1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Napisała list do męża: "Jeżeli dalej tak będzie, załamię się". Tak wygląda smutna prawda o byciu matką?

Przemęczona ciągłą opieką nad dwójką dzieci i sfrustrowana brakiem wsparcia ze strony męża 38-letnia Celeste powiedziała "stop" i... napisała gorzki list do partnera. Jego treść skłania do wielu refleksji.

Bycie matką to bardzo ciężka praca, która często okazuje się ponad siły kobiet. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dzielne mamy - wielokrotnie pozostawione bez pomocy partnera - muszą radzić sobie ze wszystkim same.

W takiej sytuacji znalazła się mama dwójki dzieci, 38-letnia Celeste, która postanowiła przerwać błędne koło bycia matką, perfekcyjną panią domu, żoną i pracującą kobietą. Przepracowana Celeste powiedziała "dosyć" i napisała list do swojego męża. Czy jego treść zadziała jak terapia szokowa?

Czego nie może jeść dziecko w pierwszym roku życia?

- Drogi mężu! Potrzebuję twojej pomocy - rozpoczyna się list, który 17 marca na Facebooku udostępnił Breastfeeding Mama Talk.

Poprosiłam cię o zajęcie się dzieckiem, bym mogła położyć się wcześnie spać. Dziecko płakało. Zawodziło. Słyszałam to, będąc na górze. Aż skręcało mi żołądek. Zastanawiałam się, czy powinnam zejść na dół i cię wyręczyć, czy zamknąć drzwi i w końcu odpocząć? Wybrałam to drugie.

Niestety, chwila samotności i względnego spokoju nie trwała długo. Dwadzieścia minut później do pokoju śpiącej Celeste przyszedł jej mąż razem z ich płaczącym synkiem. Mężczyzna położył malucha w kołysce, przysunął ją do łóżka Celeste i jednoznacznym gestem dał kobiecie do zrozumienia, że powinna zająć się dzieckiem.

Chciałam na ciebie krzyczeć. Chciałam rozpętać w tamtym momencie awanturę

- czytamy w poście.

Trudno się dziwić, że Celeste miała ochotę "rozszarpać" męża. Zmęczona kobieta nie miała wygórowanych oczekiwań. Chciała jedynie, żeby mąż przez kilka godzin zajął się dziećmi.

Tylko kilka godzin bezcennego snu. Czy ja proszę o tak wiele?

Potrzebuję cię

W dalszej części listu Celeste pisze, jak bardzo potrzebna jej jest pomoc męża w codziennych obowiązkach. 38-latka nie wymaga wiele i prosi go, żeby odciążył ją m.in. w porannej wyprawce starszego dziecka.

Rano potrzebuję, żebyś przygotował starsze dziecko do przedszkola. Dzięki temu ja będę mogła zająć się młodszym, zrobić dla nas lunch i wypić kawę.

Przeczytaj też:  Jak "ogarnąć" bycie matką, żoną i spełnioną kobietą? Jej post skłania do gorzkiej refleksji

I nie, posadzenie dziecka przed telewizorem do tego się nie zalicza. Zajęcie się dzieckiem oznacza zrobienie śniadania, zadbanie o to, czy usiadło na nocniku, zapytanie, czy nie chce mu się pić i przygotowanie go do szkoły.

Celeste poza pomocą oczekuje również, że mąż będzie doceniał jej codzienny trud, który wkłada w utrzymanie domu i opiekę nad dziećmi.

Chcę wiedzieć, że zauważyłeś, że pranie jest gotowe i przygotowałam kolację. Chcę wiedzieć to, że doceniasz, że karmię piersią o każdej porze. Chcę, żebyś docenił, że nigdy nie kazałam ci rezygnować ze swoich zajęć.

Swój szczery list 38-latka akcentuje na koniec przejmującym apelem-ostrzeżeniem.

Wywieszam białą flagę. Jestem tylko człowiekiem. Mówię ci, jak bardzo cię potrzebuję i jeżeli dalej będę funkcjonować w takim tempie, w końcu się załamię. To by zraniło cię, dzieci i naszą rodzinę.

Post "rozpaczy" Celeste na Facebooku udostępniono prawie cztery tysiące razy, a ponad sześć tysięcy osób na niego zareagowało. Popularność posta, w ogóle nie zdziwiła jego autorki.

- Byłyśmy świadkami, jak nasze mamy robią wszystko w domu, kiedy byłyśmy dziećmi. Trudno się dziwić, że robimy to samo - stwierdza Celeste.

38-latka zwraca uwagę, że współczesne kobiety żyją w konflikcie ze stawianymi im wymaganiami. Według nich kobiety mają realizować się w pracy, być perfekcyjnymi matkami, żonami i paniami domu i sprawić, żeby wszystko wyglądało, jak z obrazka.

Zgadzacie się z Celeste? Czekamy na wasze opinie w komentarzach!

To cię zainteresuje:

Sprawdź się w QUIZIE: To naprawdę łatwy quiz o związkach frazeologicznych. Na pewno?

Więcej o:
Komentarze (143)
Napisała list do męża: "Jeżeli dalej tak będzie, załamię się". Tak wygląda smutna prawda o byciu matką?
Zaloguj się
  • rumpa

    Oceniono 184 razy 130

    Poczytałam sobie te brednie jak to nasze matki, babki - no więc nasze matki babki i prababki przede wszystkim nie wychowywały dzieci same - jest nawet takie powiedzenie że potrzeba całego plemienia aby wychować dziecko. Siostry, kuzynki,sąsiadki, starsze rodzeństwo...Poza tym wspominany już wywar z maku, szmatka namoczona w wódce. Starsze dziecko dostawało kartofla i won z oczu. Jak się dziecko zatruło makiem, utopiło, to to był wypadek, a nie zaniedbanie za które się idzie do pierdla. Dzieci się nie wychowywało, tylko tresowało, w mordę, kopa, cicho gó...arzu. Nikogo nie obchodziło jak się dziecko czuje, jego rozwój, zdrowie. Miało przeżyć, aby zapie...ć i się rozmnażać. Zazwyczaj w postaci kurduplowatego,tępego,okrutnego, ze skłonnościami do alkoholu pokurcza.
    A i tak 1/3 dzieci umierała. I z chorób i na skutek zaniedbań. Jak czterolatek wpadł pod powóz i konie go zadeptały, to matce ludzie współczuli. Dzisiaj rozszarpano by ją na strzępy, jaki cudem dziecko samo się szlajało po ulicy.
    Moja babcia zostawiała moją matkę w wózeczku na werandzie i szła do pracy. Wracała co cztery godziny aby nakarmić. W obecnych czasach miałaby na karku opiekę społeczną, kuratora , policję i prokuraturę.
    Ot i taka różnica.

  • izomorfia3

    Oceniono 105 razy 69

    "Wyszykowana kochanka w pracy zawsze wygra ze zmęczoną żoną wieczorową porą.
    Błędne koło..
    Miałam partnerów w życiu,co jeden to był większy leń -założyć z takimi rodzinę to jak samemu zaciągnąć sobie pętlę na szyję;dzieci ?----> tylko wtedy gdy nie dojdzie mi jedno dodatkowe-40-50 letnie !

  • le_bise

    Oceniono 102 razy 66

    "Tak wygląda smutna prawda o byciu matką?" - w moim wypadku dokładnie tak. Wysyłałam takie "listy" do męża dziesiątki razy, bez skutku. No więc zakończyłam związek. Teraz jest opieka naprzemienna i wreszcie ODDYCHAM. A dzieci częściej spędzają czas z ojcem, bo ten już nie ma kim się zasłaniać, a na łajdaka przed synami wyjść nie chce.

  • bodzio24680

    Oceniono 75 razy 65

    Kobiety kobietom zgotowały ten los. Mamusie i teściowe uważają, że skoro one tyrały bez wsparcia to córka/synowa też muszą. A jak córce/synowej uda się odpowiednio wychować męża i ten poczuwa się do odpowiedzialności za dom i dzieci, to mamusia/teściowa litują się nad biedakiem i biegną mu z pomocą, a tatuś/teść nie szanują takiego pantoflarza i dowcipkują sobie na jego temat. A królowie życia cierpią męki rodzicielstwa, wylewają swoje frustracje dookoła, organizują sobie koła ratunkowe, a przy pierwszej lepszej okazji dają drapaka. I co się okazuje? Wychowywanie dwojga dzieci bez tatusia jest znacznie łatwiejsze i kosztuje mniej wysiłku niż z tatusiem. Odpada bowiem codzienne rozczarowanie pt. i znów mi nie pomaga ....

  • minkat

    Oceniono 69 razy 55

    nie rozumiem dlaczego sie na niego nie wydarla? ja bym sie wydarla, spakowala manatki i poszla spac do najblizszego hotelu. to dziecko wcale nie jest takie male, wnioskujac ze zdjec ma dobrze ponad rok, moze zostac samo z tatusiem.

    czlowiek nie jest w stanie normalnie funkcjonowac, jezeli sie nie jest w stanie wyspac.

    + jezeli kogos karmienie piersia az tak dobija fizycznie to powinien dac sobie spokoj. nie istnieje cos takiego jak szczesliwe dziecko majace nieszczesliwa matke. mleko w proszku to genialne rozwiazanie. nie ma cos sie mordowac, szczegolnie, jesli dzieci sa tak duze.

  • ao.a

    Oceniono 68 razy 40

    Ta. Pokolenie portali społecznościowych. Domowy problem omawia się na forum publicznym. Takie głupie czasy nastały. Swoją drogą męża ma beznadziejnego.

  • kali555

    Oceniono 37 razy 35

    ten facet to jakis lamus
    jak mozna nie ogarnac wlasnego dziecka
    wychowalem dwoch synow i wiem ze to ciezka orka ale ten gosc to wyjatkowa pi...

  • stary.marian

    Oceniono 80 razy 32

    Nie mam dzieci, i dzięki temu nie mam tych absurdalnych problemów co rodzice. Nie muszę również martwić się o emeryturę - nie wydając na dzieci, oszczędzam na starość sam, i nie będę w przyszłości zależny od kaprysów ZUS-u i przyszłych pokoleń.

    Każdemu przyszłemu rodzicowi radzę się dobrze zastanowić.

  • ja20034

    Oceniono 53 razy 31

    Najpierw koło niego skaczą, żeby koszula była uprana i uprasowana, obiadek podany, chałupa ogarnięta, a potem są zdziwione, ze jemu się nie chce ruszyć ani ręką ani nogą.
    Szczerze mówiąc, to chłop musiałby być ostatnim idiotą, żeby z tego nie korzystać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX