Podróże z dzieckiem - nurkując na Helu
26.04.2010
, aktualizacja: 13.12.2010 12:28
Udowadniamy, że podróżowanie jest zajęciem nie tylko dla dużych. Mali też mogą mieć z niego wiele radości.
ZOBACZ TAKŻE
- Podróże z dzieckiem - odkrywamy wschód (10-03-10, 12:54)
- Podróże z dzieckiem - świstak w nosidle (12-07-10, 12:32)
- Choroba lokomocyjna - jak sobie z nią radzić (22-07-09, 11:45)
- Wakacje z dziećmi - dokąd jechać w tym sezonie? (26-04-10, 22:22)
- Ustroń - od muflona do katapulty. Wakacje z dziećmi (13-07-09, 06:00)
Mania, gdy widzi coś ładnego, zachowuje się jak nurek. Odpycha się nóżkami i chce skakać - nieważne, czy na wodę, czy piasek. Zabieramy więc nurka na Hel.
Bobas i bubas
Mania znów próbuje skoczyć - tym razem do basenu. Zachwyciła ją wielka szara foka. Jesteśmy w fokarium Stacji Morskiej w Helu, a foka jest rodzaju męskiego i ma na imię Bubas. Znaleziono go na plaży w Juracie, mieszkał kilka lat w gdańskim zoo, a teraz zabawia gości fokarium, ochlapując ich wodą i z wdziękiem pożerając rzucane przez pracowników śledzie.
Mania gaworzy na jego widok. Bubas patrzy skupiony na merdające nóżkami dziecko. Może fascynuje go pomarańczowa chusta? A może się zagapił? Jakkolwiek by było, dumnie podnosi pysk i... wypuszcza z nosa przeciągłego smarka. Mania z radości zaczyna pluć, ale Bubasa już nie ma. Zanurza się w wodzie i płynie na drugi koniec basenu.
- Bubas uwielbia bobasy - wyjaśnia pracownik fokarium.
Chyba rzeczywiście tak jest, bo tylko Marianna stała się adresatem smarknięcia.
- A wiecie, po co powstało nasze fokarium? - egzaminuje nas pracownik.
- By przyciągnąć turystów? - pytamy.
- Też. Ale przede wszystkim chcemy, żeby w naszej części Bałtyku znów pojawiły się foki. Dziś są tylko w Skandynawii. Bubas co roku ma więc kilkoro własnych bobasów. Wypuszczamy je do morza i mamy nadzieję, że tu zostaną.
Bunkry w piasku
Spacer po Helu jest przyjemny. O tej porze roku mało tu turystów. Zwiedzamy ewangelicki kościół św. Piotra i Pawła z XV wieku. Teraz jest tam Muzeum Rybołówstwa. Niestety, Marysia chce wszystkiego dotknąć. Najchętniej włożyłaby sobie do buzi kawał jakiegoś kutra z XVI wieku. Uciekamy więc stamtąd, zanim nas przegonią.
Zresztą na Helu najpiękniejsze jest morze otaczające nas z każdej strony. Gdy spacerujemy po plaży, nagle jak spod ziemi wyrastają... potężne bunkry. To fragmenty fortyfikacji wybudowanych prawie sto lat temu. Można wejść do środka, dotknąć wielkich armat morskich. I skryć się w bunkrach przed wiatrem. Większość z nich nie została skończona. Do lat 90. były strzeżone. Teraz są opuszczone i owinięte sieciami rybackimi. Mani podoba się w środku, bo jak krzyczy, to odpowiada jej echo.
Zanurkować w talerz
Zbliża się pora obiadu. Tych obiadów Mama boi się najbardziej. Ośmiomiesięcznemu dziecku sama pierś już nie wystarczy, a obiadki w słoiczkach nie zawsze da się podgrzać. No i lokalne jedzenie może być nieodpowiednie. Przed wyjazdem Mama konsultuje się z pediatrą.
- Morze? Świetny pomysł - mówi lekarz. - Może jej pani podawać świeże ryby, doskonałe źródło białka. Najwyższy czas na nowe smaki.
W jednym z dawnych domów rybackich w centrum Helu jest restauracja "Maszoperia". Zamawiamy łososia w winie i pstrąga w miodzie, a dla Mani - rybę gotowaną na parze z ryżem. Bobas jest zachwycony i co chwila daje nura - tym razem w talerz, zachłannie wciskając do buzi kawałki ryby.
Morska kołysanka
Dokądkolwiek idziemy, zwiewa nam czapki. Okazuje się, że to dobrze, bo wiatr niesie świeże powietrze. I im dłużej wieje, tym więcej przynosi leczniczego morskiego jodu.
Na plaży Mania szaleje na widok piasku. Chce dać do niego nura, wije się i marudzi. Przecież nie damy jej raczkować po zimnej plaży!
Z opresji ratuje nas... szum fal. Po dziesięciu minutach spaceru zahipnotyzowany rytmem Bobas zasypia. A my idziemy na kawę. W kawiarni prosimy o podgrzanie dziecku deseru. Kelnerka chętnie nam pomaga. I przynosi go na czas, bo przebudzona, wygłodniała od świeżego powietrza Mania robi się zła. Ze smakiem wcina deser.
Bobas i bubas
Mania znów próbuje skoczyć - tym razem do basenu. Zachwyciła ją wielka szara foka. Jesteśmy w fokarium Stacji Morskiej w Helu, a foka jest rodzaju męskiego i ma na imię Bubas. Znaleziono go na plaży w Juracie, mieszkał kilka lat w gdańskim zoo, a teraz zabawia gości fokarium, ochlapując ich wodą i z wdziękiem pożerając rzucane przez pracowników śledzie.
Mania gaworzy na jego widok. Bubas patrzy skupiony na merdające nóżkami dziecko. Może fascynuje go pomarańczowa chusta? A może się zagapił? Jakkolwiek by było, dumnie podnosi pysk i... wypuszcza z nosa przeciągłego smarka. Mania z radości zaczyna pluć, ale Bubasa już nie ma. Zanurza się w wodzie i płynie na drugi koniec basenu.
- Bubas uwielbia bobasy - wyjaśnia pracownik fokarium.
Chyba rzeczywiście tak jest, bo tylko Marianna stała się adresatem smarknięcia.
- A wiecie, po co powstało nasze fokarium? - egzaminuje nas pracownik.
- By przyciągnąć turystów? - pytamy.
- Też. Ale przede wszystkim chcemy, żeby w naszej części Bałtyku znów pojawiły się foki. Dziś są tylko w Skandynawii. Bubas co roku ma więc kilkoro własnych bobasów. Wypuszczamy je do morza i mamy nadzieję, że tu zostaną.
Bunkry w piasku
Spacer po Helu jest przyjemny. O tej porze roku mało tu turystów. Zwiedzamy ewangelicki kościół św. Piotra i Pawła z XV wieku. Teraz jest tam Muzeum Rybołówstwa. Niestety, Marysia chce wszystkiego dotknąć. Najchętniej włożyłaby sobie do buzi kawał jakiegoś kutra z XVI wieku. Uciekamy więc stamtąd, zanim nas przegonią.
Zresztą na Helu najpiękniejsze jest morze otaczające nas z każdej strony. Gdy spacerujemy po plaży, nagle jak spod ziemi wyrastają... potężne bunkry. To fragmenty fortyfikacji wybudowanych prawie sto lat temu. Można wejść do środka, dotknąć wielkich armat morskich. I skryć się w bunkrach przed wiatrem. Większość z nich nie została skończona. Do lat 90. były strzeżone. Teraz są opuszczone i owinięte sieciami rybackimi. Mani podoba się w środku, bo jak krzyczy, to odpowiada jej echo.
Zanurkować w talerz
Zbliża się pora obiadu. Tych obiadów Mama boi się najbardziej. Ośmiomiesięcznemu dziecku sama pierś już nie wystarczy, a obiadki w słoiczkach nie zawsze da się podgrzać. No i lokalne jedzenie może być nieodpowiednie. Przed wyjazdem Mama konsultuje się z pediatrą.
- Morze? Świetny pomysł - mówi lekarz. - Może jej pani podawać świeże ryby, doskonałe źródło białka. Najwyższy czas na nowe smaki.
W jednym z dawnych domów rybackich w centrum Helu jest restauracja "Maszoperia". Zamawiamy łososia w winie i pstrąga w miodzie, a dla Mani - rybę gotowaną na parze z ryżem. Bobas jest zachwycony i co chwila daje nura - tym razem w talerz, zachłannie wciskając do buzi kawałki ryby.
Morska kołysanka
Dokądkolwiek idziemy, zwiewa nam czapki. Okazuje się, że to dobrze, bo wiatr niesie świeże powietrze. I im dłużej wieje, tym więcej przynosi leczniczego morskiego jodu.
Na plaży Mania szaleje na widok piasku. Chce dać do niego nura, wije się i marudzi. Przecież nie damy jej raczkować po zimnej plaży!
Z opresji ratuje nas... szum fal. Po dziesięciu minutach spaceru zahipnotyzowany rytmem Bobas zasypia. A my idziemy na kawę. W kawiarni prosimy o podgrzanie dziecku deseru. Kelnerka chętnie nam pomaga. I przynosi go na czas, bo przebudzona, wygłodniała od świeżego powietrza Mania robi się zła. Ze smakiem wcina deser.
1
2
następne »
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Podróże z dzieckiem - nurkując na Helu
bufka23
12.06.10, 13:57
o tym sie jeszcze mało mówi, ale ryby morskie zawierają coraz znaczniejszeilości rtęci. Byłabym bardzo ostrożna z podawaniem ich dziecku, a i dorosłychprzestrzegam. »
-
Re: Podróże z dzieckiem - nurkując na Helu
mantha
29.06.10, 13:36
Po pierwsze ryba w smazalni naprawde nie jest swiezo zlowiona w morzu tylko raczej z pobliskiej hurtowni, zamrozona. dwa - nie kazdy podrozuje samochodem, nie kazdy ma ochote na taka »
-
Re: Podróże z dzieckiem - nurkując na Helu
only-tolok
27.07.10, 15:17
Jeśli chodzi o podawanie dzieciom ryb z morza to faktycznie ostrożnosci nigdy zawiele. Nie tylko rtęć jest groźna ale również ości:( Wakacje z małym dzieckiem wspartańskich warunkach to »
Ciąża i poród






