1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bajka o warzywnej wyspie

Był sobie chłopiec Sindbad, który bardzo lubił podróże. Pewnego razu płynął statkiem przez ocean. Okręt płynął wiele dni i nocy, aż w końcu marynarzom skończyły się zapasy jedzenia.
- Co robić? Jesteśmy głodni! - wołali.

- Wyciągnijcie z butów sznurowadła - powiedział kapitan. - Wrzućcie do garnka i zróbcie zupę!

Marynarze zrobili zupę ze swoich sznurowadeł, zjedli i położyli się spać. Ale następnego dnia znów zaczęli wołać:

- Co mamy robić? Jesteśmy bardzo głodni!

- Zdejmijcie buty! - rozkazał kapitan. - Pokrójcie na kawałki i usmażcie na patelni. Będą z nich świetne kotlety.

Marynarze usmażyli buty i zjedli, ale następnego dnia krzyczeli jeszcze głośniej:

- Umieramy z głodu!

- Zdejmijcie skarpetki i zróbcie z nich kompot - powiedział kapitan.

- Nic z tego! - rozzłościli się marynarze. - Sam jedz swoje skarpetki!

Chcieli złapać kapitana i wrzucić do garnka, bo z głodu zupełnie stracili rozum.

Tylko Sindbad zachowywał się jak prawdziwy żeglarz. Przez cały czas patrzył na ocean i nagle zawołał:

- Wyspa na horyzoncie!!!

Marynarze natychmiast odzyskali rozum, postawili żagle i wkrótce statek podpłynął do wyspy.

- Sindbadzie - powiedział kapitan - jesteś najdzielniejszy z nas wszystkich. Zejdź na ląd i przynieś nam coś do jedzenia.

- Tak jest, kapitanie! - powiedział chłopiec.

Ale ledwie postawił nogę na piasku, zobaczył coś niezwykłego: pod najbliższym drzewem stało kilka garnków z gorącą zupą. Sindbad podbiegł do nich, i nagle garnki podskoczyły i zaczęły uciekać na krótkich różowych nóżkach.

"Dziwne rzeczy - pomyślał chłopiec. - Muszę złapać chociaż jeden".

Wziął łopatę, wykopał pod drzewem dół i przykrył go liśćmi. A sam schował się za szalupą. Nie minęło nawet pięć minut, kiedy do pułapki wpadł wielki garnek z pyszną warzywną zupą. Sindbad przywiózł zdobycz na statek i nakarmił wszystkich marynarzy. To była wspaniała uczta! Ale najdziwniejsze było to, że w czarodziejskim garnku zupa nigdy się nie kończyła! I do tej pory nikt nie może zrozumieć, dlaczego...