Zupa z proszku i mielone - to jedzą dzieci w szkolnych stołówkach

Tekst Agnieszka Wirtwein-Przerwa
21.09.2009 , aktualizacja: 23.09.2009 12:50
A A A Drukuj
Co jedzą nasze dzieci w szkołach? Bardzo różnie to wygląda. Zupę z proszku w stołówce, innym razem przegryzą chipsa ze sklepiku, choć zdarzają się też rarytasy - pierogi z serem i śmietaną. Najgorsze jest to, że nikt w Polsce tego nie kontroluje.

Piramida zdrowego żywienia
Piramida zdrowego żywienia
SERWISY
Tylko niewiele ponad połowa polskich podstawówek ma stołówkę, w gimnazjach jest jeszcze gorzej - niewiele ponad jedna trzecia tego typu placówek oferuje dzieciom ciepłe posiłki - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego za ubiegły rok. O wiele więcej stołówek szkolnych jest w miastach (73 proc.) niż na wsiach (tylko 41 proc.). Z ciepłych posiłków w szkołach podstawowych korzysta codziennie blisko połowa uczniów...

Stołówka marzeń

Stawka żywieniowa w polskich stołówkach jest różna w poszczególnych szkołach. Jej wysokość zależy od hojności gmin, sponsorów (tych jest podobno niewielu) i organizacji pozarządowych. Najczęściej obiad dwudaniowy to wydatek rzędu 6-7 zł.

Co powinno lądować na talerzach uczniów? Zalecenia Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie są jasne: obiad powinien zaspokajać jedną trzecią zapotrzebowania dziecka na kalorie.

- Dobrze, żeby posiłek obiadowy składał się z trzech dań: - tłumaczy Joanna Jaczewska-Schuetz z Pracowni Żywienia Zbiorowego Dzieci i Młodzieży Instytutu Żywności i Żywienia - zupy gotowanej na wywarach jarskich lub mięsnych (nie powinno się stosować kostek rosołowych ani zasmażek), drugiego dania z mięsem (najlepiej chudym, drobiem albo rybą - przynajmniej raz w tygodniu), ale czasami też z potrawami z sera lub nasion roślin strączkowych, do tego warzywa i węglowodany złożone - kasze jęczmienna, gryczana, ryż (najlepiej brązowy), makaron pełnoziarnisty lub ziemniaki, które jednak nie mogą pojawiać się w każdym obiedzie. Do smażenia należy używać tłuszczów roślinnych, idealny jest olej rzepakowy. No i deser, powinien być z dodatkiem mleka i owoców, czyli budynie, kisiele, galaretki, koktajle. Do picia kompot lub woda mineralna.

Instytut Żywności i Żywienia wydał książkę pt. "Obiady szkolne". Zawiera ona praktyczne informacje jak zdrowo żywić dzieci i młodzież w wieku szkolnym, oraz m.in. propozycje 60 zestawów obiadowych z przepisami, więc kucharki i kucharze mają w czym wybierać.

Stołówka pełna tajemnic

A jak jest? Właściwie, to... do końca nie wiadomo. Aktualnie nikt w Polsce nie kontroluje tego, co jedzą nasze dzieci. Dawniej kaloryczność i zawartość składników odżywczych posiłków w stołówkach szkolnych sprawdzał sanepid. Jednak w 2004 roku Unia Europejska zdjęła z niego ten obowiązek. Teraz kaloryczność mogą liczyć kucharki, mogą, ale nie mają takiego obowiązku. Zlikwidowano laboratoria sanepidu i od tamtej pory zawartości menu stołówkowego miał przyglądać się Instytut Żywności i Żywienia. I rzeczywiście tylko się przygląda.

- IŻiŻ ustala normy i zalecenia. Pełnimy także funkcję edukacyjną. Niestety jest problem ze skonfrontowaniem tego jak wygląda wprowadzanie naszych zaleceń do posiłków szkolnych w praktyce - tłumaczy Joanna Jaczewska-Schuetz. - Nikt w Polsce nie kontroluje rzeczywistej wartości odżywczej obiadów wydawanych w stołówkach.

Dietetycy z IŻiŻ jeżdżą po szkołach, obserwują co się serwuje dzieciom na obiad, ale nie badają tych posiłków, bo to nie leży w ich kompetencjach. Nawet jeśli ekspertowi od żywienia nie spodoba się to, co zobaczy w szkolnej stołówce, nie ma żadnej władzy, żeby ukarać kucharkę, czy czegoś jej zakazać.

Sanepid za to kontroluje i w razie potrzeby wypisuje mandaty, ale tylko w wypadku, gdy naruszone zostały bezpieczeństwo i higiena żywności. Inspektorzy kontrolują m.in. czy jedzenie w stołówkach jest właściwie przechowywane. Dbają także o to, czy obiady spełniają walory estetyczne i czy jadłospisy są właściwie układane, ale nie pobierają już żadnych próbek, robią to na tzw. oko. Jakie są wyniki tych obserwacji? Okazuje się, że nawet "na oko" jadłospisy wypadają chudo. Blisko połowa z nich została źle skomponowana - wynika z badań Głównego Inspektora Sanitarnego.

Najczęściej stwierdzonymi uchybieniami były:

•  małe urozmaicenie posiłków

•  brak owoców i warzyw

•  brak w posiłkach produktów stanowiących źródło pełnowartościowego białka zwierzęcego

•  nadmierne spożycie margaryny, smalcu, cukru i słodyczy, ziemniaków,

•  drastyczne w niektórych przypadkach niedobory w spożyciu owoców i warzyw, mleka i jego przetworów.

•  niedobory istotnych składników pokarmowych, tj. wapnia, białka zwierzęcego, żelaza, witaminy C.

Dr Magdalena Białkowska z Instytutu Żywności i Żywienia potwierdza. - Główne problemy tej diety, jak wynika z opracowania "Obiady szkolne", to za dużo tłuszczu zwierzęcego, cukru i fosforu, a za mało kwasów omega 3, witamimy D, węglowodanów złożonych, błonnika, mleka i jego przetworów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 85 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    36 głosów