1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zbijają gorączkę, nie odbierają telefonu. Tak rodzice przemycają chore dzieci do przedszkola. Czym to grozi?

Sezon chorobowy już się zaczyna. Rodzice znów mierzą się z grypą czy rotawirusami u swoich pociech. Jedni siedzą więc całą zimę na chorobowym, inni... omijają obowiązek zatrzymania chorego dziecka w domu.

Taką sytuację opisał w mediach społecznościowych Patryk Bryliński - tata małego żłobkowicza, dla którego nowy rok szkolny oznacza permanentne siedzenie na chorobowym:

Opisana przez Brylińskiego historia nie jest wyjątkowa. Pod postem pojawiły się historie rodziców, którzy doświadczyli tego samego, m.in.:

Nasza Ala ma cały tyłek owrzodzony. Bo jakiś geniusz puścił dzieciaka z wirusem do żłobka
Moje dziecko ma 5 lat i od pierwszej grupy przedszkola choruje dosłownie co dwa tygodnie. Ja niestety przegrałam z durnymi mamusiami i musiałam zrezygnować z pracy, żeby one mogły swoje zasmarkane dzieci przeprowadzać. Nie mieliśmy już urlopu my, dziadkowie wiec finalnie pożegnałam się z pracą żeby kilka mam swoją zachowało. A dziecko coraz bardziej tymi chorobami osłabione. Są przedszkola, gdzie, żeby dziecko z katarem zostawić, trzeba mieć zaświadczenie, że katar jest alergiczny. Tak powinno być wszędzie

Niewinne ofiary "katarku i kaszelku"

Rodzice przyprowadzając chore dziecko do przedszkola, nie biorą jednak pod uwagę tego, na jakie niebezpieczeństwo narażają nie tylko swoją pociechę, ale całą grupę dzieci. Szczególnie te, które borykają się z niezakaźnymi, ale za to przewlekłymi dolegliwościami.

-  Bardzo często zgłaszają się do mnie rodzice z chorymi dziećmi, które przed kilkoma dniami miały styczność w przedszkolu z rówieśnikami ze "świeżą" infekcją - komentuje lekarz pediatra Ewa Miśko-Wąsowska -  jeden z poważniejszych przypadków to w ostatnim czasie 5-letni chłopiec z astmą oskrzelową, u którego każda infekcja kataralna przechodziła w obturacyjne zapalenie oskrzeli, co wymagało 1-3 tygodniowego leczenia. Ostatnia infekcja ewidentnie miała związek z przedszkolem (na 2-3 dni przed jej wystąpieniem, do przedszkola przyprowadzono dwoje chorych dzieci). Tym razem jednak u chłopca wystąpiła duszność wymagająca hospitalizacji.

Bywa, że odpowiedzialność za zaistniałą sytuację przerzuca się na nauczycieli, którzy rzekomo przyjmują chore dzieci do przedszkola. Sytuacja jednak nie jest tak prosta, jakby się wydawało. Rodzice w obawie przed utratą pracy łapią się różnych sposobów, by zataić chorobę dziecka.

Z drugiej strony barykady

Przedszkolanka z wieloletnim doświadczeniem przyznaje anonimowo, że takie sytuacje naprawdę mają miejsce: "Zdarzyło mi się kilka razy, że trafiłam na wybitnie sprytnych rodziców, którzy przychodzili pod przedszkole jeszcze przed otwarciem. Gdy pojawiałam się w drzwiach, rodzic dosłownie wpychał dziecko do szatni i szybko uciekał, tłumacząc się, że bardzo spieszy się do pracy. Po chwili okazywało się, że malec dosłownie "przelewa się" przez ręce".

Leki podaje tylko rodzic

Nauczyciel czy opiekun nie ma prawa podać dziecku żadnych leków. Nawet, gdy rodzic bardzo na to nalega, na przykład podczas rozmowy telefonicznej. Co robi w w takiej sytuacji? Wzywa rodzica do szkoły czy przedszkola: "Zasady zasadami, a życie życiem. Rodzic potrafi nie odbierać przez pół dnia. Gdy w końcu udaje się z nim skontaktować, przyjeżdża po 2-3 godzinach" - komentuje przedszkolanka.

Oczywiście wiele z tych sytuacji to zdarzenia losowe. Rodzic może mieć przecież rozładowany telefon czy utknąć w korku. Potwierdzają to też wieloletnie obserwacje pracowników przedszkoli: "Zdajemy sobie sprawę, że to mogą być niefortunne zbiegi okoliczności, jednak w przypadku niektórych tego typu zdarzeń, nie miałam wątpliwości o celowym działaniu rodzica. Na przykład - odsyłałam do domu dziecko z wysoką temperaturą (powyżej 38 stopni), a następnego dnia przyjmowałam je z powrotem. 

Rodzice muszą zdać sobie sprawę, że podrzucając chore dziecko do przedszkola, szkodzą wszystkim. Opieka nad chorym podopiecznym w przedszkolu praktycznie nie istnieje, bo nauczycielka musiałaby zostawić resztę grupy, na rzecz tego, który potrzebuje najwięcej uwagi".

Kiedy więc chore dziecko przestaje zarażać?

Pediatra Ewa Miśko-Wąsowska tłumaczy nam, jak to wygląda u dzieci w przypadku najpopularniejszych schorzeń:

- przeziębienie, grypa, zapalenie krtani lub choroba dłoni, stóp i jamy ustnej: dziecko nie zaraża po ustąpieniu gorączki i ostrych objawów

- zapalenie spojówek: gdy oczy są pozbawione charakterystycznej wydzieliny

- opryszczkowe zapalenie jamy ustnej: gdy wszystkie zmiany będą zagojone

- ospa: gdy wszystkie pęcherzyki zamienią się w strupki

- rumień zakaźny: gdy pojawi się wysypka (choroba jest zakaźna kilka dni przed wystąpieniem zmian skórnych)

- angina, szkarlatyna - 24 godziny po przyjęciu antybiotyku dziecko nie zakaża

- infekcja przewodu pokarmowego: gdy ustąpi gorączka/stan podgorączkowy i stolce są prawidłowo uformowane

- wszawica, owsica: po zastosowanym pierwszym kursie leczenia

Są to jednak orientacyjne okresy. Zanim rodzic zaprowadzi dziecko do przedszkola, musi wziąć pod uwagę jego stan oraz zapewnić mu czas na rekonwalescencję, gdyż osłabiony po chorobie organizm jest bardzo podatny na infekcje.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Oto 5 sytuacji, z którymi wychowawczynie spotykają się najczęściej

Grypa czy przeziębienie?

Więcej o:
Komentarze (239)
Zbijają gorączkę, nie odbierają telefonu. Tak rodzice przemycają chore dzieci do przedszkola. Czym to grozi?
Zaloguj się
  • dioskorides

    Oceniono 229 razy 205

    skoro geniusz rodzić wpycha dziecko przed otwarciem przedszkola które potem się "przelewa" to ja bym proponował zadzwonić na pogotowie i chorego dzieciaka przekazać do szpitala albo pogotowie opiekuńcze i przekazać sprawę policji że mądry rodzic każe wstwać choremu dzieciakowi skoro świt i podrzuca ledwo przytomne dziecko jak psa.

  • clo

    Oceniono 93 razy 85

    Co powiecie, jak kolega z pracy z infekcją siedzi obok ciebie, i porusza się po całym biurze! Bo się boi o wynagrodzenie, premię i inne dodatki. Ale wyzysk jest najważniejszy. Prawda Adaś.

  • wolny.kan.gur

    Oceniono 155 razy 73

    Gdy alternatywą jest utrata pracy... cel uświęca środki.
    Takie są realia wychowywania dzieci w naszym parapaństwie.

  • tomalamas

    Oceniono 109 razy 61

    Problem polega na kilku sprawach:
    - chory na grypę zaraża już kilka dni PRZED wystąpieniem objawów, więc zatrzymanie dziecka po wystąpieniu objawów może jedynie ograniczyć ekspozycję na wirusa, choć biorąc pod uwagę grupę przedszkolną/żłobkową liczącą 10-20 osób, w każdej chwili ktoś będzie wydalał wirusa mimo braków objawów.
    - ładowanie w razie kaszelku/katarku/temperaturki w dziecko antybiotyków, paracetamolu, ibuprofenu i innych leczących samopoczucie rodziców "leków" powoduje niedorozwój odporności u dziecka. Odstawienie antybiotyku powoduje za kilka dni nawrót choroby, ponieważ organizm nie wykształcił odporności/przeciwciał. Te środki mają konkretne zastosowanie - wysoka gorączka (39-40 st. i powyżej), zakażenia BAKTERYJNE, etc.
    - Patogeny przeziębienia są obecne u każdego w drogach odechowych. Zdrowe dzieci również zarażają inne dzieci (patrz wyżej, dlaczego).
    - dzieci generalnie budują układ odpornościowy, więc nie jest dziwne, że chorują. Należy im na to pozwolić, by organizmy uczyły się walki z patogenami. Chuchanie, dmuchanie, etc ma efekt taki, jak własnie opisał "ojciec" na FB.

  • kubasiorka

    Oceniono 72 razy 54

    Stary numer.Rodzice potrafią być bardzo ograniczeni umysłowo w przypadku chorych dzieci. W przedszkolu mojego syna było dziecko, które dostało drgawek z powodu wysokiej gorączki, dziecko zabrała karetka bo mamusia nie mogła urwać się z pracy.

  • tiuia

    Oceniono 77 razy 53

    Ale przecież nie uzyskamy odpowiedzi na ważniejsze pytanie 'Kiedy dziecko zaczyna zarażać?'. My- rodzice - nie jesteśmy jasnowidzami. I katar (który często trwa tygodniami w okresach zimowych, i nie przeradza się w inne choróbska) jest naprawdę małym pikusiem w porównaniu do chorób zakaźnych, na przykład ospy - która jest niewykrywalna w odpowiednim czasie (bo dziecko zaraża już parę dni wcześniej - zanim pojawią się pierwsze pęcherze).
    Dlatego zamiast się wściekać na 'nieodpowiedzialnych' rodziców trzeba się pogodzić z tym, że dzieci w wieku przedszkolnym i żłobkowym chorują bardzo często - jeśli chodzą do placówek publicznych.
    Zresztą dzieci w taki sposób (stykając się z zarazkami i przechodząc kolejne infekcje) nabywają odporność. Jak ktoś chce zupełnie od tego uchronić dziecko, i stać go na to, bo nie musi pracować - to niech nie puszcza dzieci do państwowych placówek.
    Dodam jeszcze, że jestem z tych rodziców, którzy dziecka ze stanem podgorączkowym i z temperaturą nie puszczają do przedszkola (uważam, że zbijanie temperatury lekami i puszczanie do placówki publicznej jest karygodne). Ale gdy dziecko rano czuje się markotne, albo narzeka że boli je głowa czy paluszek, to jednak puszczam - bo zwykle nic z tego potem nie wynika.

  • yabadabadou

    Oceniono 52 razy 40

    Widzę, że większość komentujących to sami święci co nawet dziecko z lekkim katarem od razu na tydzień w domu zamykają ;)
    Ale ja nie o tym...
    Z innej beczki: a co Wy rodzice szanowni robicie, żeby dziecku wzmocnić odporność? Zdecydowana większość z Was świadomie, codziennie, systematycznie NISZCZY naturalną, z mozołem zdobywaną przez dziecko odporność.
    Jak? Kilka przykładów:
    - do przedszkola wozicie i odbieracie samochodem, bo przecież wieje i pada deszczyk, jeszcze mu za kołnierz napada i choroba gotowa
    - po przedszkolu może spacerek? ale przecież wieje wiatr, więc do domu szybciutko i najlepiej od razu przed telewizor
    - przed tym telewizorkiem coś do zjedzenia: czipsy, schabowy, ziemniaczki a na deserek w nagrodę żelki. A jabłko? Pomarańczę? Marchewkę? Hę... że co? Przecież to mu ni smakuje
    - w domu najlepiej żeby było jak najcieplej, min. 23-24 stopnie, bo przecież poniżej 20 to zimno i na pewno od razu się przeziębi
    - a jak już gdzieś jakimś cudem wyjdziecie na zewnątrz to koniecznie trzeba ubrać smefra jak na syberię, najlepiej, żeby cały się spocił bo wtedy na pewno mu nie jest zimo
    itd. itp.

    Ludzie trochę pomyślunku:
    - dużo spacerów niezależnie od pogody
    - dużo owoców, warzyw
    - nie przegrzewać
    - jeżeli możecie to nie lećcie z każdym katarem od razu do lekarza - prosto w pierdylion zarazek i wirusów
    - przy okazji pobierania krwi odżałujcie te 60-70 PLN i oznaczcie poziom witaminy D, niedobór zdecydowanie sprzyja łapaniu infekcji
    - nebulizator - coś co warto kupić

    Nie ochroni to dziecka przed każdą infekcją ale może je znacznie ograniczyć

  • aagnes

    Oceniono 47 razy 39

    Szczesliwie przedszkoel juz dawno mamy za sobą, ale wspomina to rowniez jako koszmar. do jednego dziecka potrzebowalismy do pomocy dwoch babć jednoego dziadka, zeby utrzymac pracę.
    ale tez bez przesady, u dzieciakow infekcje potrafia postepowac w takim tempie, ze rano jest ok, natomiast za pare godzin jest ciezko chore. i nie gadajcie, ze wszyscy ukrywaja chore dzieci, pakuja w nie rano nurofen i bezstrosko udaja sie do pracy.
    od zawsze pmaietam te dramatyczne listy mamuś na pierwszych stronach 'gazety', ze wszyscy sa winni, a ona musiala zrezygnowac z pracy.
    dlatego zawsze jak znajomych dziecko idzie do przedszkola to udzielam zyczliwej rady, zeby zorganizowalo sobie do opieki cala mozliwa rodzine, znajomych, opiekunki na godziny itd itp, bo chorowanie raz w miesiacu przez dwa tygodnie to normalka.

  • Przemek Bee

    Oceniono 43 razy 35

    czytając co powyższe cieszę się, że podejście w Irlandii, gdzie mieszkam, jest dużo inne.
    troche z powodu niedofinansowania ale głównie z powodu "twardości" lekarzy dziecko zakatarzone nie jest w żaden sposób leczone. ANtybiotyki podaje się w sytuacjach poważniejszych. No i dzieci są od małego przyzwyczajane do ostrej pogody. JESZCZE WCZORAJ dzieciaki biegały na dworze po południu, było około 12 stopni, bez wiatru i deszczu. widząc to po raz pierwszy byłem w szoku, teraz doceniam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX