo było idealnie żywione? Skoro nie będziesz w stanie sobie przypomnieć chwili, kiedy jedzenie nie było żywieniem, tylko zwykłą drożdżówką prosto z piekarni, jeszcze ciepłą.



Dlatego jeśli w sklepie chcesz kupić soczek organiczny, a dziecko sięgnęło po popularny, słodzony cukrem, warto się zastanowić, czy wyjmowanie mu go z rączki na pewno jest słuszne. Przecież mając wpływ na ten wybór twój syn czy córka uczy się czegoś bardzo ważnego: że jest w stanie zadecydować, że ty tę decyzję szanujesz, że własny wybór może wiązać się z przyjemnością - taką, jak wypicie słodkiego soczku. Jeśli zaciśniesz zęby i pozwolisz dziecku napić się tego, na co akurat ma ochotę, choć nie jest to tak zdrowe, jak można by sobie tego życzyć, zawsze możesz się pocieszyć, że bądź co bądź zawiera to jakieś składniki odżywcze - że nie jest to cola.

Bo czy zastanawiałaś, zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czym właściwie grozi jedzenie od czasu do czasu niezdrowych produktów? Całkiem możliwe, że niczym! Są teorie żywienia, które zapewniają, że dopóki niezdrowe jedzenie nie przekracza 20% przyjmowanych codziennie produktów, można spać spokojnie.



Instynkt mówi: czekolada

Może więc pozwolić dziecku decydować o tym, co je, w dużo większym stopniu, niż dotąd? Mówi się czasem, że dzieci mają naturalny instynkt, który chroni je przed jedzeniem tego, co dla nich niekorzystne, i pcha do jedzenia tego, co dobrze im służy. Są dzieci, co do których można zastosować tę zasadę.

- Któregoś lata dzień w dzień wmuszałam Krzysiowi sałatę, a on zupełnie nie miał na nią ochoty, chociaż zazwyczaj lubi - opowiada Zuza. - Potem dowiedziałam się, że pani, od której ją kupowałam na bazarze, pryskała ją pestycydami, oszukując nas, że hoduje ją zupełnie bez chemii. Jestem przekonana, że Krzyś po prostu to wyczuł.

Ale są też takie dzieci, które zasada instynktu samozachowawczego przy jedzeniu kompletnie omija. Po prostu pasjami lubią jeść jakiś produkt i nie ma znaczenia, jak on na nie wpływa.

- Moja córka jest potworną alergiczką - mówi Andrzej, tata Heleny. - Cokolwiek z rzeczy, na które jest uczulona, trafi do jej buzi, natychmiast dostaje strasznej wysypki. Najbardziej uczula ją czekolada. I co najbardziej lubi jeść? Oczywiście, czekoladę. Gdy zdarzy jej się dorwać do bombonierki, na drugi dzień jest cała czerwona i się drapie. Ale to nie powstrzymuje jej przed następnym razem.

Czy więc z żywieniem należy iść na żywioł? Oczywiście, że nie: są różne sytuacje, różne potrzeby dzieci. Dzieci nie mogą decydować o każdym posiłku: dobrze wiemy, czym by się to skończyło. Nawet, jeśli nasze dziecko ma instynkt dotyczący jedzenia, po wejściu w przedszkolne progi - które wcale nie jest tak odległe, jak nam się wydaje - na pewno go zatraci i wraz z innymi Konradami i Julkami będzie gotowe zjeść tonę cukierków o każdej porze dnia i nocy. Ale warto pozwolić mu na udział w procesie decyzyjnym, a samemu skupiać się na nim tylko do momentu, w którym nadal jest to po prostu jedna z wielu ważnych spraw, a nie kwestia życia i śmierci.

Stwierdzenie naszych mam: "Ja ciebie żywiłam niezdrowo, i żyjesz", które doprowadza nas do wściekłości i rozpaczy - może wcale nie być tak pozbawione sensu, jak nam się wydaje. W końcu naprawdę żyjemy i mamy się dość dobrze, a przecież ilość gum Turbo, które wprowadziliśmy do swojego przewodu pokarmowego, dziś postawiłaby nam włosy dęba.