1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Muppet Racemania

Czasem bywam krytykowany za to, że w recenzjach gier dla dzieci powołuję się na opinię swoich dzieci (zazwyczaj takie pretensje zgłaszają dystrybutorzy gier zrecenzowanych negatywnie). Być może takie podejście nie jest profesjonalne, ale przypadek gry "Muppet Racemania" jest dla mnie doskonałym dowodem na to, że powinienem je zachować.

Jajakokrytyk - jak by to powiedziała niezapomniana posłanka Boba - mam do tej gry stosunek raczej nieprzychylny. "Muppet Racemania" to kolejna próba podczepienia się pod bijący rekordy popularności nurt gier kartingowych, czyli niezliczonych kopii starej gry "Mario Cart". W tych grach ścigają się między sobą najrozmaitsze dziwaczne pojazdy, będące miniaturowymi kopiami różnych większych maszyn - a to walca drogowego, a to poduszkowca, a to samolotu, a to dodge'a vipery. Z gokartami pojazdy te mają wspólnego tyle, że ciężko je się prowadzi i utrzymanie się na zakręcie jest tu cięższym wyzwaniem niż walka z przeciwnikami.

W "Muppetach" nie ma więc nic oryginalnego - wszystko, co ma ta gra, było już albo w "Mario Cart", albo w "Speed Freaks", albo w "Crash Team Racing". Jedyną innowacją jest to, że tym razem ścigają się bohaterowie "Muppet Show". Jednym słowem - dla krytyka to czysty banał. A dla mojego syna? Kompletny obłęd. Wszystkie inne gry poszły w kąt.

Co on w tym widzi? Pojęcia nie mam. Domyślają się państwo, jak trudno wydobyć od dziecka odpowiedź. Na tysiące sposobów próbowałem z niego wydusić jakieś wyjaśnienie, dlaczego gra akurat w to, a nie w grę z tego samego gatunku - i to moim zdaniem dowcipniej i ciekawiej zrobioną - "Crash Team Racing"?

O ile dobrze zrozumiałem odpowiedzi, chodzi o to, że akurat w "Muppet Racemania" odnaleziono złoty środek między ryzykiem zrobienia gry zbyt łatwej, więc nieciekawej (jak "CTR"), a gry nieciekawej, bo frustrująco trudnej ("Speed Freaks"). W wyścigach "Muppet Racemania" stosunkowo łatwo jest zwyciężyć, ale dopiero wtedy zaczynają się schody - w miarę odnoszenia zwycięstw gracz odkrywa tajne trasy, dodatkowe misje, nieoczekiwane sekrety w postaci teleporterów czy dróg na skróty w dawnych trasach. W miarę postępów gracz dostaje też kolejne pojazdy i kolejne postacie z "Muppet Show". Każda postać ma tutaj bowiem swój własny pojazd, jakoś odzwierciedlający jej charakter. Miss Piggy jedzie tak zwanym "monster truckiem", szalony naukowiec Bunsen - futurystycznym poduszkowcem, Janice (wokalistka grupy doktora Zęba) - różowym garbuskiem, Orzeł Amerykański - samolotem bojowym, a Zwierzak - czymś, czego nie umiem nazwać.

Dla mnie znowu brzmi to banalnie, bo przecież widzieliśmy to już w dziesiątkach gier wyścigowych. Z wszystkich gier mój syn wybiera jednak właśnie tę - no cóż, gust dorosłego recenzenta nie musi się pokrywać z gustem dziecka. A czyj gust państwo wolą brać pod uwagę, kupując dziecku grę?

Muppet Racemania

Dystrybutor: Sony

Platforma: Playstation

Cena: 199 zł