1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Z babcią przez życie

Dziadkowie i wnuki rozumieją się nieraz lepiej niż rodzice i dzieci.
Gdy nie będziemy już tutaj przytomni

I stary Fredro wpadnie w Twoje ręce

Niechaj Ci, droga Haneczko, przypomni

Dziadzię i babcie, i lata dziecięce.

Nieczęsto sięgam po opasły tom, opatrzony tą dedykacją. Ale noszę ją w sobie już prawie pół wieku. Jest kluczem do wspomnień o moich dziadkach.

Babcia nie smażyła konfitur, co najwyżej kotlety, a i to niechętnie. Nie robiła swetrów na drutach, nie haftowała obrusów, nie piekła ciasta. Ale za to recytowała z pamięci całe mnóstwo wierszyków. I opowiadała bajki. O Jasiu i Małgosi, o Kaju i Gerdzie, i własne, wymyślone specjalnie dla nas. Niektóre wysoce niepedagogiczne - ośmieszające dorosłych i szacowne instytucje w rodzaju szkoły (a moja babcia naprawdę nie znała Pippi Langstrumpf!). Tarzałyśmy się ze śmiechu, rozchlapując kakao. Ale babcia nigdy się na nas nie gniewała. A kiedy po Kasię czy Martę przychodziła mama, wystarczyło szepnąć: "zagadaj, Baciu, zagadaj" i mogłyśmy szaleć jeszcze następną godzinę.

Dziadzio trzymał się bliżej ziemi. I ludzi. Przychodzili do niego po pomoc i radę, a on każdego umiał wysłuchać. Własnej wnuczki też. Jemu mogłam się zwierzyć z tego, czego nigdy nie odważyłabym się powiedzieć rodzicom. A on jednym słowem umiał rozproszyć najczarniejszy smutek.

Pożytki z babci

Młodzi rodzice są dziś bardzo zajęci. Ojcowie pracują nieraz całe dnie, a matki nie zawsze mogą sobie pozwolić na trzyletni urlop wychowawczy. Babcie są więc często niezastąpione w opiece nad dzieckiem. Jeśli mieszkają razem z młodymi, zwykle pomagają w obowiązkach domowych, zostają z maluchem, kiedy mama musi coś załatwić, a czasem dają wychodne obojgu rodzicom. Babcia jest też najczęściej "nianią z wyboru", gdy trzeba wrócić do pracy. Jeśli mieszka osobno, można jej podrzucić wnuka na parę godzin, a dziadkom na wsi nawet na całe wakacje.

Ale babcia nie tylko wyręcza rodziców w opiece nad dzieckiem. Śpiewa kołysanki, opowiada, co robiła mama, jak była mała i jak to było, kiedy ona sama była dzieckiem. W ten sposób przekazuje obyczaje i tradycje rodzinne. Dziadek dorzuci słówko o tym, jak to nie mógł zawieść ojczyzny w potrzebie, i w rezultacie najmłodsze pokolenie zaczyna czuć łączność ze swymi przodkami, kulturą i historią własnego narodu.

Ja kocham, ty kochasz

Matka kocha dziecko, babcia wnuka. Ale ich miłość nie jest jednakowa. Młoda mama prócz czułości przeżywa często niepokój, niewiarę w siebie. Bywa przytłoczona nadmiarem obowiązków, zirytowana nieustannym płaczem maleństwa, znużona codzienną krzątaniną. Miłość babci jest odświętna.

Mówi się, że matka kocha dziecko miłością bezwarunkową - za to (czy raczej dlatego), że jest, a nie za to, jakie jest. Ja jednak myślę, że nie do końca. Oboje rodzice czegoś od swego potomka oczekują: że szybko zacznie siadać, chodzić i mówić, że będzie "miłym grzecznym dzieckiem", a kiedyś zostanie lekarzem albo architektem. Stawiają mu pewne wymagania i próbują je egzekwować; starają się je wychowywać. To zupełnie naturalne. Mają przecież świadomość, że są za dziecko odpowiedzialni.

Dziadkowie są od tej odpowiedzialności wolni. Dla nich nasze dziecko to sama radość. Zwłaszcza gdy rozświetla zmierzch aktywnego życia. Nie muszą wtedy, jak młodzi rodzice, szarpać się pomiędzy pracą zawodową, a domem, nie mają poczucia, że wnuk przeszkadza im w karierze czy w przyjemnościach. To on jest dla nich największą przyjemnością. Dlatego dziadkowie i wnuki są zwykle ze sobą w świetnej komitywie (o co młodzi rodzice bywają zazdrośni).

Co nas łączy

Kiedy zostajemy rodzicami, zaczynamy lepiej rozumieć własnych rodziców. Właściwie dopiero teraz stajemy się naprawdę dorośli. Po raz pierwszy czujemy, co znaczy opiekować się kimś tak bezradnym, tak całkowicie od nas zależnym. Poznajemy na własnej skórze, co to są nieprzespane noce i lęk o dziecko. Widzimy, że nie sposób ustrzec się błędów wychowawczych. Czujemy wdzięczność do rodziców i gotowi jesteśmy puścić w niepamięć dawniejsze urazy (ale też chcemy, by wiedzieli, że sami potrafimy być rodzicami i nie trzeba nas w tym wyręczać. Jesteśmy na tym punkcie bardzo drażliwi).

Kiedy babcia bierze w ramiona wnuka, ożywają w niej uczucia macierzyńskie. W swoim dorosłym synu widzi nagle słodkie maleństwo, jakim był przed dwudziestu paru laty. A w nowo narodzonym wnuku dostrzega zapowiedź tego, czym jej syn jest teraz - młodego mężczyzny, z którego przecież ma prawo być dumna. Przeszłość i przyszłość zostaje spięta klamrą. Życie zyskuje nowy wymiar.

I rodzice, i dziadkowie przeżywają więc głębokie wzruszenia za sprawą tej samej małej osoby. To ich do siebie zbliża.

Co nas dzieli

Mama i babcia kochają więc tę samą istotę i obie chcą dla niej jak najlepiej. Kłopot w tym, że nie zawsze mają to samo na myśli. Tradycyjna babcia kołysała niemowlę do snu, nosiła je i uspokajała smoczkiem, a mama złościła się, że rozpuszcza wnuka. Dzisiaj bywa odwrotnie - ćwierć wieku temu młodym mamom wbijano do głowy, że niemowlę powinno się karmić regularnie co cztery godziny, koniecznie robić przerwę nocną i sprawdzać za pomocą wagi, czy wyssało dość pokarmu (jeśli nie, trzeba je było dokarmiać z butelki). Poza tym miało leżeć we własnym łóżeczku, z którego nie należało go wyjmować bez potrzeby, "żeby się nie rozpuściło". Babci trudno więc nieraz pogodzić się z tym, że wnuczka ssie, kiedy chce i jak długo chce (nawet w nocy!), a do tego śpi z rodzicami.

Takich punktów zapalnych bywa znacznie więcej. Dziś, kiedy coraz więcej dzieci cierpi na alergie, znacznie ostrożniej rozszerza się dietę niemowlęcia. Babcia, która sama gotowała synkowi kaszkę, ledwie ten skończył trzy miesiące, nie może pojąć, dlaczego jej wnuczek przez pół roku jest na samej piersi (nic dziwnego, że tak wolno przybywa na wadze!).

Spory wokół jedzenia przeciągają się nieraz na całe lata. Dietetycy, a bardziej jeszcze dentyści, nieprzychylnie wyrażają się o słodyczach, więc niejedna młoda mama złości się na babcię, że ta podtyka wnusiowi a to ciasteczko, a to czekoladkę. Babcia uważa, że z tym cukrem to gruba przesada, ale, swoją drogą, kto to widział, żeby "takie duże dziecko" chodziło jeszcze z pieluchą? I tak dalej, i tak dalej.

Po partnersku

Młodzi rodzice mogą teraz rozmawiać ze swoimi rodzicami jak równy z równym. Czas wyjść z roli zbuntowanego nastolatka i spojrzeć na nich jak na ludzi. A i dorosłe dzieci nie wymagają już opieki, nadzoru i kontroli, chociaż wciąż pozostają najbliższymi ludźmi. Warto się z nimi zaprzyjaźnić. A przyjaźń wymaga szacunku.

Młoda mamo,

babcia nie jest na każde zawołanie. Nawet jeśli nie pracuje, ma na pewno swoje sprawy, na które kiedyś brakowało jej czasu. Nie odbieraj jej go więcej, niż jest skłonna dać;

jeśli korzystasz z pomocy babci, nie możesz jej dyktować warunków. Powiedz, co jest dla ciebie najważniejsze (np. żeby nie zmuszać małego do jedzenia czy do siedzenia na nocniku), a w mniej ważnych sprawach pozostaw jej wolną rękę;

nie bój się, że babcia rozpuści dziecko i będziesz z nim potem miała krzyż pański. Maluch szybko łapie, że u babci jest tak, a w domu inaczej, że z babcią wolno to, a z mamą tamto;

dziadkowie nie zawsze mają rację, ale w jednym bywają mądrzejsi. Wiedzą, że za parę lat to, kiedy maluch zaczął chodzić czy mówić nie będzie miało żadnego znaczenia. Że dziecko ma okresy łatwe i trudne i wiele rzeczy wystarczy po prostu przeczekać.

Babciu,

nie udzielaj młodym rodzicom rad, o ile sami cię o to nie poproszą;

jeżeli coś cię naprawdę niepokoi, powiedz im o tym właśnie w ten sposób: "Martwię się, że ...", "Obawiam się, czy ...". Powstrzymaj się od uwag w rodzaju: "Nie macie pojęcia, jak się trzyma (przewija, karmi, kąpie) takie małe dziecko";

nie wytykaj młodej matce nieporządku w domu. Znacznie lepiej, by miała czas dla dziecka (i własny sen) niż wyszorowane garnki;

wychowanie jest sztuką - nie ma tu gotowych recept. To, co doskonale zdawało egzamin z twoją własną córką, nie musi sprawdzać się przy wnuczce. Każda mama i każde dziecko tworzą niepowtarzalny duet, który musi sobie wypracować własną harmonię;

zamiast głośno powątpiewać, czy młodzi rodzice sprostają swoim obowiązkom, okaż im, że w nich wierzysz. To im doda skrzydeł.

I jeszcze coś. Już tylko do rodziców. Nie przejmujcie się, jeśli babcia podsunie czasem wnukowi czekoladkę albo zrobi coś nie tak. Takie drobne grzeszki są niczym wobec tego wszystkiego, co może mu dać. Bo każda babcia ma w sobie coś z wróżki, która pochyla się nad kołyską dziecka, by przekazać mu cenny dar. Na całe życie.

Więcej o: