1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Masz dosyć dziecięcego płaczu, krzyku i histerii? List napisany z perspektywy dwulatki otworzy ci oczy

Ponad 200 tys. reakcji na Facebooku, prawie 390 tys. udostępnień i dziesiątki tysięcy komentarzy wywołał list dwuletniej dziewczynki. Tłumaczy w nim, skąd bierze się jej histeria i dlaczego jest sfrustrowana.

- Mam dwa latka. Nie jestem okropna. Jestem nerwowa, zestresowana, przytłoczona i zagubiona. Potrzebuję, żeby ktoś mnie przytulił - zaczyna się list, który na Facebooku sprowokował do dyskusji i zelektryzował tysiące rodziców. W dalszej części listu dziewczynka opisuje, jak wygląda jej typowy dzień i opisuje źródło swoich histerii.

Oczami dziecka

Cały list, opublikowany na Facebooku Mom Babble by Mary Katherine Backstrom, został oczywiście napisany ręką dorosłej osoby. Cel był jasny: zwrócić uwagę rodziców i dorosłych na stany emocjonalne i uczucia, jakie w ciągu dnia mogą przeżywać małe dzieci. A co, jak nie prowokacyjny list, napisany z perspektywy dwulatki, nada się do tego lepiej?

Z pamiętnika dwulatki

Nieznany autor/ka postanowił wczuć się w rolę małego dziecka, które wciąż jest wyręczane przez rodziców i nieustannie słyszy "nie, bo nie". Anonim opisał dzień z perspektywy dwuletniej dziewczynki, której narastająca w ciągu dnia frustracja, smutek i płacz były spowodowane... zachowaniem dorosłych.

Dzisiaj wstałam i chciałam się ubrać sama, ale usłyszałam, że "nie mamy czasu, ja to zrobię za ciebie". To mnie zasmuciło.
Chciałam sama zjeść śniadanie, ale usłyszałam, że jestem zbyt brudna, więc zostanę nakarmiona. To mnie sfrustrowało.
Chciałam sama wejść do samochodu, ale usłyszałam, że "nie mamy czasu, zrobię to za ciebie". Rozpłakałam się.

W dalszej części listu dowiadujemy się, jak trudny - z perspektywy dwuletniego dziecka - może być pobyt w przedszkolu.

Ciągłe zakazy i niezrozumiałe polecenia tylko potęgowały dezorientację dziecka. Efektem był płacz i krzyk, które tak często postrzegane są jako przymioty rozkapryszonego dziecka.

Chciałam pobawić się klockami, ale powiedziano mi, że nie mogę bawić się tak, jak chcę. Muszę robić to w określony sposób.

Tymczasem nieumiejętność dziecka radzenia sobie z emocjami wynika nie z braku wychowania, a z jego bezradności i braku zrozumienia ze strony dorosłych.

Zdecydowałam, że nie będę bawić się klockami, tylko lalką, którą akurat ktoś się bawił. Wzięłam ją i usłyszałam, że tak nie wolno, że muszę się dzielić. Nie rozumiem, co zrobiłam źle, ale zrobiło mi się przykro.
Rozpłakałam się. Chciałam, żeby ktoś mnie przytulił, ale usłyszałam, że wszystko jest w porządku i żebym poszła się bawić.

List kończy się podsumowaniem dnia, które powinno - według anonimowej autorki - skłonić dorosłych do refleksji.

Zabroniono mi doskonalenia umiejętności chodzenia, pchania, ciągnięcia, przesuwania, wciskania, nalewania, podawania, wchodzenia, biegania, rzucania i robienia rzeczy, które wiem, że zrobię sama. Rzeczy, które mnie interesują i sprawiają, że jestem ciekawa świata. Tych rzeczy nie pozwalano mi robić.
Mam dwa latka. Nie jestem okropna. Jestem nerwowa, zestresowana, przytłoczona i zagubiona. Potrzebuję, żeby ktoś mnie przytulił.

Co na to rodzice?

Pod postem pojawiło się ponad 23 tys. komentarzy. W żywej dyskusji rodzice wzajemnie wymieniali się radami:

Zamiast ciągle mówić NIE i zakazywać, warto spróbować "wciągnąć" dzieci do wykonywania różnych czynności i pytać, czy nie chce nam pomóc. Co do zabawek trzeba spokojnie wytłumaczyć, że dzielenie się zabawkami sprawia, że inni czują się dobrze.

I opiniami, a te były bardzo różne:

Nie wierzę, że przestanie używania zwrotów typu "nie możesz", "nie wolno", "przestań", pomoże naszym dzieciom. Wręcz przeciwnie. To słowa i zwroty, do których muszą się przyzwyczaić w życiu. Mówiłam tak do swoich dzieci i wyszły na ludzi. Ty jesteś rodzicem i ty ustalasz zasady.
Zgadzam się z autorką listu. Osobiście uważam, że rodzicom i nie tylko, brakuje empatii.

A jaka jest wasza opinia? Zgadzacie z anonimową autorką listu? Czekamy na wasze komentarze!

To cię zainteresuje:

Sprawdź się w QUIZIE: Trzy słowa, jedna kategoria: bohater pierwszoplanowy. Odgadniesz wszystkich?

Więcej o: