Nie tylko świnka skarbonka. Oszczędności ucz dziecka od najmłodszych lat. To zaprocentuje [PORADY RODZICÓW]

Małe dzieci są często przekonane, że pieniądze pojawiają się w magiczny sposób

Małe dzieci są często przekonane, że pieniądze pojawiają się w magiczny sposób (Fot. Shutterstock)

Jak nauczyć dziecko oszczędzania? To pozornie proste zadanie większości z nas przychodzi. z trudem. Głównie dlatego, że sami nie potrafimy tego robić dobrze, a pieniądze traktujemy jak rodzinny temat tabu. Da się to jednak zmienić.

Pieniądze ze ściany

Sześcio- czy siedmioletnia córka jednej z moich koleżanek powiedziała jej kiedyś w galerii handlowej, że chce zabawkę. Koleżanka odparła, że niestety, nie mogą jej kupić, ponieważ nie ma już pieniędzy. Dziewczynka zdziwiła się. "Jak to?" - powiedziała do mamy. "Przecież możemy wyciągnąć pieniądze ze ściany."

Chodziło oczywiście o bankomat. Dziewczynka widziała, jak rodzice w magiczny sposób wyjmują z niego pieniądze, za które można potem kupić wybrane przedmioty. Wystarczy wyjąć pieniądze i już można szaleć!

Taki sposób myślenia o pieniądzach jest jednak typowy dla dzieci, a na nas rodzicach spoczywa odpowiedzialność, by w tej iluzji nie trwały zbyt długo. Warto stopniowo przekazywać im tę wiedzę. Im wcześniej przekonają się, że pieniądze nie pojawiają się magicznie w portfelach czy bankomatach, tym łatwiej i mniej boleśnie wejdą w dorosłe życie. W końcu wiązać buty czy myć zęby uczymy je już od najmłodszych lat, a umiejętność oszczędzania jest co najmniej równie istotna, jak posiadanie czystych zębów.

Zamiast mówić 'nie mam pieniędzy' warto pokazywać dzieciom, na co je przeznaczamy i dlaczegoZamiast mówić 'nie mam pieniędzy' warto pokazywać dzieciom, na co je przeznaczamy i dlaczego Fot. Shutterstock

Pieniądze to nie temat tabu

Oczywiście, dziecko nie musi oglądać wyciągów z waszych kont, bo jest mu to zupełnie zbędne. Podobnie jak obarczanie go waszymi finansowymi problemami, np. długami. Jeśli jednak nie kryjecie przed nim faktu, że za niektóre rzeczy naturalnie musicie zapłacić, oszczędzicie mu przekonania, że pojawiają się one lub są załatwiane w jakiś niepojęty, magiczny sposób. Przekonania, z którego przyjdzie mu boleśnie się otrząsnąć, kiedy będzie musiało po raz pierwszy samodzielnie opłacić czynsz i media, a także zostawić co nieco na jedzenie.

W zależności od wieku dziecka możecie wyznaczyć mu zadanie. Wystarczy przecież, że młodsze będzie wam podawać rachunki, które będziecie następnie opłacać, tłumacząc mu, za co i dlaczego trzeba zapłacić. Starsze możecie już na przykład wciągnąć w planowanie budżetu domowego albo większych wydatków, np. zakupu jakiegoś niezbędnego sprzętu czy też wakacyjnej wycieczki. A jeśli to dla was za wiele, zamiast po raz kolejny burczeć "nie mam pieniędzy, bo nie", spokojnie wyjaśnijcie, na co i ile pieniędzy musicie przeznaczyć w danym miesiącu.

- Jeśli moje dzieci chcą zabawkę, a ledwie wczoraj kupiłam im coś za około 20-13 złotych, zdecydowanie mówię nie - wyjaśnia Magdalena. - Tłumaczę przy tym, że nie mam "studni z pieniędzmi", że mam ich określoną ilość i musi mi wystarczyć na wszystko - jedzenie, ubrania, rachunki. Podaję też konkretny termin, kiedy będziemy mogli pozwolić sobie na zakup konkretnej zabawki - dodaje.

Możliwość udziału w "życiu finansowym" rodziny to nie tylko cenna nauka na przyszłość. Może również wzmacniać w dziecku poczucie, że jest pełnoprawnym członkiem rodziny, przed którym nie ukrywa się istotnych faktów i który ma wpływ na to, jak ta rodzina funkcjonuje.

Małe dzieci zwykle nie zdają sobie sprawy z rzeczywistej wartości pieniędzy. Dla nich im więcej pieniędzy (niezależnie jakich), tym lepiejMałe dzieci zwykle nie zdają sobie sprawy z rzeczywistej wartości pieniędzy. Dla nich im więcej pieniędzy (niezależnie jakich), tym lepiej Fot. Shutterstock

Jak poznać wartość pieniądza?

Ważnym punktem dla zdobycia umiejętności oszczędzania jest poznanie rzeczywistej wartości pieniądza. Na pewno pomoże tu kieszonkowe, którym dziecko będzie mogło dowolnie dysponować.

Kiedy zacząć je dawać? To oczywiście zależy od wielu czynników. Dobrym momentem jest rozpoczęcie edukacji w szkole podstawowej. Idąc do niej, dziecko robi jeden kroczek do przodu w dorosłe życie, więc własne pieniądze, choćby niewielkie, będą przedsmakiem tego, co czeka je w przyszłości. Przy tym zna już zazwyczaj nieco liczby, a przynajmniej potrafi odróżnić wyższe nominały banknotów od nominałów niższych (w przeciwieństwie do maluchów, które często uważają, że im więcej pieniędzy - bez znaczenia o jakich nominałach - tym lepiej). Najlepiej rozpocząć od niskich sum, na miarę potrzeb dziecka i stopniowo - w miarę, jak dziecko dorasta - zwiększać je.

To również dobry moment na rozmowę z dzieckiem na temat jego planów wobec
otrzymanych pieniędzy. Zazwyczaj dzieci, nawet małe, chcą zbierać na konkretny cel - na przykład droższą zabawkę czy grę wideo. Możemy pomóc im zaplanować budżet, który pozwoli na realizację tego celu w określonym czasie, np. ustalając, ile powinni odkładać w danym miesiącu, by go osiągnąć. Warto przy tej okazji porozmawiać o tym, że w oszczędzaniu ważna jest systematyczność. Tak naprawdę nie jest ważne, zwłaszcza dla dziecka, ile się odkłada. Ważne, by robić to regularnie, bo gdy wejdzie mu to w nawyk, nawet nie zauważy, gdy uzbiera większą kwotę.


- Najtrudniej jest wytłumaczyć dzieciom, że liczy się nominał, a nie liczba pieniędzy - przecież lepiej mieć jedną pięciozłotówkę niż 10 monet jednogroszowych - wyjaśnia Kasia. - Do odkładania pieniędzy zachęciły moje dzieci... wakacje. Oboje uwielbiają gry (bilard, cymbergaj itp.), których pełno w restauracjach nad morzem, my jednak nie zawsze mieliśmy monety, by za nie zapłacić. Postanowili zatem, że na kolejne wakacje pojadą przygotowani. Odkładają potrzebne nominały, co jakiś czas przeliczają, na ile gier im wystarczy. Przy okazji uczą się wartości pieniądza, bo przeliczają, co mogą za daną kwotę kupić.

Dobrze, jeśli dziecko przechowuje swoje oszczędności w słoiku, a nie w śwince skarbonce. Dzięki temu widzi, jak zmienia się jego zawartośćDobrze, jeśli dziecko przechowuje swoje oszczędności w słoiku, a nie w śwince skarbonce. Dzięki temu widzi, jak zmienia się jego zawartość Fot. Shutterstock

Świnka, słoik czy karta?

Kieszonkowe warto zbierać do skarbonki albo jeszcze lepiej (i taniej) - słoika. Dzięki temu, że jest przezroczysty, dziecko będzie mogło dokładnie śledzić, jak pieniędzy w słoiku przybywa lub ubywa. Wygodnie jest również dzielić je na dwa słoiki - jeden, w którym znajdą się środki na bieżące wydatki i drugi, do którego dziecko będzie wkładać tę część kieszonkowego, która ma być przeznaczona na określony cel.

Starszym dzieciom, które rozumieją już, że znikanie pieniędzy z konta to nie magia, można założyć konto bankowe, połączone z kontem rodzica. Syn Uli dostał własne konto w wieku około 13 lat.

- Oprócz wpajania mu zasad bezpieczeństwa posługiwania się kartą i korzystania z rachunku bankowego, mój mąż robi jeszcze coś - opowiada Ula. - Raz na jakiś czas przelewa pieniądze, którymi syn następnie płaci na przykład za zamówioną przez nas pizzę. Dzięki temu ma okazję w kontrolowanych warunkach obyć się z płaceniem kartą - wyjaśnia.

Warto uczyć dziecko poprzez zabawę, na przykład 'w sklep'Warto uczyć dziecko poprzez zabawę, na przykład 'w sklep' Fot. Shutterstock

Obowiązki i przyjemności

Choć wiele osób poleca takie rozwiązanie, lepiej nie płać dziecku za to, że wykona jakiś obowiązek, np. wyniesie śmieci czy posprząta pokój. W końcu obowiązki ma każdy, nawet ty, a czy ktoś ci za nie płaci? No właśnie. Nie ma powodu, żeby inaczej traktować dziecko. W końcu z czasem ma więcej obowiązków - chcesz, żeby przestało je wykonywać, bo za mało płacisz?

Dobrym sposobem, by dziecko nauczyło się zarządzać własnym budżetem, jest również zabawa. W sprzedaży jest mnóstwo zabawek i gier, które mogą ci pomóc nauczyć dziecko oszczędności, począwszy od minisklepików czy kas, które pozwolą wam bawić się w sprzedawcę i klienta, aż po gry planszowe, w których uczestnicy dostają określoną kwotę i za te pieniądze mogą kupować różne przedmioty.

- Moje dzieci są dosyć małe i jeszcze nie posługują się pieniędzmi - opowiada Agata. - Uczę je więc oszczędzania na czymś, co dobrze znają - na jedzeniu Jeśli z jakiejś okazji dostaną słodycze, pozwalam im zjeść np. jednego czy dwa cukierki, a reszta musi pozostać na potem. Uważam, że umiejętność samokontroli i umiarkowanie jest równie ważne w jedzeniu i odżywianiu w ogóle, co w zarządzaniu własnymi finansami.

Jeśli sami nie potrafimy zupełnie zarządzać swoimi finansami, trudno nam będzie nauczyć tego dzieckoJeśli sami nie potrafimy zupełnie zarządzać swoimi finansami, trudno nam będzie nauczyć tego dziecko Fot. Shutterstock

Przykład idzie z góry

Dzieci sporo wiedzy czerpią z obserwacji i swoimi spostrzeżeniami nieraz potrafią zaskoczyć - często w najmniej spodziewanym momencie. Dlatego lepiej nie stosować podwójnych standardów.

Skoro dziecko ma się nauczyć, jak oszczędzać, ty również powinieneś opanować tę sztukę. Przynajmniej w takim stopniu, żeby panować nad wydatkami (planować je i wiedzieć, na co wydajesz najwięcej), a także rzeczywiście odkładać pieniądze na wyznaczone cele. W końcu przykład idzie z góry.

MATERIAŁY PARTNERA

  • Jak zaoszczędzić z prostymi zasadami?

  • Dziel i odpowiednio rządź!

  • Prosta bankowość internetowa