1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Warzyw moc

Połowę tego, co wkładamy na talerz, powinny stanowić jarzyny. Najlepiej byłoby jeść je do każdego posiłku, pięć razy dziennie. Dlaczego - przekonuje doc. dr hab. Janusz Książyk z Centrum Zdrowia Dziecka.
Jarzyny warto jeść co najmniej z czterech powodów. Po pierwsze, są naturalnym źródłem niemal wszystkich cennych składników pokarmowych. Po drugie, dostarczają nam błonnika, czyli takich cząstek żywności, których nie trawimy, dzięki czemu działają w jelitach jak szczotka: oczyszczają organizm z toksyn i metali ciężkich, pomagają przeciwdziałać

zaparciom (ale leczą również biegunki), stabilizują stężenie glukozy we krwi i obniżają poziom cholesterolu. Po trzecie, są niskokaloryczne, a po czwarte, smaczne i można je przyrządzać na setki sposobów.

Czas na pierwszy raz

Kiedy można zacząć podawać dziecku warzywa? W Polsce pierwszym daniem, które uzupełnia dietę niemowlęcia, jest właśnie zupa jarzynowa, choć prawdę mówiąc, nie ma żadnych naukowych argumentów, które kazałyby zaczynać od warzyw.

Opracowując schemat żywienia niemowląt w drugim półroczu, wzięliśmy pod uwagę polską tradycję kulinarną i dlatego na początek proponujemy przeciery z warzyw korzeniowych (marchew, pietruszka, seler) oraz z ziemniaków. Ale to tylko ogólne wytyczne. Jeśli siedmiomiesięczny Jaś wyciąga rączkę po buraka, a Małgosia aż piszczy na widok cebuli, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby te właśnie warzywa wprowadzić do jadłospisu wcześniej.

Najważniejszy jest wymóg wyłącznego karmienia piersią do końca szóstego miesiąca życia (albo mlekiem modyfikowanym co najmniej do końca czwartego miesiąca), a także to, by nowe potrawy wprowadzać ostrożnie, obserwując reakcje dziecka.

Dopóki maluch słabo gryzie, nie należy podawać mu surowych warzyw, żeby się nie zakrztusił. Nie oznacza to jednak, że wszystko ma mieć konsystencję papki. Jeśli wyrżnęło się już kilka zębów, można dawać dziecku do ręki większe kawałki gotowanych jarzyn.

Zdrowe bez wyjątku?

Nie ma niezdrowych warzyw. Wszystkie są dobre, a najlepsza jest ich rozmaitość. Najważniejsze jest jednak, by były świeże. Jeśli skórka jest wyschnięta, pomarszczona, jeżeli pojawiają się na niej ciemne plamy czy pleśń, to znak, że marchewkę czy buraka należy wyrzucić. Musimy też pamiętać, by dokładnie umyć jarzyny przed podaniem lub gotowaniem. Dotyczy to także mrożonek, które tuż po wyjęciu z zamrażarki należy przepłukać wodą.

Surowe albo gotowane warzywa możemy dziecku podawać bez żadnych obaw. Z przetworami sprawa jest już bardziej skomplikowana. Na pewno nie zaszkodzą maluchowi kiszona kapusta czy ogórki małosolne (zwłaszcza domowe). Wytworzony podczas fermentacji kwas mlekowy hamuje rozwój innych bakterii, stabilizuje witaminę C i prowitaminę A. Radziłbym jednak podawać dziecku kiszone warzywa dopiero, gdy skończy pierwszy rok życia.

Godne polecenia są też inne domowe przetwory, szczególnie z pomidorów. Pomidor zawiera likopen, bardzo cenny przeciwutleniacz, który łatwiej uwalnia się pod wpływem temperatury. Dlatego też w przecierze pomidorowym czy keczupie jest go więcej niż w surowych pomidorach.

Ocet na ideksie

Nie powinno się natomiast podawać dzieciom jarzyn w occie. Na indeksie są pikle warzywne, konserwowe ogórki i papryka, a także wszelkie sałatki ze słoika. Ocet spirytusowy jest bardzo niezdrowy (nie tylko dla maluchów). Lepiej unikać też jarzyn z puszek. Mimo że przygotowywane są bez konserwantów, nie są dopuszczone przez Ministerstwo Zdrowia jako żywność dla dzieci poniżej trzeciego roku życia.

Pewną ostrożność należy zachować również przy warzywach suszonych, ponieważ są one czasem konserwowane chemicznie, a zresztą nie mają zbyt wielu wartości, bo tracą witaminy.

W trosce o witaminy

Warzywa najlepiej podawać na surowo. Witaminy (szczególnie te rozpuszczalne w wodzie) są wyjątkowo wrażliwe: utleniają się, wypłukują, rozkładają pod wpływem światła... Dlatego warzyw nie należy moczyć, zaś myć trzeba je szybko i obierać jak najcieniej, a jeśli można - nie obierać w ogóle. Szczególnie łatwo utleniają się witamina C i beta-karoten (z którego organizm syntetyzuje witaminę A). Dlatego od razu po przyrządzeniu sałatki warto polać ją oliwą lub jogurtem, bo sos utrudnia przenikanie tlenu.

Jeśli podajemy warzywa na gorąco, starajmy się zjadać je zaraz po przygotowaniu. Straty witaminy A lub E podczas podgrzewania nie są wielkie (rzędu 10-20 proc.), ale już w przypadku witaminy C wręcz kolosalne (50-75 proc.). Im więcej razy odgrzewamy potrawę, tym mniej zawiera ona witamin. Gotujmy zatem w jak najmniejszej ilości wody i nie odlewajmy jej później (bo część witamin przechodzi do wywaru) albo gotujmy na parze, duśmy, pieczmy w folii.

Dobrym sposobem przyrządzania jarzyn jest gotowanie zup - nie odlewamy wywaru, a zatem zjadamy te wszystkie cenne substancje, które przeszły do wody. Nie ma natomiast sensu przygotowywanie zapasu gotowanych jarzyn i zamrażanie go. Takie danie nie tylko traci wszelkie witaminy, ale staje się po prostu niesmaczne.

Lepiej jarzyn nie smażyć, gdyż wtedy nasiąkają tłuszczem, którego w diecie nie tylko dorosłych, ale także dzieci nie powinno być za dużo.

Prawo wyboru

Dzieci (nawet te zupełnie malutkie) same powinny decydować o tym, ile jakich jarzyn chcą zjeść. Jeśli niemowlę po zjedzeniu pierwszej łyżeczki purée z marchewki zaciska buzię, nie próbujmy przemycić mu kolejnej. Przedszkolaka, który odmawia jedzenia szpinaku, nie przekonujmy, że będzie po nim silny i zdrowy. Jeżeli w domu jadamy różne warzywa i zachęcamy malucha do próbowania, to w zupełności wystarczy. Dziecko ma wtedy możliwość wyboru i sięga po prostu po to, czego jego organizm w danym momencie potrzebuje. I nie ma nic złego w tym, że lubi tylko kilka jarzyn i te mogłoby jeść na okrągło, a na inne nie chce nawet patrzeć.

Gorzej, jeśli w rodzinnym jadłospisie warzyw jest bardzo mało. W tej sytuacji maluch nie ma na ogół w czym wybierać i konieczne może być uzupełnienie jego diety preparatami witaminowymi. Bo bez jarzyn można żyć, tyle że trzeba wtedy łykać tabletki. Zanim jednak wybierzemy się do apteki, skonsultujmy się z pediatrą.

Jarzynowe mity

To nieprawda, że:

•  Trzeba jeść tylko to, co rośnie w kraju.

Nie ma żadnych dowodów na to, że krajowe jarzyny są lepsze niż zagraniczne (czy też odwrotnie). Producenci żywności w 171 państwach stosują się do zasad zawartych w kodeksie żywnościowym opracowanym przez FAO i WHO. Poza tym żywność importowana podlega polskiej kontroli sanitarnej.

•  Nie należy podawać dzieciom warzyw strączkowych, cebuli, kapusty ani czosnku, ponieważ mają właściwości wzdymające.

Dzieci mogą jeść wszystkie warzywa, które lubią. Rośliny wzdymające zawierają wyjątkowo dużo błonnika, który jest trawiony dopiero w jelicie grubym z pomocą pożytecznych bakterii. Ich mnożenie się w przewodzie pokarmowym i wzmożona fermentacja są dla organizmu korzystne, mogą jednak wywołać nieprzyjemne objawy (uczucie rozpierania, ciężaru, a nawet ból brzucha). Ale jedna, dwie łyżki kapusty albo kawałek pasztetu z soczewicy na pewno takich objawów nie wywołają.

•  Dzieciom nie powinno się podawać szczawiu i rabarbaru, ponieważ zawarte w nich szczawiany mogą spowodować odwapnienie kości.

Żeby szczawiany zaszkodziły, maluch musiałby codziennie zjadać talerz zupy szczawiowej albo miskę kompotu z rabarbaru.

•  Trzeba jeść bardzo kolorowe warzywa - zielone, czerwone, pomarańczowe.

Warzywa z natury są kolorowe. Ale jeśli dziecko lubi np. tylko zieleń, nie ma się czym martwić. Zielona jest i natka pietruszki dostarczająca witaminy C, i szpinak - źródło witaminy A, i kapusta włoska dostarczająca witaminy E, i brukselka dająca kwas foliowy. A zatem w samych zielonych warzywach można znaleźć komplet witamin i składników mineralnych. Podobnie jest w innych jarzynowych "zestawach kolorystycznych".

Co może niemowlę?

Jeśli maluch jest karmiony piersią, możemy zacząć wprowadzać do jego menu warzywa, gdy skończy pół roku. Na jego talerzu powinny pojawiać się kolejno:

•  w siódmym miesiącu - ziemniak, marchewka, dynia, pietruszka, seler, brokuł, kalafior, kapusta (zarówno biała, jak czerwona i włoska), brukselka, zielony groszek, fasolka szparagowa, kabaczek, cukinia, patison, czerwona soczewica;

•  w ósmym miesiącu - zielona soczewica, kalarepka, por, burak;

•  w dziewiątym miesiącu - szparagi, suszone zioła (majeranek, kminek, koperek);

•  w dziesiątym miesiącu - cebula, groch, szpinak, szczaw, świeże lub suszone zioła (tymianek, cząber, estragon, bazylia, rozmaryn, oregano);

•  w jedenastym miesiącu - awokado, bakłażan, ogórek świeży, papryka, pomidor, biała rzodkiew, biała i czerwona fasola, ciecierzyca, bób, kiszona kapusta, kwaszony ogórek, czosnek, szczypiorek, natka, rzeżucha, świeży koperek;

•  w dwunastym miesiącu - rzepa, cykoria;

•  po pierwszych urodzinach - sałata (masłowa, kędzierzawa, lodowa, radicchio), rzodkiewka, roszponka, rucola, pieczarki, boczniaki.



Więcej o: