Jak nie zrobić z dziecka niejadka?
15.02.2010
, aktualizacja: 11.02.2010 15:21
Nikt nie rodzi się niejadkiem. Niejadka trzeba dopiero sobie wychować. Dużym nakładem sił...
ZOBACZ TAKŻE
- Dieta dla dziecka - jakich pokarmów dla dorosłych nie wolno podać? (15-02-12, 12:23)
- Nie zmuszaj do jedzenia! (05-10-11, 12:19)
- Rady dla niejadka (19-04-11, 15:40)
- Niejadek - czemu dziecko nie chce jeść? (18-02-11, 00:00)
- Zupka dla niemowlęcia (07-06-10, 00:00)
- Niejadek - zmuszać go do jedzenia? (28-09-09, 16:31)
- Gdy dziecko słabo przybiera na wadze (30-01-09, 00:00)
- Dlaczego dziecko nie chce jeść (21-04-08, 16:21)
- Dziwnojadki (22-01-07, 15:16)
- Powody braku apetytu (04-01-05, 12:09)
Wszyscy chcą dobrze - to pewne. Rodzice marzą o tym, by dziecko zjadało z apetytem to, co mu nałożyli na talerz, i stają na głowie, by ten cel osiągnąć. Dziadkowie martwią się, że maluch jest zbyt wątły, i chcą go zachęcić do jedzenia. Pani w przedszkolu chce się wywiązać ze swoich obowiązków, a do nich należy przecież nakarmienie podopiecznego. I, jak to zwykle bywa, nadmiar starań kończy się fatalnie. Dzieci doskonale wyczuwają niuanse naszych zachowań. Widzą, na czym nam bardzo zależy, czują, że wokół jakiejś kwestii narasta - choćby dyskretne - napięcie. Najpierw testują - jak zareagujemy, gdy zrobią coś wbrew naszej woli. Jeśli zobaczą, że bunt spowodował gamę ciekawych rodzicielskich reakcji, idą w zaparte. Przecież fajnie jest, jeśli rodzice wciąż zwracają na dziecko uwagę, tracą pewność siebie, robią śmieszne miny, czerwienieją na twarzach, obiecują różne atrakcje w zamian za ustępstwo. Problem narasta i z czasem żadna ze stron nie potrafi ustąpić. Toczy się gra ze swoistymi regułami. Jedzenie jest idealnym polem do takich rozgrywek. Jeśli przy każdym posiłku, zamiast przystawki, pojawia się napięcie związane z tym, ile i czego malec zje, jedzenie urasta do rangi problemu. W pewnym momencie ktoś z dorosłych orzeka, że dziecko jest niejadkiem. I ta łatka przylega na dobre. Powiedzmy sobie szczerze, nie ma rodziców idealnych. Każdy z nas czasem złości się, gdy dziecko nie chce tknąć przygotowanego w pocie czoła obiadu. Albo prosi, żeby zjadło jeszcze trochę, jeszcze odrobinkę. Warto jednak uświadomić sobie, jakie nasze zachowania i reakcje na pewno przyczyniają się do nerwowej atmosfery przy stole i niechęci dziecka do jedzenia. Oto pechowa trzynastka głównych grzechów rodziców niejadka.
Odkrycie problemu
Zwykle od tego się zaczyna - w matczynej lub ojcowskiej głowie powstaje myśl, że dziecko zjadło za mało. Trudno właściwie powiedzieć w stosunku do czego "za mało" i jaka jest ta odpowiednia ilość, którą należałoby zjeść, ale komunikat "za mało" drąży już rodzicielskie umysły. I wywołuje dalsze kroki.
Zabawianie
Żeby malec lepiej jadł, rodzina zaczyna go podczas posiłku zabawiać. Babcia udaje zajączka. Tata samolocik. Mama opowiada rymowanki. Na maluchu to robi wrażenie, czasem tak duże, że otwiera usta ze zdumienia. I wtedy pakujemy mu łyżkę z kaszą. Nie dość, że go oszukujemy i zaskakujemy (a nie jest miło ocknąć się z papką w buzi), to wprowadzamy zwyczaj odgrywania teatrzyku przy każdym posiłku. Potem okazuje się, że "on nie chce nic zjeść, póki nie zacznę mówić, jak Elmo z Ulicy Sezamkowej".
Prośby i groźby
Kilkulatka raczej nie złapiemy na takie sztuczki, ale możemy go zacząć do jedzenia nakłaniać. "No zjedz jeszcze trochę". "Musisz zjeść". "Nie wstaniesz, póki nie zjesz". "No proszę, chociaż trzy kęsy kotleta i pięć widelców marchewki". Swoją drogą - skąd rodzice wiedzą, że obecna pojemność żołądka dziecka wynosi trzy kęsy i pięć widelców?
Niewiele jest rzeczy gorszych, niż siedzenie godzinami nad stygnącym obiadem i powolne przeżuwanie zimnego sznycla. Po czymś takim posiłek nie kojarzy się raczej z czasem radości.
Nadmierne oczekiwania
Mały człowiek ma żołądek wielkości mniej więcej sporej moreli. No, może uda się go rozciągnąć do rozmiarów brzoskwini. Ale nie arbuza. Jeśli nałożymy dziecku na talerz górę jedzenia, zniechęci się, zanim zje choć ułamek. Warto też pamiętać, że między posiłkami musi być kilkugodzinna przerwa. Dziecko nie zje z apetytem obiadu, jeśli przed chwilą wepchnięto w nie drożdżówkę albo banana.
Drobny szantaż
"Zjedz, jeszcze trochę, za zdrowie mamusi" - ta urocza prośba niesie ze sobą drugą informację: "Jak nie zjem, mamusia się rozchoruje". To jest delikatny szantaż. Niestety, bywają i gorsze (jak nie zjesz, nie pojedziesz na wycieczkę/nie obejrzysz dobranocki/nie pójdziesz do koleżanki). Wypowiadane w dobrej wierze, ale bardzo nie fair.
Stawanie na głowie
A propos stawania na głowie. Owszem, miło i smacznie jest, jeśli rodzice dbają o to, by posiłki były atrakcyjne, zdrowe i ładnie podane. Ale nadmiar starań wcale nie jest dobry, bo tylko nakręca napięcie. Jeśli mama spędzi pół dnia w kuchni, szykując wykwintne dania, a potem spotka się z odmową ich konsumpcji, nie będzie zadowolona. Na dziecięce "nie" zareaguje zdenerwowaniem, a im bardziej nerwowo przy stole, tym mniej chętnie dziecko je.
Czasem warto odpuścić. Zrobić do jedzenia coś prostego albo kupić dobrej jakości gotową żywność dla dzieci: jeśli malec zje - dobrze, nie zje - nic się nie stanie.
Przyklejanie etykietki
Mały człowiek słyszy więcej, niż się nam wydaje. Jeśli mówimy przy nim (choćby i szeptem), że jest niejadkiem, że o każdy posiłek jest walka, że stajemy na głowie, a on nic nie chce przełknąć - on to rejestruje i sam o sobie zaczyna myśleć jako o niejadku. Skoro mama mówi, że on nic nie je, to widocznie ma rację. No, to nie będzie jadł.
Niekonsekwencja
Pięć niewielkich posiłków dziennie to złota zasada. Jeśli dziecko ledwie tknęło śniadanie, poinformujmy je, że do następnego posiłku nic nie dostanie. I trzymajmy się tego! Gdy po godzinie zacznie prosić o drobną przekąskę albo słodki sok, nie ulegajmy pokusie, by jednak je czymś dokarmić między posiłkami. Niech trochę poczeka, zgłodnieje, a potem pochłonie nieco wcześniejsze drugie śniadanie. Bądźmy także konsekwentni, gdy umawiamy się z dzieckiem, jak ma przebiegać posiłek.
By nie ciągnął się w nieskończoność, można zaproponować np., że na zjedzenie jest 15 minut (przyda się duży zegarek ze wskazówkami).
Odkrycie problemu
Zwykle od tego się zaczyna - w matczynej lub ojcowskiej głowie powstaje myśl, że dziecko zjadło za mało. Trudno właściwie powiedzieć w stosunku do czego "za mało" i jaka jest ta odpowiednia ilość, którą należałoby zjeść, ale komunikat "za mało" drąży już rodzicielskie umysły. I wywołuje dalsze kroki.
Zabawianie
Żeby malec lepiej jadł, rodzina zaczyna go podczas posiłku zabawiać. Babcia udaje zajączka. Tata samolocik. Mama opowiada rymowanki. Na maluchu to robi wrażenie, czasem tak duże, że otwiera usta ze zdumienia. I wtedy pakujemy mu łyżkę z kaszą. Nie dość, że go oszukujemy i zaskakujemy (a nie jest miło ocknąć się z papką w buzi), to wprowadzamy zwyczaj odgrywania teatrzyku przy każdym posiłku. Potem okazuje się, że "on nie chce nic zjeść, póki nie zacznę mówić, jak Elmo z Ulicy Sezamkowej".
Prośby i groźby
Kilkulatka raczej nie złapiemy na takie sztuczki, ale możemy go zacząć do jedzenia nakłaniać. "No zjedz jeszcze trochę". "Musisz zjeść". "Nie wstaniesz, póki nie zjesz". "No proszę, chociaż trzy kęsy kotleta i pięć widelców marchewki". Swoją drogą - skąd rodzice wiedzą, że obecna pojemność żołądka dziecka wynosi trzy kęsy i pięć widelców?
Niewiele jest rzeczy gorszych, niż siedzenie godzinami nad stygnącym obiadem i powolne przeżuwanie zimnego sznycla. Po czymś takim posiłek nie kojarzy się raczej z czasem radości.
Nadmierne oczekiwania
Mały człowiek ma żołądek wielkości mniej więcej sporej moreli. No, może uda się go rozciągnąć do rozmiarów brzoskwini. Ale nie arbuza. Jeśli nałożymy dziecku na talerz górę jedzenia, zniechęci się, zanim zje choć ułamek. Warto też pamiętać, że między posiłkami musi być kilkugodzinna przerwa. Dziecko nie zje z apetytem obiadu, jeśli przed chwilą wepchnięto w nie drożdżówkę albo banana.
Drobny szantaż
"Zjedz, jeszcze trochę, za zdrowie mamusi" - ta urocza prośba niesie ze sobą drugą informację: "Jak nie zjem, mamusia się rozchoruje". To jest delikatny szantaż. Niestety, bywają i gorsze (jak nie zjesz, nie pojedziesz na wycieczkę/nie obejrzysz dobranocki/nie pójdziesz do koleżanki). Wypowiadane w dobrej wierze, ale bardzo nie fair.
Stawanie na głowie
A propos stawania na głowie. Owszem, miło i smacznie jest, jeśli rodzice dbają o to, by posiłki były atrakcyjne, zdrowe i ładnie podane. Ale nadmiar starań wcale nie jest dobry, bo tylko nakręca napięcie. Jeśli mama spędzi pół dnia w kuchni, szykując wykwintne dania, a potem spotka się z odmową ich konsumpcji, nie będzie zadowolona. Na dziecięce "nie" zareaguje zdenerwowaniem, a im bardziej nerwowo przy stole, tym mniej chętnie dziecko je.
Czasem warto odpuścić. Zrobić do jedzenia coś prostego albo kupić dobrej jakości gotową żywność dla dzieci: jeśli malec zje - dobrze, nie zje - nic się nie stanie.
Przyklejanie etykietki
Mały człowiek słyszy więcej, niż się nam wydaje. Jeśli mówimy przy nim (choćby i szeptem), że jest niejadkiem, że o każdy posiłek jest walka, że stajemy na głowie, a on nic nie chce przełknąć - on to rejestruje i sam o sobie zaczyna myśleć jako o niejadku. Skoro mama mówi, że on nic nie je, to widocznie ma rację. No, to nie będzie jadł.
Niekonsekwencja
Pięć niewielkich posiłków dziennie to złota zasada. Jeśli dziecko ledwie tknęło śniadanie, poinformujmy je, że do następnego posiłku nic nie dostanie. I trzymajmy się tego! Gdy po godzinie zacznie prosić o drobną przekąskę albo słodki sok, nie ulegajmy pokusie, by jednak je czymś dokarmić między posiłkami. Niech trochę poczeka, zgłodnieje, a potem pochłonie nieco wcześniejsze drugie śniadanie. Bądźmy także konsekwentni, gdy umawiamy się z dzieckiem, jak ma przebiegać posiłek.
By nie ciągnął się w nieskończoność, można zaproponować np., że na zjedzenie jest 15 minut (przyda się duży zegarek ze wskazówkami).
1
2
następne »
- 24 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
22 głosy
-
Jak nie zrobić z dziecka niejadka?
alpepe
21.02.10, 13:09
Że też moja córka nie umiała czytać w wieku 4,5 miesiącza, jak mi spadła naglewagowo z siatki centylowej, bo nagle zaczęła się głodzić. Że też moja córkanadal nie umie czytać, aby mnie »
-
Jak nie zrobić z dziecka niejadka?
lyzeczkaa
21.02.10, 13:18
Słuszne uwagi. Podpisuję się szczególnie pod manią wpychania dziecku jedzenia,bo nam sie wydaje, ze zjadlo za duzo.Zauwazylam po swojej corce - jesli na obiad zje kawalek miesa czy ryby, »
-
Jak nie zrobić z dziecka niejadka?
sueellen
21.02.10, 14:02
Ja bylam potwornym niejadkiem (podobno) z waga znacznie ponizej normy a wkoncusie okazalo ze mam powazna wade serca. Organizm sam "chronil" serce niedopuszczajac do zwiekszenia masy ciala.»
Najpopularniejsze tematy
Ciąża i poród













