Z dzieckiem w kulinarną podróż dookoła świata

MB, konsultacja Marzenna Król, doktor nauk medycznych, neonatolog
03.04.2015 12:46
Podróże kształcą, a podróże kulinarne - kształcą kulinarnie. Warto o tym pamiętać, wybierając się na zagraniczny urlop i szukając odpowiedzi na pytanie, czym w czasie wakacji będziemy karmić nasze poznające dopiero świat smaków dziecko.
Podróże kulinarne

Podróże kulinarne (Fot. Shutterstock)

Gdyby przyjrzeć się urlopowym przygotowaniom pod kątem pakowania, najwygodniejsze jest podróżowanie z kilkumiesięcznym niemowlęciem, które nie je nic poza mlekiem mamy. Menu na cały pobyt zabieramy ze sobą, a posiłki są zawsze świeże, sterylnie zapakowane i w odpowiedniej temperaturze. I to nawet jeśli wybieramy się na drugi koniec świata.

Sytuacja komplikuje się, gdy w daleką podróż jedziemy ze starszym niemowlakiem lub kilkunastomiesięcznym dzieckiem. Wtedy stajemy przed dylematem: zabierać ze sobą kilogramy słoiczków, kaszek, soczków, biszkoptów, czy może zaryzykować i liczyć, że miejscowe specjały będą nadawały się dla naszego malucha.

Przeanalizuj ryzyko

Możemy oczywiście wybrać pierwsze, bezpieczne rozwiązanie, ale warto wiedzieć, że kulinarne eksperymenty mogą nie tylko ułatwić nam życie w podróży. Nawet maluch, który dopiero co świętował pierwsze urodziny, może spróbować egzotycznych owoców czy mało popularnych w Polsce warzyw. Jeszcze łatwiej jest, gdy dziecko ma już dwa lata - wśród popularnych w naszym kraju kierunków turystycznych trudno będzie znaleźć taką kuchnię, w której nie da się wybrać czegoś dla takiego młodego człowieka. Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że warto pokusić się o takie kulinarne eksperymenty, jest fakt, że np. kuchnia śródziemnomorska jest o wiele zdrowsza niż tradycyjne polskie dania.

Rodzice przeszukujący egzotyczne menu w poszukiwaniu dań nadających się dla dzieci muszą jednak pamiętać o dwóch sprawach. Po pierwsze wszystko musi być świeże, z pewnego źródła - a więc skreślamy niemyte owoce wprost ze straganu albo wyciskane na bazarze soki. Lepiej wybierać miejsca, w których stołują się miejscowi i nie denerwować się, gdy długo czekamy na posiłek. To znak, że potrawa jest dopiero co przyrządzona, a nie odgrzewana.

Poza tym, zamawiając jedzenie, warto zastrzec, że jest ono dla dziecka. W ciepłych krajach dobrze też wystrzegać się zimnych dań gotowanych - przy wysokiej temperaturze szybko się psują. Uzbrojeni w taką wiedzę, możemy zacząć kulinarne podróże z dzieckiem pod pachą.

A warto tym bardziej, że czas od pierwszych do trzecich urodzin to chyba najlepszy moment na kształtowanie kulinarnych nawyków. Maluch, od najmłodszych lat uczony testowania nieznanych dań, nie będzie się bał próbować nowych smaków także w przyszłości. Pierwszy wymierny efekt kulinarnych podróży może być widoczny w przedszkolu, kiedy pojawienie się w menu czegoś, czego w domu do tej pory nie było, nie będzie dla dziecka problemem, a ciekawym odkryciem.

Kraje śródziemnomorskie

Dobrym miejscem na eksperymentowanie z menu są europejskie kraje basenu Morza Śródziemnego. Tamtejsza kuchnia jest wyjątkowo bogata w warzywa, i to często takie, które w Polsce są mało znane. Do tego w kartach dań bez trudu można znaleźć potrawy duszone i pieczone. Sporo jest bardzo zdrowych ryb, a także świeżych ziół. Ale tu uwaga - zioła u niektórych niemowląt karmionych piersią mogą powodować bóle brzuszka. Jeśli podobne reakcje pojawiały się wcześniej, lepiej powstrzymać się od mocno przyprawionych ziołami potraw.

Wśród dań z popularnej wśród Polaków Grecji, które można polecić dla małych dzieci, jest np. znany także nad Wisłą sos tzatziki, czyli rozdrobniony świeży ogórek z dodatkiem czosnku i gęstego jogurtu. Podjadać go mogą już 14-miesięczne maluchy. Dobrą propozycją dla dzieci w okolicach roku jest sałatka grecka, oliwki, feta - oczywiście, jeśli maluch nie ma uczulenia na mleko. Do tego całe mnóstwo ryb, których najlepiej szukać w tawernach bezpośrednio nad morzem. Wtedy mamy pewność, że to, co dostaniemy na talerzu, będzie świeże.

Starsze dzieci - takie, które skończyły już dwa, a najlepiej trzy lata - mogą spróbować lekkiej wersji musaki, czyli greckiej zapiekanki z bakłażanami, pomidorami i mięsem mielonym. Tu obciążeniem jest sos beszamelowy, a więc tłuszcz i mleko. Jeśli zdecydujesz się przyrządzić ją w domu, możesz zamienić go na mieszankę jogurtu i jajka.

We Włoszech dwuletnie dzieci mogą też przebierać w bogactwie makaronów i dań z ryżem. Tu warto zrezygnować z zawiesistych, smażonych, mięsnych sosów na rzecz potraw duszonych lub zapiekanych z warzywami, serem, rybami. Ważne, by dało się zidentyfikować składniki i proces ich obróbki, aby wyeliminować wszystko, co ewentualnie powoduje u malucha alergię. Młodszym można polecić lekkie sałatki, owcze sery, bruschetty, czyli włoskie grillowane kanapki z oliwą, czosnkiem (o ile nie maluch nie miewa po nim brzuszkowych rewolucji) i przeróżnymi dodatkami: szynką, pomidorami, oliwkami...

Francja to z kolei bogactwo ryb, ziół i serów. Te ostatnie, ze względu na wysoką zawartość tłuszczu, lepiej odłożyć na później. Ale wśród przepisów w restauracjach nad Loarą i Sekwaną warto szukać np. przepysznych tart, zarówno na słono, jak i na słodko. Pod warunkiem oczywiście, że dziecko nie jest na diecie bezglutenowej - ciasto powstaje bowiem na bazie mąki pszennej. Dodatkową zaletą tego dania jest łatwa do rozszyfrowania zawartość nadzienia. Poza tym nawet roczne dzieci moga degustować delikatne warzywne zupy kremy.

Podróżując po Francji, warto jednak pamiętać, że kuchnia w wielu regionach jest bardzo tłusta i obfituje w dania ciężkostrawne, które miejscowi "znoszą" dzięki zwyczajowi popijania posiłków winem. Dziecięcy układ trawienny na taką pomoc liczyć nie może, dlatego np. na południu Francji lepiej nie ryzykować degustacji popularnego cassoulet z mięsem i fasolą zapieczonym w tłustym sosie pod skorupką z bułki, a sięgnąć po bakłażany pieczone z pomidorami czy doskonałe naleśniki. Warto też pamiętać, że francuska kuchnia lubi różnego rodzaju orzechy. A te z kolei często przyprawiają małe dzieci o wysypkę.

Kuchnia indyjska

Kuchnia indyjska kojarzy się przede wszystkim z bogactwem przypraw, przede wszystkim zaś z curry, które można podać już rocznemu dziecku. To, co jadają mieszkańcy Indii, zależy w dużej mierze od regionu. W wielu miejscach bazą dań jest ryż i warzywa, i właśnie tam najłatwiej będzie znaleźć coś, czym można poczęstować dwu- lub trzylatka. Na północy kraju częściej niż gdzie indziej serwuje się dania z drobiem i baraniną. Nad morzem z kolei królują ryby i owoce morza.

Kuchnia meksykańska

O ile indyjskie aromatyczne przyprawy zachęcają do częstowania dzieci tą kuchnią, o tyle meksykańskie ostre chili może być pewnym problemem. Lekarze sugerują, by wstrzymać się z podawaniem go aż do trzecich urodzin dziecka.

Poza pieprzem cayenne, meksykańska kuchnia może być problematyczna ze względu na obecną w niej fasolę. Jeśli jednak dziecko dobrze ją znosi, warto testować meksykańskie naleśniki z przeróżnymi farszami. Znaleźć w nich można - poza wspomnianą fasolą - bardzo zdrowe pomidory i paprykę, ale także wiele innych warzyw i ziół. Jednak Meksyk, nawet dla niemowlaka, może być kulinarnym poligonem, jeśli mama zdecyduje się na zakup... miejscowych słoiczkowych dań dla najmłodszych. Meksykanie dodają do nich niespotykane w polskich gotowych obiadkach i deserkach warzywa i owoce, np. mango.

Kuchnia turecka

Turcja to na mapie kulinarnych skojarzeń przede wszystkim kebab. A tymczasem jest to kraj przepysznych owoców i warzyw, na których bazuje wiele dań. Szczególnie warte polecenia są tamtejsze pomidory i morele, a więc smakołyki nawet dla niemowląt.

Poza tym ważnym składnikiem jadłospisu jest mięso, głównie wołowina i baranina, a także drób. Wszystko często doprawione oliwą i podane z oliwkami. W tureckich hotelach serwuje się także makarony z przeróżnymi sosami, najczęściej na bazie warzyw i oliwy.