1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ateiści i Boże Narodzenie: "Czytamy fragment Biblii, bo jest piękny"

Obchodzą święta Bożego Narodzenia, mimo że nie wierzą w Boga. Sprawdzamy, jak wyglądają święta w rodzinach zdeklarowanych ateistów i dlaczego niewierzący celebrują czas narodzin Jezusa.
Łamanie się opłatkiem, kolędy, postna wieczerza wigilijna - to wszystko możemy znaleźć w domach ateistów, którzy obchodzą święta Bożego Narodzenia i spotykają się w ich wigilię przy odświętnie zastawionym stole: w podniosłym nastroju i w rodzinnym gronie. Po co obchodzić święta Bożego Narodzenia, jeśli nie wierzy się w Boga?

- A co innego zrobić z tym wolnym czasem? - pyta retorycznie Adam, warszawiak, który co roku kupuje choinkę i ubiera ją wspólnie ze swoimi nieochrzczonymi dziećmi. - Poza tym nie wszystko, co robili nasi rodzice było złe - dodaje przewrotnie i wyjaśnia, że chodzi tu o tradycję, okazję do wręczenia dzieciom prezentów, spotkania z rodziną i cieszenia się dobrym jedzeniem.

- Hipokryzja? - mieszkająca w Krakowie Ewelina, mama dwójki przedszkolaków, wzrusza ramionami. - Obchodzę te święta z rodziną po świecku. Kolęd nie włączam. Jemy tradycyjne potrawy, bo są smaczne i odświętne, a raz w roku należy się nam jakiś wyjątkowy czas. Moje dzieci wiedzą, że ludzie, którzy chodzą do kościoła w tym czasie świętują narodziny Jezusa Chrystusa, a my po prostu cieszymy się sobą i radosną atmosferą. Ot, typowe ateistyczne święta Bożego Narodzenia - śmieje się.



"Nie żyjemy w próżni społecznej"

Joanna mieszka w Warszawie, ma dwie córki: pięciolatkę i dwulatkę. Obchodzi święta, bo, jak sama zauważa, nie żyje w próżni społecznej i wszyscy jej bliscy to robią. Jej dzieci są nieochrzczone, ale starsza córka jest bardzo dociekliwą pięciolatką i kwestie religii żywo ją interesują: - Wie, że te święta to urodziny Jezusa, a ponieważ ludzie wierzą, że jest Bogiem i zbawił świat, to tak bardzo uroczyście je obchodzą. I że dla katolików to jest najważniejsze - wyjaśnia Joanna.

- Mówię jej też, że inni, którzy nie wierzą, robią sobie takie święta, bo zimą jest szaro, ponuro i zimno, a święta to kolor, radość i blask - dodaje. - Że święta zimą obchodzi wielu różnych ludzi na całym świecie i mnóstwo z nich nie wierzy w Boga. Mówiłam jej, że choinkę ubierają nie tylko katolicy, że prezenty też dają sobie różni ludzie w tym czasie, nie tylko wierzący. Że w innych krajach często nie wiedzą nawet o Jezusie, a ubierają choinkę, ale w naszym kraju większość ludzi wierzy i dlatego wszędzie oprócz choinek są szopki i Jezuski, a większość polskich piosenek świątecznych to kolędy.

Święta w rodzinie Joanny są w dużej mierze tradycyjne. - Ubieramy choinkę, śpiewamy kolędy - opowiada. - Trudno jest oddzielić tradycje świeckie od religijnych i chyba nawet nie próbuję. Bierzemy to, co nam pasuje - ateiści mają wolność wyboru. Ale tłumaczę starszej córce, o co w tym wszystkim chodzi i myślę nieskromnie, że na temat narodzenia Jezusa wie więcej niż niejeden mały katolik. Nie jest to moja inicjatywa, tylko jej pytania, ja się nie narzucam. Wie, że Jezus istniał naprawdę, był bardzo dobrym i mądrym człowiekiem, ale że ja, jej mama, nie wierzę, że był Bogiem i poszedł do nieba.

Ateiści śpiewający kolędy

Julia, kolejna warszawianka z dwójką córek, także obchodzi Boże Narodzenie, mimo że jest zdeklarowaną ateistką. - Mamy opłatek, ale nie jest poświęcony. Kolacja jest postna i tradycyjna - mówi. - Dostawiamy jedno krzesło dla nieznajomego. Mamy choinkę, Mikołaja, prezenty i kolędy, a na pasterkę nie idziemy, ani w ogóle do kościoła - chyba że obejrzeć szopkę gdzieś na starym mieście. Jako rodzina chętnie muzykująca, od początku grudnia codziennie śpiewamy kolędy - także takie mało znane. No i przy okazji dzieci poznają historię biblijną, zawiłości teologiczne i język polski - "poznali go Mesyjaszem być prawym" - śmieje się Julia i dodaje: - I jeszcze u nas jest święty Mikołaj, który jak wiadomo do historii o Narodzeniu ma się trochę nijak, podobnie zresztą jak choinka.

Część niewierzących obchodzących święta Bożego Narodzenia tłumaczy swoim dzieciom, że jest to sposób na uczczenie rodziny i bliskości, odżegnując się tym samym od chrześcijańskiego rodowodu tej celebracji. Julia, która tłumaczy córkom genezę świat, także dodaje im nieco świeckiego wymiaru: - Tłumaczę dziewczynkom dodatkowo, że to święto wzięło się także z tego, że dzień zaczyna się wydłużać, że wraca słońce i nadzieja na nowe życie, że to ma związek symboliczny z narodzinami dziecka. I że narodziny każdego dziecka to narodziny nowego świata i cud. A oprócz tego jest to okazja, żeby być z rodziną i bliskimi - wyjaśnia.

- Jednak widzę swoją "niższość" w obchodzeniu świąt, tzn. rozumiem, że dla naprawdę wierzących to głębsze przeżycie, bo dla mnie to miłe spotkanie rodzinne, prezenty, przygotowania, wspomnienia kolejnych wigilii, itd. - przyznaje.

Jul - święto zimowe

Aldona mieszka w Toruniu i podobnie do Julii, świętuje w tym okresie wydłużający się dzień: - Z jednej strony obchodzę święta tradycyjnie: choinka, kolędy, opłatek, ciepło rodzinne - mówi. - Czytamy nawet przed Wigilią fragment Biblii zaczynający się od "W owym czasie wyszło rozporządzenie...", bo jest piękny i wzruszający. Ale to nie zmienia faktu, że najistotniejsza w tych świętach jest obecność bliskich, wspólne jedzenie i ta magia. Tak naprawdę dla mnie i moich najbliższych największe znaczenie ma w tych dniach najcudowniejsze zjawisko wszechświata, czyli przesilenie zimowe.

- Dni stają się coraz dłuższe, odradza się rok, coraz więcej słońca, światła, coraz cieplej, bliżej wiosny - wymienia. - Chrześcijanie wyznaczyli święta Bożego Narodzenia właśnie w tych dniach, bo wtedy przypada stare pogańskie święto Yul, związane właśnie z przesileniem - wyjaśnia Aldona. Wiele obrzędów ze starożytnego Jul, w tym strojenie choinki i obdarowywanie się prezentami, przeszło do chrześcijańskich obchodów Bożego Narodzenia.

"Dostajemy bony z pracy jak katolicy"

Paulina mieszka z rodziną we Francji i dla niej święta Bożego Narodzenia to czas rodzinny. Piecze z dziećmi ciasteczka, robi ozdoby choinkowe. - W zimie, kiedy mniej przebywa się na dworze, wydaje mi się, że to jest mila i dobra tradycja. W laickiej Francji większość ludzi obchodzi te święta właśnie bardzo rodzinnie. Poza tym nie chciałabym pozbawić moich dzieci radości czekania na Mikołaja i prezenty, mimo że z katolicyzmem nie mamy nic wspólnego - tłumaczy.

Są też ateiści, którzy nie lubią okresu świątecznego, ale mimo wszystko w jakimś stopniu obchodzą święta, choć bez wymiaru religijnego. Do tej grupy należy Mariola i jej rodzina. Mieszkają na Śląsku. - Jako ateistom trudno nam zrezygnować całkowicie ze świąt, ponieważ, tak samo jak katolicy, mamy wtedy dni wolne od pracy i dostajemy bony z pracy - mówi. - To stymuluje nas do uczestnictwa w zakupowej gorączce. Uczestniczymy więc w tym wariactwie, kupowaniu prezentów, itp. Obchodzimy święta, celebrując to, że jesteśmy razem, jesteśmy zadowoleni i spożywamy uroczystą, niekoniecznie postną, kolację. Nie śpiewamy kolęd, nie łamiemy się opłatkiem, zupełnie nie nadajemy temu czasowi wydźwięku religijnego, bo on dla nas nie istnieje.

Obchodzimy, bo nikt nam nie może tego zabronić

Wielu współczesnych ateistów wywodzi się z rodzin, w których obchodziło się święta Bożego Narodzenia, a siła tradycji jest na tyle silna, że nie chcą z niej rezygnować i pragną, żeby ich dzieci także miały wspomnienia choinek, odświętnych kolacji, prezentów i atmosfery wyczekiwania i radości. To, co dla niektórych chrześcijan jest wadą, w przypadku niewierzących może być odbierane jako dobra strona naszych czasów: komercjalizacja Bożego Narodzenia pozwala obchodzić święta także w oderwaniu od ich religijnego wymiaru.

Joanna podkreśla, że nikt nie może jej zabronić obchodzenia świąt. - Uważam, że skoro furorę na imprezach urodzinowych dla dzieci robi latynoska "pinata", a prawie wszyscy obchodzą amerykańskie Halloween, to ja mogę sobie zrobić chrześcijańskiego Jezuska z masy solnej, zaśpiewać kolędę i nikomu nic do tego - mówi z przekonaniem.

Kasia, także warszawianka, podkreśla, że obchodzi święta, bo po prostu je uwielbia: - Kocham choinkę, światełka, kiczowate ozdoby, pieczenie ciasteczek, dawanie i dostawanie prezentów - wylicza. - Uwielbiam je pakować i jak już nie mogę doczekać się świąt, to siadam sobie wieczorkiem i pakuję. Pewnie, że można obchodzić święta bez wiary! I wcale nie jest to tylko bieganina po sklepach i bezmyślna konsumpcja - przekonuje.

To także może cię zainteresować:





Więcej o:
Komentarze (294)
Ateiści i Boże Narodzenie: "Czytamy fragment Biblii, bo jest piękny"
Zaloguj się
  • nazwa_niepoprawna

    Oceniono 1133 razy 1019

    Zacząć trzeba od tego, dla ilu osób te święta to przeżycie religijne, a dla ilu towarzysko-konsumpcyjne. Okaże się, że większość to ateiści.

  • dr-metall

    Oceniono 777 razy 527

    Bzdury na resorach za przeproszeniem.
    Większpość tzw 'obrzędów" związanych ze świętami z choinką na czele mają swój rodowód w pogaństwie. Skoro pisze się taki artykuł to rzetelnie możnaby napisać, jaka jest geneza samych świąt "bożego narodzenia" i skąd chrześcijaństwo ukradło datę i pomysł. A co do samych świąt, to w Polsce mamy powracającą tradycję świętowania Szczodrych Godów. Święta to nie tylko chrześcijanie i zawłaszczone święta, ale przede wszystkim tradycja obrzędów przedchrześcijańskich. Chrześcijaństwo wszystko co sobą prezentuje, zawłaszczyło od innych religii - 25 grudnia można przecież obchodzić narodziny Mitry, a nie jakiegoś Jezusa.

  • battosai

    Oceniono 530 razy 380

    Przede wszystkim to jest święto zimowego przesilenia i zwycięstwa światła nad ciemnością, obchodzone od niepamiętnych czasów przez chyba wszystkie kultury. To, że chrześcijaństwo usiłuje je sobie przywłaszczyć (tak jak i mnóstwo innych nieswoich rzeczy) o niczym jeszcze nie świadczy.

  • esgalen

    Oceniono 248 razy 216

    Temat powraca jaka bumerang. Polecam wszystkim zapoznanie się z definicją tradycji. Nie trzeba być wyznawcą danej religii aby rozumieć i żyć zgodnie z kulturą odziedziczoną po rodzicach, dziadkach, itd. Co więcej, emigrując do innego kraju można zaadoptować panującą tam kulturę i stać się pełnoprawnym członkiem społeczeństwa bez konieczności zmiany własnych wierzeń i przekonań.

    Święta Bożego Narodzenia to dużo więcej niż święto religijne (oraz okazja dla handlarzy i marketingowców). Wszyscy o tym wiedzą. To nie religia nakazuje być miłym dla ludzi, spotkać się z rodziną, okazywać miłość dla bliskich. Dlaczego zatem ateiści mieliby nie brać w tym udziału? Zupełnie nie rozumiem skąd w ogóle taki pomysł?

  • jakoity

    Oceniono 260 razy 196

    Święta także dla niewierzących - dlaczego nie? Czy te tłumy w sklepach, świąteczny nastrój w mediach, muzycy, plastycy itp. - to tylko wierzący wierzącym? Gdyby tak było - kościoły nie pomieściłyby wiernych! Tradycja, która sprzyja życzliwości, zwłaszcza dla dzieci i ich rodzin - któż chciałby ją zawłaszczać albo potępić i odrzucać?
    Kiedy mówię dzieciom o świętach, to podkreślam właśnie fakt narodzin DZIECKA - i to dziecka niezwykłego! To dziecko, dla którego milkną kłótnie, z którego narodzin wszyscy się cieszą. Czy nie tak powinno się witać każde dziecko przychodzące na świat? Niezależnie od tego, czy jako człowiek dorosły będzie koić i łagodzić spory, czy wzniecać burdy. Póki jest takie maleńkie - chcemy wierzyć, że będzie tylko radością. Wypominać ateistom, że nie mają prawa do świąt - to bardzo nie po chrześcijańsku. Czyżby ci "wierzący" tak niewiele zrozumieli z nauki Jezusa? (Jeśli rzeczywiście istniał i uczył tego, o czym mówią ewangelie).
    Wszystkim - Wesołych Świąt!

  • oneflesh

    Oceniono 326 razy 154

    Cały czas nie mogę dojść dlaczego katolicy uważają, że to ich święto skoro tak naprawdę nikt nie wie kiedy i gdzie urodził się ten ich Jezus i czy w ogóle istniał w formie ze zbioru opowiadań i baśni zwanym potocznie biblią.
    Święto przesilenia słońca było obchodzone wszędzie tam gdzie obserwowano gwiazdy a katolicy jak to w historii bywało od zamierzchłych czasów przywłaszczyli sobie to święto jak teraz kombinują z 1 maja.
    Nie obchodzę świąt jako świąt. Mam wolne tak jak wielu i w tym czasie łatwiej się spotkać z krewnymi bo też mają wolne to wszystko.
    Więc odpuście sobie wielkie znaczenie tych świąt i cieszmy się, że jest w roku tyle wolnego.

  • palmtop

    Oceniono 245 razy 111

    a mamy robić? Ja bym poszła do pracy, bo wole mieć wolne w lecie a nie zimą, ale pracę mi zamykają bo święto jest odgórnie narzucone - to świętujemy wyspanie się, obżeramy się, odwiedzamy znajomych, czytamy książki, gapimy się w TV, kolędy też śpiewamy, bo ogólnie dużo śpiewamy. Co do katolików - w klasie mojego dziecka - dzieci, które nie chodzą na religie znają teksty kolęd a te "religijne" nie - pani od muzyki była nieco zdziwiona i to zdziwienie wyraziło głośno - a moje dziecko było dumne. Pewnie historię Jezusa i jego świty też zna lepiej - bo dlaczego miałoby nie znać. Bajka jest ciekawa, szkoda tylko, że tak wielu ludzi wciąż jeszcze w nią wieży. Ciekawe, gdyby nagle ludzie zaczęli modlić się do Królowej Śniegu i do Smoka Wawelskiego :)))). Nawet sianko pod obrusem nie jest katolickie, więc o czym tu mowa?

  • remislanc

    Oceniono 224 razy 98

    "Jak wygląda Boże Narodzenie w domu ateistów?

    W domach ateistów nie ma takiego święta. Jest tylko kolejny dzień wolny od pracy.

  • psujaczek

    Oceniono 177 razy 97

    Katolicyzm jest najgorszą odmianą Chrześcijaństwa, najbardziej zniekształconą wersją Biblii. Wszystko opiera się na winie, pokucie, strachu, poczuciu bycia małym i nieważnym. Jest to kościół, organizacja, instytucja, która na kartach historii na wiele niechlubnie zapisanych stron: władza polegająca na zastraszaniu ludzi, chciwość hierarchów, złe intencje, chytrość. To jest katolicyzm. A dzisiejsze "Święta" każdy może spędzać, jak chce. To rodzina, bycie razem, radość, wspólne uroczyste spotkania, dzielenie się dobrymi wieściami, życzeniami i prezentami - to są prawdziwe wartości, które powinny być przenoszone z pokolenia na pokolenie, żeby o nich pamiętać. A przy okazji sprawiają też wiele radości. Choinka, prezenty, sama data obchodzenia świąt nie mają nic wspólnego z Chrześcijaństwem. Powinniśmy wręcz zapytać, dlaczego katolicy obchodzą pogańskie święto? Albo zapytać katolików jak dobrze im idzie postępowanie zgodnie z naukami Jezusa? Czy miłujecie bliźniego swego szczekając na ateistów i mając pretensje, że obchodzą święta? Ile jest w Was świątecznego konsumpcjonizmu? Czy naprawdę jesteście wdzięczni Jezusowi, że oddał życie by Was zbawić? Ile jest w Was tolerancji dla innych, skoro potępiacie ludzkie wybory niezgodne z Waszymi, hmm?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX