Niejadek jada latem

Magdalena Gignal, konsultacja: dr Piotr Albrecht
21.07.2008 , aktualizacja: 12.08.2008 21:42
A A A Drukuj

Fot. Agata Jakubowska / AG

Zastanawiasz się czy zabrać swojego niejadka na wakacje czy zostać z nim w domu? Jedź! Ruch i świeże powietrze sprawią, że oboje zapomnicie z o wojnie nad talerzem.
Mamy niejadków przed wyjazdem zwykle mają mnóstwo wątpliwości. Czy maluch w ogóle będzie na urlopie coś jadł? Czy należy ulegać jego zachciankom i podkarmiać go między posiłkami? A może po prostu dać mu spokój i przestać w kółko myśleć o wypełnieniu małego brzucha? Odpowiadamy na najczęściej pojawiające się pytania.

Czy wyjazd na wakacje z dzieckiem, które w domu prawie nic nie je - oprócz podtykanych mu podstępem smakołyków - to dobry pomysł?

Jeśli wykluczyłaś uzasadnione medycznie powody braku apetytu u dziecka, jak alergia pokarmowa, zespół złego wchłaniania, niedobór żelaza czy nawykowe zaparcia i wiesz już, że dziecko nie je, "bo nie chce", zanim zaczniesz się martwić, zastanów się, czy rzeczywiście masz w domu niejadka. Może nakładasz mu na talerz porcje przeznaczone dla dorosłego człowieka, a nie dla ważącego 15 kg dziecka? Może podtykane mu przez cały dzień smakołyki zaspokajają głód w stu procentach? A może po prostu jesteś odrobinę przewrażliwiona, bo sama zawsze byłaś klasową chudziną? W takiej sytuacji wyjazd może wam wszystkim tylko pomóc. Zmiana codziennej rutyny jedzeniowej, dużo ruchu na świeżym powietrzu, inne otoczenie - wszystko to wpływa na poprawę apetytu. W dziewięciu przypadkach na dziesięć na wakacjach okazuje się, że domowe niejadki "składają broń" i jedzą, aż im się uszy trzęsą, o ile tylko mamy trochę im "odpuszczą".

Czy lepiej wykupić posiłki w pensjonacie czy przygotowywać je samemu, jeśli dziecko - niejadek - w domu je tylko jedną potrawę, przygotowywaną przez mamę "na żądanie"?

Wakacje to doskonała okazja do zmiany przyzwyczajeń niejadka. W domu dziecko nauczyło się, że może grymasić. Je tylko na przykład naleśniki, bo mama przygotowuje ulubione danie na każde żądanie. Tymczasem na żądanie powinno się karmić tylko niemowlę i tylko piersią. W pensjonacie niejadek nie będzie miał wyboru. Albo zje to, co zostanie podane, albo będzie głodny. Nie będzie pod ręką kuchni, w której można usmażyć naleśniki w każdej chwili. Przy dużej ilości ruchu, świeżego powietrza i kąpieli w morzu, apetyt na pewno będzie dziecku dopisywał. Już drugiego dnia zrozumie, że jeśli odmówi zjedzenia obiadu, na następny posiłek będzie musiało poczekać do kolacji. Bądź konsekwentna - pomiędzy posiłkami nie dawaj maluchowi nic do jedzenia, a do picia tylko wodę. Nie martw się, że się zagłodzi. Do tej pory nie było w medycynie przypadku, żeby zdrowe dziecko, mające dostęp do jedzenia, rozchorowało się z braku pożywienia. Po powrocie z wakacji wystarczy już tylko utrzymywać nowe - dobre nawyki żywieniowe. W ramach ukłonu w stronę nawróconego niejadka możesz nawet poprosić gospodynię pensjonatu o kilka przepisów do waszego nowego menu.

Czy na wczasach karmić i namawiać kilkuletnie dziecko do jedzenia podczas posiłków w stołówce?

Zmuszanie dziecka do jedzenia to kiepska strategia. Powinno skończyć posiłek wtedy, kiedy poczuje się nasycone, niezależnie od tego, czy opróżniło talerz do końca. Dlatego nie namawiaj niejadka na "jeszcze jedną łyżeczkę za tatusia". Skorzystaj z wakacji, żeby zmienić obowiązujące w domu zwyczaje. Kilkuletnie dziecko jest już wystarczająco duże, żeby jadło samo. Prawdopodobnie na stołówce nie będzie z tym problemu - zachęci je przykład rówieśników przy sąsiednich stolikach. Skoro do tej pory je karmiłaś, być może wyrobiłaś u dziecka przekonanie, że jedzenie to przykry i trudny obowiązek, tak jak na przykład podawanie lekarstwa - tym też zajmujesz się sama, prawda? Bądź konsekwentna. Nawet jeśli podczas pierwszych posiłków maluch odmówi samodzielnego jedzenia, szybko przekona się, że alternatywą jest głodowanie. A który kilkulatek tak naprawdę chciałby chodzić głodny na wakacjach?

Czy przygotowywanie kanapek "na później" dla dziecka, które na plaży ma lepszy apetyt niż w stołówce to dobry pomysł?

Trzy, a tym bardziej dwa posiłki (często zamiast obiadów i kolacji serwowana jest podawana po południu obfita obiadokolacja) mogą być dla dziecka niewystarczające. Zwłaszcza jeśli zjada zazwyczaj małe porcje i przez to częściej odczuwa głód. Dlatego można podzielić posiłki. I np. zabrać drugie śniadanie na plażę. Jednak nie staraj się podtykać maluchowi jedzenia za wszelką cenę, korzystając z tego, że udało ci się odwrócić jego uwagę (zobacz, zobacz, statek płynie!). Gdy zgłodnieje, sam poprosi o kanapkę. Jeśli jednak zauważysz, że po takim "dokarmianiu" dziecko grymasi przy głównych posiłkach, zamiast kanapek lepiej zaproponuj mu lżejszą przekąskę (patrz ramka).

Co zrobić, jeśli mały niejadek nie tknie posiłku, a później zgłodnieje i będzie domagał się frytek, hamburgera albo popcornu?

Pojadanie między posiłkami to najprostsza droga do kłopotów z jedzeniem. Po pierwsze "śmieciowe" jedzenie nie ma żadnych wartości odżywczych, za to dużo tłuszczu i kalorii. Po drugie, nawet pozornie niewielki batonik, mała porcja frytek, duży sok czy kilka cukierków potrafią zaspokoić głód malucha, który - nic dziwnego - nie chce później jeść "normalnego" posiłku. Dlatego jeśli dziecko nie będzie chciało jeść obiadu, pozwól mu na to, ale uprzedź, że do kolacji już nic nie dostanie. I dotrzymaj słowa. Jeśli raz się złamiesz i kupisz te nieszczęsne frytki, takie sytuacje będą się powtarzały. I nie martw się, że po jednym opuszczonym obiedzie maluch się zagłodzi. Nie ma takiej możliwości.

Czy monotonna wakacyjna dieta, na przykład odżywianie się przez dwa tygodnie tylko bułkami z masłem i keczupem, może zaszkodzić dziecku?

Jeśli monotonia w diecie dziecka nie trwa dłużej niż dwa tygodnie, w ogóle nie ma się czym martwić. Warto jednak zastanowić, z czego wynikają takie a nie inne upodobania malucha akurat podczas wakacji. Może podczas wyjazdu przygotowujesz zupełnie inne dania niż w domu, a dziecko nie przepada za nowościami? Dobrym sposobem na wybrnięcie z tej sytuacji powinno być włączenie malucha w przygotowywanie posiłków. Własnoręcznie pokrojona sałatka smakuje o niebo lepiej niż przygotowana przez mamę. Gdyby upodobania do jednego produktu utrzymywały się dłużej - również po powrocie do domu - poradź się lekarza. Być może przez jakiś czas trzeba będzie podawać dziecku witaminy.

Zdrowe przekąski

Jeśli przerwy między posiłkami są duże, maluch ma prawo zgłodnieć. Warto wtedy podsunąć mu zdrową, lekkostrawną przekąskę. Może to być np.

kawałek arbuza lub melona

garść malin

jabłko

brzoskwinia

pełnoziarnisty wafel ryżowy

chrupki pełnoziarnisty sucharek

ziarna słonecznika (do samodzielnego wydłubania)

garść orzechów laskowych

marchewka

kalarepka

papryka

małosolny ogórek



Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • Niejadek jada latem evelinee 13.08.08, 12:20

    u nas niestety świeże wakacyjne powietrze nadmorskie i wakacyjne specjały nie podziałały i nasz synek na wakacjach nie chciał próbować nic nowego. całe szczęście zabralismy zestaw jego »

  • Niejadek jada latem acc4 13.08.08, 14:53

    Nasz nigdy nie wziąłby do ust żadnego gerberka. Jego dieta to kakao (potrafi w tej postaci wytrąbić litr mleka dziennie), wędzony łosoś i ogórki surowe lub małosolne. Teraz wzbogacił swą »

Redakcja eDziecko.pl

*

Agnieszka Wirtwein-Przerwa

  • redaktorka naczelna
  • agnieszka.wirtwein@agora.pl
  • redaktorka
  • karolina.stepniewska@agora.pl
  • dziennikarka
  • biszewska@yahoo.com
  • dziennikarz, felietonista
  • marcin.sztetter@gmail.com
  • felietonistka
  • administratorka forum
  • zona_mi@gazeta.pl